reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:00

Mecz pomiędzy zespołami bezpośrednio sąsiadującymi w ligowej tabeli Hiszpańskim Galeonem, a Joga Bonito toczył się o możliwość gry w naszym Pucharze. Zwycięzca tego spotkania miał zapewniony występ, a w przypadku remisu to gospodarze cieszyliby się z gry 25 czerwca na Arenie AWF-u. Obie ekipy na samym początku spotkania stawiły się w okrojonych składach, oraz bez nominalnych bramkarzy. Skwar z nieba zmusił z kolei zespoły do dobrego rozdysponowania swoich sił. Mimo iż składy nie dopisywały, a gospodarze nie mieli zmian to gra była dość szybka. Goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie w 11 minucie. Zawodnicy Hiszpańskiego Galeonu nieznacznie przeważali na boisku, lecz bardzo długo nie mogli skutecznie zwieńczyć golem swoich akcji. Dopiero na pięć minut przed końcem pierwszej połowy zdołali doprowadzić do wyrównania. Nie minęła minuta, kiedy mogli wyjść po raz pierwszy na prowadzenie, lecz rzut karny wykonywany przez Mikołaja Zakrenta obronił Dorian Kwieciński. Co się odwlecze to nie uciecze. To polskie powiedzenie idealnie oddaje ostatnią akcję tej części spotkania. Wcześniej wspomniany Mikołaj wykorzystał podanie od kolegi i umieścił pikę w siatce ustalając wynik do przerwy z jednobramkową korzyścią dla swojej drużyny. Dalsza część meczu zaczęła się zdecydowania lepiej dla gospodarzy, którzy w 8 minucie drugiej połowy podwyższyli swoje prowadzenie. Był to jednak ich ostatni gol w tym meczu. Coraz większy brak tlenu w płucach był widoczny na boisku, a goście dążący do osiągnięcia zwycięstwa nabierali tempa. Zawodnicy Joga Bonito zaczęli dominować i z każdą minutą łatwiej było im się przedostawać pod bramkę rywala. Efektem tego było zdobycie sześciu goli i końcowa wygrana różnicą czterech. Obu zespołom dziękujemy za cały sezon a zawodnikom Joga Bonito gratulujemy awansu do Pucharu Ligi Fanów!

2
14:00

Końca dobiegła rywalizacja w 9 lidze, z której zwycięsko wyszedł zespół TRCH. Pierwsze miejsce poza podium zdobyli Crimson Boys, którzy co prawda nie załapali się na pudło, ale wciąż mogą reprezentować swoją ligę w Pucharze Fanów (gdyby grali w PKO BP Ekstraklasie mówilibyśmy o europejskich pucharach). Oba zespoły, które rywalizowały ze sobą w 18. serii spotkań mogą na owym turnieju osiągnąć sukces, ponieważ w minioną niedzielę potwierdziły swoją wysoką formę. Strzelanie zaczęli goście, gdy Szymon Kaczyński dobił piłkę z bliska do bramki. Następnie wyrównał Miłoński, wykorzystując zamieszanie po rzucie rożnym. Jemu dłużny nie pozostał Kaczyński, a Kaczyńskiemu Bartosik - 2:2. Przed przerwą gola dla mistrzów 9 ligi strzelił Jakub Grabowski. Po wznowieniu gry hat-tricka skompletował Kaczyński, któremu odpowiedział Petrosjan, wykorzystując płaskie dośrodkowanie po rzucie rożnym. Gola wyrównującego zdobył Kucharczyk, uderzając z połowy boiska! O wyniku 4:5 zadecydował Fiks, a o 5:5 Zieliński (znów wykorzystując płaskie dośrodkowanie z rzutu rożnego). Zespoły szły łeb w łeb - gola dającego prowadzenie gościom ponownie strzelił Fiks. Remis Crimson Boys kolejny raz próbował zagwarantować Kucharczyk, umieszczając piłkę pod poprzeczką. W końcówce uaktywnił się Kamil Pasik, który najpierw strzelił tak, że futbolówka odbiła się od pleców bramkarza i wpadła do siatki, a następnie samodzielnie kiwając golkipera i zamykając mecz przy wyniku 6:8. 

3
14:00

Oba zespoły znajdowały się na dwóch różnych biegunach tabeli 9 ligi. Torpedo od jakiegoś czasu wie, że w przyszłym sezonie będzie musiało się zebrać i zagrać w niższej lidze. Tymczasem Vikersonn wygrywa ostatnio sporo spotkań i dzięki temu w tym meczu mógł zapewnić sobie 3 miejsce i awans do wyższej ligi. Okazało się, że różnica poziomów w grze była bardzo widoczna. Ciężko opisać to spotkanie, gdyż na murawie rządzili przez 50 minut goście. Gospodarze trafili raz, a konkretnie uczynił to Oleh Ilnytskyi. Tymczasem goście pokonali bramkarza rywali aż 15 razy. Ten mecz bardzo dobrze zapamięta Vitalii Kyryi, który zdobył aż 6 bramek dla swojego zespołu. Świetnie zaprezentowali się także Vadym Butenko, Slawik Tyumkiw oraz Vitalii Rybka, którzy nie dość, że strzelali bramki, to jeszcze asystowali przy bramkach swoich kolegów. Co tu dużo mówić, wydaje się, że po tym meczu nikt nie będzie miał wątpliwości, dlaczego w przyszłym sezonie te dwa zespoły będą dzieliły aż dwa poziomy rozgrywkowe. Ostateczny wynik to 1:15.

4
16:30

Goście przed tym spotkaniem byli pewni zajęcia ostatniego miejsca w tabeli i w przyszłym sezonie rezerwy Awantury zobaczymy w 10 lidze. Tymczasem Warsaw Gunners nie walczyli już o nic, bo byli pewni 7 lokaty. Kanonierzy nie zagrają w Pucharze Ligi Fanów, ale na pewno w tym pierwszym, pełnym sezonie, mogą być zadowoleni ze swojej postawy. Samo spotkanie nas trochę rozczarowało, bo liczyliśmy, że Awanturnicy w pożegnalnym spotkaniu na tym poziomie rozgrywkowym zaprezentują się o niebo lepiej. Niestety, gospodarze byli dla nich poza zasięgiem. W pierwszej połowie mogliśmy oglądać świetny występ Wiktora Ziółkowskiego, który w 25 minut skompletował klasycznego hat-tricka. Wtórowali mu Marcin Siwiec i Patryk Szerszeń i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 5:0. Gospodarze robili tego dnia wszystko, żeby nie stracić żadnej bramki, ale ich defensywa pękła w ostatnich trzech minutach meczu, kiedy Sebastian Dydecki w końcu skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Patryka Czarnieckiego. W tym samym czasie Kanonierzy dorzucili jednak 7 bramek i ostatecznie pokonali Awanturników aż 12:1.

5
20:30

Bad Boys w dobrym stylu wywalczyli srebrne medale 9 ligi. Od pierwszych minut byliśmy świadkami spotkania, w którym obie strony stwarzały sobie okazje. Dynamo Wołomin rozpoczęło mecz od szybkiej bramki na 0:1, jednak Damian Sych wyrównał wynik spotkania bezpośrednio z rzutu rożnego – 1:1. Później jednak ciężar kreowania wziął na siebie Maciek Pyrka, który był gwiazdą tego spotkania. Rajdy, które urządzał sobie pomiędzy obrońcami Dynama siały spustoszenie. Do końca pierwszej odsłony zdobył po tych szarżach dwie bramki, a na koniec połowy celnym podaniem odnotował asystę. Bad Boys po pierwszej odsłonie zasłużenie prowadziło 4:2, kontrolując przebieg spotkania. W drugiej połowie, pomimo szybkiej bramki kontaktowej dla gości, Dynamo Wołomin nie odwróciło losów meczu. Bad Boys strzeliło na 5:3 i od wyniku tego czekało na błędy zawodników gości. Dynamo Wołomin otworzyło się, grało odważnie, ale zawodnicy tej drużyny mogą mówić o sporym pechu – ciągle trafiali w stelaż bramki. W jednej z okazji udało im się nawet doskoczyć do piłki po strzale w słupek, by trafić w niego ponownie! Ostatecznie ten brak skuteczności okazał się być zabójczy – gospodarze wytrzymali ten niełatwy okres, w zamian strzelając kolejne bramki i wychodząc na prowadzenie 7:3. Ostatecznie wynik meczu na 7:4 ustanowił Adam Domidowicz, wykorzystując kolejne świetne podanie Kacpra Urbana.

Reklama