Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Alpan, który ostatnio zaliczył trzy porażki z rzędu, mierzył się z Turem. Spotkanie okazało się niezwykle zacięte a wynik do końca pozostawał sprawą otwartą. Gospodarze mają ostatnio problem ze stabilizacją w składzie, wciąż szukają wzmocnień i w ten sposób w niedzielę na placu gry zobaczyliśmy Sylwestra Wielgata, który akurat będzie sporym wzmocnieniem tego teamu. Goście nie zamierzali jednak niczego ułatwiać oponentom. Początek spotkania to ataki Tura, ale ustawiony mądrze w defensywie Alpan nie dopuszczał rywali do klarownych sytuacji. Dobrze w bramce spisywał się Piotr Skonieczny, który kilka razy kapitalnie interweniował. Gospodarze mądrze się broniąc, czyhali na swoje okazje. Ta nadarzyła się, gdy Paweł Wysocki niezbyt dobrze interweniował, do piłki dopadł Kamil Melcher i otworzył wynik. Tur wziął się za odrabianie strat, lecz nie mógł znaleźć sposobu na pokonanie golkipera rywali. Do przerwy mieliśmy zatem skromne prowadzenie ekipy z Duczek i rysowała się przed nami niezwykle ciekawa druga połowa. Na jej początku swoje szanse miał Rafał Radomski, lecz jego strzały były zbyt słabe. Goście nacierali ze zdwojoną siłą, ale nie mogli się wstrzelić. Niemoc przełamał dopiero Michał Bruździak. Jego strzał z dystansu zaliczył po drodze rykoszet, który zmylił golkipera przeciwników na tyle, że piłka wtoczyła się do bramki. Od stanu 1:1 Tur przeważał, lecz nie mógł tego udokumentować. W końcówce gra z lotnym bramkarzem mogła się skończyć porażką, bo akcję na zwycięstwo miał Alpan. Jednak w sytuacji nie stu, a dwustu procentowej gracz gospodarzy nie trafił do pustej bramki. Remis z pewnością nie zadowalał gości, ale biorąc pod uwagę okoliczności, ten punkt trzeba szanować.
Otamany były zdecydowanym faworytem spotkania z Explo Team. Gospodarze od początku narzucili swój styl gry i długo utrzymywali się przy piłce. Cierpliwie czekali na dobrą okazję do strzelenia bramki i mimo, że mieli w pierwszym fragmencie gry swoje szanse, to dobrze w bramce spisywał się Lucjan Baran. Goście skoncentrowani na defensywie, rzadko mogli się przedostać pod pole karne rywali i ciężko im było odnaleźć się, wobec zdyscyplinowanej obrony drużyny z Ukrainy. Otamany w końcu przełamali niemoc i wyszli na prowadzenie. Po chwili stały fragment gry i mieliśmy prowadzenie faworytów 2:0. Explo próbowało coś wykreować, lecz w pierwszej połowie nie udało się poważniej zagrozić bramce Olega Bortnyka. Po przerwie Otamany szybko podwyższyły wynik i wydawało się, że mają mecz pod kontrolą. Chwilowe rozprężenie gospodarzy wykorzystali goście i w ciągu dwóch minut strzelili dwie bramki. Przy stanie 4:2 Explo uwierzyło, że może jeszcze coś tutaj ugrać. Ekipa z Ukrainy szybko odpowiedziała bramką i końcówka należała do tego zespołu. Damian Warmiak zdobył jeszcze dwa trafienia i zamknął wynik tego meczu. Ostatecznie niespodzianki nie było i Otamany zdecydowanie wygrały 7:2 i umocniły się na czele tabeli w Ekstraklasie. Explo Team pozostaje w strefie spadkowej i musi szukać punktów w listopadowych potyczkach, by mieć lepszą pozycję startową na wiosnę.
Będący w środkowej strefie tabeli Ekstraklasy Gladiatorzy Eternis rozgrywali mecz z MKS Piaseczno, które z dorobkiem 3 punktów okupowało miejsce w dole stawki. Gospodarze tylko z jedną porażką i dwoma zaległymi spotkaniami byli faworytem w tym starciu. Przez pierwsze 4 minuty to jednak młodzi zawodnicy z Piaseczna prowadzili grę, sprawdzając umiejętności bramkarskie Bartka Gwoździa. Przez ten czas wydawało się, że mecz może być na wyrównanym poziomie. Gladiatorzy jednak szybko pokazali dużo młodszym od siebie rywalom, jak gra jeden z topowych zespołów w naszej lidze. Wynik otworzył Michał Kielak, rozwiązując worek pełen goli. Goście w pierwszej połowie na stratę ośmiu bramek odpowiedzieli tylko raz, a dokonał tego jeden z bardziej wyróżniających się w MKS Piaseczno zawodników Artur Prokop. Faworyci mogli prowadzić wyżej, lecz dwukrotnie nie trafili z wapna w światło bramki. Druga połowa nie przyniosła nam żadnej zmiany w stylu gry. Gladiatorzy dominowali, a Piaseczno mimo ambitnej walki do samego końca nie mogło znaleźć skutecznego sposobu na odwrócenie losów meczu. Jedynym zawodnikiem w składzie gospodarzy, który w tym spotkaniu nie zaliczył choćby asysty, był stojący za linią boczną w roli trenera Tomek Pietrzak. Gladiatorzy wygrali ostatecznie efektownie 16:4, dzięki czemu przybliżyli się do podium.
Rozpędzający się w ekstraklasie KS Browarek podejmował ostatnią w tabeli Contrę. Gospodarze od pierwszej minuty ruszyli do strzelania bramek i dość szybko okazało się, że będzie to niestety jednostronne widowisko. Ekipa Michała Sobieralskiego była lepsza w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła i tak naprawdę, gdyby wrzuciła wyższy bieg, to wynik byłby jeszcze okazalszy. Contra starała się, walczyła, lecz nie ma co się oszukiwać. Goście byli o dwie, a może nawet trzy klasy gorsi od rywali. Pierwsza połowa zakończona wynikiem 10:1 nie pozostawiała złudzeń, że tutaj może wydarzyć się coś nadzwyczajnego. W drugiej połowie scenariusz bardzo się nie zmienił. Szybcy, dobrze wyszkoleni technicznie gracze Browarka nie mieli litości i strzelali kolejne bramki. Powiedzmy sobie uczciwie - to był dla nich spacerek. Tym meczem dali jednak sygnał najlepszym w ekstraklasie, że są gotowi na poważniejsze starcia. Tacy gracze jak Patryk Modzelewski, Mariusz Chmielewski czy Szymon Dąbrowski to piekielnie mocne ogniwa ofensywne i jeżeli ten zespół nadal będzie pojawiał się w takim składzie na AWFie, to niewykluczone, że namiesza w czołówce w tym sezonie. Contrze należy się szacunek, że mimo słabych wyników chłopaki ambitnie podchodzą do każdego meczu. Jesteśmy przekonani, że będą chcieli jeszcze pokazać, iż stać ich na zdobycie punktów w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W meczu na szczycie EXC Mobile Ochota podejmowała rewelacyjnie spisujący się w tym sezonie Ogień Bielany. Gospodarze po tym jak stracili punkty przed tygodniem z Turem, musieli wziąć się w garść, by nie tracić kontaktu z czołówką. Będący na fali Ogień chciał z kolei ugrać punkty z wyżej notowanym rywalem. Pierwsze minuty należały do drużyny z Bielan. To oni za sprawą Karola Gozdalika wyszli na prowadzenie. Szybko jednak odpowiedział Jan Grzybowski. Ogień trzymał się dobrze w defensywie, a potem kolejną okazję wykorzystał Antoni Sidor i ponownie ekipa Janka Napiórkowskiego prowadziła. Od tego momentu to EXC Mobile zaczęła dominować na boisku i prezentować swoją ułożoną grę. Znakomite podanie przeszywające linię obrony zanotował Mateusz Mazur i popularny Kempes dołożył tylko nogę do pustej bramki i mieliśmy remis. Gospodarze przycisnęli jeszcze mocniej , czego efektem była bramka na 3:2, dająca pierwsze prowadzenie w meczu. Tuż przed przerwą rzut karny wykorzystał Jan Grzybowski i po 25 minutach rywalizacji było 4:2. Po zmianie stron Ogień złapał kontakt za sprawą bramki Mateusza Michalskiego. Od tej chwili bramki strzelała tylko EXC Mobile Ochota. Niewidoczny kompletnie był najlepszy snajper Kacper Cetlin i fakt, że strzelił tylko jednego gola w końcówce, świadczy o tym jak skutecznie wyłączyli go z gry rywale. Mecz zakończył się wynikiem 6:4 i był to rezultat jak najbardziej sprawiedliwy. EXC w listopadzie czeka maraton i odrabianie ligowych zaległości. Ognistych natomiast czekają kolejne ciężkie mecze, w których muszą szukać kolejnych punktów.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)