Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 9 Liga
Spotkanie rozegrane pomiędzy drużynami Crimson Boys (gospodarze) i Awantura Warszawa II (goście) przyniosło nam dużą liczbę zdobytych bramek, ale głównie dla gospodarzy. Już w 3 minucie, po ciekawej kombinacyjnej akcji Crimson Boys prowadzili 1-0. Minutę później goście jednak zerwali się do kontry i zdobyli bramkę dającą wyrównanie. Wyglądało na to, że będzie to wyrównane spotkanie, ale nic bardziej mylnego. Już do końca pierwszej polowy tylko drużyna gospodarzy zdobywała swoje gole. Akcje kombinacyjne, granie klepką, granie na "ścianę", wszystko to spowodowało że Crimson Boys schodzili do szatni z wynikiem 4-1 i dobrymi humorami, natomiast Awantura Warszawa musiała poważnie wziąć się do roboty. Tak też uczyniła i to goście jako pierwsi po rozpoczęciu drugiej części meczu zdobyli gola na 4-2. Ta bramka tak mocno podrażniła grających lepiej w tym meczu gospodarzy, że rozpędzeni zdobywali trafienie za trafieniem. Bardzo duży udział przy ładnych akcjach Crimson Boys mieli Piotr Zieliński (5 bramek i 3 asysty) oraz Damian Kucharczyk (3 bramki i 1 asysta). Oczywiście cała ekipa zagrała na wysokim poziomie. Myślę, że goście chcieliby jak najszybciej zapomnieć o tym co się działo w drugiej odsłonie meczu. 5-2, 6-2, 7-2, 8-2, tak to niestety wyglądało. Awantura oczywiście bardzo się starała, ale była w stanie zdobyć tego dnia tylko 3 bramki a gospodarze naprawdę mocno i kombinacyjnie cisnęli przeciwnika. Widać ze Crimson jako nowa drużyna w Lidze Fanów chce się w każdym meczu pokazać z jak najlepszej strony i grając tak jak dzisiaj będzie mocnym kandydatem do awansu wyżej. Awantura natomiast nie miała dziś wiatru w plecy, a wręcz odwrotnie. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 11-3 dla Crimson Boys i jest to na pewno dobry prognostyk na przyszłość dla tej drużyny.
Bad Boys zaczęli tę rundę śpiewająco – w ostatnim tygodniu wygrana z Awanturą Warszawa II, a teraz wygrana wynikiem nie pozostawiającym pytań kto był drużyną lepszą z FC Torpedo. Dalej bez zwycięstwa w tym sezonie jest FC Torpedo – tydzień podzielili się punktami z Crimson Boys. Już w pierwszej minucie zaczęli strzelać gospodarze, a dokładniej Michał Podobas. Świetnie przejął piłkę i pokonując bramkarza umieścił ją w bramce. Po kilku minutach Kyrylo Kud wyrównał wynik spotkania, kończąc tym samym zdobycze bramkowe FC Torpedo w pierwszej części spotkania, a co gorsza - musieli oglądać jak Źli Chłopcy raz po raz trafiają do ich bramki. W tej części spotkania strzelał jeszcze Bartek Krajewski i Kamil Janowicz. Wynik do połowy wynosił 5:1. W czasie przerwy kapitan FC Torpedo Andrii Baran udzielał mowy motywacyjnej swoim zawodnikom, którą mogliście zobaczyć na Instagramie. Niestety na nic się to zdało, bo w drugiej części spotkania Gospodarze umieścili piłkę w siatce jeszcze siedem razy! Grali oni bez podstawowego bramkarza, dlatego też warto wyróżnić Bartka Podobasa, który świetnie go zastępował. FC Torpedo popełniało wiele błędów, które Bad Boysi wykorzystywali. Tak było przy bramce Bartka Krajewskiego w 31 minucie kiedy, bramkarzowi gości odskoczyła piłka po trudnym przyjęciu, co wykorzystał właśnie Bartek. Obecnie BadBoys z kompletem punktów po dwóch kolejkach plasują się na pierwszym miejscu w tabeli, a FC Torpedo spadło do strefy spadkowej.
TRCH podejmując FV Vikersonn byli bardzo zbudowani wynikiem w pierwszej kolejce. Od pierwszych minut w dzisiejszym spotkaniu rzucili się do ataków, nie kombinowali, tylko jak najszybciej starali się przerzucić piłkę na stronę rywali, gdzie przeprowadzali swoje akcje. Wynik otworzył duet Tarnowski - Pasik. To tylko spowodowało, że pewność siebie w szeregach gospodarzy z minuty na minutę rosła, co przerodziło się w akcje podbramkowe po akcjach drużynowych, ale także po odebraniu piłki. Goście jakby byli wolni na tle rywali i nie znali recepty na to jak można im zagrozić. Dopiero po kilku minutach dwukrotnie byli bardzo bliscy strzelenia bramki, ale na wysokości zadania stanął Kras. Kolejne akcje i kolejne bramki gospodarzy, którzy cieszyli się grą i grali bez presji, to był bezdyskusyjny atut Trch. Do przerwy prowadzili pewnie 5:0. Żeby odwrócić losy spotkania goście musieli dokonać rewolucji, na ich niekorzyść doskonale grali Pasik i Grabowski, którzy w głównej mierze kreowali ataki swojej drużyny. Mimo dużej przewagi na boisku goście zbliżali się do strzelenia bramki, raz nawet obrońca rywali wybił piłkę z linii i wydawało się, że nie zdobędą choćby honorowego trafienia w dzisiejszym meczu. W szeregach gospodarzy mimo kolejnych bramek w pewnym momencie pojawiła nonszalancja i przy wyniku 9:0 dla gospodarzy goście dwukrotnie z rzędu zdobyli gola, jednak na kolejne trafienia zabrakło czasu, dzięki czemu Trch umocnił się na pozycji lidera wygrywając 9:2. W szeregach gości mimo aż tylu straconych bramek zasługuje na uwagę postawa bramkarza, Ilii Koziara, który kilkoma interwencjami spowodował, że nie było tutaj dwucyfrówki.
Mecz rozegrany przeciwko Joga Bonito (gospodarze) i Warsaw Gunners FC (goście) był niestety mocno jednostronnym spotkaniem. Gospodarze wiedli prym przez całe 50 minut i nie pozwolili na dużo ekipie gości. Już w 3 minucie Joga trafiła do bramki przeciwnika. Minutę później znowu zdobyła gola i tak niestety dla ekipy gości wyglądał ten mecz. Kombinacyjne i przemyślane ataki gospodarzy, pressing na całym boisku oraz większa tego dnia waleczność powodowały, że to zawodnicy Joga Bonito dzielili i rządzili w tym meczu. Oczywiście goście starali się grać "swoje", ale z upływem czasu i spadającymi siłami nie za wiele mogli niestety zdziałać. Do przerwy mieliśmy na tablicy wyników 4-1 dla gospodarzy. Goście chcąc jednak wygrać ten mecz wyszli na drugą odsłonę mocno skoncentrowani i to oni zdobyli pierwsze trafienie w tej części meczu. Jednak gospodarze znowu zaczęli mocno pressować, grali kombinacyjnie i z większym zaangażowaniem, dzięki czemu przechylili szalę zwycięstwa na swoja stronę. Joga strzeliła jeszcze dwie bramki w drugiej połowie i pewnie wygrała 6-2. Warsaw Gunners jako nowa ekipa w Lidze Fanów ma jeszcze dużo do udowodnienia. Jeden mecz wygrali, jeden przegrali, sezon trwa i wszystko może się wydarzyć. Joga Bonito, drużyna o wiele bardziej doświadczona, dała do zrozumienia przeciwnikowi że musi zapłacić tzw. "Frycowe". Mecz zakończył się wynikiem 6-2 dla Joga Bonito i na pewno jest dobrym prognostykiem na resztę sezonu z walką o awans włącznie.
Spotkanie rozegrane przez drużyny Dynamo Wołomin (gospodarz) i Hiszpański Galeon (goście) miało dosyć jednostronny przebieg, ale też mogło skończyć się duża niespodzianką. Młodzieżowcy z Wołomina nie dali za bardzo poszaleć zawodnikom Galeonu. Kacper Urban (4 bramki i 2 asysty) oraz reszta ekipy drużyny zaczęli mecz z wysokiego C. Już w 1 minucie wyżej wspomniany zawodnik przechwycił piłkę w środku pola, ładnie minął obrońcę i mocnym strzałem w długi róg bramki nie dał żadnych szans golkiperowi gości. Mieliśmy więc szybkie 1-0 a to dopiero początek kanonady w pierwszej odsłonie. Nowe transfery, zgranie, nieustępliwość i większa wola walki niż u przeciwnika spowodowały że gospodarze całą pierwszą połowę dominowali. Kombinacyjne akcje, ładne wymiany podań z "klepki", celne przerzuty i zmiany stron, to wszystko dało im naprawdę sporą przewagę i premierowa połowa zakończyła się wynikiem 6-0 dla chłopaków z Wołomina. Na drugą gospodarze wyszli na tzw. "pełnym luzie" pewni kontroli nad spotkaniem, ale Galeon to jednak nie żaden zółtodziób i szybko to udowodnili. Magnus Michalski i spółka już w 28 minucie zdobyli pierwszą bramkę i nie zamierzali na tym poprzestać. Składne i ciekawe akcje, walka na całym polu i pressing spowodowały, iż przeciwnicy zostali przyciśnięci do muru. Do 31 minuty mieliśmy już 6-4 na tablicy wyników i wszyscy kibice łapali się za głowy co się dzieje z drużyną z Wołomina. Mecz trwał, panowie bili się o każdy centymetr boiska i nikt nie odpuszczał. Warto również nadmienić, iż walka była czysto sportowa więc bardzo przyjemnie oglądało się ten pojedynek. Jedni i drudzy nie odpuszczali, ale to drużyna gospodarzy postawiła jednak na swoim. Zdobyta w 32 minucie bramka dała im wynik 7-4 i dodała młodzieńczej fantazji. Pan Piłkarz Kacper Urban próbował na przykład sam sobie wystawić piłkę na przewrotkę, ale niestety bez efektu. Pięknie więc oglądało się to widowisko. Galeon opadł delikatnie z sił, osiadł na mieliźnie, Dynamo jeszcze trochę próbowało, ale więcej bramek już w tym meczu nie padło. Wynik 7-4 dla Dynama Wołomin bardzo ładnie odzwierciedlił nam przewagę młodych gospodarzy. Myślę że z nowymi transferami i z taką grą młodzież spod Warszawy będzie bić się o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)