Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 11 Liga
Spotkanie pomiędzy MWSP a Piwo Po Meczu zapowiadało się interesująco, bo obie ekipy dopiero poznają realia 11. Ligi. Gospodarze to spadkowicz z wyższej klasy rozgrywkowej, a goście – beniaminek po świeżym awansie. W takich przypadkach cele bywają zupełnie różne: jedni chcą jak najszybciej wrócić do 10. ligi, drudzy przede wszystkim zapewnić sobie utrzymanie.
Początek meczu nie zwiastował jednak dominacji MWSP. Gospodarze dochodzili co prawda do sytuacji, ale długo nie potrafili ich wykorzystać. Dopiero w końcówce pierwszego kwadransa zrobiło się gorąco – dwukrotnie piłka zatrzymała się na słupku bramki Łukasza Kapli. Chwilę później inicjatywę gospodarzy udokumentował Jakub Sołdaczuk. Lewy obrońca popisał się eleganckim obrotem, podciągnął piłkę kilka metrów i precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Od tego momentu przewaga MWSP była coraz wyraźniejsza. Kapitalne zawody rozegrał Paweł Nowak, który aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, w tym raz bezpośrednio z rzutu wolnego. Piwo Po Meczu odpowiedziało jedynie honorowym trafieniem Adama Stankiewicza.
Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem gospodarzy, którzy po dwóch kolejkach mają komplet punktów i konsekwentnie realizują plan szybkiego powrotu do 10. ligi. Piwo Po Meczu musi natomiast jak najszybciej zacząć punktować, by walka o utrzymanie nie okazała się ponad siły.
Zarówno Mocny Narket, jak i Hiszpański Galeon chcieli jak najszybciej zrehabilitować się po kiepskim starcie sezonu. Gospodarze tydzień wcześniej, mimo że przez większość meczu kontrolowali wydarzenia na boisku, wypuścili zwycięstwo z rąk, natomiast Galeon – grający w wąskim składzie – został kompletnie rozbity przez FC Patetikos. Tym razem goście zareagowali na problem kadrowy i przyjechali wzmocnieni, z odpowiednią liczbą zmienników.
Spotkanie również ułożyło się po ich myśli – stosunkowo szybko objęli prowadzenie po trafieniu niezawodnego Adama Strobla. Mocny Narket próbował odpowiedzieć, ale w pierwszej połowie nie potrafił przebić się przez szczelną defensywę rywali. Na domiar złego gospodarze stracili zawodnika po taktycznym faulu i chwilę później Galeon podwyższył na 0:2. Jeszcze przed przerwą goście dorzucili trzecią bramkę i na tablicy widniał wynik 0:3.
W przerwie w szatni Mocnego Narketu musiało paść kilka mocnych słów, bo druga odsłona była w ich wykonaniu znacznie lepsza. Najpierw sygnał do ataku dał Maciej Zadroziński, a następnie gola kontaktowego zdobył Jakub Dąbek. Gospodarze byli już o krok od wyrównania, ale wtedy obudził się Galeon – gole Mishy Lishtwana i Wiktora Żbikowskiego ponownie dały im trzybramkową przewagę. Ostatecznie wynik ustalił Łukasz Hendrych, trafiając na 3:5.
Hiszpański Galeon zasłużył na wygraną – był bardziej konkretny i skuteczny, choć nie można powiedzieć, by był zespołem zdecydowanie lepszym. W meczu nie zabrakło walki i zaangażowania z obu stron, ale o zwycięstwie przesądziły lepsze indywidualności w szeregach triumfatorów.
28 września o godzinie 15:00 na boiskach AWF-u zmierzyły się drużyny CWKS Ferajna Warszawa i FC Patetikos. Od pierwszych minut inicjatywę przejęli goście, którzy błyskawicznie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Podrażnieni gospodarze szybko „wzięli się do roboty” i zdołali odrobić straty. Ciężko jednak mówić o wyraźnej przewadze którejś ze stron – gdy tylko Patetikos odzyskiwało prowadzenie, Ferajna natychmiast odpowiadała i doprowadzała do remisu. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się jednobramkową zaliczką gości.
Po przerwie sytuacja stała się już dużo bardziej klarowna. Braki kondycyjne dawały się we znaki gospodarzom, którzy przyjechali na mecz bez żadnej zmiany. Ten fakt miał ogromny wpływ na przebieg spotkania – Patetikos przejęło inicjatywę i ostatecznie zwyciężyło 8:6. Kluczową postacią meczu był nowy nabytek gości, Jakub Michalik – prawdziwy motor napędowy swojej drużyny. Jego rajdy z piłką, mocne uderzenia i skuteczność okazały się bezcenne. Kuba aż pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, co przy ośmiu bramkach całej drużyny robi ogromne wrażenie.
FC Patetikos notuje tym samym drugie zwycięstwo w rundzie jesiennej i wskakuje na 2. miejsce w tabeli.
Legijna Ferajna podejmowała FC Warsaw Wilanów w ramach 11. ligi. Gospodarze całkiem nieźle weszli w to spotkanie, stworzyli kilka groźnych sytuacji, ale to goście okazali się zdecydowanie lepiej zorganizowani i skuteczniejsi.
Błyszczał Karol Kowalski – autor trzech goli i trzech asyst, który dominował na boisku w każdym aspekcie gry. Co prawda w pierwszej połowie Wilanów był jeszcze nieco łaskawy, marnując rzut karny, ale po zmianie stron nie pozostawił już żadnych złudzeń i dobił rywali kolejnymi trafieniami. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bardzo wysokim wynikiem 4:14, co w piłkarskich szóstkach jest różnicą ogromną. Nie da się ukryć – ekipa gości była faworytem i to potwierdziła, choć można było liczyć na bardziej wyrównany pojedynek.
Na wyróżnienie zasłużyli także Kuba Świtalski i Michał Supłat, którzy – podobnie jak Kowalski – dołożyli po trzy gole. Pokazuje to, że Warsaw Wilanów nie jest uzależniony od jednego strzelca, ale potrafi rozłożyć ciężar zdobywania bramek na kilku zawodników, co czyni ich niezwykle groźnymi i sprawia sporo problemów przyszłym rywalom.
Legijna Ferajna przez całe spotkanie nie znalazła sposobu na powstrzymanie tego ofensywnego trio. Co więcej, goście zmarnowali jeszcze wiele okazji – w najlepszej dyspozycji mogli zakończyć mecz nawet w okolicach 20 strzelonych bramek.
Gratulujemy triumfatorom wysokiego zwycięstwa, a gospodarzom życzymy szybkiego powrotu na właściwe tory i pierwszych punktów w najbliższych tygodniach.
W drugim meczu 11. ligi rozgrywanym na Arenie Grenady zmierzyli się Mistrzowie Chaosu i AC Choszczówka. Obie drużyny miały na swoim koncie zwycięstwa z inauguracji i od początku było widać, że zamierzają grać o pełną pulę. Wynik otworzył Marcel Hryniszyn, ale gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli golem Marcina Dołoszyńskiego. Niestety dla Mistrzów Chaosu, było to ich jedyne trafienie w pierwszej połowie. Choć okazji po obu stronach nie brakowało, to kolejne gole zdobywała już tylko Choszczówka – do siatki trafili Piotr Pulkowski oraz ponownie Hryniszyn.
Po przerwie Mistrzowie złapali kontakt i przy stanie 2:3 wciąż mieli nadzieję na korzystny wynik. Obraz gry był jednak jasny – to Choszczówka stwarzała więcej sytuacji i choć długo brakowało jej skuteczności, w końcu worek z bramkami się rozwiązał. Ostatnim momentem, w którym gospodarze mogli jeszcze myśleć o remisie, był gol Michała Kucharskiego na 3:5. Potem goście odskoczyli i nie pozostawili złudzeń, kto jest lepszy.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:10. AC Choszczówka od samego początku narzuciła wysokie tempo, którego Mistrzowie Chaosu nie byli w stanie utrzymać. Na wyróżnienie zasługują przede wszystkim Michał Kochanowski oraz Marcel Hryniszyn, którzy stanowili największe zagrożenie pod bramką rywali. Goście zasłużenie wygrali i coraz wyraźniej wyrastają na jednego z głównych kandydatów do awansu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)