Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 2 Liga
UEFA Mafia Ursynów po serii dwóch zwycięstw cały czas liczy się w walce o medale. Przed meczem istniała nawet realna szansa na wywalczenie srebrnych krążków. Dla Warszawskiej Ferajny był to mecz o być albo nie być na tym szczeblu rozgrywkowym. Porażka oznaczała spadek. Od początku spotkania było widać w zawodnikach tej drużyny olbrzymią determinację, która w 5 minucie została zamieniona na bramkę. Kolejne fragmenty to wymiana ciosów, z której zwycięsko wyszli gospodarze i doprowadzili do remisu 2:2. Przed końcem pierwszego kwadransa gry na prowadzenie ponownie wyszli goście, którzy na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem sędziego oznaczającym przerwę podwyższyli swoje prowadzenie. Ostatnie chwile pierwszej połowy to istny rollercoaster. Najpierw rzutu karnego nie wykorzystali gospodarze, chwilę potem goście podwyższyli swoje prowadzenie, a w ostatniej akcji pierwszej połowy zawodnicy z Ursynowa strzelając bramkę ustalili wynik premierowej odsłony na 3:5. Drugą część meczu lepiej rozpoczęli zawodnicy Ferajny, którzy dołożyli kolejne trafienie. Stracona bramka podrażniła faworytów, którzy stwarzając sobie kilka dogodnych sytuacji doprowadzili do wyrównania. Riposta rywali była natychmiastowa a trafienie zanotował Patryk Gregorczuk, dla którego była to już czwarta zdobyta bramka. Jego wysiłki jednak poszły na marne, ponieważ przeciwnicy dorzucili kolejne trzy gole i do końca spotkania nie oddali już prowadzenia. Ostatnim akcentem było trafienie gości, które ustaliło wynik na 9:8. Po bardzo ciekawym spotkaniu UEFA Mafia Ursynów zgarnia trzy punkty i nadal liczy się w walce o medale. Porażka Warszawskiej Ferajny sprawia z kolei, że drużyna ta przyszły sezon spędzi w niższej klasie rozgrywkowej.
O godzinie 16:00 na sektorze B w ramach 17 kolejki Orzeły Stolicy podejmowały Husarię Mokotów. Dla drużyny Tomasza Hubnera mecz do ogólnego rozrachunku wnosił niewiele, zaś dla ekipy Jana Wnorowskiego wygranie wygrana stanowiłaby ogromny krok w kierunku awansu. Na początku spotkania drużyna gospodarzy posiadała jedną zmianę, z kolei oponenci z początku przystąpili bez zmian. W dość szybkim tempie dwie bramki strzeliła Husaria za sprawą Oskara Lachowicza i Jana Grzybowskiego. Chwilę później gospodarze wyrównują. Przez długi czas pierwsza połowa była bardzo zacięta i utrzymywał się remis. Do obu drużyn dołączyło jeszcze po jednym zawodniku. Końcówka pierwszej połowy należała już do Husarzy, którzy wygrali ją ostatecznie 3:5. Druga odsłona przebiegła podobnie jak pierwsza i zakończyła się tym samym wynikiem co pierwsza, co po zsumowaniu dało rezultat 6:10. Na wyróżnienie zdecydowanie zasługują Norbert Wierzbicki, Jan Grzybowski oraz Oskar Lachowicz z drużyny Husarii, a z Orzełów Maciej i Mikołaj Kiełpsz.
Ulewny deszcz, reflektory boiskowe i wyrównane starcie na jednym z najwyższych poziomów rozgrywkowych - tak się gra w piłkę! Przed meczem 17. kolejki pomiędzy Korsarzami i FC Niko UA obie drużyny miały tyle samo punktów na koncie i zajmowały miejsce w bezpiecznej strefie. Teraz wiemy już, że obu drużynom nie grozi zmiana poziomu rozgrywkowego po sezonie, co sprawia nam niekrytą radość, bo oglądanie starć tych zespołów to ogromna frajda. Spowodowane jest to wyrównanym potencjałem sportowym i wiarą w skuteczność ofensywnego futbolu. W minioną niedzielę wynik otworzyli goście, choć w rzeczywistości piłkę w siatce umieścił jeden z obrońców gospodarzy, zapisując na swoim koncie trafienie samobójcze. FC Niko UA potwierdzili, że nieprzypadkowo prowadzą, gdy wynik poprawił Nikita Zgura - silny i szybki napastnik, przypominający posturą swojego rodaka, króla strzelców hiszpańskiej La Liga, Artema Dovbyka. Następnie obie drużyny naprzemiennie zdobywały bramki - ostatnie trafienie Korsarzy w pierwszej połowie padło po płaskim uderzeniu Damiana Zalewskiego. Na początku drugiej części spotkania hat-tricka skompletował Zgura, strzelając gola z rzutu wolnego na 3:6. Wtedy na poważnie do pracy wzięli się Korsarze. Do bramki - tym razem rywala - trafił Marcinkiewicz po składnej akcji drużynowej. Klasycznego hat-tricka zaliczył też Łojek, wykorzystując przewagę liczebną, ale też swoją zdolność do dryblingu. Podobnie uzdolniony okazał się Zalewski, który postawił kropkę nad “i” kiwając bramkarza FC Niko UA i trafiając do siatki krzyżakiem. Trzy punkty pozwoliły Korsarzom na awans na szóstą pozycję.
W niedzielny wieczór mogliśmy być świadkami meczu pomiędzy ekipami Green Lantern a KSB Warszawa. Bez wątpienia faworytem była drużyna KSB, co znalazło odzwierciedlenie w przebiegu meczu. Gracze gospodarzy mieli pewne braki w swoim składzie, co na pewno nie pomogło im w walce o punkty, zaś tę sytuację bezlitośnie wykorzystali gracze w jasnozielonych strojach. Niesamowicie zmotywowana drużyna Michała Tarczyńskiego od początku rozpoczęła strzelanie. Efektownym strzałem z dystansu popisał się wówczas Piotrek Grabicki. Cały zespół grał na niezwykle wysokim poziomie, lecz warto tu wspomnieć o zawodniku wyróżniającym się na tle swoich kolegów. Mowa tu o Maćku Grabickim, który w tym meczu wpisywał się aż 11 razy na listę strzelców. Dobrze państwo widzieli, 11 razy! Powiedzieć, że był on zmorą dla przeciwników to jak nie powiedzieć nic. Jego wyśmienita dyspozycja została doceniona przez Latarnie, na co dowodem jest tytuł MVP, który otrzymał po tym meczu. Gracze w czarnych trykotach nie mieli żadnego pomysłu, jak zatrzymać rozpędzonych i zmotywowanych piłkarzy KSB, przez co musieli uznać ich wyższość. Gospodarze pewnie wygrali czy wręcz zdominowali swoich przeciwników. Końcowy wynik wynosił aż 4:18 na korzyść KSB. Ostatnia kolejka zapowiada się niezwykle ciekawie z uwagi na zaciętą rywalizację o końcowe miejsca w tabeli na drugim poziomie rozgrywkowym.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)