Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 15 Liga
Debiutujący na poziomie 15. ligi drugi zespół A.D.S Scorpion's podejmował wicelidera – Elitarnych Gocław. Początek meczu należał do zawodników z Gocławia, którzy konsekwentnie testowali czujność bramkarza gospodarzy. Ten jednak nie dawał się zaskoczyć, a po chwilowej dominacji faworytów to drużyna trenera Kałuskiego zaczęła odważniej stawiać kroki na boisku. W efekcie pojawiło się kilka naprawdę dogodnych sytuacji dla napastników A.D.S Scorpion's. Cała pierwsza połowa przebiegała w podobnym rytmie – kilka minut dominacji jednej ekipy, a następnie kolejne szanse drugiej strony. Niestety, brakowało ostatniego podania lub skutecznie interweniowali bramkarze, zwłaszcza Damian Sewerynek ze Skorpionów. Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek.
Druga połowa przebiegała w podobnym tempie, ale tym razem padły bramki. Za każdym razem, gdy Elitarni Gocław wychodzili na prowadzenie, gospodarze odpowiadali swoim trafieniem. W samej końcówce meczu, w ostatniej minucie, Elitarni przeprowadzili decydującą akcję. Po dynamicznym ataku jeden z ich napastników został sfaulowany w polu karnym, a sędzia podyktował rzut karny. Marcin Bielski pewnie wykorzystał okazję, dzięki czemu Elitarni Gocław wygrali 4:3, zrównując się punktami z najgroźniejszymi rywalami w walce o mistrzostwo.
Trudno było oczekiwać w tym meczu innego rezultatu, aniżeli pewnego zwycięstwa Azerów. I choć do przerwy gracze okupujący dół tabeli mogli łudzić się o zdobycz punktową, wszak na przerwę schodzili z "tylko" jedną bramką w plecy (1:2), tak niestety druga odsłona obnażyła braki – szczególnie chyba wydolnościowe – wśród graczy warszawskich Pistons. Bramki dla zespołu z Azerbejdżanu rozłożyły się dość równomiernie, ale to nie zawodnik z pola, a bramkarz został wybrany MVP spotkania. Mowa o niezawodnym Orkaanie Huseynowie. Dzięki jego pewnej grze Karabakh spokojnie dowiózł trzy punkty aż do kończącego gwizdka autorstwa – a jakże, jak Arena Grenady, to rzecz oczywista – Bębna, znaczy się Artura Bębeńskiego. Tym samym Azerowie, dzięki temu zwycięstwu, nadal mogą wierzyć, że podczas czerwcowej gali na Stadionie Legii Warszawa to właśnie oni dumnie wkroczą na ligowe podium piętnastej ligi. Będzie ku temu wyboista droga, ale nie niemożliwa i nie w postaci mrzonek. Natomiast co się tyczy Pistons, tu wydaje się pozostała jedynie walka z Partyzantem Włochy, ażeby nie być ostatnią ekipą zamykającą ligową stawkę. Ktoś powie, że mało to prestiżowe, ale wystarczy obrócić tabelę i mamy pasjonujący pościg o mistrza, przecież to proste!
Pierwszy mecz rundy rewanżowej w 15. Lidze Fanów przyniósł prawdziwy pokaz siły w wykonaniu FC Mocny Narket. Gospodarze, którzy mimo porażki w pierwszym starciu z Partyzantem Włochy byli faworytami tego spotkania, od samego początku narzucili swoje warunki. Już w 2. minucie po precyzyjnym podaniu po ziemi z rzutu rożnego Konrada Szuflińskiego, Dawid Brzeziński otworzył wynik meczu.
Goście błyskawicznie odpowiedzieli – Adam Pachuta wykorzystał błąd w defensywie i wyrównał na 1:1. To jednak było wszystko, na co było stać Partyzanta w pierwszej połowie. FC Mocny Narket całkowicie przejął kontrolę, a Brzeziński rozgrywał prawdziwy koncert strzelecki. Jeszcze przed przerwą dołożył 4 trafienia, a jego drużyna schodziła na przerwę z komfortowym prowadzeniem 6:1.
Druga połowa nie przyniosła żadnych niespodzianek. Gospodarze grali swoje, a Brzeziński kontynuował strzelanie. Partyzant próbował odpowiadać, a wyróżniającą się postacią była Ola Pastuszko, która popisała się dwoma pięknymi trafieniami zza pola karnego. To jednak nie wystarczyło na rozpędzony FC Mocny Narket.
Brzeziński zakończył mecz z niesamowitym dorobkiem – potrójnym hat-trickiem i asystą! Ostateczny wynik to 13:3, a dzięki temu zwycięstwu gospodarze wykorzystali potknięcie lidera. Do pierwszego miejsca tracą już tylko 3 punkty, a do końca sezonu pozostało jeszcze 8 kolejek, dzięki czemu walka o awans zapowiada się niezwykle emocjonująco.
Starcie pomiędzy FC Babice a Santiago Remberteu wyglądało na bardzo atrakcyjne. I to się potwierdziło, bo mimo że goście byli faworytami tego meczu, to gospodarze po raz kolejny udowodnili, że potrafią sprawić niespodziankę.
Spotkanie rozpoczęło się od błyskawicznego trafienia Santiago. Już w 3. minucie Piotr Wójtowicz sprytnie wykorzystał nieuwagę rywali i bez czekania na gwizdek wykonał rzut wolny, umieszczając piłkę w siatce. Odpowiedź Babic przyszła szybko – trzy minuty później Mikołaj Stankiewicz strzałem przy słupku doprowadził do wyrównania. Od tego momentu gospodarze przejęli inicjatywę, a Stankiewicz dołożył dwa kolejne trafienia, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 3:1.
Santiago starało się wrócić do gry, a nadzieję przywrócił ponownie Wójtowicz, który po raz kolejny popisał się skutecznym uderzeniem z rzutu wolnego. To jednak tylko rozzłościło zawodników z Babic, którzy jeszcze przed przerwą podwyższyli wynik na 5:2, ostatecznie kończąc pierwszą połowę wynikiem 6:3.
Druga część meczu nie przyniosła zmiany w obrazie gry. FC Babice kontynuowały swoją ofensywną dominację, a prawdziwy koncert dali Mikołaj Stankiewicz oraz Maciej Radoń. Pierwszy zakończył spotkanie z czterema bramkami, drugi dołożył pięć trafień, przypieczętowując efektowne zwycięstwo swojej drużyny. Choć Piotr Wójtowicz starał się ciągnąć grę Santiago i zdobył łącznie cztery gole, to jego indywidualny popis nie wystarczył, by odwrócić losy meczu.
Ostatecznie FC Babice triumfowały 10:6, awansując o jedno miejsce w tabeli. Santiago Remberteu mimo porażki utrzymało pozycję lidera, ale ich przewaga nad resztą stawki stopniała.







)
)
)
)
)
)
)
)