Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 15 Liga
Elitarni, walczący o mistrzostwo 15. Ligi, podejmowali Warsaw Pistons – ekipę z przedostatniego miejsca w tabeli, która zdawała się już grać wyłącznie dla własnej satysfakcji, bez presji i oczekiwań. I właśnie ten luz okazał się kluczem do niespodzianki, jakiej mało kto się spodziewał.
Początek układał się zgodnie z przewidywaniami – Elitarni szybko otworzyli wynik, a gdy goście wyrównali, momentalnie odzyskali prowadzenie. Przez dłuższy czas utrzymywał się wynik 2:1 i choć obie strony szukały kolejnych okazji, długo nie oglądaliśmy zmiany rezultatu. Aż do momentu, gdy Filip Reniec wziął sprawy w swoje ręce – a właściwie w dłonie – i dwukrotnie, wrzucając piłkę z autu w pole karne, obsłużył Igora Borkowskiego, który najpierw wyrównał, a chwilę później wyprowadził Warsaw Pistons na prowadzenie. Do przerwy 2:3 i… zaczęło pachnieć niespodzianką!
Druga połowa to szybka odpowiedź Elitarnych – znów po stałym fragmencie gry, tym razem rzucie rożnym, udało się doprowadzić do remisu. Gospodarze najwyraźniej uznali, że skoro goście potrafią zdobywać gole po autach, to oni też mogą! W podobny sposób ponownie objęli prowadzenie – 4:3 – i wydawało się, że mecz wrócił na właściwe dla faworyta tory.
Ale Pistons nie odpuścili. Najpierw Mateusz Markowski znalazł drogę do siatki i doprowadził do remisu. A w ostatniej akcji meczu… wydarzyło się coś, co na długo zostanie w pamięci obu zespołów. Strzał, obrona Głębockiego, dobitka Kacpra Romanowskiego i... piłka w siatce! Warsaw Pistons wygrywają 5:4, sprawiając jedną z największych sensacji tej rundy!
Elitarni tym samym komplikują sobie sytuację w kontekście walki o tytuł. W rundzie mistrzowskiej ich margines błędu będzie już minimalny, jeśli wciąż marzą o końcowym triumfie. Dla Pistons – to nie tylko prestiżowe zwycięstwo, ale też iskierka nadziei na lepsze zakończenie sezonu.
W ostatniej kolejce 15. Ligi na boiskach AWF zmierzyły się zespoły Mocnego Narketu oraz FC Babice. Faworytem byli oczywiście gospodarze, którzy nie ukrywają mistrzowskich aspiracji. Plan był jasny – zgarnąć trzy punkty i nie tracić kontaktu z liderem tabeli. Z kolei Babice liczyły na niespodziankę i chciały udowodnić, że potrafią postawić się wyżej notowanemu rywalowi.
Pierwsza połowa była wyrównana, choć z lekkim wskazaniem na Mocny Narket, który zdołał wypracować skromną jednobramkową przewagę. Trzy trafienia w tej części gry wynikały raczej z niedokładności w ofensywie niż z wybitnej gry defensywnej obu zespołów. Po przerwie spotkanie nabrało tempa – padło więcej bramek, a rywalizacja zrobiła się bardziej otwarta.
FC Babice długo trzymały poziom i walczyły jak równy z równym, jednak z biegiem czasu dało się zauważyć narastające zmęczenie. Wykorzystał to Bartosz Sitek, który przejął inicjatywę i dwoma znakomitymi trafieniami przypieczętował zwycięstwo Mocnego Narketu. Na szczególną uwagę zasługuje także Ruben Nieścieruk, bramkarz gospodarzy, który popisał się efektownym golem z rzutu wolnego – to już jego szóste trafienie w sezonie!
Dzięki tej wygranej Mocny Narket pozostaje w grze o mistrzostwo i pokazuje, że nie zamierza zwalniać tempa. FC Babice mimo porażki wciąż mogą powalczyć o miejsce na podium – muszą jednak liczyć na potknięcia Gocławia i solidną postawę w ostatnich kolejkach.
W niedzielne popołudnie na sektorze D zmierzyły się drużyny Karabakh Azerbejdżan oraz lider tabeli – Santiago Remberteu. Faworyt nie zawiódł i od samego początku narzucił wysokie tempo, zmuszając gospodarzy do głębokiej defensywy.
Znakomitą formę potwierdził Michał Syrnyk, który był nie do zatrzymania – jego popisowa gra przyczyniła się do szybkiego wyniku 1:5. Karabakh próbował odpowiadać kontratakami, ale miał ogromne problemy z konstruowaniem składnych akcji. Przy wysokim pressingu i dobrze funkcjonującej defensywie Santiago, trudno było wymienić nawet kilka podań bez straty. Mimo trudnej sytuacji, gospodarze zdołali zdobyć drugą bramkę tuż przed przerwą, ustalając wynik pierwszej połowy na 2:5.
Po zmianie stron Karabakh wszedł w mecz nieco lepiej – pojawiła się nadzieja na nawiązanie walki i zniwelowanie strat. Niestety, dwa szybkie gole Santiago całkowicie odebrały im wiarę. Od tego momentu zespół lidera przejął pełną kontrolę nad spotkaniem.
Ostatecznie potyczka zakończyła się wynikiem 3:11 – efektowną, a jednocześnie w pełni zasłużoną wygraną Santiago Remberteu. Lider 6. ligi zrobił kolejny ważny krok w stronę mistrzostwa, udowadniając, że na ten moment jest zespołem z zupełnie innej półki.
Na Arenie Grenady w niedzielnym spotkaniu 14. kolejki zmierzyły się A.D.S. Scorpions II – piąta drużyna tabeli – oraz zamykający stawkę K.S. Partyzant. Choć obie ekipy miały zupełnie inne cele, mecz od początku przebiegał pod dyktando faworyta.
Już pierwsze minuty przyniosły wyraźną przewagę Scorpions, którzy kontrolowali grę, mimo że wynik długo pozostawał bez zmian. Przełamanie przyszło w 10. minucie, kiedy jeden z liderów drużyny otworzył wynik spotkania. Gra gospodarzy była dobrze poukładana – przemyślane akcje i techniczna przewaga sprawiły, że do 20. minuty prowadzili już 3:0. Goście zdołali odpowiedzieć dopiero pod koniec pierwszej połowy – kontaktowe trafienie zaliczył Jakub Warpas, zawodnik dopisany do składu tuż przed meczem. Był to jednak jedyny moment nadziei dla Partyzanta w tym spotkaniu.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Scorpions kontynuowali dominację, a duet Oleg Vinarski – Piotr Fortuna (wybrany MVP meczu) poprowadził drużynę do kolejnych bramek. Fortuna dołożył do swojego dorobku efektowne trafienia, a cała ekipa A.D.S. imponowała tempem, dokładnością i pomysłem na grę. Zawodnicy Scorpions byli wyraźnie lepsi w każdym aspekcie – technika, organizacja, gra kombinacyjna oraz indywidualne pojedynki szły po ich myśli. Warto też wspomnieć o dobrej postawie obu bramkarzy, którzy mimo wysokiego wyniku kilkukrotnie ratowali swoje zespoły przed stratą kolejnych goli.
Ostatecznie A.D.S. Scorpions II zwyciężyli 8:2, zasłużenie dopisując kolejne trzy punkty. Umacniają się tym samym w górnej połowie tabeli. Partyzant, niestety, nadal pozostaje bez wygranej i zamyka ligową stawkę. Miejmy nadzieję, że w kolejnych kolejkach uda im się powalczyć o przełamanie.







)
)
)
)
)
)
)
)