Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Sporo emocji i dużo piłkarskiej jakości oglądaliśmy w meczu Tura z Otamanami. Obie ekipy w tym sezonie prezentują się solidnie i potwierdziły to w niedzielnym pojedynku. Początek należał do ekipy z Ochoty. Gospodarze objęli prowadzenie po składnej akcji całego zespołu. Otamany jednak dość szybko potrafili odpowiedzieć i od stanu 1:1 mecz był bardzo wyrównany. Goście starali się czekać na rywali na swojej połowie i trzeba przyznać, że w defensywie wyglądali bardzo solidnie. Przy remisie mieliśmy po jednej z kontrowersji. Po interwencji obrońcy w polu karnym Tur domagał się rzutu karnego, ale sędzia nie zdecydował się wskazać na wapno. Czy miał rację czy się pomylił? to będziemy w stanie zweryfikować dopiero na nagraniu z tego spotkania. W dalszej części meczu mieliśmy więcej fauli i wzajemnych pretensji niż gry, dlatego ten fragment nie był zbytnio ciekawy dla kibiców. Jeszcze przed przerwą goście wyszli na prowadzenie. Do przerwy mieliśmy zatem wynik 1:2. Po zmianie stron Tur dążył do wyrównania i miał swoje okazje. Jednak niemal wszystkie strzały w bramkę były blokowane bądź dobrze interweniował Oleg Bortnyk, który kilka razy uratował swój zespół od straty bramki. Gdy padł gol na 1:3 gospodarze zdjęli bramkarza, grając z przewagą jednego gracza w polu. To dało efekt w postaci gola Adriana Bartkiewicza. Jednak Otamany ponownie potrafiły zadać cios rywalom. Znakomicie organizowane kontry były coraz groźniejsze i po jednej z akcji gdzie Przemysława Alberski stracił piłkę Otamany podwyższyły wynik. Przy stanie 2:4 Tur pokusił się o gola autorstwa Macieja Baranowskiego, lecz chwilę później ekipa z Ukrainy strzałem przez niemal całe boisko do pustej bramki ustaliła wynik meczu na 3:5. Tur po raz pierwszy przegrywa w tym sezonie, lecz nadal ma szanse na odegranie znaczącej roli e Ekstraklasie. Z kolei Otamany udowadniają, że trzeba poważnie brać ich pod uwagę w kontekście walki o mistrzostwo w tej kampanii.
Mające tyle samo punktów w tabeli FC Kebavita i Alpan mierzyły się ze sobą w ramach piątej kolejki. Gospodarze tym razem mieli na meczu meczową szóstkę i swojego menedżera, który w roli dżokera pojawił się na boisku. Alpan stawił się na AWFie w solidnym składzie, co zapowiadało trudną przeprawę dla drużyny Buraka Cana. Długo w tym meczu czekaliśmy na pierwszą bramkę, bo choć obie ekipy się starały to były nieskuteczne. Próbował z dystansu Bartek Gwóźdź, ale jego strzały lądowały daleko od światła bramki. Alpan wyczekał rywali i po kontrze i przejęciu piłki Rafał Radomski dał prowadzenie swojej drużynie. Gdy wydawało się że nic się nie wydarzy w pierwszej połowie dosłownie w ostatnich sekundach meczu strzał na bramkę i rykoszet zmylił Piotra Kozę i mieliśmy remis. Taki wynik utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron Alpan jako pierwszy miał okazję do wyjścia na prowadzenie. Jednak sędzia po odbiorze piłki przez napastnika Alpana dopatrzył się faulu i nie uznał bramki. To jednak nie zniechęciło zawodników tej drużyny. Szczególnie aktywny w ofensywie był Remigiusz Muszyński, który pokazywał się do gry kolegom i w kluczowych momentach strzelał bramki. Przy stanie 1:3 Alpan trochę się rozluźnił i w defensywie zaczęły pojawiać się błędy. Kebavita musiała zaryzykować i to powodowało, że goście mieli sporo okazji do kontr, które wykorzystywali. W końcówce dwie bramki dla Kebavity strzelił Baris Kazkondu, ale były to trafienia wyłącznie niwelujące rozmiary porażki. Alpan zasłużenie wygrywa i ma realne szanse na walkę o czołowe lokaty tabeli. U Kebavity nic się nie zmienia i ta drużyna z ligowego topu zmierza w kierunku ekstraklasowego średniaka.
Niezwykle ciekawie zapowiadało się spotkanie pomiędzy zespołami EXC Mobile Ochota a Gladiatorami Eternis. Obydwie drużyny to ścisły top warszawskich szóstek i ciężko było przed spotkaniem wskazać wyraźnego faworyta. Mecz od początku był bardzo intensywny, obydwie drużyny już od pierwszego gwizdka sędziego podkręciły tempo i ani na moment nie było przestojów w ich grze. Wynik otworzył w 11 minucie Kami Kuczewski, który pięknym strzałem z dystansu pokonał golkipera rywali. Odpowiedź gospodarzy była niemal natychmiastowa. Najpierw ich strzał wylądował na słupku, ale chwilę później doprowadzili już do wyrównania. W końcowych fragmentach pierwszej części meczu ponownie na prowadzenie wyszli goście, ale tak jak to było w pierwszym przypadku rywale szybko doprowadzili do wyrównania i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem remisowym 2:2. W pierwszym kwadransie drugiej części meczu działo się bardzo dużo z obydwu stron, lecz mimo kilku świetnych sytuacji wynik pozostawał bez zmian. Najlepszą okazję na zmianę wyniku mieli goście, ale tym razem to oni obili słupek rywali. Ostatnie minuty to wymiana ciosów – dwukrotnie na prowadzenie wychodzili goście, jednak ponownie ich rywale odpowiadali niemal natychmiastowo. Ostatecznie po bardzo szybkim i ciekawym meczu drużyna EXC Mobile Ochota remisuje 4:4 z Gladiatorami. Uczciwie trzeba przyznać, że wynik ten jest sprawiedliwy. Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że pomimo dużej stawki oraz intensywności spotkanie było toczone w bardzo sportowej atmosferze. Remis ten spowodował, że w górnej części tabeli zrobił się duży ścisk, co bardzo dobrze wpływa na emocje w następnych kolejkach!
Braki kadrowe sprawiły, że zarówno Esportivo Varsovia jak i In Plus & Pojemna Halina bardzo słabo rozpoczęły sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gospodarze wszystkie dotychczasowe spotkania wysoko przegrali i zajmują ostatnią pozycję w tabeli. Goście do tej pory spisują się niewiele lepiej, ponieważ tylko raz zdobyli punkty i plasują się w dolnych strefach hierarchii Ekstraklasy. Od początku lepiej w spotkanie weszli gracze In-Plusu, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie. W kolejnych minutach zespół ten nadal przeważał i w ciągu dwóch minut dołożył kolejne dwa trafienia. Gospodarze mimo kilku ciekawych akcji nie byli w stanie pokonać golkipera rywali i pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 3:0. Drugą połowę obydwie drużyny zaczęły bardzo spokojnie. Zawodnicy Haliny prowadząc trzema bramkami pewnie kontrolowali przebieg spotkania. Drużyna Esportivo starała się odmienić losy meczu, ale kolejny raz ich siła ofensywna była niewystarczająca. Na niecałe dziesięć minut przed końcem z rzutu wolnego bramkę zdobył Marcu Eshun, ale był to jedyny pozytywny akcent ofensywny jego zespołu. W ostatnich fragmentach goście jeszcze czterokrotnie pokonali golkipera rywali i mecz zakończył się wynikiem 7:1 dla In Plus & Pojemnej Halinu. Bohaterem spotkania został Jan Skotnicki, który strzelając trzy bramki i notując dwie asysty poprowadził swój zespół do pewnego zwycięstwa. Zespół Esportivo Varsovia dwoił się i troił, ale nie wystarczyło to do nawiązania równej walki z rywalami. Kryzys niestety się pogłębia.
Po pięciu ligowych kolejkach sytuacja na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zdaje się powoli klarować. Minionej niedzieli, na boiskach warszawskiego AWF-u stanęły naprzeciwko siebie ekipy Explo Team oraz Warsaw Bandziors. Gospodarze jak dotąd zgromadzili trzy oczka, co pozwalało im na tamten moment być zaledwie miejsce nad strefą spadkową i to dzięki korzystniejszemu bilansowi bramkowemu niż In Plus & Pojemna Halina. Goście natomiast zajmowali przedostatnią lokatę z dorobkiem trzech punktów, co w bezpośrednim starciu z sąsiadującym Explo zwiastowało ogromne emocje. Strzelanie rozpoczęli gracze w białych strojach, którzy po składnej akcji Marka Pawłowskiego, który następnie odnalazł lepiej ustawionego kolegę Piotra Dumę, wyszli na prowadzenie. Radość nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ błąd w defensywie rywala skrzętnie wykorzystał Michał Bogusz, który pokonał Michała Łuczyka. Mimo szybkiej straty prowadzenia, reprezentanci Explo Team prezentowali się lepiej. Efektem tego był relatywnie bezpieczny wynik do przerwy 3:1. Tuż po rozpoczęciu drugiej odsłony ich rywale szybko doszli do głosu, aplikując przeciwnikowi aż dwie bramki. Mecz zasadniczo zaczął się w tym momencie od nowa. Jednakże niezawodni Piotr Duma oraz Marek Pawłowski nie dopuścili, aby sytuacja kolejny raz wymknęła się spod ich kontroli. Spokój w wykończeniu akcji i pewność w obronie bezapelacyjnie zdecydowały, że tym razem lepsi okazali się gospodarze, którzy finalnie wygrali 5:3.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)