Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 9 Liga
Pojedynek Dynama Wołomin z FC Torpedo był rywalizacją zespołów ze strefy spadkowej, więc ciężar gatunkowy był dość spory. Obie ekipy walczyły o to, by być w nieco lepszej sytuacji na wiosnę w walce o utrzymanie. Lepiej w mecz weszli zawodnicy gości. To oni stwarzali sobie lepsze sytuacje bramkowe, ale parokrotnie dobrze między słupkami interweniował Radosław Kania. Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać do ok 9 minuty, kiedy to wynik otworzył mocnym strzałem Yevhenii Vasylchenko. To zmusiło Dynamo do otwarcia się i śmielszych ataków, ale niestety dla gospodarzy, nie były one skuteczne. Na domiar złego ekipa z Wołomina musiała przez 3 minuty grać w osłabieniu po żółtej kartce dla swojego zawodnika, lecz tym razem obeszło się bez dalszych konsekwencji. Tyle tylko, że tuż przed przerwą Torpedo podwyższyło prowadzenie na 0:2 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza część, choć można było odnieść wrażenie, że to prowadzenie powinno być wyższe. Jednak co się odwlecze… Goście na początku drugiej połowy wyszli na prowadzenie 0:4 po dwóch bardzo składnych akcjach. Mogłoby się wydawać, że jest już po meczu, ale Dynamo jeszcze walczyło. Sygnał do zrywu dał Tomasz Dzięcioł, po precyzyjnym strzale z rzutu wolnego. Uaktywnił się też mało widoczny do tej pory, jak na możliwości tego zawodnika, Kacper Urban, który po dwóch przechwytach i indywidualnych akcjach doprowadził do stanu 3:4. A do końca wciąż pozostawało jeszcze trochę minut, więc w ekipie z Wołomina odżyła nadzieja na korzystny wynik. Torpedo dowiozło jednak cenne zwycięstwo do końca, drugi raz z rzędu zgarniając komplet punktów. Z perspektywy całego spotkania, goście wygrali zasłużenie, stwarzając sobie więcej sytuacji strzeleckich.
Mecz rozegrany pomiędzy Joga Bonito a Crimson Boys miał bardzo ciekawy przebieg. Obie ekipy to bezpośredni rywale z 5 i 6 miejsca w 9 lidze, więc to spotkanie spokojnie można zaliczyć do meczów nie o 3 a o 6 punktów. Pierwsi bramkę zdobyli zawodnicy gospodarzy. Niezawodny duet Mateusz Bubrzyk i Mateusz Hnatio zagrali z tzw. klepki i Joga cieszyła się z pierwszej bramki w tym meczu. Crimson Boys to faktycznie nowa ekipa w Lidze Fanów, ale już w nie jednym meczu pokazali, że maja Panowie charakter i nie boja się walki. Na 1-1 trafił Andranik Petrosjan po ładnym podaniu Damiana Kucharczyka. Po tej bramce zaczęła się mocna walka o środek pola, którą wygrywała raz jedna ekipa a raz druga. Jednak to goście mocniej przycisnęli i ukarali przeciwników jeszcze 4 razy w tej połowie. Damian Kucharczyk (2 bramki i 1 asysta), Piotr Zieliński (1 bramka i 2 asysty) oraz golkiper Wiktor Stankowski (1 asysta) usiedli na gospodarzach tak mocno, że mieli oni duże problemy aby nawiązać walkę i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5-1 dla Crimson Boys. Druga połowa, to od początku kontynuacja mocnych ataków gości i duża harówka gospodarzy w obronie. Ataki Karmazynowych szybko przyniosły oczekiwany efekt w postaci bramki na 6-1. Jednak trafienie to arbiter zaliczył zawodnikowi Joga Bonito, gdyż była to zdobycz samobójcza. Taka jest niestety piłka nożna, tyrasz w obronie jak wół a i tak jedna zła decyzja powoduje, że trafiasz do swojej bramki. Joga miała więc naprawdę dużo roboty przed sobą aby wygrać lub chociaż zremisować ten mecz. Gospodarze to jednak bardzo charakterne chłopaki, więc wzięli się ostro za odrabianie strat po tym samobóju. Goście przy takim wyniku odpuścili środek pola i ładnie bronili a gospodarze atakowali z coraz większą siłą. Efektem tych ataków był strzelony gol na 2-6. Golkiper Joga Bonito Patryk Wąsowski, długim i celnym wyrzutem uruchomił będącego jak zawsze w odpowiednim miejscu Mateusza Bubrzyka i ten drugi bez problemu trafił po raz drugi w tym spotkaniu. Ataki gospodarzy nasilały się, ale i goście nie stali w miejscu tylko próbowali kontrować. Po jednej z kontr Karmazynowych i ładnym strzale na bramkę piłka bardzo niefortunnie odbiła się od zawodnika drużyny broniącej i ponownie gospodarze musieli zapisać samobója na swoim koncie. Było już więc 7-2 dla Crimson Boys i chyba większość drużyn w lidze nie miałaby ochoty grać dalej. Nic bardziej mylnego. Jak wspominaliśmy, Joga Bonito to walczaki więc rzucili wszystko co mieli do ataku. I to był strzał w dziesiątkę! Najpierw duet braci Mateusz Bubrzyk & Kamil Bubrzyk trafili na 3-7 po ładnej kontrze. Chwilę później na 4-7 podwyższył tym razem zawodnik gości i mieliśmy trzeciego samobója w meczu! Walka trwała, obie ekipy nie odpuszczały ale to gospodarze trafili jeszcze raz. Na 5-7 gola zdobył tym razem Mateusz Hnatio po celnym podaniu Kamila Bubrzyka. Jednak czas meczu właśnie mijał i arbiter chwilę po tej bramce zakończył to bardzo emocjonujące spotkanie. Szkoda że Joga Bonito nie mieli więcej czasu, bo szansa na wygranie była coraz bliżej. Za to Crimson Boys dopisali sobie 3 punkty i umocnili się na 5 miejscu tabeli 9 ligi. Oby jak najwięcej takich spotkań Panowie Piłkarze!
W ostatniej kolejce rundy jesiennej naprzeciw siebie stanęły drużyny FC Vikersonn oraz Warsaw Gunners. Obie ekipy w tabeli dzielił zaledwie punkt, a wynik tego spotkania był istotny w walce o ligowe podium. Goście trapieni kontuzjami oraz słabą frekwencją zostali zmuszeni do gry tylko z jedną zmianą i raczej nikt nie spodziewał się, że wytrzymają całe spotkanie na pełnych obrotach. Boisko szybko zweryfikowało ten stan rzeczy, bo to od samego początku gospodarze starali się zamknąć przeciwnika na jego połowie. Golkiper Warsaw Gunners skapitulował dopiero w 8 minucie, kiedy podanie Ivana Nasinnyka wykorzystał Vadym Butenko. Goście wciąż zamknięci na swojej połowie byli w stanie odpowiadać tylko groźnymi kontratakami. Po jednej z takich akcji Wiktor Ziółkowski zdobył bramkę wyrównującą. Nie zmieniło to nic w obrazie gry – FC Vikersonn wciąż przeważali, niestety bezskuteczne ataki coraz częściej wprowadzały lekką frustrację w szeregach gospodarzy. To ponownie wykorzystali goście, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie 1-2. Bramkę piętką w dość ekwilibrystyczny sposób zdobył Krystian Siwiec. Po zmianie stron w drugiej połowie napastnicy gospodarzy atakowali z coraz większym animuszem. Rozmowa w przerwie pomogła i Vikersonn już na początku drugiej odsłony doprowadza do remisu 2-2, a dwójkową akcję wykończył Yevhenii Kyrii. Bramka ta dodała trochę wiary w swoje umiejętności zawodnikom gospodarzy, którzy z nieco większym luzem ale i pewnością zaczęli rozgrywać piłkę w środku boiska. Kilka minut później mieliśmy już 3-2, kiedy to Vadym Butenko zdecydował się na płaski strzał sprzed pola karnego. W końcówce meczu goście grający tylko z jedną zmianą opadli już z sił, często nie wracali na swoje pozycje przez co na boisku robiło się coraz więcej miejsca. Wynik meczu został rozstrzygnięty już w samej końcówce. Najpierw na 4:2 podwyższył Andrii Kyrii, a rezultat w ostatnich sekundach spotkania ustalił Kyrii, który dzięki akcji całego zespołu wpakował piłkę do pustej bramki. Dzięki wygranej gospodarze rundę zakończą na trzecim miejscu, a goście z 12 punktami zajmą bezpieczną pozycję zaraz nad strefą spadkową.
Patrząc na ostatnią dyspozycję obu ekip faworytem tego starcia wydawał się Hiszpański Galeon. I znalazło to odzwierciedlenie w meczu. Wynik otworzył Łukasz Śledziecki wykorzystując centrę w pole karne od Jacka Fijałka. Jednak prawdziwe show dał Mikołaj Zakrent. Ten niezawodny gracz był prawdziwym kilerem wykorzystującym z zimną krwią nadarzające się okazje. Najpierw wykorzystał sam na sam z bramkarzem, chwilę później skorzystał z błędu obrońcy Awantury, który podał do niego piłkę i mieliśmy już 0:3. Następnie sfinalizował podanie od kolegi kierując piłkę do pustej bramki, by później wywalczyć futbolówkę w okolicach pola karnego rywali i na raty pokonać bramkarza. 0:5 to był wynik, który było już bardzo trudno odrobić. Na osłodę, w pierwszej części kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Sebastian Dydecki. Po 25 minutach było 1:5. Początek drugiej części to znów błąd defensywy Awantury, która wyłożyła piłkę przeciwnikowi, a ten skrzętnie z tego skorzystał. Na 1:7 podwyższył Mikołaj Zakrent po tzw. „ladze” od bramkarza. Dopiero w końcówce Awantura zebrała się w sobie, zmniejszając straty do stanu 4:8, ale to było trochę za późno, by myśleć o korzystnym rezultacie. Gdyby nieco lepsza gra w obronie, może byłoby inaczej, ale liczba prezentów dla oponenta była zbyt duża. Wynik na 4:9 strzałem z rzutu wolnego ustalił Jacek Fijałek i Hiszpański Galeon zasłużenie zdobył komplet punktów.
Na takie mecze czekamy przez całą rundę. Mimo, że na zewnątrz nie było wysokiej temperatury, to akurat na AWFie było wieczorową porą wyjątkowo gorąco. Wszystko przez to, że na boisko wybiegł lider i wicelider 9 ligi. Bad Boysi podejmowali ekipę TRCH i trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że ciężko było wytypować zwycięzcę tego meczu. Zaczęło się dobrze dla gospodarzy, bo wyszli na prowadzenie za sprawą Damiana Borowskiego. W 10 minucie faulował jednak Krystian Matysek i rzut karny na bramkę zamienił Kamil Pasik. Ten sam zawodnik kilka chwil później podawał, a Mateusz Kozik strzelił bramkę na 1:2. Wyrównał Michał Podobas i na przerwę schodziliśmy przy wyniku remisowym. Po przerwie goście ruszyli do ofensywy. Ponownie trafił skuteczny tego dnia Pasik, a chwilę później za zagranie poza polem karnym ręką, czerwoną kartkę obejrzał Krystian Matysek. To sprawiło, że goście mieli wydawać by się mogło autostradę do zwycięstwa. Okazało się jednak, że Bad Boysi mieli inny plan na to spotkanie. Mimo hat-tricka Pasika, nie załamali się i w 40 minucie bramkę kontaktową zdobył Michał Podobas. Chwilę później trafił Bartosz Krajewski i wszyscy uczestnicy Ligi Fanów, którzy postawili remis w typerku byli zachwyceni. Obie drużyny chciały jednak grać o pełną pulę, a ostatecznie po raz drugi tego dnia trafił Damian Borowski i zapewnił 3 punkty Złym Chłopcom. Miła zima przed gospodarzami, którzy przez całą kilkumiesięczną przerwę będą patrzyli na wszystkich rywali z góry.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)