reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Ależ to był mecz na otwarcie kolejki! Starcie lidera z trzecią drużyną tabeli ósmej ligi w pełni spełniło oczekiwania - emocje, zwroty akcji i grad bramek. Od pierwszego gwizdka było widać, że nikt nie zamierza odpuszczać. Force Fusion zaczęli lepiej i po trafieniu Ruslana Yakubiva wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca pierwszej połowy, schodząc na przerwę z minimalną przewagą 1:0.

Druga połowa to już prawdziwa karuzela piłkarska. Najpierw Piotr Szpilarewicz popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego, potem dołożył bramkę Oleh Leshchyshyn i zrobiło się 3:0 dla gości. Gdy wydawało się, że Q-Ice są w tarapatach, przebudził się Vasyl Pidluzhny. Jego kontaktowy gol dał impuls gospodarzom, ale Force Fusion błyskawicznie odpowiedzieli, podwyższając wynik na 4:1.

I wtedy zaczęło się szaleństwo! Q-Ice złapali rytm i w kilka minut odmienili losy meczu. Cztery trafienia z rzędu i prowadzenie 5:4! Prym wiódł wspomniany Pidluzhny, który skompletował hat-tricka i był prawdziwym motorem napędowym swojej drużyny. Gdy wydawało się, że komplet punktów zostanie w rękach gospodarzy, Force Fusion pokazali charakter i doprowadzili do wyrównania, a mecz zakończył się remisem 5:5.

Świetne widowisko, godne miana hitu kolejki. Obie drużyny pokazały ogromne serce do walki i aspiracje na miarę najlepszych zespołów w lidze.

2
09:00

Cóż za emocje, cóż za comeback! W starciu Legionu UA z Kresowią Warszawa nieznacznym faworytem byli raczej goście i początek meczu tylko to potwierdził. Tuż po rozpoczęciu gry, zbyt lekkie podanie golkipera Legionu przechwycił Kirill Pshyk i pewnie wpakował piłkę do siatki. Z 0:1 dość szybko zrobiło się 0:2, kiedy po podaniu od Pshyka na pustą bramkę trafił Oleksandr Rohovyi. Kolejne trafienie dla Kresowii zostało odłożone w czasie tylko dlatego, że wspomniany zawodnik obejrzał żółtą kartkę za faul przerywający kontratak gospodarzy.

Podczas gry w osłabieniu nieco więcej pracy miał stojący w bramce gości Orkhan Huseynli, ale spisywał się bez zarzutu, notując nawet dwie bardzo wymagające interwencje. Trzeci gol graczy w białych koszulkach w końcu stał się faktem – po wysokim pressingu duetu Pshyk–Liashuk, pierwszy z nich po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Legion UA odpowiedział w końcówce pierwszej połowy – Ivan Pushkarenko spróbował odważnie z dystansu, a piłka po rykoszecie zaskoczyła bramkarza i wpadła do siatki. Świetny doskok zawodników Kresowii i ich przytomne ustawianie się na boisku pogłębiały jednak dominację nad rywalami, co zwieńczyło trafienie Tiuryna, który przeciął uderzenie z dystansu Kazakowa.

W finałowych 25 minutach obraz gry zmienił się diametralnie – to Legion zaczął grać wysoko i agresywnie, a Kresowia coraz bardziej się gubiła. Dotychczasową precyzję i spokój zastąpiły chaos i niedokładność, a zawodnicy w czarnych koszulkach coraz mocniej wierzyli w dokonanie niemożliwego. Oleksandr Hehelskyi nie zraził się pudłem z rzutu karnego – ruszył w indywidualny rajd, minął kilku rywali i pokonał bramkarza. Dwa niezwykle istotne trafienia dołożył Yurii Chrnobai, z czego drugie – po efektownych nożycach – było niebywałej urody. Narastająca frustracja odbierała Kresowii argumenty piłkarskie, a Legion wyglądał coraz lepiej. I stało się – zamieszanie w polu karnym zakończył gol Hehelskyiego na 5:4.

Straty odrobione, strefa spadkowa opuszczona, buzie roześmiane – widać było, jak ważne było to zwycięstwo dla Legionu. I zupełnie się im nie dziwimy – za takie historie właśnie kochamy piłkę nożną!

3
10:00

Zapowiadano, że Synowie Księdza będą faworytem tego spotkania i rzeczywiście potwierdzili to na boisku, choć nie obyło się bez emocji. Mecz rozpoczął się w znakomitym tempie, a pierwsze minuty przyniosły szybkie wymiany ciosów z obu stron. Najpierw kapitalne otwarcie gości – Piotr Ziembiński wykorzystał dalekie przerzucenie Damiana Węgierka i precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik. Pers jednak błyskawicznie odpowiedział – Kamol Obidov dopadł do piłki po błędzie w rozegraniu i doprowadził do remisu 1:1.

Po tym wyrównaniu inicjatywę całkowicie przejęli Synowie. Ich kontrataki wyglądały jak z podręcznika – szybkie wyjścia, dokładne podania i skuteczność w kluczowych momentach. Najpierw ponownie trafił Damian Węgierek, a następnie dwa razy błysnął Jakub Trentowski, który doskonale odnajdywał się w polu karnym rywala. Do przerwy wynik 1:4 wydawał się ustawiać mecz.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat i trzeba przyznać, że robili to z ogromnym charakterem. Bramka kontaktowa dodała im wiary, a po chwili kolejny gol sprawił, że zrobiło się naprawdę gorąco – 3:4 i wszystko znów było możliwe. W tym fragmencie obaj bramkarze spisywali się znakomicie, kilkukrotnie ratując swoje zespoły w trudnych sytuacjach. Ostatecznie jednak więcej zimnej krwi zachowali goście. Po jednej z kontr ponownie podwyższyli prowadzenie i nie pozwolili już sobie wydrzeć zwycięstwa.

Synowie Księdza dopisują kolejne trzy punkty i utrzymują pozycję wicelidera, pokazując, że potrafią zachować spokój nawet w momentach presji. Pers walczył ambitnie i z determinacją, jednak różnica w doświadczeniu oraz organizacji gry okazała się decydująca.

4
12:00

Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanej dominacji gości, którzy już od pierwszych minut narzucili wysokie tempo i bezlitośnie wykorzystywali błędy rywali. Po zaledwie kwadransie gry FC Alliance prowadzili aż 4:0 po trafieniach Vitaliego Bazuliaka, Volodymira Lazaruka, Kyrylo Shepela oraz Mykhaila Zorii. Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, a goście mają wszystko pod kontrolą. Nic bardziej mylnego!

Końcówka pierwszej połowy przyniosła sensacyjny zwrot akcji. W zaledwie trzy minuty Shitable dokonali rzeczy wydawałoby się niemożliwej – odrobili cztery gole straty! Dwukrotnie do siatki trafił Yehor Holubko, następnie bramkę zdobył Maksym Romashenko, a tuż przed przerwą wyrównał Illia Shemanuiev. Wynik 4:4 do przerwy zwiastował emocjonującą drugą część spotkania.

Po zmianie stron FC Alliance szybko odzyskali kontrolę nad wydarzeniami. Kapitalny fragment meczu rozegrał Volodymir Lazaruk, który w ciągu dziesięciu minut zdobył aż cztery bramki, praktycznie w pojedynkę przesądzając o losach meczu. Gospodarze nie zamierzali jednak się poddawać – trafili jeszcze dwa razy, próbując ponownie wrócić do gry, ale tym razem zabrakło im czasu i sił na kolejny cudowny comeback.

Ostatecznie FC Alliance zwyciężyli 8:6 po niezwykle widowiskowym i pełnym zwrotów meczu. Shitable, mimo imponującej walki i efektownej pogoni w pierwszej połowie, muszą przełamać serię niepowodzeń. Jeśli chcą utrzymać się w 8. lidze, konieczna będzie poprawa gry w defensywie i większa konsekwencja w kolejnych spotkaniach.

5
13:00

Spotkanie pomiędzy FC Dnipro United a Legionem zapowiadało się niezwykle ciekawie – obie drużyny miały tyle samo punktów i zbliżony bilans bramkowy, co zwiastowało wyrównaną rywalizację. Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że zarówno gospodarze, jak i goście przystąpili do meczu w mocno ograniczonych składach – FC Dnipro United miało tylko jednego rezerwowego, a Legion przyjechał bez żadnej zmiany, co zapowiadało prawdziwy test wytrzymałości.

Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy. Już w 5. minucie Roman Zelinskyi zaskoczył rywali strzałem z własnej połowy, po którym piłka wylądowała w siatce. W 9. minucie padło wyrównanie – po wyrzucie z autu w wykonaniu Igora Polskyiego futbolówkę przejął bramkarz Legionu, który odważnie ruszył do przodu i płaskim uderzeniem po ziemi doprowadził do remisu.

Gospodarze nie dali się wybić z rytmu i szybko wrócili na prowadzenie. W kolejnych minutach Dnipro United złapało wiatr w żagle, strzelając dwa kolejne gole i obejmując prowadzenie 3:1. Wydawało się, że mają mecz pod kontrolą, jednak końcówka pierwszej połowy przyniosła niesamowity zwrot akcji. Legion wykorzystał błędy rywali i w krótkim odstępie czasu trafił trzykrotnie, dzięki czemu to goście schodzili na przerwę, prowadząc 4:3.

Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia Dnipro. Już minutę po wznowieniu gry Vladyslav Serheiev doprowadził do remisu, a chwilę później Oleh Savchuk wykorzystał nieporozumienie w defensywie Legionu i odzyskał prowadzenie dla gospodarzy. W 39. minucie kolejną świetną akcję prawym skrzydłem przeprowadził Illia Kopyl, który dograł piłkę do Mihaila Pedyny, a ten pewnym strzałem podwyższył wynik.

Mimo prowadzenia 6:5 gospodarze nie zdołali dowieźć korzystnego rezultatu. Legion po raz kolejny pokazał charakter – najpierw wyrównał, a w końcówce spotkania zadał decydujący cios, wychodząc na prowadzenie 7:6. W samej końcówce FC Dnipro United mogło jeszcze uratować remis, jednak Maksym Popov popisał się kapitalną interwencją, broniąc rzut karny.

Ostatecznie Legion wywozi z Areny Grenady komplet punktów po pełnym zwrotów akcji meczu, a FC Dnipro United musi przełknąć gorycz porażki po spotkaniu, w którym kilkukrotnie byli o krok od zwycięstwa.

Reklama