Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 7 Liga
Do ciekawego spotkania doszło na 8 szczeblu rozgrywkowym piłkarskiej Ligi Fanów. Do rywalizacji stanęły drużyna Żoliball i ekipa Więcej Sprzętu niż Talentu. Już w pierwszej minucie meczu mogliśmy oglądać bramkę, wynik meczu otworzył zawodnik gospodarzy Sulkiewicz, który po dobrze kombinacyjnie przeprowadzonej akcji wykorzystał podanie od kolegi. Mimo tej szybko strzelonej bramki gra była wyrównana i obie drużyny starały się zagrozić bramce rywala. Po kilku minutach bez bramki mogliśmy w końcu ujrzeć kolejne trafienia. Dwie szybkie bramki zdobył MVP tego spotkania Łukasz Krysiak, dwa razy dostając kluczowe podania od swojego kolegi z zespołu Roberta Łuczaka. Następnie chwilę później ta sama drużyna mogła się cieszyć z bramki, a strzelcem został Zawadzki. Pierwsza połowa mimo szybko strzelonej bramki, nie ułożyła się pomyślnie dla drużyny gospodarzy i na przerwę schodzili ze straconymi 5 golami. Drugą połowę Żoliball rozpoczęło od prób gonienia wyniku i zbliżyli się do rywala zdobywając dwie bramki, ale dobra gra gości nie pozwoliła na to żeby oddać już wypracowaną przewagę i mecz zakończył się wynikiem 5:9. Mecz był na wysokim poziomie i drużyny zapewniły Nam sporo emocji.
Wynik tego meczu w 7 lidze pomiędzy dwiema drużynami ze środka tabeli ciężko było wytypować. Dwa teamy sąsiadowały ze sobą na szóstym i siódmym miejscu z podobną liczbą punktów. Forma obu zespołów również była w kratkę, dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na to spotkanie. Zaczęło się tak jak przewidzieliśmy czyli bardzo wyrównanie. Pierwsza bramka Szymona Małkowskiego przy asyście Piotra Kawki padła po dośrodkowaniu piłki z autu i Wiecznie Drudzy wyszli na prowadzenie. Nie trwało to jednak długo, bo już za chwilę Kacper Figura w samodzielnej akcji wyrównał wynik. Kolejna bramka była nietypowa, bo okraszona wspaniałą cieszynką Oskara Krajewskiego. Kto jeszcze jej nie widział powinien koniecznie wybrać się na mecz Wiecznie Drugich, bo jest naprawdę bardzo oryginalna. W pierwszej połowie padło dużo strzałów z dystansu, ale nie wszystkie były wykorzystane i obie drużyny liczyły na lepszą skuteczność w drugiej części spotkania. Do przerwy było 2:2 i wynik ten w pełni odzwierciedlał wydarzenia na boisku. Od gwizdka rozpoczynającego drugą połowę wszystko się jednak zmieniło. Wiecznie Drudzy do końca nie strzelili już gola za to FCPG zdecydowało się wykorzystać dobrą falę i na niej popłynąć. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:2 i obecnie gospodarze plasują się na 5 miejscu w tabeli po ostatniej kolejce w rundzie jesiennej.
W spotkaniu pomiędzy Partyzantem Włochy, a drużyną Kubanów – na papierze faworyt zdawał się być jeden. Mimo tej predykcji, paradoksalnie to właśnie ekipa Michała Amanowicza pierwsza wyszła na prowadzenie. Początkowe piętnaście minut zdecydowanie mogło napawać ich optymizmem, ponieważ zdobyli oni wtedy cztery bramki tracąc zaledwie jedną. Niestety od tego momentu boiskowa sytuacja w tej rywalizacji zaczęła malować się w kontrastowych barwach. Bramki Mateusza Świderka, Romana Popadiuka i Konstantego Antoniuka zminimalizowały stratę gości i przywróciły wiarę w finalny sukces. Druga odsłona tego widowiska to już natomiast zdecydowanie bardziej widoczna dominacja czerwono-czarnych i kolejne cztery bramki, które przy zaledwie dwóch gospodarzy okazały się decydujące w kontekście zdobycia kolejnych trzech punktów, oraz wejścia do strefy medalowej siódmej ligi. Jak podkreślają gracze Jakuba Zygmunta, był to jeden z ich najcięższych dotychczasowych sprawdzianów. Mimo tak pozytywnie wartościujących słów z ust drużyny przeciwnej, Partyzant po raz kolejny może obejść się tylko smakiem, modląc się jednocześnie o odmianę swoich losów w rundzie rewanżowej o sto osiemdziesiąt stopni. Jeżeli gracze z warszawskich Włoch nie wezmą się do roboty i nie przepracują z pełnym zaangażowaniem okresu pomiędzy rundami, to na wiosnę może dojść do prawdziwej tragedii. Wszystko spowodowane fatalnym bilansem i brakiem punktów w niemalże każdym meczu.
Tego typu starcia aż chce się oglądać. Po obu stronach mogliśmy obejrzeć ekipy, które miały tego dnia ogromną ochotę na zwycięstwo. W całym meczu padło aż 20 bramek, a to tylko dobitnie potwierdza, że na Arenie Picassa mieliśmy możliwość obejrzenia naprawdę dobrego futbolu. Początek spotkania to świetna gra Dzików z Lasu, które wyszły na prowadzenie 0:2. Goście nie byli jednak dłużni i dość szybko wyrównali. Następnie obserwowaliśmy wymianę ciosów, a pierwsza połowa skończyła się wynikiem 4:5. Po przerwie dużo lepiej zaczęli grać goście, ale to było tylko chwilowe. Dziki wyszły na prowadzenie 4:6, ale minutę później Vitalii Yakovenko znalazł się przed szansą zdobycia gola z rzutu karnego. Nie udało się, ale Vitalii powetował sobie to pudło tym, że w ciągu kolejnych 2 minut strzelił… 2 bramki. Obie ekipy znów wymieniały się argumentami, aż do bramki Darka Filipka, który wyprowadził FFK po raz pierwszy na prowadzenie przy stanie 8:7. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać i strzelili 2 kolejne bramki. Wyrównał Bartosz Sosnówka i myśleliśmy, że mecz zakończy się remisem 9:9. Ostatnia minuta to popis Dzików, które zdobyły w ciągu 60 sekund 2 bramki i wygrały to spotkanie. Komplet punktów spowodował, że Dziki z Lasu w lidze zajmują 2 miejsce i będą walczyły o złoto z Lagą. Tymczasem FFK po 4 porażkach spadło na 6 miejsce i ma nad czym myśleć w przerwie zimowej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)