Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: 4 Liga
W derbach strefy spadkowej, zajmujące siódme miejsce FC Torpedo podejmowało NKS, które było jedyną drużyną plasującą się w tabeli za gospodarzami. NKS wszedł w spotkanie całkiem nieźle, rwąc i szarpiąc w walce o korzystny wynik. Brakowało jednak dokładności w podaniach i widać, że goście dalej szukają tego jednego zawodnika, który będzie gotów na wzięcie ciężaru gry w środku. Tymczasem FC Torpedo, jako drużyna o wiele bardziej doświadczona dość szybko wypunktowała rywala w pierwszej połowie. Łącznie, górujący warunkami fizycznymi nad młodszymi przeciwnikami, gospodarze do przerwy prowadzili 5:0. Druga połowa znowu zaczęła się od mocnego ataku NKS. Niestety ponownie był on mało skuteczny. Dopiero przy wyniku 6:0 goście w końcu trafili i to od razu dwukrotnie. Mateusz Górka, we współpracy z Krzysztofem Gizą dwa razy rozmontowali obronę rywali. W końcowym rozrachunku bramki te nie odwróciły losów spotkania, jednak stanowiły powiew optymizmu dla gości. Większą motywację poczuli też gospodarze, przez co w drugiej połowie byliśmy świadkami naprawdę przyjemnego, otwartego meczu z obu stron. Ostatecznie, FC Torpedo wygrało drugą połowę "zaledwie" 8:4 a całe spotkanie 13:4 po prawdziwie drużynowym graniu - wyróżnił się Illia Shemanuiev (4 bramki i asysta), ale równie ważną cegiełkę dołożyli Maksym Marchenko, Luka Danylenko i Vacheslav Hladyshev. Po drugiej stronie barykady najwięcej wnosili Mateusz Górka, Krzysztof Giza oraz Wiktor Maciulewicz.
Spokojnie "meczem podwyższonego ryzyka" można nazwać pojedynek New Samand z Tonie Majami. Na początku jeszcze nic na to nie wskazywało i mecz przebiegał w spokojnej atmosferze. Na 3-bramkowe prowadzenie wyszli zawodnicy Patryka Kamoli, a to głównie za sprawą Filipa Motyczyńskiego, który do dwóch bramek dołożył asystę przy trafieniu Dawida Zagrodzkiego. Rozmiary przed przerwą zmniejszył Jonibek Sharipov. Na dwie minuty przed gwizdkiem wywiązała się duża szarpanina, która po uspokojeniu przyniosła po dwie żółte kartki dla drużyn i końcówki pierwszej dogrywano w systemie 4v4. W tym miejscu mały apel do zawodników, zwłaszcza nowych drużyn: VEO TO NIE VAR! Nie mamy możliwości zatrzymać nagrania, żeby sprawdzić jakąś sporną sytuację, bo komuś się coś nie podoba. Na ten moment od rozwiązywania takich sytuacji jest sędzia i koordynacja, a kamery służą innym celom. Prosimy o uszanowanie takiego stanu rzeczy. Wracając, druga połowa również zaczęła się po 3 zawodników w polu, jednak szybko został podyktowany rzut karny dla New Samand, który został zamieniony na bramkę i gra wróciła do normalności. Gospodarzom udało się wyrównać i wyjść na prowadzenie dzięki trafieniom Mykhailo Selivestrova. Na 5:3 z rzutu wolnego podwyższył Abduraxmonov. Przed ostatnim gwizdkiem ekipy zadały sobie po jeszcze jednym ciosie i wynik ostateczny to 6:4. Jest to pierwsza porażka Majami w Lidze Letniej, przez którą tracą fotel lidera i do końca będą musieli się o niego bić z FC Górką. Mecz bezpośredni w ostatniej kolejce za dwa tygodnie.
Zwycięstwo Driperów w tym meczu, po porażce Tonie Majami, dałoby im ex aequo pierwsze miejsce w tabeli z FC Górka. Ich plany zostały jednak zweryfikowane przez FC Damak. Bardzo szybko do bramki trafił Rati Machaidze, obsłużony podaniem od swojego bramkarza. Długo trzeba było czekać na kolejne trafienie, ale jak już padło, to w taki sposób, którego mało kto się spodziewał. Sunatullo Toimastovi udało się wkręcić bezpośrednio z rzutu rożnego, co w warunkach meczowych jest nie lada sztuką. Przed przerwą, za sprawą Wiktora Stojka, Driperzy złapali kontakt. Po przerwie obraz gry wyglądał bardzo podobnie - Damak uciekał na dwie bramki, a Driperzy gonili. Na listę strzelców wpisali się po raz drugi wszyscy strzelcy z pierwszych 25 minut oraz Kuba Wilk oraz Beqa Qarqashadze. Ostatecznie po wymianie ciosów wynik zamknął się na rezultacie 5:3, dzięki czemu gospodarze włączają się na ostatnią chwilę do walki o strefę medalową. Driperzy stracili z kolei szansę, by zapewnić sobie dobrą pozycję przed dwiema ostatnimi kolejkami.
Spotkanie Legionu z FC Górką było być może najlepszym starciem tej kolejki. Początek zgodnie z przewidywaniami zaczął się od mocnego uderzenia gości. Wynik otworzył Przemysław Kaczor, wygrywając pozycję przy rzucie rożnym. Legion mógł od razu wyrównać, ale w pojedynku sam na sam górą był Konrad Litwiniuk. Mało tego, bramkarz FC Górka podwyższył prowadzenie na 2:0 mocnym strzałem po ziemi. Kiedy wydawało się, że FC Górka uspokoiła grę, po błędzie Legionu udało jej się podwyższyć prowadzenie i był to moment przełomowy w spotkaniu. Gospodarze zaczęli grać agresywniej po obu stronach boiska, niejednokrotnie grając na granicy faulu. Przyjęta taktyka, choć mało elegancka, zaczęła przynosić efekty - po przechwycie gola zdobył Oleksandr Pylypenko. Przed przerwą FC Górka zdołała jednak odskoczyć na - wydawałoby się - bezpieczny dystans. Bramkę na 1:4 zdobył najlepszy tego dnia na boisku Paweł Oleszczuk. W drugiej połowie Legion niespodziewanie nawiązał jednak walkę. Gospodarze uwolnili Barabasha (Vladyslava), który zaczął kręcić obrońcami FC Górka. Denys Dubovyi, mimo iż jego drużyna grała w osłabieniu, strzelił bramkę na 2:4 (asysta wspomnianego Vladyslava Barabasha), a Legion poszedł za ciosem. Już po kilkunastu sekundach powinno być 3:4, ponieważ gospodarze mieli aż 3 okazje w dwie minuty. Co się odwlecze to nie uciecze - Vladyslav Barabash dobrym strzałem z dystansu trafił na 3:4, potem dołożył drugie trafienie po fantastycznym rajdzie lewym skrzydłem i - ku zaskoczeniu zebranych - wyglądało na to, że FC Górka da sobie wyszarpać komplet punktów. Na kilka minut przed końcem gospodarze nawet wyszli na prowadzenie 5:4, jednak wtedy też mecz przejął Paweł Oleszczuk. Najpierw wyrównał wynik spotkania, później po przechwycie dał swojej ekipie gola przewagi, a jakby tego było mało zakończył asystą przy trafieniu Przemka Kaczora na 5:7. Legion walczył, próbował i w ostatniej akcji meczu Nikita Hajduk zdobył bramkę na 6:7 po asyście Vladyslava Barabasha. Dodatkowym smaczkiem tego spotkania może być fakt, że FC Górka wygrała ten mecz przede wszystkim sprytem i doświadczeniem. Goście aż 4 gole zdobyli po stałych fragmentach gry, co pokazuje, że warto mieć te elementy dobrze dopracowane.







)
)
)
)
)
)
)
)