Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 8 Liga
Z samego rana na obiektach należących do warszawskiego AWF-u mieliśmy okazję przyglądać się starciu Dawida z Goliatem. Lider ósmej ligi, Na2Nóżkę podejmował broniącą się przed spadkiem ekipę Kozice Warszawa. Fenomenalnie dysponowani gospodarze od samego początku narzucili wymagające warunki. Ich rywal miał o wiele węższy wachlarz zmian, co bez wątpienia miało wpływ na przebieg rywalizacji. Strzelanie zgodnie z przewidywaniami postronnych obserwatorów rozpoczęli gracze Na2Nóżkę, którzy bardzo szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Przeciwnicy podjęli jednak rzucone wyzwanie i dzięki fantastycznej akcji zdobyli bramkę kontaktową, która okazała się ostatnią w tej części zawodów. Po zmianie stron uwidoczniła się przewaga faworytów. Regularne oraz dające dużą boiskową intensywność zmiany, przyniosły zamierzony efekt. Po kwadransie drugiej połowy gospodarze powiększyli swój bramkowy dorobek, zatrzymując swoje strzeleckie popisy, przy stanie 6:1. Od tego fragmentu, przy opadających siłach, do szaleńczych ataków rzucili się rywale. Pozytywny wpływ na grę wykazali Afifi oraz Valentine Chekwube, który później został wybrany według przeciwników zawodnikiem meczu. Niestety dla Kozic wymienione we wstępie dysproporcję uniemożliwiły im równorzędną walkę z przeciwnikiem. Cofnięci do kontrataku gracze Na2Nóżkę wyprowadzili dwa zabójcze ataki, które zakończyły się zdobytymi bramkami. Dzięki dobrej postawie w końcówce spotkania udało im się podkreślić całokształt widocznej dominacji, wygrywając finalnie 8:3.
W przypadku starcia Hiszpańskiego Galeonu z BRD Young Warriors spodziewaliśmy się naprawdę wyrównanego pojedynku, gdyż obu ekipom bardzo zależy na utrzymaniu w lidze, a obecnie okupują strefę spadkową. W początkowych minutach to goście zaskoczyli swoich rywali, gdy po podaniu z rzutu rożnego Rafała Dobrosza piłkę ładnym strzałem główką do bramki skierował Marek Sanecki. Hiszpanie jednak bardzo szybko otrząsnęli się ze straty gola i po chwili o swoim kunszcie strzeleckim dał znać Jacek Fijałek. Najpierw po podaniu Witolda Podgórskiego doprowadził do stanu 1:1, a następnie mocnym strzałem, po którym futbolówka odbiła się od jednego z graczy, wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Piłka amatorska ma jednak to do siebie, że w trakcie meczu potrafi być wiele zwrotów akcji i jeszcze przed przerwą to młodzi wojownicy zdołali wyjść na prowadzenie, i to dwubramkowe. Jak zawsze mogli liczyć na swojego etatowego snajpera, czyli Marka Saneckiego, który najpierw doprowadził do wyrównania, a tuż przed końcem pierwszej połowy był autorem gola ustalającego wynik pierwszej odsłony na 2:4. Zmiana stron rozpoczęła się od ładnej akcji dwójkowej Jacka Fijałka oraz Jury Lunio, w której pierwszy z wymienionych graczy podawał, a drugi zdobył bramkę kontaktową na 3:4. Tego dnia jednak nie do zatrzymania był Marek Sanecki, który po podaniu Maćka Karczewskiego popisał się pięknym strzałem z pół woleja, a kilka minut później pokazał, że potrafi zdobywać gole każdą częścią ciała i wyprowadził swój zespół na prowadzenie 4:6, wbijając piłkę do siatki brzuchem. Do końca meczu to Galeon dość intensywnie atakował bramkę strzeżoną przez Adriana Kloskowskiego i nawet raz udało się zbliżyć na jedną bramkę (5:6), jednak ostatnie słowo należało do BRD, a konkretnie do Patryka Zawady, który ustalił wynik spotkania na 5:7. Cenne trzy punkty sprawiły, że do wyjścia ze strefy spadkowej ekipie BRD Young Warriors brakuje już tylko jednego punktu. Hiszpański Galeon niestety zajmuje ostatnie miejsce z siedmioma oczkami.
W samo południe na Arenie AWF byliśmy świadkami starcia pomiędzy Saską Kępą a drużyną Warsaw Gunners. Spotkanie w 8 lidze zapowiadało się bardzo ciekawie, gdyż naprzeciwko siebie stanęły druga z trzecią ekipą w tabeli. Saska po serii 3 porażek z rzędu została strącona ze szczytu tabeli, a drużyna Warsaw Gunners straciła co prawda punkty z liderem, jednak wydaje się, że ich forma w tej rundzie jest zdecydowanie wyższa. Już od pierwszych minut meczu byliśmy świadkami bardzo zaciętego spotkania, które stało naprawdę na wysokim poziomie intensywności. Nieco lepiej ten mecz rozpoczęli goście, bo już w 7 minucie na prowadzenie wyprowadził ich Kamil Anioł. Kolejne fragmenty to już walka w środku pola I świetne interwencje obu bramkarzy. Na drugiego gola musieliśmy czekać aż do 23 minuty, kiedy to Patryk Szerszeń obsłużył podaniem Marka Reszczyńskiego a ten pięknym strzałem pokonał bramkarza Saskiej Kępy. Gospodarze nie potrafili znaleźć swojej gry, którą imponowali w pierwszej rundzie. Duże zmiany kadrowe oraz kontuzje nie pomagały w złapaniu optymalnej formy. Kilka minut później było już 0-3, kiedy to Sebastian Lisocki dobił odbitą piłkę do pustej bramki. Gospodarze próbowali atakować, często brakowało jednak zrozumienia i dokładności. Podopiecznym Korneliusza Troszczyńskiego co prawda udało się strzelić gola na 1-3, lecz po chwili bramkarz gości zmuszony był wyciągać piłkę z siatki po raz czwarty. Po zmianie stron Saska zdecydowanie postawiła na grę ofensywną co przyniosło korzyść na początku drugiej odsłony. Na tablicy wyników mieliśmy 2-4. Kolejne minuty to już wymiana ciosów, przy wyniku 3-5 zmęczenie w szeregach gospodarzy było już zauważalne i zawodnicy coraz częściej kierowali się w stronę ławki rezerwowych. Od tego momentu Saska stanęła i nie stworzyła sobie już bramkowych sytuacji, co z zimna krwią wykorzystał zespół Arkadiusza Trwogi, który w końcówce spotkania zdobył dwie bramki i dzięki temu całe spotkanie zakończyło się wynikiem 3-7. Porażka gospodarzy skutkuje spadkiem aż na 5 miejsce w tabeli 8 ligi. Straty do podium nie są duże, ale trzeba wygrywać kolejne spotkania. Gunnersi dzięki wygranej utrzymują drugą pozycję w tabeli i do lidera tracą zaledwie dwa punkty.
W tym wypadku spodziewaliśmy się szalenie wyrównanej rywalizacji i obie ekipy nie rozczarowały dostarczając emocjonującego widowiska, a boiskowa walka toczyła się do ostatniego gwizdka sędziego. Na starcie musimy wspomnieć o tym, że nowa w tej rundzie taktyka Shot DJ w postaci Jeremiego Szymańskiego w roli golkipera po raz kolejny okazała się kluczem do zwycięstwa. Już w pierwszej akcji meczu popisał się on refleksem i uchronił swój zespół przed utratą gola, a w premierowej połowie jeszcze kilkukrotnie wykazał się absolutnie fenomenalnymi obronami, co poniekąd ustawiło grę jego zespołu. Za to w ofensywie brylował Jan Jabłoński, który w 7 minucie otworzył wynik, a po kwadransie gry miał już dwa trafienia na swoim koncie. Dwie minuty później Shot prowadził już 3:0, a podanie z rzutu rożnego na gola zamienił Chris Kalaba. Gospodarze byli bardzo pewni siebie i kontrolowali przebieg gry, za to na początku drugiej części gry uaktywnili się w końcu zawodnicy Legionu. Goście błyskawicznie złapali gola autorstwa Oleksija Ivanuikovycha, a w ich grze pojawiła się świeżość, której zabrakło wcześniej. W 32 minucie za raczej niepotrzebny faul w obronie żółty kartonik obejrzał Chris Kalaba, a goście przewagę szybko zamienili na bramkę Denysa Froliahina, który uderzył z dystansu, a piłka odbijając się od pleców obrońcy zmyliła golkipera i wpadła do siatki. Gospodarze nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i w 39 minucie hat-tricka zgarnął Jan Jabłoński. Shot DJ odzyskał animusz i w 43 minucie kapitalnym strzałem popisał się Bastien Piasecki. Już minutę później równie imponującym uderzeniem odpowiedział Vladyslav Barabash, a po chwili Vlad dołożył kolejne trafienie. Goście atakowali, ale zabrakło czasu na wyrównanie, a i Shot był bardzo bliski zdobycia gola. Ostatecznie gospodarze dowieźli korzystny wynik i wyszli z tego starcia zwycięsko z wynikiem 5:4.
Zespół Mareckich Wyg od kilku kolejek jest niepokonany i seria ta daje mu miejsce w górnych rejonach tabeli. Z kolei gracze FC Polska Górom w ostatnich dwóch kolejkach nie zdobyli nawet punktu i niebezpiecznie zbliżają się do strefy spadkowej. Od początku lepiej prezentowali się zawodnicy z Marek, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie. W kolejnych fragmentach gra się wyrównała i jedna z pierwszych groźnych akcji gości zakończyła się bramka wyrównującą. Stracone prowadzenie wyraźnie podrażniło faworytów, którzy najpierw piłką trafili w słupek, a następnie byli już bardziej precyzyjni i ponownie wyszli na prowadzenie. Od tego momentu widać było, że w pełni kontrolują przebieg boiskowych wydarzeń. W pierwszej połowie nie dali się już zaskoczyć swoim rywalom a dodatkowo dwa razy pokonali ich golkipera, dzięki czemu na przerwę schodzili z prowadzeniem 4:1. Druga połowa miała identyczny przebieg jak pierwsze 25 minut. Z biegiem czasu gospodarze powiększali przewagę i tylko raz ich defensywa przysnęła, dzięki czemu oponenci zdołali zdobyć drugą bramkę, ale to było wszystko, na co było ich stać. Druga połowa zakończyła się identycznym wynikiem jak pierwsza część meczu i końcowy wynik brzmiał 8:2. Zawodnicy Mareckich Wyg przez całe spotkanie dominowali i inkasują zasłużone trzy punkty. Reprezentanci FC Polska Górom mimo starań nie byli w stanie przeciwstawić się dobrze grającym rywalom i kolejny mecz kończy się ich porażką.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)