Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Drużyna MKS Piaseczno mocno poniżej oczekiwań rozpoczęła rywalizację na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Braki kadrowe sprawiły, że pierwsze dwa mecze zakończyły się wysokimi porażkami. Tur Ochota do meczu przystępował w całkowicie odmiennym nastroju, ponieważ do tej pory zdobył komplet punktów i był wyraźnym faworytem tej potyczki. Jednak już początkowe minuty pokazały, że tym razem gospodarze przyjechali w mocno zmienionym personalnie składzie i zapowiadało się na ciekawe widowisko. Jako pierwsi na dwubramkowe prowadzenie wyszli goście, jednak oponenci szybko odrobili część strat. Potem dołożyli kolejnego gola i mieliśmy razem. Kolejne trzy trafienia były autorstwa gości, ale ostatnie słowo należało do Arkadiusza Waszaka z MKSu, który ustalił wynik pierwszej połowy na 4:6. Druga odsłona była bardzo podobna do pierwszych 25 minut. Obydwie drużyny były skuteczne w ofensywie i na każde trafienie jednej ekipy odpowiadał rywal. W 40 minucie goście objęli prowadzenie 8:7 i stworzyli sobie kilka klarownych sytuacji. Niestety nie udało się ich wykorzystać, co zemściło się na minutę przed końcem meczu, kiedy do wyrównania doprowadzili gracze z Piaseczna. Ostatnie słowo należało jednak do drużyny będącej w czubie tabeli i po końcowym gwizdku zawodnicy Tura mogli się cieszyć z kolejnego kompletu punktów. MKS Piaseczno przegrał 8:9, ale w porównaniu do pierwszych kolejek wreszcie pojawiła się w ich obozie iskierka nadziei.
Przed sezonem to KS Browarek byłby uważany za faworyta w starciu z Alpanem. Jednakże, po ostatnich występach obu drużyn, Alpan wydawał się być w lepszej formie, co sugerowało, że mogą oni wyciągnąć pełną pulę z tego meczu. I takie wrażenie mieliśmy przez całą pierwszą połowę, podczas której zdominowali przeciwnika. Już w 3. minucie prowadzili 2:0, przeprowadzając dobrze przemyślane akcje. Mimo to, KS Browarek nie odstawał, a kluczową postacią był ich bramkarz, Mikołaj Pietrzak, który powstrzymywał gospodarzy przed dalszym podwyższaniem wyniku. Pietrzak nie tylko świetnie bronił, ale również dał sygnał do walki, zdobywając bramkę z dystansu i zmieniając wynik na 2:1. Alpan odpowiedział przed przerwą, podwyższając prowadzenie i widać było, że są spokojni o wynik. Mimo lepszej gry zespołu Michała Sobieralskiego w porównaniu do poprzednich spotkań, nie wystarczyło to, żeby stać się drużyną kontrolującą przebieg wydarzeń. Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza – Alpan szybko strzelił kolejną bramkę, tym razem po stracie piłki przez bramkarza rywali. Lecz po tym to goście zaczęli przejmować inicjatywę, nacierając na bramkę przeciwników i widać było, że Alpan traci kontrolę nad spotkaniem. W 10. minucie drugiej połowy Chrobak dał nadzieję drużynie, strzelając na 4:2, a następne akcje przyniosły im kolejne trafienia. Wielkim bohaterem tego meczu był Mikołaj Pietrzak, który nie tylko dwukrotnie trafił do siatki, ale także wielokrotnie ratował swój zespół w defensywie. W końcówce, po serii ataków z obu stron, to Patryk Modzelewski zapewnił Browarkowi pierwsze zwycięstwo, dobijając piłkę po chaosie w polu karnym. Oba zespoły zaprezentowały się świetnie, co tylko podkreśla wyrównany poziom ekstraklasy w Lidze Fanów. Możemy spodziewać się, że następne kolejki przyniosą równie emocjonujące pojedynki.
Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie pomiędzy zespołami Gladiatorów Eternis i Ognia Bielany. Pierwsi z nich rozegrali dopiero jeden mecz, w którym niespodziewanie przegrali. Natomiast ich rywale bardzo dobrze rozpoczęli swój debiutancki sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, dysponując kompletem oczek. Od początku mecz był na dużej intensywności i obydwie drużyny ochoczo ruszyły do ataków. W pierwszej części spotkania bardziej skuteczni byli gospodarze, którzy dwukrotnie pokonali golkipera rywali. W dalszej części meczu trwała wymiana ciosów – rozpoczęli ją zawodnicy gości, ale na ich trzy trafienia dwukrotnie odpowiadali rywale i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 4:3 dla faworytów. Na początku drugiej mieliśmy po bramce dla każdej ze stron, ale od tego momentu zaczęła już się zarysowywać przewaga gospodarzy, którzy pokazali jak silną mają kadrę i ile pozytywnego zamieszania potrafią robić na boisku. Z biegiem czasu coraz łatwiej wchodzili w pole karne oponentów i stopniowo powiększali swoją przewagę. Głównym motorem napędowym akcji ofensywnych i egzekutorem był tego dnia Tomasz Pietrzak, które spotkanie zakończył z sześcioma golami. Goście jako ostatni zdołali zdobyć bramkę, ale ustaliła ona tylko losy tego pojedynku i finalnie drużyna Gladiatorów Eternis wygrała 10:5. Były to dla niej pierwsze punkty w tym sezonie, z kolei dla Ognia Bielany premierowa wpadka w tej edycji.
To miał być hit trzeciej kolejki i z pewnością nie zawiódł kibiców, którzy oglądali starcie drugiej i trzeciej ekipy poprzedniego sezonu. Otamany na przestrzeni roku zrobiły kolosalny progres w swojej grze i mamy wrażenie, że ta drużyna będzie jeszcze się rozwijać. EXC Mobile Ochota to od zawsze ekipa o wielkim potencjale, a kolejne wzmocnienia robią wrażenie. Tacy gracze jak Mateusz Mazur czy Patryk Wielgosz to sygnał, że w tym sezonie będzie się liczyło tylko mistrzostwo. Początek niedzielnego meczu z lekką przewagą gospodarzy, którzy starali się być blisko przeciwnika. Szczelna, dobra defensywa i czekanie na swoje okazje to była taktyka ekipy z Ukrainy na to spotkanie. Goście jak zawsze spokojnie budowali swoje ataki, ale nie mieli pomysłu jak przedostać się i stworzyć klarowne dla siebie sytuacje. Wynik spotkania otworzył Yegor Boiko, który po dograniu Borysa Ostapenki nie dał szans Krzysztofowi Jabłońskiemu. EXC starała się odrobić szybko dystans, lecz akcje albo były neutralizowane przed polem karnym, a swoją znakomitą dyspozycję w kilku sytuacjach potwierdził Oleg Bortnyk. Jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli wynik. Bliźniacza akcja dająca prowadzenie ponownie zaskoczyła przeciwnika i do przerwy było 2:0 dla Otamanów, co zwiastowało niezwykle ciekawe drugie 25 minut. Po zmianie stron, goście zaczęli dużo lepiej funkcjonować na boisku. Grę na siebie brali ofensywni zawodnicy tacy jak Karol Bienias czy Janek Grzybowski. Dużo jakości dali także Patryk Wielgosz i przede wszystkim Mateusz Mazur, który starał się indywidualnie stwarzać przewagę na boisku. EXC Mobile szybko wyrównała stan meczu i to jeszcze bardziej rozgrzało kibiców oglądających to spotkanie. Otamany po słabszym momencie zaczęli ponownie przeważać i dwa razy wychodzili na prowadzenie. Goście jednak za każdym razem doprowadzali do remisu. Najpierw po rzucie karnym, a drugi raz po indywidualnej akcji na dosłownie dwie minuty przed końcem. Brawa dla jednych i drugich za kapitalne widowisko i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz zobaczymy bezpośrednie pojedynki tych ekip, bo to znakomite widowiska, które zadowolą nawet największych malkontentów.
Mecz pomiędzy Explo Team oraz Contry to spotkanie ekip, które w tym sezonie nie zdobyły jeszcze ani jednego punktu. Dlatego od początku obydwie drużyny grały bardzo asekuracyjnie, nie chcąc stracić bramki. Pierwszy błąd w defensywie w 5 minucie popełnili gospodarze, dzięki czemu ich rywale otworzyli wynik. Kolejne minuty to bardzo dobra gra obydwóch bramkarzy, którzy obronili kilka trudnych strzałów i aż do 20 minuty wynik nie uległ zmianie. Pod koniec pierwszej części meczu zawodnicy Explo dopięli swego i wyrównali. Jednak ostatnie minuty należały do ich przeciwników – najpierw oddali strzał, który obił poprzeczkę, a następnie przejęli piłkę i za sprawą pięknego uderzenia Macieja Kurpiasa ponownie wyszli na prowadzenie. Więcej w tej części już się nie zmieniło i drużyny na przerwę schodziły z wynikiem 1:2. To się jednak szybko zmieniło, bo już pierwsza akcja gospodarzy w drugiej części spotkania została zamieniona na bramkę i ponownie mieliśmy remis. Kolejne minuty to liczne akcje obydwóch zespołów i efektem tego były dwie bramki – po jednej dla każdej ze stron. Ostatnie fragmenty to dominacja gospodarzy, którzy najpierw trafili piłką w poprzeczkę, a następnie trzykrotnie znaleźli drogę do bramki konkurentów. Mecz zakończył się zwycięstwem zespołu Explo Team 6:3 i były to pierwsze punkty zdobyte przez nich w tym sezonie. Mimo bardzo dobrej gry zespół Contry po raz kolejny schodzi z boiska jako przegrany i wciąż musi czekać na otwarcie swojego dorobku.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)