Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 11 Liga
Kolejnym meczem w 11 lidze było spotkanie FC Torpedo oraz Pogromców Poprzeczek. Młoda ekipa FC Torpedo bardzo dobrze spisuje się w tegorocznych rozgrywkach i po sześciu kolejkach zajmują 2 miejsce w ligowej tabeli. Pogromcy Poprzeczek to drużyna mająca już za sobą kilka sezonów w naszych rozgrywkach, a w obecnym sezonie prezentują się naprawdę solidnie. Początek meczu to przewaga zawodników z Ukrainy, którzy jako pierwsi opanowali emocje i przejęli inicjatywę w meczu. Po jednej z kontr wyprowadzonych przez gospodarzy piłka obija tylko słupek. Kilka minut później pada pierwsza bramka w tym meczu, po bardzo dobrze rozegranym rzucie rożnym piłkę do siatki skierował Mikita Hanchuk. W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić goście, a wśród nich szczególnie wyróżniał się Mateusz Niewiadomy, który najpierw dobijał piłkę do pustej bramki, a po chwili wykorzystał fatalną stratę młodych zawodników FC Torpedo i wyprowadził Pogromców na prowadzenie 1:2. Do końca pierwszej połowy wynik zmieniał się na korzyść raz jednej raz drugiej drużyny. Grę prowadzili gospodarze, jednak niepotrzebne straty i błędy pod swoją bramką skrzętnie wykorzystywali zawodnicy Pogromców. Pierwsza połowa ostatecznie kończy się prowadzeniem gospodarzy 5:4. Druga część spotkania niestety nie była już tak wyrównana. Od początku FC Torpedo dominowało na boisku, już pierwsze akcje przyniosły gola Mikity Hanchuka najpierw na 6:4 a potem ten sam zawodnik dołożył jeszcze kolejne bramki. Pogromcy Poprzeczek zdecydowanie opadli już z sił i nie nadążali za młodą, wybieganą ekipą FC Torpedo, która wykorzystywała większość kreowanych sytuacji. W samej końcówce meczu goście zdołali jeszcze strzelić jedną bramkę, jednak nie miała ona już żadnego wpływu na przebieg spotkania. Rezultat końcowy to 11:5 i trzeba obiektywnie powiedzieć, że wygrała lepsza drużyna.
Green Team - FC Vikersonn Mecz pomiędzy ekipami Green Team oraz FC Vikersonn był kolejnym pojedynkiem rozgrywanym w ramach 7 kolejki Ligi Fanów. Oba zespoły spotkały się na arenie Picassa i z dużymi nadziejami przystępowały do tego pojedynku. Gospodarze plasują się tuż nad strefą spadkową, a goście utrzymują czwarte miejsce w ligowej tabeli. Faworytem meczu byli goście których potencjał sportowy jest zdecydowanie wyższy i gdyby tylko nie problemy kadrowe mogliby walczyć o najwyższe cele. Od początku lepiej prezentowali się zawodnicy Vikersonn, to oni prowadzili grę i co chwilę stwarzali sobie dogodne sytuacje do zdobycia gola, niestety szwankowała skuteczność. Świetnie też dysponowany był bramkarz "zielonych", który momentami wyczyniał cuda między słupkami. Pod koniec pierwszej części spotkania goście w końcu strzelają gola, zamieszanie w polu karnym i dobitkę po strzale wykorzystuje Oleksandr Bilous. Ważnym aspektem pierwszej połowy była kontuzja bramkarza Green Teamu, Daniel co prawda wrócił do gry, ale widać była że ma problemy z odpowiednim poruszaniem się na bramce. Początek drugiej połowy to wymiana ciosów z obu stron. Gospodarze jako pierwsi strzelili bramkę i doprowadzili do remisu 1:1, ale po chwili prowadzenie odzyskali goście. Przy wyniku 2:2 Vikersonn zdecydowanie przejął kontrolę nad meczem i sukcesywnie punktował rywali, widać było że goście wrzucili drugi bieg. Przy wyniku 2:4 jeden z zawodników "zielonych" został ukarany żółtą kartką, co skutkowało stratą kolejnych bramek. Mecz kończy się wynikiem 2:7 i w perspektywie całego meczu wydaje się być sprawiedliwym. Goście małymi krokami zbliżają się do podium tracąc już tylko jeden punkt do trzeciego miejsca.
Kolejnym bardzo interesującym spotkaniem w 11 lidze był mecz pomiędzy drużynami Vistula Varsovia oraz drużyną Old Boys Derby II. Obie ekipy zajmowały dwa ostatnie miejsca i z pewnością liczyły na wygraną z rywalem sąsiadującym w ligowej tabeli. Początek spotkania to ataki obydwu drużyn, jednak w pierwszej części meczu bardziej konkretni byli goście, którzy jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Piłkę po strzale dobijał Marcin Drożdż. Niespełna dwie minuty później mieliśmy już remis, akcję całego zespołu po asyście Mateusza Legackiego zdobywa Mateusz Czekaj. Kolejne minuty spotkania to wymiana ciosów z obu stron, oba zespoły przeprowadziły wiele szybkich dynamicznych akcji, jednak brakowało wykończenia po obu stronach. Na kolejnego gola czekaliśmy aż do 22 minuty, strzelcem bramki był Mateusz Legacki. Po zmianie stron niezbyt dobrze tę część meczu zaczęła ekipa Vistuli, której obrona całkowicie się posypała. Najpierw Jan Dominiewski doprowadza do remisu 2:2, po chwili Adam Włodarczyk silnym i precyzyjnym strzałem z daleka pokonuje bramkarza Vistuli i mamy 2:3. Niespełna dwie minuty później mieliśmy już 2:4, bo swoją pierwszą bramkę w tym meczu dorzuca Bartek Krywko. I kiedy wszyscy myśleli, że spotkanie zakończy się wygraną Old Boysów, Mateusz Czekaj najpierw strzela bramkę kontaktową i mieliśmy 3:4 a niespełna 60 sekund później ten sam zawodnik ponowie skierował piłkę do bramki i doprowadził do wyrównania. To były już końcowe minuty spotkania i po chwili sędzia odgwizdał koniec meczu, który ostatecznie kończy się remisem i podziałem punktów. Z przebiegu spotkania i bramek strzelonych w końcówce zdecydowanie bardziej zadowolona z remisu może być ekipa Vistula Varsovia, a OldBoysi mogą tylko żałować że nie utrzymali koncentracji do końca spotkania.
W niedzielny wieczór na Grenady oglądaliśmy na koniec zmagań w ramach siódmej kolejki starcie Orłów Zabraniecka z ekipą Piwo Po Meczu. Od początku spotkania obie ekipy wzięły się do pracy i w efekcie tego mieliśmy po jednym trafieniu z obu stron. Przy wyniku 1:1 mimo wielu ataków, długo czekaliśmy na kolejne trafienie. Zarówno gospodarze jak i goście starali się zabezpieczyć drogę do własnej bramki i dużo oglądaliśmy walki i gry w środku pola. Niemoc strzelecką przed przerwą przełamały Orły Zabraniecka i przed przerwą strzeliły bramkę na 2:1. W przerwie team w zielonych trykotach mobilizował się do walki w drugiej połowie tym bardziej, że strata nie była duża i wszystko można było odwrócić w drugiej odsłonie. Po zmianie stron jednak to gospodarze lepiej zaczęli funkcjonować na boisku. Ich akcje były coraz groźniejsze i na efekty nie trzeba było długo czekać. Szczególnie aktywny był Michał Getka, który jak nie strzelał to asystował i to on sprawiał najwięcej kłopotów rywalom. W pewnym momencie było już 6:1. Tak wysoki wynik nie do końca odzwierciedlał obraz całego meczu, bo gościom tak naprawdę brakowało skuteczności, bo stwarzali sobie okazje i mieli ich kilka. Widząc niemoc swoich kolegów bramkarz teamu Piwo Po Meczu postanowił ostatnie minuty zagrać w polu i strzelił bramkę. Kto wie, czy kolejnego meczu nie powinien zagrać jako napastnik, bo znakomicie potrafił oszukać obronę rywali. Mecz zakończył się wynikiem 6:2, a z perspektywy całego spotkania był to rezultat jak najbardziej zasłużony.
Mecz dwóch zespołów aspirujących do tytułu mistrza jesieni 11-stej ligi. Niepokonana do tej pory Kometa Warszawa podejmowała bardzo dobrze spisujący się zespół Dynamo Wołomin. Obie ekipy obfitują w bardzo młodych zawodników, zatem spodziewaliśmy się pełnego walki spotkania na bardzo wysokich obrotach, chociaż trzeba przyznać, że gospodarze stawili się w bardzo skromnym składzie z zaledwie jednym zmiennikiem. Niemniej, to właśnie oni jako pierwsi trafili do bramki rywali, a miało to miejsce po fantastycznym uderzeniu z dystansu Sebastiana Ostaszewskiego. Świetnego trafienia pozazdrościł koledze z zespołu Daniel Ziółkowski, który równie efektownie wykończył akcję wykreowaną przez Jakuba Liberę, podwyższając na 2:0. Kilku minut potrzebowali gracze Dynama, aby się otrząsnąć i zdobyć gola kontaktowego autorstwa Maćka Dorsza, który nie zmarnował podania Kamila Pasieki. Gospodarze jednak nie zamierzali oddawać inicjatywy i po kolejnym trafieniu Daniela Ziółkowskiego mieliśmy wynik 3:1. Rezultat do przerwy na 3:2 ustalił Kacper Urban, który nie zmarnował dobrego podania od swojego kapitana, Maćka Dorsza. O ile pierwsza połowa była bardzo zacięta i zakończyła się minimalnym prowadzeniem Komet, o tyle w drugiej odsłonie niestety oglądaliśmy mocno jednostronne widowisko. Doskonale w ataku spisywali się Daniel Ziółkowski oraz Filip Górski. Pierwszy z wymienionych, w całym spotkaniu, aż pięciokrotnie trafiał do bramki rywali, a drugi z nich skompletował hat-tricka. Dla gości w drugiej połowie bramki zdobywali jeszcze Maciek Dorsz oraz Tomek Dzięcioł, jednak w obliczu postawy rywali miało to wymiar symboliczny. Ostatecznie Kometa pokonała Dynamo aż 9:4 i jest raczej pewne, że zimę spędzi na fotelu lidera.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)