Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 7 Liga
Doświadczeniem ligowym obydwu ekip można obdzielić wiele drużyn występujących obecnie w naszych rozgrywkach. Saska Kępa w pierwszej kolejce 7. ligi podejmowała FC Melange, który po udanym poprzednim sezonie awansował kilka poziomów wyżej. Początek meczu jak przystało na tak ograne zespoły był niezwykle wyrównany. Wraz z upływem kolejnych minut zaczęła zarysowywać się delikatna przewaga gości, ale jak lata mijają, tak nie zmienia się jedno: wysoka nieskuteczność zawodników z Bielan. Kilka niewykorzystanych sytuacji szybko się zemściło. Podanie Kornela Troszczyńskiego na bramkę zamienił Marcin Nowak i Saska Kępa wyszła na prowadzenie. Dużo prób rozgrywania piłki, czy nawet strzałów z dystansu podejmował bramkarz Melangu, Łukasz Krysiak, ale wciąż brakowało precyzji lub podjęcia decyzji w odpowiednim momencie. Tym samym bramka Marcina Nowaka okazała się jedyną w pierwszej połowie. Druga połowa również przebiegała w wyrównanym tempie, swoje okazje mieli jedni i drudzy, ale dobrze dysponowani byli bramkarze. W końcówce zauważalna była wąska kadra Saskiej Kępy i coraz mocniej do głosu zaczął dochodzić FC Melange. Na osiem minut przed zakończeniem spotkania sędzia podyktował rzut wolny, piłkę ustawił Najlepszy tego dnia w całej 7. lidze Łukasz Krysiak i mocno kopnął w kierunku bramki, z czego wyszło niezwykle dokładne podanie na głowę Marcina Godlewskiego, który doprowadził do remisu. Już po upływie dwóch minut i po kolejnym stałym fragmencie gry, skutecznie (mimo że na raty) piłkę do bramki skierował Łukasz Słowik, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Na minutę przed zakończeniem meczu bramkę ustalającą wynik zainkasował Kamil Pietrzykowski i FC Melange wygrał z Saską Kępą 3:1.
Spotkanie ADP Wolska Ferajna i Q-Ice Warszawa przed pierwszym gwizdkiem budziło wiele emocji, ponieważ naprzeciw siebie stanęli doświadczeni weterani oraz debiutująca drużyna gości. Gospodarze od początku dominowali, a już po kilku minutach gry Mateusz Nejman otworzył wynik spotkania po świetnym podaniu Damiana Nieskórskiego. Zaledwie minutę później role się odwróciły – tym razem to Nejman asystował, a Nieskórski podwyższył prowadzenie. Od tego momentu ADP Wolska Ferajna zaczęła bezlitośnie wykorzystywać błędy przeciwników. Przewaga gospodarzy rosła błyskawicznie, a do przerwy wynik wynosił aż 9:0. Drużyna Q-Ice miała trudności ze znalezieniem swojego rytmu, a brak kilku wartościowych zawodników w składzie dodatkowo osłabił ich szanse na równorzędną rywalizację. Po zmianie stron w grze debiutantów pojawiły się jednak pierwsze pozytywne momenty. Dominik Turlej zdobył historyczną, premierową bramkę dla swojej drużyny w rozgrywkach Ligi Fanów, co z pewnością dodało im odrobiny otuchy. Q-Ice dołożyło jeszcze cztery trafienia, głównie dzięki świetnej postawie Michała Kuleszy, ale przewaga gospodarzy była zbyt duża, by realnie zagrozić wynikowi. ADP Wolska Ferajna konsekwentnie kontynuowała swoją dominację, karcąc rywali za każdy błąd i ostatecznie wygrała aż 22:5. Wysoka porażka może sugerować, że siódma liga jest dla Q-Ice zbyt dużym wyzwaniem, jednak trzeba pamiętać o kilku brakach kadrowych tej niedzieli oraz doskonałej formie przeciwników. Kapitan Q-Ice z pewnością będzie dążył do odbudowania morale zespołu przed kolejnym meczem. Tymczasem Wolska Ferajna opuszczała boisko w świetnych nastrojach, ciesząc się z pewnego zwycięstwa i znakomitych statystyk indywidualnych. Sezon rozpoczęli od mocnego uderzenia, co stawia ich w komfortowej pozycji już na samym początku rozgrywek.
Niesamowite spotkanie pełne zwrotów akcji rozegrały w pierwszej kolejce ligi 7 drużyny KK Wataha Warszawa oraz Złączeni. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, którzy całkowicie zdominowali premierową połowę spotkania i bez większych problemów kontrolowali przebieg gry. Na przerwę obie ekipy zeszły przy wyniku 3:1. Po zmianie stron, Złączeni dołożyli jeszcze jedną szybką bramkę i nic nie świadczyło o tym, że gospodarze przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bramka na 1:4 dla przeciwników musiała dać im niesamowitego impulsu, ponieważ coraz częściej zaczęli sprawiać problemy Złączonym, co poskutkowało szybkim wyrównaniem wyniku i mecz tak naprawdę rozpoczął się od nowa. Chwilę później podopieczni Przemka Kacperskiego wyszli nawet na prowadzenie, natomiast ewidentnie rozzłoszczeni goście szybko wyrównali. Koniec spotkania należał jednak do Watahy, która zachowała zimną krew i z wyniku 0:3 udało jej się zakończyć spotkanie przy stanie 7:6. Świetną drugą połowę zagrali Anass El Ansari oraz Hubert Korzeniowski, którzy grali jak z nut. Nie można zapomnieć również o Piotrze Gipsiaku ze Złączonych, którzy wpisał się na listę strzelców czterokrotnie. W pierwszej potyczce tego sezonu obie drużyny prezentowały porównywalny poziom i nie sposób obstawić, kto wygra w rundzie rewanżowej.
W niedzielne południe na Arenie AWF doszło do spotkania pomiędzy Shot DJ i Kresowią Warszawa. Obie drużyny awansowały po zdobyciu medali w poprzednim sezonie, więc z niecierpliwością czekaliśmy na to, jak poradzą sobie na siódmym szczeblu rozgrywek. Początek meczu należał zdecydowanie do gospodarzy. Shot DJ bez trudu dochodził do sytuacji strzeleckich, ale dobrze dysponowany bramkarz Kresowii skutecznie interweniował. W 6. minucie padła jednak pierwsza bramka - debiutujący w barwach francuskiego zespołu Maksym Hluschenko skierował piłkę do siatki z bliskiej odległości. Chwilę później goście odpowiedzieli trafieniem wyrównującym, jednak ich radość była krótka. Już po minucie Maksym Hluschenko ponownie dał prowadzenie Shot DJ. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:1, a gospodarze kontrolowali przebieg gry. Zespół Shot DJ, grający z wysoko ustawionym bramkarzem Jeremim Szymańskim, miał więcej możliwości w rozegraniu piłki, co zmuszało Kresowię do cofania się i oczekiwania na ataki przeciwnika. Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Gospodarze pierwsi zdobyli gola – mocnym strzałem pod poprzeczkę trafił Michał Wasiak. Kresowia szybko odpowiedziała, a bramkę kontaktową zdobył debiutujący w jej barwach Kirill Przyk. Mimo tego gospodarze nie dali się wyprowadzić z równowagi i nadal kontrolowali mecz. Shot DJ dołożył jeszcze dwa trafienia, w tym jedno z rzutu karnego po faulu Władysława Ejsmonta, który za swoje przewinienie obejrzał czerwoną kartkę. Osłabiona Kresowia nie była już w stanie zagrozić rywalowi, grając w osłabieniu aż do końca spotkania. Shot DJ wywozi z Areny AWF trzy punkty i może być zadowolony nie tylko ze swojego występu, ale i trafionego transferu Maksyma Hluschenki, który dodał zespołowi sporo jakości w ofensywie.
Obie ekipy zaliczyły spory awans w porównaniu z zeszłym sezonem, odpowiednio z 11 i 9 ligi, gdzie zajęły miejsca na podium. 7 liga wydaje się dużo większym wyzwaniem, choć jedni i drudzy pokazali czy to w lidze czy na turniejach, że potrafią grać na wysokim poziomie. To pokazała ich bezpośrednia rywalizacja, która była niezwykle wyrównana. Oba teamy, wiedząc o tym, że przeciwnik posiada spore atuty w ofensywie, postawiły przede wszystkim na szczelną obronę. Przełożyło się to na ilość klarownych sytuacji, których w pierwszym kwadransie było stosunkowo mało. W tej fazie meczu lepiej radziło sobie Torpedo, ale zazwyczaj na posterunku był Aleksander Grabowski, który bronił bardzo pewnie i skapitulował dopiero w 17 minucie. Był to jedyny gol w pierwszej części meczu. Goście po zmianie stron musieli mocniej zaatakować, ale kontuzje dwóch zawodników sprawiły, że nie było to proste. Swoich szans szukał Krzysiek Kulibski, który w tym sezonie chce dobić do 500 goli w Lidze Fanów, ale jak na złość długo nic nie chciało wpaść. W końcu udało mu się wyrównać po zagraniu Aleksandra Grabowskiego. W międzyczasie doszło do zwarcia między zawodnikami, po którym obie strony zostały odesłane na ławkę rezerwowych z żółtą kartką na koncie. Wyszło z tego duże nieporozumienie, bo ukarany zawodnik Torpedo, mimo kary, wszedł na boisko, za co otrzymał drugą kartkę, a grające w podwójnym osłabieniu Torpedo straciło bramkę. Team Andrzeja Barana to jednak zespół, który niezależnie od okoliczności walczy do końca i to mu się opłaciło, bo w samej końcówce doprowadził do wyrównania. Remis 2:2 na pewno nikogo nie zadowala, ale obiektywnie patrząc na to spotkanie, taki rezultat nikogo tu nie krzywdził.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)