Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 11 Liga
Broke Boys oraz FC Torpedo tydzień temu na inaugurację wiosennych rozgrywek poniosły minimalne porażki. Teraz to wyżej notowani goście zdawali się pewnym faworytem do kompletu punktów z drużyną zajmującą miejsce w strefie spadkowej. Jednakże to gospodarze lepiej rozpoczęli mecz i po upływie zaledwie 5 minut prowadzili 2:0. Sensacja, która wisiała w powietrzu szybko została rozwiana i po takim samym czasie, jaki Broke Boys potrzebowali, aby wyjść na prowadzeni Fc Torpedo zdołało doprowadzić do remisu. Wymiana ciosów trwała w najlepsze i coraz trudniej było nam wskazać zespół, któremu bliżej do całej puli. Goście w jednej z ostatnich akcji tej połowy zdołali wyjść na prowadzenie i z odrobiną spokoju w głowach schodzili na przerwę. Ciąg dalszy meczu rozgrywał się na podobnych warunkach co przez pierwsze 25 minut. Oba zespoły grały otwarty futbol, lecz to podopieczni Władysława Nazaruka lepiej wykorzystywali swoje szanse odrabiając straty, aby następnie wyjść na prowadzenie. Minutę przed ostatnim gwizdkiem prowadzący mieli aż dwa gole zapasu i nic nie zwiastowało tego, co stało się w samej końcówce. Determinacja gości weszła na najwyższy możliwy poziom i potrzebowali oni zaledwie 60 sekund, aby przegrany mecz doprowadzić do remisu. Wynik 5:5 bardzo ucieszył FC Torpedo, które pozostało na 3 miejscu w tabeli. Natomiast Broke Boys można powiedzieć, że zremisowali wygrany mecz, tracąc bardzo cenne punkty w kontekście opuszczenia strefy spadkowej.
Choć przed rozpoczęciem 11 kolejki obie ekipy znajdowały się w strefie spadkowej, to spotkanie miało dla nich nieco odmienne znaczenie. Wombaty jako czerwona latania ligi w każdym meczu startuje z pozycji underdoga, przy czym teraz mierzyli się z zespołem, z którym zdobyli swoje jedyne punkty w tym sezonie, więc nadzieje mogły być nieco większe. Joga Bonito, pomimo że pozostaje w czerwonej strefie i przede wszystkim musi się skupić na walce o utrzymanie, jest nadal w grze o start w Pucharze Ligi Fanów i to na ten moment cel, do którego mogą śmiało dążyć. Problemy kadrowe z poprzedniego tygodnia zostały po części zażegnane i na boisku mogliśmy obejrzeć kilka nowych twarzy w teamie Grzegorza Szostaka. Do tego spora frekwencja u „starej gwardii” zapowiadała obiecujący mecz dla gości. I tak było, choć na pierwszą bramkę czekaliśmy do 7 minuty, kiedy to wynik otworzył Mateusz Bubrzyk. Ten sam zawodnik wpisał się na listę strzelców 5 minut później. Wombaty miały świetną okazję do zdobycia bramki kontaktowej, ale rzut karny przestrzelił Wojtek Grabowski. Stwierdzenie niewykorzystane sytuacje się mszczą okazało się nadzwyczaj trafne, bo zamiast 1:2 szybko zrobiło się 0:3. Chwilę później premierową bramkę dla Wombatów zdobył Jakub Ryś i trzeba przyznać, że było to kapitalne trafienie z woleja. Niestety dla gospodarzy nie poszli oni za ciosem, za to dwa kolejne gole padły łupem Jogi i na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 1:5. Po zmianie stron ponownie na listę strzelców wpisał się Jakub Ryś, jednak jak się okazało, było to ostatnie trafienie dla Wombatów i stroną przeważającą do końca meczu pozostała Joga Bonito. Coraz lepiej na boisku czuł się Alan Małecki, który w drugiej części, gdy tylko był na boisku, nakręcał ataki faworytów, dzięki czemu zakończył mecz z dorobkiem czterech bramek i dwóch asyst. Ostateczny wynik 2:11 w pełni odzwierciedlał boiskowe wydarzenia. Joga, jeżeli taka frekwencja dopisze do końca sezonu, może jeszcze wskoczyć do górnej połowy tabeli. Wombaty natomiast muszą się skupić na każdym kolejnym meczu i liczymy, że przełamanie dla tej ekipy wkrótce nadejdzie.
Oczekiwaliśmy bardzo wyrównanego meczu w starciu FC Melange z Borowikami i nie zawiedliśmy się. Weterani z obozu Łukasza Słowika spisują się bardzo dobrze w tym sezonie i mają aspiracje na zdobycie mistrzostwa, jednak trzeba podkreślić, że ekipa Borowików to nie są chłopcy do bicia i o 3 punkty nie było na pewno łatwo. Lepiej w mecz weszli gracze popularnych Grzybków, gdy po stracie jednego z graczy gospodarzy piłkę przejął Daniel Kaczmarek i bardzo mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi rywali, otwierając wynik. Standardowo oglądaliśmy spowalnianie tempa gry w wykonaniu Melanżowników, ale to już jest ich strategia od dłuższego czasu. Borowiki natomiast wyczuwały swoją szansę w akcjach przeprowadzonych kontrą, jednak w pierwszej połowie nie zdołali już tego przekuć na gola. Tymczasem gospodarze zaskoczyli dość ładną akcją, kiedy po podaniu piętą Łukasza Krysiaka piłkę do bramki skierował Andy Carmona. Jeszcze przed przerwą w polu karnym faulowany był Marcin Godlewski, a przysłowiowe "wapno" na bramkę zamienił Łukasz Krysiak i do przerwy mieliśmy 2:1. Druga połowa wyglądała bardzo podobnie jak pierwsza odsłona starcia, natomiast trzeba pochwalić postawę obu bramkarzy, czyli Bartka Jakubiela oraz Przemka Jażdżyka, którzy skutecznie uniemożliwiali napastnikom rywali zmianę wyniku. Tam, gdzie nie mogli napastnicy, tam pomógł obrońca, czyli przeżywający drugą młodość Marcin Godlewski. Znany z występów w FC Górka zawodnik stworzył zadziwiająco skuteczny duet z Kamilem Pietrzykowskim. Najpierw Kamil dograł sprytnie do Marcina Godlewskiego, a ten mocnym strzałem podwyższył na 3:1, a następnie po podaniu tego samego zawodnika, Marcin Godlewski w zamieszaniu w polu karnym musnął piłkę, która wtoczyła się do bramki przeciwników. Był to gol ustalający wynik spotkania na 4:1, dzięki czemu FC Melange umocnił swoją drugą pozycję w tabeli. Brak punktów dla Borowików oznacza z kolei tylko jedno oczko przewagi nad strefą spadkową.
Dobre mecze nie zawsze obfitują w dużą ilość bramek, i tak było w starciu KS Centrum z weteranami z ekipy Złączonych. Gospodarze wciąż mają nadzieję na zajęcie miejsca na podium, natomiast goście w tym sezonie spisują się bardzo dobrze i od dłuższego czasu okupują pierwsze miejsce w tabeli. To właśnie ekipa Złączonych znacznie lepiej weszła w mecz, gdy po podaniu Dominika Kostrzewy ładnym płaskim strzałem popisał się Piotrek Gipsiak, a w swojej drużynie nie pomógł bramkarz KS Centrum, który dość niefortunnie interweniował. Etatowy snajper faworytów, czyli Piotrek Gipsiak, był także autorem bramki na 0:2, gdy po podaniu Michała Olejnika po raz kolejny płaskim strzałem zaskoczył golkipera drużyny przeciwnej. Młodzi gracze Centrum nie zamierzali jednak oddawać tego meczu bez walki, i po bardzo ładnej akcji dwójkowej Gustawa Kowalskiego oraz Kamila Tomali, drugi z wymienionych graczy ustalił wynik pierwszej odsłony na 1:2. Warto podkreślić, że Kamil Tomala rozpoczął to spotkanie między słupkami i naprawdę podpisał się tylko ma niezłymi interwencjami, a po przybyciu na mecz etatowego bramkarza świetnie odnalazł się w formacji ofensywnej. Druga połowa to bardzo wyrównana batalia i nieco agresji, która zaowocowała żółtymi kartonikami. Kiedy wydawało się, że po okresie dobrej gry ekipa KS Centrum doprowadzi do wyrównania, wtedy po raz kolejny o sobie przypomniał Piotrek Gipsiak, który bramką na 1:3 skompletował hattricka. Gospodarze mieli jednak jeszcze siłę na odpowiedź i po raz kolejny zrobił to duet Gustaw Kowalski & Kamil Tomala, i to w takiej samej konfiguracji jak przy pierwszym golu, czyli Gustek podawał, a Kamil wykańczał akcję. Ostatnie minuty to intensywny napór na bramkę strzeżoną przez Dominika Dziedzickiego, jednak golkiper Złączonych świetnie sobie poradził w tym gorącym okresie, dzięki czemu goście ostatecznie dowieźli skromne zwycięstwo 2:3 i umocnili się na pozycji lidera. KS Centrum nadal w środku stawki.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)