Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 11 Liga
Pojedynek Mocnego Narketu z MWSP zapowiadaliśmy jako starcie dwóch kapitanów, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie to pojedynek bramkarski. Ruben Nieścieruk to etatowy golkiper gospodarzy, natomiast Maciej Wrotniak musiał awaryjnie – przynajmniej w pierwszej części – stanąć między słupkami MWSP. W premierowych 25 minutach nie zobaczyliśmy wielu bramek, choć okazji do strzelenia gola nie brakowało. Goście całkiem nieźle operowali piłką, nie dali się stłamsić rywalowi, próbowali strzałów z dalszej odległości, ale te nie sprawiały najmniejszych problemów Rubenowi Nieścierukowi. Z kolei Mocny Narket był o wiele mniej konkretny – właściwie Wrotniak nie musiał się zbytnio przemęczać, bo gospodarze nie dochodzili do klarownych sytuacji.
Przełamanie nastąpiło w 22. minucie, gdy jeden z zawodników MWSP stracił piłkę na własnej połowie, a błąd ten świetnie wykorzystał Bartosz Sitek, otwierając wynik spotkania. Do przerwy było więc skromne 1:0. MWSP musiał gonić rezultat, a rywal dysponował znacznie szerszą kadrą, co przy panujących warunkach pogodowych mogło być sporym handicapem. Sytuacja gości jeszcze bardziej się skomplikowała, gdy Maciek Zadroziński podwyższył prowadzenie Narketu na 2:0.
Mało kto spodziewał się wtedy takiego zwrotu akcji. Najpierw goście zdobyli bramkę kontaktową, przywracając nadzieję na korzystny wynik. Sporo okazji miał Janek Małaśnicki, ale tego dnia nie potrafił wstrzelić się w bramkę. Gdy wydawało się, że Mocny Narket dowiezie skromne zwycięstwo do końca, zabrakło postawienia kropki nad „i”. W samej końcówce Jan Michna dwukrotnie trafił do siatki, dając MWSP zwycięstwo 3:2.
Remis nie skrzywdziłby nikogo, ale są takie mecze, które trzeba po prostu „przepchnąć” – i właśnie tak MWSP sięgnęło po pełną pulę.
W inauguracyjnej kolejce 11. Ligi Fanów doszło do spotkania, które od początku miało jednego wyraźnego faworyta. Hiszpański Galeon podejmował FC Patetikos, a mecz od pierwszych minut przebiegał pod całkowite dyktando drużyny gości. Już do przerwy Patetikos prowadzili pewnie 3:0, pokazując większą kulturę gry, lepszą organizację i wysoką skuteczność w ofensywie.
Po zmianie stron przewaga przyjezdnych tylko rosła. Kolejne bramki padały w szybkim tempie, a gospodarze nie byli w stanie zatrzymać świetnie funkcjonującej ofensywy rywala. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem aż 11:2, co jest jasnym sygnałem, że FC Patetikos będą jednym z głównych kandydatów do walki o czołowe miejsca w lidze.
Najważniejszą postacią spotkania był bez wątpienia Paweł Jasztel. Jego występ można określić mianem spektakularnego – zakończył mecz z dorobkiem aż pięciu asyst i dwóch bramek. To on napędzał grę ofensywną swojej drużyny, rozgrywał piłkę z dużą swobodą i precyzją, a jego podania regularnie otwierały kolegom drogę do siatki. Udział przy siedmiu trafieniach jednoznacznie uczyniło go MVP tego starcia.
Hiszpański Galeon zdołał odpowiedzieć jedynie dwoma golami, które były raczej kwestią honoru niż realnej walki o punkty. Różnica jakości i doświadczenia była wyraźna. FC Patetikos rozpoczęli sezon od mocnego uderzenia, a ich efektowna wygrana 11:2 to jasny sygnał ostrzegawczy dla kolejnych rywali.
W meczu 11. Ligi Fanów AC Choszczówka zaprezentowała się z bardzo solidnej strony i zasłużenie pokonała Legijną Ferajnę 4:1. Gospodarze od pierwszych minut imponowali dobrą organizacją gry w defensywie, skutecznie neutralizując ofensywne atuty przeciwnika. Legijna Ferajna, mimo licznych prób, nie potrafiła przebić się przez szczelną obronę Choszczówki, a gdy już się to udawało – na posterunku był bramkarz lub dobrze ustawieni obrońcy.
Choszczówka umiejętnie wykorzystywała szybkie kontry, a jedna z nich przyniosła prowadzenie. Górecki wykorzystał błąd rywali i otworzył wynik, dając swojej drużynie zasłużoną przewagę do przerwy.
W drugiej połowie gospodarze nie zwolnili tempa. Ponownie błysnął Górecki, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców, podwyższając na 2:0. Chwilę później kolejną składną akcję wykończył Kochanowski, pewnie wykorzystując podanie Przybysza – zrobiło się 3:0. Goście nie poddali się i w 44. minucie Grześkowiak zdobył honorowego gola, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Już minutę później, w 45. minucie, po szybkim ataku wynik ustalił Bartosz Sałata, któremu asystował Kochanowski.
Legijna Ferajna może mówić o szczęściu, że nie straciła więcej bramek – kilkukrotnie świetnymi interwencjami popisał się Tomasz Zaręba. AC Choszczówka była lepsza w każdym elemencie gry i w pełni zasłużenie sięgnęła po komplet punktów.
Pierwsza kolejka nowego sezonu w Lidze Fanów przyniosła spotkanie, które już teraz można zaliczyć do najbardziej emocjonujących. Na murawie zmierzyli się gospodarze – FC Warsaw Wilanów, od kilku edycji marzący o złotym medalu, oraz CWKS Ferajna Warszawa, ambitny zespół rozpoczynający swój drugi sezon na tym poziomie rozgrywek. Faworytem byli gospodarze, ale boisko pokazało, że o punkty trzeba walczyć do ostatniej sekundy.
Pierwsza połowa przyniosła wiele zwrotów akcji i niespodziewane prowadzenie CWKS. Do przerwy to właśnie goście wygrywali 3:2, a sygnał do ataku dał im Kacper Waz, który od początku spotkania imponował skutecznością. Warsaw Wilanów próbował odpowiadać kombinacyjną grą, ale defensywa CWKS wytrzymywała większość naporu, a przewaga gości utrzymywała się aż do zejścia do szatni.
Druga połowa była już prawdziwym festiwalem emocji. Znakomite zawody rozgrywał Maciej Dobrowolski, bramkarz gospodarzy, który nie tylko bronił w sytuacjach sam na sam, ale także świetnie organizował ustawienie obrony. Dzięki jego koncentracji i interwencjom Wilanów utrzymywał kontakt z rywalem i nie pozwolił CWKS na odskoczenie.
Choć Kacper Waz zdobył wszystkie cztery bramki dla Ferajny, co samo w sobie jest wyczynem godnym podkreślenia, ostatecznie nie wystarczyło to do zwycięstwa. Warsaw Wilanów wykorzystał swoje szanse w decydujących momentach i przechylił szalę meczu na swoją korzyść. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:4 dla gospodarzy, którzy pokazali, że mają charakter i potrafią odwracać losy spotkania nawet w trudnych okolicznościach.
Ten mecz był świetnym otwarciem sezonu – obfitował w bramki, indywidualne popisy i dramatyczne momenty. Warsaw Wilanów dzięki tej wygranej od razu sygnalizuje swoje aspiracje medalowe, a CWKS Ferajna Warszawa, mimo porażki, mogła zejść z boiska z podniesionym czołem.
Mistrzowie Chaosu na przywitanie z sezonem 2025/26 zmierzyli się z drużyną Piwo Po Meczu FC i od początku było wiadomo, że czeka nas starcie pełne zwrotów akcji. Gospodarze wracali po rozczarowującej wiośnie z nową energią i kluczowymi zawodnikami gotowymi do gry, natomiast goście od kilku lat systematycznie pną się w górę ligowej hierarchii, budując opinię zespołu solidnego i skutecznego.
Pierwsza połowa pokazała, że przewidywania o wyrównanym meczu były trafne. Tempo gry było wysokie, a akcje sunęły raz za razem na obie bramki. Do przerwy widniał rezultat 2:2, co doskonale oddawało przebieg spotkania. Piwo Po Meczu prezentowało równy, kolektywny futbol, bez wyraźnych gwiazd, ale z mocnym zespołowym zaangażowaniem. Mistrzowie Chaosu natomiast liczyli przede wszystkim na indywidualne błyski swoich liderów.
Po zmianie stron gospodarze pokazali jednak, dlaczego są jednymi z faworytów tej edycji. Kluczowe role odegrali Tomek Faltynowski i Bartek Cieślak – duet, który siał zamęt w defensywie rywali. Faltynowski zakończył spotkanie z dorobkiem dwóch goli i dwóch asyst, potwierdzając świetną formę już na starcie sezonu. Cieślak z kolei skompletował hat-tricka, co uczyniło go głównym katem Piwa Po Meczu. To właśnie ta dwójka napędzała ofensywę Mistrzów, przechylając szalę zwycięstwa w drugiej połowie.
Ostatecznie Mistrzowie Chaosu wygrali 5:3, choć mecz do samego końca trzymał w napięciu. Piwo Po Meczu zagrało solidnie, ale zabrakło im zawodnika, który w kluczowych momentach wziąłby ciężar gry na siebie. Gospodarze pokazali natomiast, że wyciągnęli wnioski z poprzedniego sezonu zasadniczego i potrafią wygrywać w trudnych, wyrównanych starciach. Ten wynik daje im udany początek ligi i sygnał, że mogą znów walczyć o najwyższe cele.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)