Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: 4 Liga
Patrząc na wynik można pomyśleć, że mieliśmy do czynienia z raczej jednostronnym meczem, ale nie jest to do końca prawda. Pierwszy gol padł dopiero w 20 minucie, a wcześniej obie drużyny przedstawiały bardzo zbliżony poziom umiejętności, a o ostatecznym wyniku zadecydowały detale. W 12 minucie żółtym kartonikiem za faul taktyczny został ukarany Oleksandr Tovchycha, ale przewagi liczebnej Legion nie mógł przekuć na gola i spora w tym zasługa zarówno uważnej gry defensywy Torpedo, jak golkipera gości Artema Bogatikova, który miał w tym spotkaniu wyjątkowo dużo pracy. W końcu niemoc strzelecką przełamał Vladyslav Barabash i gospodarze wyszli na prowadzenie. Co ciekawe kiedy żółtym kartonikiem został ukarany Maksym Popov, Torpedo stanęło przed świetną okazją do odwrócenia losów meczu, a stało się zupełnie inaczej. Po jednym z kontrataków sędzia odgwizdał rzut wolny, a kapitalnym strzałem ze stałego fragmentu gry znów popisał się Vladyslav Barabash i Legion schodził na przerwę prowadząc 2:0. W drugiej połowie goście starali się gonić wynik, ale brakowało skutecznym akcji ofensywnych. Akcje Torpedo były mało pomysłowe i zbyt czytelne, a na dodatek większość strzałów odbijała się od nóg obrońców Legionu. Ekipie Andrija Barana wyraźnie zabrakło przebłysku w ataku. Za to gospodarze cierpliwie budowali przewagę na boisku i w końcówce wyprowadzili ciosy, który okazały się dla oponentów zabójcze. W 40 minucie na 3:0 trafił Igor Polskyi, dwie minuty później na liście strzelców zameldował się Illia Kopyl, a goście goniąc wynik otworzyli się w obronie, co skończyło się kolejnymi golami Legionu, który pewnie wygrał to spotkanie wynikiem 6:0.
W 2 kolejce Ligi Letniej zmierzyły się ze sobą ekipy Tonie Majami oraz NKS reprezentujące 4 ligę. Drużyna gości przystąpiła do spotkania z jedną skromną zmianą, co w późniejszej fazie meczu mogło być znaczące, zaś goście wystąpili w szerokim gronie. W ciągu dwóch minut wpadły dwie bramki po jednej dla obu stron. Następnie zawodnicy mieli wiele sytuacji, żeby ten wynik na którąś szalę przechylić, jednak brakowało skuteczności. Następnie znów w ciągu kilkunastu sekund wpadają dwie bramki i mamy wynik 2:2. Świetną dyspozycje w drużynie NKS pokazywał Mateusz Górka, samodzielnie tworząc sytuacje do zdobywania bramek. No i po kolejnym jego podaniu, jeden z kolegów zdobył bramkę, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Radość NKS nie trwała długo, gdyż ostatnie minuty pierwszej połowy zdecydowanie należały do czarnych koszulek a szczególną uwagę przykuwała trójka zawodników Dawid Zagrodzki - Filip Motyczyński - Patryk Kamola. Do połowy wynik diametralnie się zmienił z 2:3 na 5:3. Już schodząc na przerwę widać było w drużynie gości wyczerpanie z powodu małej ilości osób. Co prawda dość szybko udało im się zdobyć bramkę na 5:4, ale niestety od tego momentu drużyna Tonie Majami absolutnie przejęła kontrolę nad meczem i z tego dość zaciętego starcia zrobił nam się jednostronny mecz. Świetne kontry i akcje zespołowe kończone strzałami do pustej bramki rozniosły NKS. Mecz zakończył się wynikiem 14:5.
O 17:00 na sektorze D w ramach 4 ligi spotkały się KS Driperzy oraz New Samand. Po ilości zgromadzonych osób i sposobie gry obu drużyn oczekiwaliśmy na równy mecz. Pierwsza bramka padła dopiero po około 10 minutach, a zdobyła ją drużyna w granatowych koszulkach. To trafienie rozwiązała nam worek z golami, bo po kilku kolejnych minutach mieliśmy remis 2:2. Wiele niewykorzystanych sytuacji oraz źle rozegranych akcji w przewadze nie pozwalało na podwyższenie wyniku. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Driperów i do przerwy mieliśmy wynik 4:2. Chwilę po wyjściu na drugą połowę New Samand zaliczają bramkę po golu samobójczym jednego z rywali. Mocno zacięta druga połowa przypominała trochę grę w bilard, gdyż bramki padały po odbiciach lub dobitkach. Goli było sporo, ale przy wyniku 5:5 gospodarzom udaje się zainkasować dwie bramki z rzędu i wydawało się, że to może być kluczowy moment meczu, jednak rywale nie chcieli odpuścić. Po odgwizdaniu rzutu wolnego i wręczeniu żółtej kartki zawodnikowi Driperów, zespół gości zdobywa bramkę na 7:6. Gdy prowadzący uzupełniają skład natychmiast zdobywają kolejną bramkę i ponownie mają dwa gole w zapasie. Chwilę przed ostatnim gwizdkiem ostatnie trafienie w tym meczu strzela napastnik drużyny gości. Mecz był bardzo wyrównany i tak naprawdę rezultat mógł być odwrotny. Z przebiegu meczu zasłużenie wygrali Driperzy, aczkolwiek przegrani również zasłużyli, by Areny AWF nie opuszczać z pustymi rękami.
Dość szybko doczekaliśmy się w 4.lidze meczu, który naszym zdaniem, może mieć bardzo ważny wpływ na końcowy układ tabeli. FC Górka podejmowała FC Damak, więc było to starcie ekip, które zrobiły dobre wrażenie na inaugurację i ciężko było przewidzieć, która z nich może tutaj zwyciężyć. Chociaż nie sposób pominąć kwestii Azamata Qutpiddinova, Dla kapitana Damak to był drugi mecz z rzędu i zastanawialiśmy się, czy starczy mu sił, by poprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa. Mecz rozpoczął się lepiej dla Górki. Najpierw świetne podanie Mateusza Mikołajewskiego wykorzystał Marcin Godlewski, a potem mieliśmy do czynienia z kuriozalnym trafieniem Roberta Zagrajka, który w taki sposób zablokował strzał bramkarza rywali, że piłka wysokim lobem wpadła do siatki oponentów. Dwa gole połączone ze skutecznymi paradami Konrada Litwiniuka spowodowały, że do przerwy było 2:0. Ale po krótkim odpoczynku Damak wziął się wreszcie do roboty. Co prawda trochę trwało, zanim skruszył mur obronny konkurentów, ale najważniejsze, że w końcu się udało. Pierwszego gola zdobył dla nich Sunatullo Toimastov, a minęło dosłownie kilka chwil, a ten sam zawodnik doprowadził do remisu. Co prawda Konrad Litwiniuk miał piłkę na dłoni, ale nie zdołał jej odbić. Myśleliśmy, że te dwa trafienia dadzą pozytywnego kopa ekipie Azamata Qutpiddinova, lecz na ziemię błyskawicznie sprowadził ich Paweł Oleszczuk. Jego dwa trafienia przywróciły bezpieczną przewagę Górce, która do końca spotkania nie dała już sobie zrobić krzywdy. I tym samym odniosła drugie zwycięstwo w sezonie, z czego to niedzielne na pewno było dużo cenniejsze, niż to przeciwko NKS. Rywal był bowiem zdecydowanie silniejszy, jakkolwiek Damak nie zagrał tak dobrze, jak dwa tygodnie wcześniej. Nie chcemy oczywiście niczego odbierać Górce, ale zmęczenie Azamata Qutpiddinova, jak również brak Vitalija Okhremiaka niekorzystnie odbiły się na jakości piłkarskiej FC Damak. Rywale świetnie to wykorzystali i dzięki solidnej postawie wyrastają powoli na głównego faworyta tej klasy rozgrywkowej.







)
)
)
)
)
)
)
)