Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 4 Liga
FC Dziki z Lasu II kontra Furduncio Brasil to był jeden z absolutnych hitów 5.kolejki nie tylko 4.ligi, ale całego niedzielnego wieczoru na Arenie AWF. Spotykały się dwie niezwyciężone drużyny, chociaż Dziki miały lekką przewagę nad Canarinhos, bo rywale z czterech meczów aż dwa zremisowali. Wtedy nikt nie mógł jeszcze przypuszczać, że remisem będzie pachniało również w tym spotkaniu, bo aż do 48 minuty wynik tego meczu brzmiał 0:0. Ale mimo że goli nie oglądaliśmy, to emocji nie brakowało. Starcie było intensywne, ciekawe a nie brakowało też twardej gry, co było zresztą powodem kontuzji, której dość szybko nabawił się Luciana Santa’ana. Jeśli chodzi o sytuacje podbramkowe, to tutaj nie było wyraźnego lidera. Jedni i drudzy mieli swoje okazje, dobrze spisywali się obydwaj bramkarze, z kolei jednym z momentów przełomowych była 35 minuta. Wówczas Furduncio dysponowało rzutem karnym, ale Eduardo Silva nie wytrzymał wojny nerwów i nawet nie dał się pomylić bramkarzowi, bo strzelił nad poprzeczką. Zastanawialiśmy się, czy ta pomyłka będzie miała opłakane skutki. W pewnym momencie zaczęliśmy się jednak przyzwyczajać, że tutaj gole już nie padną i właśnie wtedy niesamowitą petardę z własnej połowy wystrzelił Dawid Goździewski. Piłka ominęła wszystkich zawodników po drodze i wpadła do siatki obok rozpaczliwie interweniującego golkipera Kanarków – to był gol i strzał na wagę arcyważnych trzech punktów! Brazylijczycy starali się jeszcze odwrócić losy spotkania, ale nie byli w stanie pokonać Maćka Bilińskiego i trochę na własne życzenie przegrali w meczu na szczycie. Dziś możemy gdybać, czy wykorzystanie rzutu karnego nie dałoby im przynajmniej remisu, ale to już tylko teoria. Według nas podział punktów byłby tutaj rozstrzygnięciem sprawiedliwym, jednak Dawid Goździewski miał w tej kwestii inne zdanie. Obydwu drużynom należą się jednak brawa za fajne i emocjonujące widowisko, które pod wieloma względami znacznie wystawało ponad poziom czwartego poziomu rozgrywkowego.
Ciężko w zapowiedziach było nam się określić, kto to spotkanie może wygrać. Żeby zachować naszą wysoką skuteczność w typowaniu określiliśmy, że padnie „wynik okołoremisowy” i dzięki temu nie pomyliliśmy się. Ale ile było zawirowań w trakcie tej potyczki ten wie tylko ten, kto oglądał to spotkanie w niedzielę, albo przynajmniej odpalił sobie mecz na VEO. Trudno było przewidzieć wynik również z innego powodu - obie drużyny plasowały się w środku tabeli po 4. kolejce. Niby Rodzina Soprano była bliżej podium w tabeli, ale wiemy, że Fuszerka też lubi namieszać w meczach. Pokazali to gospodarze już w 4. minucie, kiedy wynik otworzył niezastąpiony snajper Fuszerki – Jakub Lejman. Strzelał następnie Malenka, Nykiel i już wynik był 3:0. Wtedy z letargu wybudziła się Rodzina Soprano. Karnas i Mikulski strzelili po bramce, a wynik do końca pierwszej połowy brzmiał 3:2. W trakcie przerwy goście musieli mieć jakąś rodzinną naradę, która zmotywowała ich do zawalczenia o trzy punkty w tym spotkaniu, bo po zamianie stron pokazali się z lepszej strony. Co prawda snajper Lejman znów rozpoczął od gola, ale to goście później na pewien czas przejęli kontrolę i dyktowali zasady gry. Po bramce z wolnego Damiana Starosty wynik wyrównał się do 4:4 i to ostatnie minuty miały pokazać kto zgarnie trzy punkty. Jednak to Fuszerka II nie pozostawiła złudzeń i Piekarniczek po asyście Lejmana wpakował futbolówkę do siatki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:4 i to gospodarze wyszli z tego starcia zwycięsko.
W niedzielę na Arenie AWF odbył się bardzo interesujący mecz pomiędzy drużynami A.D.S. Scorpions's II i Dynamo Wołomin. Przed tym spotkaniem obie drużyny dzielił tylko punkt różnicy w tabeli, co sugerowało wyrównane i pasjonujące widowisko. Już w 3. minucie pierwszą bramkę zdobył Luc Kończal dla A.D.S. Scorpions's II. Luc zagrał z połowy boiska w pole karne, gdzie czekał Juri Łukjaniec - piłka ostatecznie minęła głowę Juriego i zaskoczyła bramkarza gości. Kolejne minuty to próby z obu stron, ale żadna z drużyn nie była w stanie przejąć pełnej kontroli nad meczem. W 13 minucie Dynamo Wołomin doprowadziło do remisu, kiedy Domidowicz minął rywala i dograł piłkę do Michała Matyji. Jednak ta równowaga trwała krótko, bo w ciągu zaledwie trzech minut A.D.S. Scorpions's II zdobyli dwie bramki, prowadząc 3:1 przed przerwą. Po krótkim odpoczynku worek z bramkami całkowicie się otworzył, a jako pierwsi do siatki trafili zawodnicy A.D.S. Scorpions's II. Strzelcem bramki został niekwestionowany lider gospodarzy w tym meczu Paweł Poniatowski. Mimo niesprzyjających okoliczności Dynamo Wołomin walczyło i w 38 minucie zbliżyło się do remisu za sprawą bramki Tomasza Dzięcioła, który celnie uderzył z rzutu wolnego. To był wyraźny znak dla podopiecznych Artura Kałuskiego, że ich krucha przewaga może nie wystarczyć do wywiezienia z Areny AWF trzech punktów. Jednak drużyna A.D.S. Scorpions's II nie oddała prowadzenia i powiększyła swoją przewagę bramkową, utrzymując ją do końca meczu. Po tej wygranej, A.D.S. Scorpions's II pozostaje niepokonane po pięciu kolejkach i kontynuuje walkę o mistrzostwo. Dynamo Wołomin, mimo porażki, wciąż ma szansę na wejście do strefy medalowej, pod warunkiem że ustabilizuje swoją formę w nadchodzących spotkaniach.
Było dla nas dużą niespodzianką, że mecz z 5.kolejki między Santiago Remberteu a Oldboys Derby II będzie potyczką zespołów, które do tej chwili nie miały na swoim koncie jeszcze ani jednego zwycięstwa. Nic więc dziwnego, że pewnie po obydwu stronach barykady pojawiły się uzasadnione nadzieje na premierowy komplet punktów w sezonie i chociaż faworytem byli Oldboysi, to z racji niezłych wyników ekipy z Rembertowa w ostatnim czasie, niczego tutaj nie chcieliśmy przesądzać. No ale wynik pokazuje, że w tym meczu grał tak naprawdę tylko jeden zespół. Być może jest to małe uproszczenie, jednak rezultat 7:0 nie pozostawia żadnych złudzeń kto był lepszy. Po stronie Oldboysów dało się przede wszystkim zauważyć większa ogładę taktyczną. Ich akcje były bardziej przemyślane, budowane za pomocą większej ilości podań, natomiast Santiago grało bardziej bezpośrednio. Tym drugim nie pomagał też fakt, że ważną dla losów spotkania bramkę na 0:2 stracili po prostym błędzie swojego bramkarza. W drugiej odsłonie nie mieli już za bardzo czego bronić, co powodowało, że w ich defensywie często brakowało ludzi, co skrzętnie wykorzystywali oponenci. Przesunięcie sił z obrony do ataku nie przyniosło też wymiernych korzyści z przodu. Tutaj brakowało kogoś, kto „zrobi coś z niczego”, bo większość akcji była dość łatwo rozmontowywana przez blok defensywny Oldboysów, z kolei jeśli padały jakieś strzały w kierunku świątyni Rafała Wieczorka, to zdecydowanie za słabe, by pokonać fachowca tej klasy. Tym samym Oldboys w sposób pełni kontrolowany wygrali to spotkanie i na pewno poczuli w związku z tym dużą ulgę. A to może spowodować, że na tym jednym sukcesie się nie zatrzymają. Z kolei Santiago wciąż musi czekać na przełamanie i chociaż bardzo im tego życzymy, to nie zapowiada się, by coś miało się tutaj szybko odmienić...
Trzecia drużyna 4 ligi FC Vikersonn podejmowała ekipę Polskie Drewno. Spotkanie rozpoczęło się w spokojnym tempie i obydwie drużyny na zmianę sprawdzały swoje umiejętności. Jednak od 6 minuty to gospodarze zaczęli dominować na boisku. Ładnym przechwytem w środku pola popisał się Slawik Tuymkiw, po czym wyszedł sam na sam z bramkarzem gości i bez problemu pokonał go trafiając na 1-0. Dwie minuty później Andrii Kramarenko też znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Polskiego Drewna i również bez większych kłopotów wykorzystał tę okazję, podwyższając wynik na 2-0. W 14 minucie Andrii Kramarenko ponownie pokonał bramkarza gości wykorzystując ładne podanie Yevhena Syrotiuka i mieliśmy 3-0 na tablicy wyników. Goście co prawda starali się z całych sił, nie odpuszczali ani na centymetr i walczyli jak lwy, jednak to było za mało na dobrze zorganizowaną ekipę Vikersonn. Wynik 3:0 utrzymał się już do końca pierwszej połowy. Na drugą odsłonę spotkania obydwie ekipy wyszły mocno zmotywowane. Pierwsi bramkę zdobyli goście. Piotr Kruszyński ładnie uderzył po długim rogu bramki rywala i golkiper zdążył tylko odprowadzić futbolówkę wzrokiem. Było więc 3-1 i niestety dla drużyny gości było to ich jedyne trafienie w tej potyczce. W 30 minucie na 4-1 podwyższył Slawik Tuymkiw po ładnej klepce z najlepszym asystentem (3 asysty) tego dnia Syrotiukiem. Po kilku minutach "odpalił się" bardzo dobrze znany wszystkim Vadym Butenko (MVP spotkania) i bez problemu zdobył swoje dwa trafienia odpowiednio na 5-1 i 6-1. Festiwal strzelecki ekipy gospodarzy zakończył Yevhenii Kyrii po bardzo ładnym podaniu niezawodnego Yevhena Syrotiuka. Mecz zakończył się wynikiem 7-1 dla FC Vikersonn. Gospodarze z taką grą bez problemu będą walczyć o pudło 4 Ligi Letniej. Polskie Drewno musi z kolei zacząć zdobywać punkty, bo może się okazać, że jak tak dalej pójdzie, to zamiast walczyć o środek tabeli, pozostanie im rywalizacja by nie być najsłabszą ekipą czwartego poziomu rozgrywkowego...







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)