reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Rywalizacja BM z Perłą WWA zapowiadała się na naprawdę ciekawe widowisko. Przy okazji mogliśmy też ocenić, na co może być stać jednych i drugich w tegorocznej kampanii, chociaż wiadomo, że po jednym spotkaniu za daleko idących wniosków też wyciągać nie wolno. Po stronie Perły problemy zaczęły się zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek. Brakowało nominalnego bramkarza, skład był stosunkowo wąski, z kolei rywale przyjechali w mocnym zestawieniu i to oni od samego początku byli stroną dominującą. Szybko sprawdzili też umiejętności Antka Osika, który w pierwszej połowie stał między słupkami bramki Perły i radził sobie naprawdę dobrze. Czasami pomagało mu też szczęście, bo piłka odbijała się od obramowania jego bramki, lecz ten stan nie mógł trwać wiecznie. Po stracie Oskara Kalickiego, rywali objęli prowadzenie, a gdy na 2:0 bezpośrednio z rzutu wolnego podwyższył Yeuhen Mushnin, było jasne, że BM powoli zaczyna odjeżdżać przeciwnikowi. Po 25 minutach gry było już 3:0 i chyba tylko najwięksi optymiści mogli liczyć, że Perła coś jeszcze tutaj wskóra. Chłopaki nie zamierzali się jednak poddawać i po trafieniu Filipa Żukowskiego, poprzedzonym kapitalnym rajdem, jakaś iskierka nadziei zaczęła się jeszcze tlić. Trwało to jednak króciutko, bo za chwilę wszystko wróciło do normy. BM wrócił na właściwe tory, szybko odbudował trzybramkową przewagę, a potem konsekwentnie punktował swojego oponenta. Końcowy wynik brzmiał 7:1 i uczciwie oddaje on przebieg tej potyczki. Wydaje nam się, że może być ona symboliczna dla Perły z perspektywy dalszej części sezonu, bo zapowiada się, że czeka ich ciężka walka o ligowe punkty. Ten zespół trochę się zmienił, brakuje Oliviera Tetkowskiego, a ten gość był absolutnym fundamentem ich gry. Ale jedno nie podlega dyskusji – w tej ekipie wciąż tkwi potencjał, pod warunkiem, że będzie komu grać, bo niedzielne zestawienie było dalekie od optymalnego. BM łatwo to wykorzystał, czym pokazał, że będzie jednym z głównych faworytów do końcowego zwycięstwa w 3.lidze. Bo wiemy, że taki jest właśnie nadrzędny cel tego ukraińskiego zespołu.

2
16:00

Ekipa Deluxe Barbershop bardzo nam się podobała w poprzednim sezonie, a już zwłaszcza w rundzie wiosennej, gdzie wygrywała mecz za meczem. Ternovitsia nie prezentowała się tak dobrze, natomiast należało pamiętać, że dla tego zespołu, to był debiut w Lidze Fanów i oni na pewno potrzebowali więcej czasu, by zaaklimatyzować się w naszych rozgrywkach. Teraz też mieli okazję doświadczyć czegoś nowego, bo w 1.kolejce nowej edycji przyszło im grać na Arenie Grenady, gdzie nigdy wcześniej nie byli. Deluxe na warszawskiej Woli rozegrali już wiele spotkań i myśleliśmy, że to może być jeden z argumentów, który postawi ich tutaj w roli lekkich faworytów. Rzeczywistość okazała się dla nich bardzo brutalna. Tak naprawdę, to sami utrudnili sobie sprawę, bo mieli tylko jednego zawodnika na zmianę, kilku ich graczy było zmęczonych udziałem w innym spotkaniu i wypoczęta Ternovitsia nie miała problemów, by to wykorzystać. Podopieczni Romana Shulzhenko już na wstępie poczęstowali rywali dwoma golami, a potem dokładali następne. Po 6 minutach było 4:0 i chyba nikt nie miał złudzeń, jak to się skończy. Ale właśnie wtedy przebudzili się na chwilę Barberzy. Udało im się zdobyć dwie bramki z rzędu i pewnie mieli ochotę na kolejne, lecz szybko zostali sprowadzeni na ziemię. I to w sposób spektakularny, bo gol na 5:2 dla Ternovitsii był wyjątkowej urody, a zdobył go Pavel Paduk, efektownymi nożycami. Potem był kolejny gol dla ekipy z Ukrainy i tak naprawdę wszystko co działo się potem, to już historia. Jedni i drudzy mieli świadomość jak to się wszystko skończy, więc tutaj nikt specjalnie forsował tempa i gdyby nie jedna sytuacja, w której arbiter musiał rozdzielić obydwa zespoły, to moglibyśmy mówić o nudzie. Ostatecznie Ternovitsia wygrała aż 10:3 i pokazała, że w tej edycji nie chce się tylko przyglądać jak o podium walczą inni, ale chce w tym podziale medali wziąć udział. Co do Barberów, to tutaj przede wszystkim musi się pojawić pełny skład, bo wielu ważnych zawodników niestety nie dojechało na Grenady. To powinno się szybko zmienić, bo w przeciwnym wypadku Deluxe mogą mieć problem, by w pełni uwolnić swój potencjał.

3
16:00

W pierwszej kolejce nowego sezonu w 3 lidze, doszło do bardzo ciekawego pojedynku pomiędzy Graczami Gorszego Sortu a Husarią Mokotów. Obydwie drużyny mają sporą siłę rażenia w ofensywie, co zwiastowało dużą ilość sytuacji bramkowych. Już od początku przewagę osiągnęli nominalni gospodarze, którzy w pierwszych minutach dwukrotnie pokonali golkipera rywali. Przeciwnicy starali się zmniejszyć straty, jednak w okolicach 10 minuty stracili kolejną bramkę. W ekipie gości dwoił się i troił Krzysztof Mamla, ale piłka po jego strzałach wylądowała dwa razy na słupku oraz raz na poprzeczce. Zawodnicy GGS-u byli bardziej skuteczni i pod koniec pierwszej połowy jeszcze dwukrotnie trafili do bramki i na przerwę drużyny schodziły z wysokim prowadzeniem gospodarzy w stosunku 5:0. W drugiej połowie do roboty wzięli się goście, którzy za sprawą Tomasz Hubnera zaczęli przejmować inicjatywę. Z każdą minutą stwarzali sobie coraz groźniejsze sytuacje. Pierwszy kwadrans finałowej odsłony, to był istny koncert w ich wykonaniu i dzięki takiej grze zdołali odrobić całe straty i doprowadzili do wyrównania. Ostanie minuty to ataki z obydwu stron i mimo kilku bardzo dobrych sytuacji, żadna z ekip nie przechyliła wyniku na swoją stronę. Finalnie mecz pomiędzy Graczami Gorszego Sortu i Husarią Mokotów II zakończył się wynikiem 5:5. Gospodarze mogą czuć niezadowolenie, bo po pierwszej połowie nic nie wskazywało na ich stratę punktową. Goście natomiast po kapitalnej drugiej połowie zdobyli cenne oczko, które w ostatecznym rozrachunku może mieć duży wpływ na końcowy układ ligowej hierarchii.

4
19:00

O 19:00 na sektorze B doszło do konfrontacji 3-ligowej, w której wzięły udział Sante oraz Laga Warszawa. Ciężko wytypować było przed meczem kto wygra, gdyż srebrni medaliści 4 ligi czyli Laga, mierzyli się z doświadczoną drużyną w 3 lidze. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, a najważniejsze, że nie zabrakło goli. Bramki padały po pięknych akcjach albo strzałach z dystansu i każda kolejna była lepsza niż poprzednia. Najpierw prowadzenie objęła Laga a później zespół Sante odrobił i wyszedł na prowadzenie 4:3 i z takim wynikiem na przerwę udały się obie ekipy. W drugiej połowie Sante dało piękne taktyczne przedstawienie. Cała połowę grali mądrze i utrzymywali niemalże do końca dwubramkowe prowadzenie. I tak jak w pierwszej połowie mecz był równy, to zdecydowanie lepiej drugą odsłonę zagrali gospodarze, dzięki czemu zasłużyli na sukces, chociaż trzeba przyznać, że to nie był łatwy mecz i Laga miała wiele argumentów. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 8:7.

5
22:00

W pierwszej kolejce 3. ligi Ligi Fanów FC Dziki z Lasu wygrały pewnie 9:4 z Warszawską Ferajną. Mecz rozpoczął się od szybkich bramek Hermana i Jamroża, co dało Dzikom prowadzenie 2:0. Warszawska Ferajna odpowiedziała golem El Ansariego, ale jeszcze przed przerwą Konrad Adamczyk podwyższył na 3:1. W drugiej połowie gospodarze podjęli walkę, doprowadzając nawet do wyrównania. Przy wszystkich bramkach brał udział El Ansari - najlepszy tego dnia zawodnik gospodarzy - który skutecznie wykorzystał ofensywne nastawienie Dzików i wykończył kontratak, strzelając na 3:3. Młodych graczy zmotywowało to do gry z większą koncentracją. Bohaterem meczu był Wielgosz, który strzelił cztery gole, w tym dwie z rzędu, wyprowadzając swoją drużynę na 5:3. Pomimo starań Ferajny, Dziki kontrolowały spotkanie już do samego końca. Przy bezpiecznym wyniku szansę otrzymał kolega z drużyny rezerw, który musiał udowodnić swoją wartość ze względu na mocną konkurencję w FC Dziki z Lasu II. To właśnie Michał Ossowski ustalił końcowy wynik spotkania, trafiając do siatki po strzale wślizgiem. Niedługo później usłyszeliśmy ostatni gwizdek sędziego, a FC Dziki z Lasu cieszyły się ze zwycięstwa 9:4.

Reklama