Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 14 Liga
Przed niedzielnym meczem Synowie Księdza byli już pewni miejsca w strefie mistrzowskiej, natomiast Zaruby wciąż liczyły się w walce o awans do TOP4. Aby spełnić ten cel, goście musieli wygrać i liczyć na porażkę zespołu Vikersonna II. Niestety, spotkanie nie zaczęło się po ich myśli.
Już w pierwszych minutach stracili gola, co mocno podcięło im skrzydła. Gospodarze natomiast grali swoje – skutecznie, konsekwentnie i bezlitośnie punktowali przeciwników. W pewnym momencie na tablicy wyników widniało już 6:0, a golkiper Zarub, Łukasz Kulesza, miał pełne ręce roboty. Końcówka pierwszej połowy przyniosła jednak iskrę nadziei. Dwa trafienia pozwoliły Zarubom złapać oddech i zejść na przerwę przy wyniku 6:2. Synowie Księdza, prowadząc tak wysoko, wyraźnie się rozluźnili.
Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Zaruby ruszyły do frontalnego ataku, szybko zdobyły trzecią bramkę i zaczęły dominować. Nawet gol z rzutu wolnego dla gospodarzy nie ostudził ich zapału. Świetnie prezentował się Aliaksei Sundziankou, który swoim wyszkoleniem technicznym siał zamęt w defensywie przeciwników. Goście zbliżyli się do Synów Księdza na zaledwie jedną bramkę. Ci drudzy mieli okazje, by ponownie odskoczyć, ale zawodziła skuteczność. Mimo ogromnej presji w końcówce, gospodarze utrzymali prowadzenie i wygrali 7:6.
Dzięki temu zwycięstwu – i porażce Sultana – Synowie Księdza wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli, przynajmniej do momentu rozegrania meczu przez Sokil. Zaruby natomiast nie zdołały awansować do grupy mistrzowskiej, ale jeśli w fazie play-out zaprezentują się tak, jak w drugiej połowie tego spotkania, ich utrzymanie w lidze będzie jak najbardziej realne.
Czy wśród debiutantów tego sezonu znajdzie się bardziej obiecująca ekipa niż Cockpit Country? Biorąc pod uwagę, że przed startem rozgrywek zawodnicy w pomarańczowych koszulkach mieli na koncie zaledwie pięć rozegranych meczów łącznie w Lidze Fanów, ich dotychczasowy dorobek zasługuje na ogromne uznanie. Choć początek sezonu był dla nich trudny (m.in. bolesna porażka z Sokilem), zespół błyskawicznie się uczy i wyciąga właściwe wnioski – co pokazał mecz z faworyzowanym FC Vikersonn II.
Od pierwszych minut Cockpit Country prezentowało się lepiej – grali z pomysłem, byli zaangażowani i zdecydowani. Brakowało jedynie skuteczności, by udokumentować przewagę bramkami. Goście ograniczali się do kontrataków i raz próbowali zaskoczyć bramkarza lobem z połowy boiska, jednak Kuba Szymborski był w świetnej dyspozycji i nie dał się zaskoczyć. Najwięcej pecha miał Antoni Gorzeliński – niezwykle aktywny w pierwszej połowie, który jednak mimo starań nie zdołał zdobyć swojej premierowej bramki w sezonie. Do przerwy utrzymywał się wynik 0:0, ale z wyraźnym wskazaniem na gospodarzy.
Po zmianie stron Cockpit Country nie zwolniło tempa, mimo skromnej liczby rezerwowych. Kilka minut po wznowieniu gry Olek Gorzkowski przechwycił piłkę, zagrał do Konstantego Pocieja, a ten uruchomił Gorzelińskiego. Choć jego pierwszy strzał został zablokowany, piłka wróciła pod jego nogi, a druga próba – lewą nogą – była już bezbłędna. Uderzenie w okienko nie dało szans bramkarzowi – 1:0. Vikersonn próbował odwrócić losy meczu, ale gospodarze grali mądrze i skutecznie się bronili. W końcówce przypieczętowali zwycięstwo – po kontrze Gorzkowski uderzył na bramkę, bramkarz sparował piłkę, ale dobitka Pocieja na pustą bramkę ustaliła wynik na 2:0.
Mimo porażki, FC Vikersonn II utrzymało miejsce w grupie mistrzowskiej i zagra w Pucharze Ligi Superbet, ponieważ równolegle Synowie Księdza wygrali z Zarubami United 7:6, eliminując tym samym swoich bezpośrednich rywali z TOP4. Cockpit Country z kolei pokazało, że choć są beniaminkiem, to ich rozwój i konsekwencja mogą wkrótce uczynić z nich drużynę gotową do rywalizacji o najwyższe cele.
Mecz pomiędzy Nieuchwytnymi a Sultanem zapowiadał się na jednostronne widowisko. W pierwszym starciu tych ekip padł wynik 4:8, a przed rozpoczęciem rewanżu oba zespoły dzieliło aż 21 punktów w tabeli. Tym większym zaskoczeniem było, gdy to gospodarze jako pierwsi objęli prowadzenie.
Nieuchwytni rozpoczęli z ogromnym zaangażowaniem i determinacją. Grali odważnie, z pomysłem, i co najważniejsze – skutecznie. Szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie, czym wprowadzili lekkie zamieszanie w szeregach faworyta. Sultan co prawda dłużej utrzymywał się przy piłce i próbował kontrolować tempo gry, jednak brakowało im konkretów pod bramką przeciwnika. Dopiero pod koniec pierwszej połowy udało się zdobyć bramkę kontaktową, co dawało nadzieję na odwrócenie losów meczu po przerwie.
Druga połowa zaczęła się jednak dramatycznie dla gości. Zmieniony bramkarz Sultana już po dwóch minutach obejrzał czerwoną kartkę za zagranie ręką poza polem karnym. Gra w osłabieniu przez kolejne 10 minut całkowicie wytrąciła ich z rytmu.
Gospodarze skrzętnie wykorzystali przewagę liczebną. Kapitalne zawody rozegrał Oleksii Kyselov, który zdobył dwie bramki i dorzucił asystę. Z kolei lider ofensywy Sultana, Kamol Obidov, był skutecznie neutralizowany przez defensywę gospodarzy. Choć zdobył jedynego gola dla swojego zespołu, przez większość spotkania był dobrze pilnowany, a w kluczowych momentach brakowało mu precyzji.
Nieuchwytni odnieśli drugie zwycięstwo w sezonie, i to z rzędu – najpierw sensacyjnie zatrzymali lidera, teraz ograli trzecią drużynę tabeli. Brawo!
W tym starciu nie było miejsca na niespodziankę. Lider tabeli, Sokil, zmierzył się z ostatnią drużyną ligi – Turkmens – i od pierwszego gwizdka nie pozostawił złudzeń co do wyniku. Gospodarze rozpoczęli mecz z impetem, a defensywa gości, pozbawiona nominalnego bramkarza, nie była w stanie stawić oporu. Co kilka straconych bramek między słupkami zmieniał się inny zawodnik, co tylko pogłębiało chaos w szeregach Turkmenów.
Pierwsza zmiana między słupkami nastąpiła już po 10 minutach, kiedy Sokil prowadził 3:0. W ofensywie błyszczał Dmytro Petriianchuk – autor aż pięciu trafień w całym meczu, z czego dwóch goli i jednej asysty już w pierwszej połowie. Znakomite zawody rozegrał także Misha Hewich, który dynamicznie kreował sytuacje podbramkowe i napędzał ataki gospodarzy. Turkmens nie składali broni bez walki – na wyróżnienie zasłużył Hemry Gurbanov, który starał się jak mógł, jednak różnica klas była zbyt widoczna. Do przerwy wynik 7:2 mówił sam za siebie, a druga połowa była już tylko formalnością.
Mimo bezpiecznego prowadzenia, Sokil nie zwolnił tempa i grał do końca na pełnych obrotach. W drugiej odsłonie dorzucili jeszcze siedem goli, podczas gdy rywale odpowiedzieli zaledwie jednym. Ostateczny wynik – 14:3 – był potwierdzeniem dominacji lidera i przypieczętował ich udział w Superbet Pucharze Ligi Fanów.
Na finiszu rundy zasadniczej Sokil ma punkt przewagi nad Synami Księdza i cztery nad Sultanem, z którym zmierzy się już w najbliższą niedzielę – będzie to hit zapowiadający fazę mistrzowską. Turkmens natomiast mają przed sobą trudne zadanie: do bezpiecznej strefy brakuje im pięciu punktów, a każdy mecz może być dla nich walką o ligowe przetrwanie.







)
)
)
)
)
)
)
)