Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 1 Liga
Patrząc na spotkanie z poprzedniej rundy oczekiwaliśmy, że pojedynek Otamanów z Green Lantern będzie wyrównanym meczem. Niestety goście mieli nieco problemów kadrowych, które musieli łatać na ostatnią chwilę i w efekcie nawiązali równą walkę tylko w pierwszej połowie. Wprawdzie dla obu ekip był to mecz o wydostanie się ze strefy spadkowej, to wyraźnie lepiej skoncentrowani dotarli piłkarze Otamanów, którzy od pierwszego gwizdka narzucili swoje warunki gry. Szybkie akcje na jeden kontakt przyniosły w 6 minucie bramkę autorstwa Nazariego Kozlynetsa, a po trzech minutach było już 2:0 po trafieniu Yauhenija Novika. Gościom brakowało pomysłu na rozegranie, ale i gra w obronie pozostawiała wiele do życzenia. Brak zdecydowanie doprowadził do przejęcia piłki podczas prostego rozegrania od własnej bramki i Yauheni Novik znów nie dał szans Aleksowi Janickiemu. Nieco nadziei w serca Latarników wlał Patryk Podgórski, który popędził skrzydłem i pokonał Olega Bortnyka, ale był to zryw jednorazowy, bo już po kolejnej akcji było 4:1, kiedy hat-tricka skompletował Yauheni. Zdecydowanie nie był to dzień Green Lantern, które nie mogło znaleźć własnego rytmu meczowego i zagrało dużo poniżej wszelkich oczekiwań. Druga połowa była już egzekucją ze strony Otamanów. Początek nie zwiastował takiego stanu rzeczy – Green Lantern dostało dość szybko możliwość odrobienia strat z rzutu wolnego pośredniego. Patryk Podgórski urwał się obrońcom, ale trafił w bramkarza gospodarzy. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i Ukraińcy szybko zapakowali dwa kolejnego gole i przy stanie 6:1 powietrze zupełnie zeszło z Zielonych. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 10:2 i choć Green Lantern nie pokazało pełni swoich możliwości, to szczerze trzeba Otamanom oddać, że zaliczyli rewelacyjny, drużynowy występ i z taką formą mają realną szansę powalczyć o górę tabeli 1 ligi.
FC Freedom nie może zaliczyć poprzedniej rundy do zbyt udanej. Problemy kadrowe przełożyły się na nieudany start w 1 lidze i niskie miejsce w tabeli. Początek rundy wiosennej również nie wyglądał zbyt obiecująco, bo Konstantyn Vasyliuk znów musiał łatać skład na ostatnią chwilę, a przeciwnikiem była wyjątkowo wymagająca ekipa Gladiatorów, czyli team składający się z zawodników posiadających ogromne doświadczenie w Lidze Fanów. Już w 3 minucie Adrian Giżyński wyprowadził swój zespół na prowadzenie i mogłoby się wydawać, że dla gości mecz ten będzie spacerkiem, ale 5 minut później daleki wyrzut Aleksandra Gritsaka na bramkę zamienił Serhii Yakouluk i mieliśmy remis. Mecz nabierał kolorów i już minutę później Gladiatorzy wrócili na prowadzenie po trafieniu Pawła Pająka. Kolejne minuty przyniosły dużo walki w środku pola i dość twardej, ale sportowej rywalizacji. Dopiero w 17 minucie goście zapunktowali ponownie, kiedy podanie Adriana Giżyńskiego wykorzystał Paweł Pająk. Przed przerwą udało się Gladiatorom trafić jeszcze raz i po golu Kamila Kuźniewskiego schodzili na przerwę z bezpiecznym prowadzeniem 1:3. Na początku drugiej połowy Freedom zagrał kilka dynamicznych akcji i Oleh Shevtsov zdobył bramkę na 2:4, ale od tego momentu inicjatywa była już tylko po stronie teamu Rafała Osińskiego. Michał Dryński strzelił na 2:5, a po kilku minutach Paweł Pająk kompletnie zdemolował obronę Freedomu. Gospodarze zdobyli jeszcze jednego gola w końcówce meczu, ale wynik 3:9 nie pozostawia wątpliwości kto był w tym meczu stroną dominującą. Gladiatorzy zaliczyli bardzo dobry start w lidze, a Freedom musi szukać szczęścia w kolejnych spotkaniach.
Początek rundy jesiennej w 1 lidze przyniósł nam od razu spotkanie na szczycie tabeli. Alpan, który pewnie zmierza ku ekstraklasie podejmował Cleopartner, drużynę cały czas mocno walczącą o to, aby znaleźć się na koniec sezonu w czołowej trójce. Mecz obfitował w wiele sytuacji podbramkowych i od początku toczony był w bardzo szybkim tempie. Już w 2 minucie świetną szansę na otwarcie wyniku zmarnował dobrze dysponowany tego dnia Dmytro Zhdanov. W miarę upływu czasu do głosu zaczął dochodzić zespół Alpan, jednak sytuację sam na sam z bramkarzem zmarnowali najpierw Kłopotowski, później Marcinkiewicz. Obaj wymienieni zawodnicy wiedli prym w poczynaniach ofensywnych swojej drużyny tego dnia. W 8 minucie ten drugi dośrodkowywał z rzutu rożnego, piłka odbiła się od nogi Zhdanova i mieliśmy 1:0 dla lidera tabeli. Chwilę później było już 2:0, a ładną akcję zespołu sfinalizował Kamil Melcher. W 14 minucie za niefortunne zagranie przy stracie pierwszej bramki zrehabilitował się Zhdanov, który zdobył kontaktowego gola po dobrej dwójkowej akcji z Humeniukiem. Ekipa Cleopartner miała swoje okazje do wyrównania, ale tuż przed przerwą trzecią bramkę dla rywali zdobył Kłopotowski. W drugiej części gry przebieg meczu wyglądał podobnie jak w pierwszej. Drużyna z Ukrainy próbowała odrabiać straty jednak to kolejne gole dokładali przeciwnicy. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:3 dla Alpanu, który zwyciężył zasłużenie i umocnił się na prowadzeniu w ligowej tabeli.
Dla Niskiego Pressu spotkanie z Tylko Zwycięstwo było szansą na dogonienie drużyn z podium 1 ligi. Przeciwnik wymagający i nieco nieprzewidywalny, ale tym razem nie udało się zebrać najlepszego składu i brak takich zawodników jak Andrzej Morawski mógł okazać się dla gości dość bolesny. W początkowej części spotkania gospodarze narzucili swoje warunki gry i już w 5 minucie zdobyli pierwszego gola autorstwa Bartłomieja Flagi. Trzy minuty później zamieszanie pod bramką Mateusza Kwaśnego wykorzystał Dawid Wichowski i zrobiło się 2:0 dla Niskiego Pressu, ale Tylko Zwycięstwo szybko odpowiedziało trafieniem Grzegorza Dybcio. Chwilę później Niski Press miał wyśmienitą okazję z rzutu wolnego i golkiper gości w ostatniej chwili sięgnął piłkę zmierzającą do siatki. Ostatniego gola w pierwszej części spotkania strzelił w 22 minucie Bartłomiej Kazanowski i gospodarze schodzili na przerwę prowadząc 3:1. W drugiej połowie przewaga Niskiego Pressu zaczęła być coraz bardziej widoczna. Goście zostali zepchnięci do defensywy i odpowiadali jedynie kontratakami, ale zdecydowanie nie był to dzień drużyny braci Jałkowskich. Brakowało tak skuteczności jak i zwyczajnego szczęścia. Po drugiej stronie tytaniczną pracę w środku boiska wykonywał Robert Dębski, który non-stop nękał defensorów drużyny przyjezdnej. W 41 minucie popędził skrzydłem i nie dał szans Mateuszowi Kwaśnemu, a już minutę później dołożył kolejne trafienie i nagle zrobiło się 5:1 dla Niskiego Pressu. Wprawdzie do końca meczu zostało jeszcze sporo czasu, ale Tylko Zwycięstwo nie miało już pomysłu na przełamanie obrony gospodarzy. Kropkę nad i postawił w ostatniej minucie meczu Bartłomiej Flaga i Niski Press zgarnął bardzo ważne trzy punkty pewnie wygrywając 6:1.
Ostatnim tego dnia spotkaniem 1 ligi był mecz pomiędzy drużynami zajmującymi odpowiednio 3 i 2 miejsce w tabeli na koniec dziewiątej kolejki. Obie ekipy chcąc nawiązać walkę z liderem o pierwsze miejsce w swojej grupie chciały rozstrzygnąć je na swoją korzyść. Pierwszego gola w tym spotkaniu zdobył dla gości Maciej Zawitaj, który w późniejszym etapie gry okazał się jednym z bardziej kluczowych zawodników swojej ekipy. FC Almaz po paru nieudanych próbach w końcu przełamał niemoc strzelecką i wysunął się na prowadzenie. Od tego momentu mecz zrobił się jeszcze bardziej otwarty i mieliśmy okazję oglądania pięknych bramek i interwencji bramkarskich. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:3 dla gości. Nie mogliśmy się doczekać już drugiej połowy mając nadzieję na dalsze emocje. Początek dalszej części spotkania zaczął się tak jak cała pierwsza połowa. Składne akcje po obydwu stronach nie trwały jednak zbyt długo. Wiatr w skrzydła dostała ekipa Deportivo la Chickeno i za każdą straconą bramkę karała swojego przeciwnika oddając mu tym samym, tylko z ze zdwojoną siłą. Usilna pogoń FC Almaz za wynikiem nie przynosiła efektów, których by się spodziewali, na domiar złego musieli grać w osłabieniu za żółtą kartkę, co goście skutecznie wykorzystali odskakując aż na cztery bramki różnicy. Mecz zakończył się wynikiem 7:12.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)