Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 11 Liga
Był to mecz o przetrwanie Red Rebels na obecnym poziomie rozgrywkowym, więc nic dziwnego, że zawodnicy gospodarzy mocno zaczęli spotkanie. Pierwsze strzały należały do graczy w czerwonych koszulkach, ale ostatecznie to Borowiki po dwóch, szybkich akcjach wyszły na prowadzenie 0:2 już po 6 minutach. Po chwili jednak Turkom udało się strzelić bramkę kontaktową, po dobrej wrzutce i zaskakującym uderzeniu Hemry Gurbanova. Obie strony bardzo chciały wygrać i nerwowa atmosfera udzielała się obu stronom, dochodziło do przepychanek i niepotrzebnych zaczepek. Od strony piłkarskiej byliśmy jednak świadkami dobrego widowiska. W 16 minucie Turcy wyrównali na 2:2, w czym duża zasługa Mahmuda Mahmudova, który przytomnie rozpoczął kontratak gospodarzy. Wydawało się, że Borowiki poczekają z ripostą na drugą połowę, ale wtedy też przytomne rozegranie rzutu rożnego i dobry strzał Daniela Władka, pozwoliło gościom zdobyć niezwykle ważną bramkę na 2:3 i odzyskać kontrolę nad spotkaniem. Po przerwie, piękny strzał z dystansu Dawida Bilskiego pozwolił Borowikom ponownie odskoczyć na dwubramkową przewagę, której nie oddali już do końca meczu. W związku z niekorzystnym wynikiem, Red Rebels grali twardo i na granicy przepisów, co irytowało zawodników gości. Widać, że ten styl gry nie leżał graczom Borowików, którzy popełniali błędy wynikające z braku skupienia, np. tuż po zdobytej bramce na 2:5, gdy gola stracili po strzale ze wznowienia. Ostatecznie jednak goście posiadali więcej argumentów boiskowych i zasłużenie wygrali w stosunku 5:3.
O 8:00 rano na sektorze B doszło do starcia pomiędzy Broke Boys a Wombatami na 11 szczeblu rozgrywkowym. Gospodarze walczą o utrzymanie w lidze, zaś los ekipy gości jest przesądzony. Co ciekawe obie drużyny przystąpiły do meczu bez nominalnych bramkarzy, ale zespół w czarnych strojach miał do dyspozycji kilka zmian, podczas gdy ekipa Szymona Godonia niestety zjawiła się na mecz bez rezerwowych. W ciągu kilku pierwszych minut drużyna Władysława Nazaruka wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Chwilę później Wojciech Grabowski po podaniu Jana Śmigielskiego strzela bramkę na 2:1. Po tym trafieniu wydawało się, że pierwsza połowa może być wyrównana, ale od tego momentu całkowitą inicjatywę przejęli faworyci. Wynik do przerwy to 7:1. W drugiej części spotkania za wiele się nie zmieniło. Drużynie w biało niebieskich koszulkach ciężko było wyjść z połowy, ponieważ przeciwnik cały czas pressował. Ostatecznie spotkanie skończyło się wynikiem 14:1 dla Broke Boys, a w szeregach triumfatorów szczególnie wyróżniał się Nazar Yavoriv, który zdobył 4 bramki i zanotował 5 asyst.
W niedzielny poranek mieliśmy okazję zobaczyć starcie dwóch ekip znajdujących się w górnej części tabeli. Zespół KS Lipinki Łużyckie, który walczy o podium, podejmował wicelidera stawki, FC Melange. Starcie to zapowiadało się na niezwykle zacięte, co z początku nie miało odzwierciedlenia w przebiegu. Ekipa gospodarzy świetnie weszła w to spotkanie. Wynik otworzył znakomicie dysponowany tego dnia Roman Lifantiy. Chwilę później prowadzenie podwyższył Maciej Mazurak. Gospodarze nie zatrzymywali się. Nieuchwytny tego dnia Lifantiy zdołał jeszcze przypomnieć o sobie rywalom, zdobywając dwie bramki, tym samym notując hat-tricka. Obie ekipy stwarzały sobie liczne sytuacje bramkowe, jednakże gracze Lipinek byli do bólu skuteczni, co przełożyło się na rezultat, który w pierwszej połowie wynosił 4:1 dla drużyny walczącej o podium. Jedyne trafienie dające nadzieje na dalszą walkę podtrzymał gol autorstwa Jakuba Sotomskiego. Przebieg drugiej połowy zaskoczył chyba wszystkich. Wicelider tabeli powstał niczym feniks z popiołów. Drużyna ta miała również swojego bohatera. Bez wątpienia był nim Bartłomiej Podobas, który świetnie korzystał ze swoich warunków fizycznych. Rywale byli bezsilni, gdy zastawiał on piłkę swoim ciałem. Ponadto fenomenalnie rozrzucał on podania do kolegów z drużyny, co przełożyło się na dorobek w postaci 3 asyst – wszystkie zdobyte w drugiej połowie meczu, co oznaczało remis i walkę do ostatniego gwizdka. Gdy już wydawało się, że obie ekipy podzielą się punktami, katastrofalny błąd gracza FC Melange spowodował, że to jednak Lipinki zgarnęły komplet oczek, co przybliżyło ich do zajęcia czwartego miejsca w ligowej hierarchii.
W pięciu ostatnich meczach KS Centrum nie zdobyło ani jednego punktu, a FC Torpedo komplet piętnastu oczek. Jak to zatem możliwe, że niedzielne starcie obu zespołów okazało się tak wyrównane? Może spowodowane jest to tym, że drużyna z Ukrainy ma już zapewniony awans do wyższej ligi, a KSC wciąż walczy o jak najwyższą lokatę w dolnej połowie tabeli? A może to charakter i wola walki zawodników grających w żółtych strojach? Niezależnie od przyczyn, skutki były takie, że pierwsze trzy gole strzelili skazywani na pożarcie gospodarze. Wynik otworzył Tomala, a następnie chwilę czekaliśmy na kolejne trafienia. Kluczowa okazała się zmiana Gustawa Kowalskiego, który rozruszał skrzydła swojej drużyny i po jednym z rajdów zanotował asystę przy golu Szymona Salaty. Trzecią bramkę zdobył Wojda, wykorzystując błąd bramkarza przy wyjściu do piłki. Przewaga KS Centrum mogłaby się powiększać, gdyby aktywny Kowalski tak dobrze strzelał, jak asystuje. Powodem niewykorzystania sytuacji jeden na jeden może być jednak fakt, że skrzydłowy lepiej posługuje się lewą nogą, a w tej sytuacji zmuszony był dobijać piłkę prawą stopą. Ta sytuacja zmotywowała FC Torpedo do walki o poprawę wyniku i po dwóch golach gości do przerwy mieliśmy 3:2. W drugiej połowie znów dobijać próbował Kowalski, ale minimalnie szybszy okazał się bramkarz, który bezpardonowo wpakował się w napastnika gospodarzy i wybił mu piłkę spod nóg. KS Centrum strzeliło jednak czwartego gola, bo w bliższy narożnik bramki futbolówkę posłał Jakub Bembas. Rozluźnienie gospodarzy wykorzystali jednak zawodnicy FC Torpedo, zaliczając trzy trafienia i wyszarpując trzy punkty. Przy pierwszych dwóch bramkach goście atakowali swoją prawą stroną. Jeśli KS Centrum chce wrócić na zwycięską ścieżkę, musi w przyszłości poprawić ten aspekt gry.
Joga Bonito w zaległym meczu podejmowała Złączonych. Ekipa z Grodziska, by zapewnić sobie mistrzowski tytuł musiała wygrać to spotkanie. Od pierwszych minut widać było przewagę jakościową po stronie gości i kwestią czasu były bramki dla tego zespołu. Znowu w rolę lidera i egzekutora wcielił się Piotr Gipsiak, zaliczając w całym meczu pięć asyst i dwie bramki. Faworyci z biegiem czasu osiągali coraz większą przewagę i dość szybko wyszli na prowadzenie. W ekipie Jogi, która nie dysponowała optymalnym składem starali się wziąć na siebie ciężar gry Sebastian Jary i Grzegorz Szostak, ale wobec tak dysponowanego rywala ciężko było dorównać poziomem sportowym. Do przerwy było 1:5. Po zmianie stron goście nadal podtrzymali tempo i skuteczność z pierwszej połowy. Prawie cała ekipa gości brała udział w akcjach ofensywnych w drugiej połowie i praktycznie wszyscy gracze zapisali się w niedzielny poranek do protokołu meczowego. Joga Bonito ambitnie walczyła, ale miała z tyłu głowy mecz o wszystko z KS Centrum, stąd przy wysokim wyniku szachowała siłami na boisku. Złączeni po końcowym gwizdku mogli się cieszyć z mistrzostwa, nie pozostawiając złudzeń Melanżowi wygrywając ostatecznie 1:10. Po meczu strzeliły szampany i do rywalizacji z zespołem Łukasza Słowika Złączeni przystępowali jako mistrzowie jedenastej ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)