Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: Ekstraklasa
W pierwszej kolejce Mixamator zaprezentował się bardzo dobrze na tle Gorlickiej, a w drugim swoim meczu czekał na ekipę Michała Fijołka mistrz Ligi Fanów Tur Ochota. Początek spotkania lepiej ułożył się dla teamu Konrada Kowalskiego. Najpierw po akcji Roberta Hankiewicza, Przemek Alberski pokonał bramkarza rywali. Po chwili Konrad Kowalski podwyższył wynik na 0:2 i wydawało się, że team z Ochoty będzie miał w tym spotkaniu spacerek . Od tego momentu Tur starał się długo rozgrywać piłkę z wykorzystaniem Pawła Wysockiego. Popularny Cypis jednak miał słabszy dzień i kilka razy niedokładnie podawał do swoich kolegów czym stwarzał doskonałe okazje dla rywali. Ci jednak nie potrafili wykorzystać prezentów i zbyt szybko chcieli wykańczać akcje. Tak naprawdę, to z przebiegu pierwszej odsłony i z ilości sytuacji jakie mieli gospodarze, wydaje się, że to powinni minimum remisować z faworytem. Do przerwy mieliśmy jednak wynik 0:2, ale gospodarze mimo, że byli nieskuteczni to nadal wierzyli, że są w stanie powalczyć o korzystny wynik. Po zmianie stron goście szybko zdobyli dwie bramki. Przy wyniku 0:4 grali spokojnie wiedząc, że to rywale muszą zaatakować by odrabiać straty . Miksy starały się zdobyć choćby gola honorowego i to się w końcu udało. Damian Krupa po kolejnym błędzie w wyprowadzeniu piłki przejął futbolówkę i dograł do Victora Yaremiiego, a ten strzelił do pustej bramki. W ostatniej minucie Mixamator jeszcze raz pokonał bramkarza Tura i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 2:5. Goście mimo, że nie zagrali porywających zawodów wygrali i mają komplet punktów po dwóch kolejkach. Gospodarze mieli na początek ciężkich rywali, ale pokazali. że będą walczyć i na pewno pierwsze punkty w ekstraklasie są kwestią czasu.
Zarówno Narodowe Śródmieście jak i AnonyMMous w pierwszej kolejce przegrały swoje spotkania i liczyły w bezpośrednim pojedynku na pierwsze punkty w tym sezonie. Od samego początku spotkania widać było ogromną motywację w obu sztabach i choć obie ekipy nie mogły skorzystać z kilku zawodników, to składy jakie pojawiły się na Grenady były gwarancją dobrego widowiska. Pierwsi do bramki rywali trafili Anonimowi. Maciej Sidorowicz wykorzystał zamieszanie i strzałem ze szpica zaskoczył golkipera przeciwników. Narodowe Śródmieście jednak to ekipa z charakterem i cały czas swoją ambicją i walką starali się doprowadzić do wyrównania. Z kolei goście mieli jeszcze kilka świetnych okazji i gdyby wykorzystali chociaż połowę z nich to wynik byłby dużo wyższy. Jak mawia stare porzekadło niewykorzystane sytuację się mszczą i to miało również zastosowanie w tym pojedynku. Najpierw po kapitalnym strzale wyrównał Patryk Nawrocki, a chwilę później Adam Biegaj pokonał golkipera AnonyMMous. Mogło być jeszcze gorzej, ale świetnie w bramce spisywał się Maciek Miękina. Do przerwy było 2:1. Po zmianie stron i męskich słowach w drużynie gości gra zaczęła wyglądać lepiej i dość szybko od stanu 2:1 zrobiło się 2:3. Gospodarze kompletnie przespali pierwsze minuty i musieli odrabiać straty. Mieli cztery stuprocentowe okazje, ale tego dnia Maciek Miękina był w kapitalnej formie i tylko dzięki niemu wynik nadal był korzystny dla Anonimowych. W końcówce spotkania Narodowe Śródmieście postawiło wszystko na jedną kartę odkrywając się, a nawet grając ostatnie minuty z lotnym bramkarzem, ale nic to nie dało i ostatecznie to goście zgarniają komplet punktów pokonując rywali 3:6.
Niezwykle emocjonujące było spotkanie FC Impuls UA z East Windem. Obie ekipy stawiły się na spotkaniu w bardzo dobrych składach i oglądaliśmy kawał dobrego futbolu na Grenady. Początek to dynamiczne akcje z obu stron i niezwykła walka o każdy centymetr boiska. Niestety ekipa z Ukrainy już w pierwszej fazie meczu zarobiła dwie żółte kartki co powodowało, że grali w osłabieniu. Ten moment doskonale wykorzystali goście i po trafieniach Filipa Junowicza i Damiana Patoki wyszli na prowadzenie. Gospodarze starali się odrabiać straty i mieli również moment gry w przewadze, ale albo byli niedokładni, albo Damian Karczmarczyk świetnie interweniował. W samej końcówce bramkarz East Windu kapitalnie długim podaniem obsłużył Damiana Patokę, a ten nie zmarnował okazji i podwyższył wynik na 0:3. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Po zmianie stron Impuls ruszył do ataku i dość szybko strzelił bramkę co dawało nadzieję na odrobienie strat. Vadym Tymonik podał do Romana Pigarieva i ten tym razem się nie pomylił i było 1:3. Nadal jednak sporo było walki i rzadko zawodnicy obu drużyn mieli klarowne sytuacje do strzelania bramek. W końcówce dwie świetne okazje zmarnowali gospodarze mijając się z piłką w polu karnym. Goście mieli jeszcze kilka strzałów, ale świetnie między słupkami spisywał się Artem Solonikov. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:3 i z perspektywy całego spotkania było to jak najbardziej zasłużone zwycięstwo teamu Sebastiana Dąbrowskiego.
Ostatnim meczem ekstraklasy rozgrywanym na arenie Grenady był pojedynek FC Gorlickiej z Contrą. W poprzednim tygodniu Gorlicka, po dość wyrównanym spotkaniu, ograła beniaminka najwyższego poziomu rozgrywkowego, czyli Mixamatora, a tym razem przyszło im zagrać przeciwko drużynie zdecydowanie bardziej doświadczonej. Michał Raciborski nie mógł niestety wystawić optymalnego składu i brak takich nazwisk jak Maciej Kurpias czy Paweł Pająk mógł dać się drużynie niebieskich we znaki. Gospodarze zebrali za to bardzo silny skład i inicjatywa od początku była po stronie teamu Daniela Gello. W 6 minucie podanie Roberta Śmigielskiego na gola zamienił Jędrzej Gorczyca, ale Contra nie próżnowała i odgryzała się groźnymi atakami. W 14 minucie sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Dawid Biela. Już akcję później Michał Raciborski wyszedł sam na sam z bramkarzem Gorlickiej, ale Mateusz Kot nie dał się pokonać. Mecz nabrał rumieńców, kiedy żółty kartonik obejrzał zawodnik Contry...a po chwili drużyna gości zdobyła gola grając w osłabieniu! Nie jest to częsty widok w ekstraklasie, tym bardziej wyczyn Dawida Bieli robi wrażenie. Gorlicka ostatecznie nie wykorzystała przewagi liczebnej, ale ataki na bramkę Macieja Antczaka nie ustawały i tylko wyśmienita forma golkipera Contry spowodowała, że Gorlicka musiała solidnie się napracować, aby wrócić na prowadzenie. W 21 minucie Maciej skapitulował po strzale Roberta Śmigielskiego, a po chwili było już 3:2 dla Gorlickiej po golu Marcela Gorczycy. Obrona gospodarzy zaspała wznowienie gry i bramkę na 3:3 zdobył Adrian Bucki. Druga połowa należała już zdecydowanie do zespołu Gorlickiej. Szybka bramka Eryka Murawskiego dała gospodarzom prowadzenie, a poukładana gra w obronie uniemożliwiała Contrze wypracowanie klarownej sytuacji bramkowej. W 40 minucie było już 5:3 po golu Jakuba Sosnowskiego, a goście zdecydowali się na ryzykowny manewr i wprowadzenie bramkarza lotnego. Niestety już po chwili stracili gola po zabójczej kontrze Jakuba Sosnowskiego, a dwie minuty później było już 7:3 po trafieniu Jędrzeja Gorczycy. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 9:5, a FC Gorlicka już w drugiej kolejce pokazała, że jest to zespół, który z meczu na mecz rozpędza się w wyścigu po tytuł mistrza.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)