Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 1 Liga
Niezwykle ciekawe zawody oglądaliśmy w niedzielny poranek na boiskach AWFu. W pierwszym meczu zaplecza Ekstraklasy w tym sezonie mierzyły się ekipy Contry i Energii. Przed pierwszym gwizdkiem faworytem była drużyna Michała Raciborskiego i początek spotkania taki scenariusz nam potwierdzał. Gospodarze grali szybko, dokładnie i przede wszystkim skutecznie. Po kilku minutach objęli prowadzenie i wydawało się że mają mecz pod kontrolą. Na listę strzelców wpisał się Maciek Kurpias i Michał Raciborski. Kolejne ataki znakomicie nakręcał Tomek Zagórski i defensywa rywali miała spore problemy, by zatrzymać tego zawodnika. Energia jakby bez pomysłu starała się długo utrzymywać piłkę. Wykorzystywała grę z bramkarzem, który starał się pomagać w kreowaniu akcji, ale nie dawało to oczekiwanego rezultatu. Dopiero przed przerwą Igor Petlyak dał nadzieję na korzystny wynik dla zespołu z Ukrainy. Przed polem karnym faulowany był zawodnik Energii. Igor przymierzył i znalazł lukę w murze co zakończyło się bramką do szatni. Po 25 minutach mieliśmy wynik 2:1. Po zmianie stron goście rzucili się do odrabiania strat. Jednak to Contra miała dużo lepsze sytuacje. Sam Tomek Zagórski obijał słupek i poprzeczkę a kilka razy Volodymyr Slobozheniuk w ekwilibrystyczny sposób potrafił odbić futbolówkę. Jak mawia stare powiedzenie niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. I tak było w tym meczu. Energia w końcówce wyrównała i zdobyła cenny punkt. Contra nie potrafiła odskoczyć rywalowi i mimo dobrej gry musiała się zadowolić tylko jednym punktem.
Starcia Graczy Gorszego Sortu z ukraińskimi ekipami zawsze należą do niezwykle emocjonujących i tak było tym razem, a team Adriana Kanigowskiego zmierzył się ze spadkowiczem ekstraklasy drużyną FC Impuls UA. Mecz od samego początku stał na szalenie wysokim poziomie, a w pierwszej połowie gole sypały się jak z rękawa. W 3 minucie wynik otworzył niezawodny Łukasz Kulesza, minutę później po ładnej, drużynowej akcji było już 2:0 dla GGSu, a trafił Arkadiusz Waszak. Impuls odpowiedział golem Dmytro Stetsiuka, który huknął z daleka przy samym słupku, ale gospodarze nie zatrzymywali się i swojego debiutanckiego gola w ekipie GGSu ustrzelił Olek Lewicki. Impuls momentalnie zripostował bramką Vladyslava Budza. Cała pierwsza połowa była wzajemną wymianą ciosów i początkowo inicjatywa była po stronie gospodarzy, którzy co i rusz wychodzili na prowadzenie, ale nie byli w stanie odskoczyć z wynikiem. Szala zwycięstwa przechyliła się nieznacznie na stronę gości, kiedy w ostatniej minucie pierwszej części spotkania rzut wolny na gola zamienił Vladyslav Budz, a Impuls wyszedł na prowadzenie 5:6. Po wznowieniu gry gospodarze szybko odzyskali inicjatywę i w 27 minucie wyrównującego gola zdobył Łukasz Kulesza, a dwie minuty później bohater GGSu ponownie wyprowadził swój team na prowadzenie i na tablicy widniał wynik 7:6. Jak wspomnieliśmy wcześniej spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie piłkarskim, ale stawka meczu i wzajemna rywalizacja stopniowo rozgrzewała zawodników obu drużyn. W 36 minucie Impuls wyrównał po golu Vladyslava Budza, a chwilę po tym atmosfera na boisku zrobiła się gęsta. Nie brakło utarczek słownych i złośliwych, choć przeważnie nieszkodliwych fauli i sędzia musiał co chwilę przerywać grę, choć ostatecznie pokazał tylko dwa żółte kartoniki, którymi zostali „obdarowani” zawodnicy obu drużyn jednocześnie. W całej sytuacji najwięcej zimnej krwi zachował Łukasz Kulesza, który w 40 minucie indywidualną akcją znów wyprowadził GGS na prowadzenie, ale tym razem team Adriana Kanigowskiego poszedł za ciosem – w 45 minucie podwyższył Arkadiusz Waszak a "kropkę nad i" postawił Tomek Jeżewski i po szalenie emocjonującym meczu Gracze Gorszego Sortu zgarnęli swoje pierwsze trzy punkty w 1.lidze.
Całkiem niedawno zarówno AnonyMMous, jak i Warsztat Gepetto (znany wcześniej jako Narodowe Śródmieście) rywalizowali w Ekstraklasie. Ta okazała się jednak dla nich za silna, co spowodowało, że obydwa zespoły spotkały się w bezpośrednim starciu na poziomie 1.ligi. W przypadku AnonyMMous można jednak użyć hasła – nowa liga, stare problemy. Bo zespół nieobecnego w niedzielę Maćka Miękiny przyjechał na inaugurację okrojonym składem i mecz rozpoczynał bez zmian. Co prawda potem dojechało jeszcze dwóch zawodników, ale było jasne, że nawet te kilkanaście minut bez możliwości złapania oddechu, odbije się na kondycji Anonimowych. Zespół Warsztatu pod względem frekwencji prezentował się lepiej, aczkolwiek tej różnicy długo nie było widać. Mecz był bowiem wyrównany, okazji bramkowych nie brakowało, jednak z czasem pojawiła się podstawowa różnica – Warszat Gepetto zaczął swoje szanse wykorzystywać, a licznik AnonyMMous stał w miejscu. Do przerwy było 2:0 i dopiero po wznowieniu gry przegrywającym wreszcie udało się otworzyć własny dorobek. To zachęciło ich do kolejnych prób, zanotowaliśmy chociażby strzał w poprzeczkę i tutaj naprawdę ciężko było wyrokować, do kogo będzie należał następny cios. Los uśmiechnął się do byłych Narodowców, którzy w końcówce zaliczyli trafienie na 3:1 i taki rezultat dowieźli do ostatniego gwizdka. Z przebiegu spotkania ten wynik jest sprawiedliwy, chociaż nie sposób pozbyć się wrażenia, że przy optymalnym zestawieniu AnonyMMous to tutaj równie dobrze rezultat mógł być odwrotny. To jednak tylko gdybanie. Zebranie dobrego i szerokiego składu to również element piłkarskiej układanki, zwłaszcza na poziomie amatorskim. Jak widać Anonimowi wciąż mają w tym temacie sporo do nauki. Z kolei Warszat Gepetto udanie rozpoczął zmagania pod nową nazwą, chociaż gra na pewno nie było jeszcze taka, jaką wyobraża sobie Marek Szklennik. Biorąc jednak pod uwagę, że pierwsze mecze zawsze są trudne, to ten wynik 3:2 trzeba przyjąć bez zbędnego narzekania.
MixAmator dość spokojnie utrzymał się w tamtym sezonie na poziomie 1.ligi. Z kolei Ukranian Vikings jeszcze rok temu grali na poziomie 2.ligi, ale ostatecznie udało im się wywalczyć kwalifikację o poziom wyżej. I jasnym było, że na zaplecze Ekstraklasy nie przychodzą tylko po to, by zaliczyć udział. Oni chcą tutaj porządnie namieszać, co zresztą potwierdzili w swoim pierwszym spotkaniu. Ich rywalizacja z MixAmatorem okazała się bowiem dość jednostronna, na co wpływ miało wiele aspektów. Pierwszy – wąska kadra rywali, albowiem Michał Fijołek miał do dyspozycji tylko jednego rezerwowego. Drugi – to bardzo duża ilość błędów indywidualnych. Mixy w obronie grały po prostu beztrosko, co taki rywal jak Ukranian Vikings wykorzystywał bez mrugnięcia okiem. Poza tym przegrani mieli ogromne problemy, żeby znaleźć sposób na Yeugenija Sirotenkę. Ten zawodnik już w poprzednim sezonie wygrywał klasyfikacje indywidualne, a teraz potwierdził, że podobne plany ma również w tej edycji. Jego końcowy dorobek to aż cztery gole i dwie asysty. W obozie MixAmatora wszyscy zawodnicy łącznie nie mieli takich statystyk jak on. Tak naprawdę, to jedyny pozytyw w zespole przegranych, to udany debiut Stanisława Królikiewicza, znanego z występów w Brygadzie Progres. Jeśli ten zawodnik zgra się z kolegami, to będzie dużym wzmocnieniem dla ferajny Michała Fijołka. Ale to dopiero melodia przyszłości. Wpierw trzeba popracować nad frekwencją, bo od tego się wszystko zaczyna. Dodajmy, że końcowy wynik tej potyczki, która była typową bez historii, brzmiał 9:3. Wygrała ekipa zdecydowanie lepsza i według nas Ukranian Vikings będą poważnym kandydatem, by bić się o medale w 1.lidze. O to, na co stać MixAmator, pokażą dopiero kolejne mecze.
Drużyny Wilków i Ognia Bielany w imponującym stylu zakończyły zmagania w ubiegłym sezonie, dzięki czemu w rozpoczynających się rozgrywkach spotkały się na zapleczu Ekstraklasy. Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy już w 4 minucie objęli prowadzenie. Kolejne minuty to ponowne ataki z ich strony, czego efektem była zdobyta druga bramka. Drużyna gości, która mecz rozpoczęła bez zmian była tylko tłem dla swoich przeciwników i po upływie pierwszego kwadransa gry przegrywała już 0:3. W ostatnich fragmentach pierwszej części spotkania goście po rzucie wolnym odrobili część strat, jednak ostatnie słowo w tej odsłonie i tak należało do rywali i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 4:1 dla Wilków. Druga część spotkania była już bardziej wyrównana, jednak mądrze grający zespół gospodarzy w pełni kontrolował przebieg spotkania. Na każdą straconą bramkę gospodarze odpowiadali dwoma strzelonymi, dzięki czemu z biegiem czasu powiększali swoją przewagę. W międzyczasie do drużyny z Bielan dołączył zawodnik rezerwowy i zmiana ta znacznie ożywiła ich grę w ataku. Jednak nie dało to żadnego efektu w postaci punktów i zawodnicy Ognia Bielany sezon rozpoczęli od porażki 4:10. Zespół Wilków w tym spotkaniu dominował na każdej płaszczyźnie i bardzo zasłużenie zdobył komplet punktów. Bohaterem spotkania był Borys Ostapenko, który do trzech bramek dorzucił pięć asyst i został przez organizatorów wybrany MVP tego pojedynku.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)