Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 14 Liga
W niedzielnym meczu 12. kolejki spotkały się zespoły sąsiadujące ze sobą w tabeli – Turkmens, zajmujący szóste miejsce z dorobkiem 15 punktów, oraz Cockpit Country, które plasowało się tuż za nimi z ośmioma oczkami. Choć faworytem wydawali się gospodarze, boisko szybko zweryfikowało wszelkie przedmeczowe przewidywania.
Turkmens dobrze rozpoczęli mecz i już w pierwszych minutach objęli prowadzenie. Gurbanov sprytnym strzałem między nogami bramkarza otworzył wynik spotkania. Goście jednak błyskawicznie odpowiedzieli – w 11. minucie Mateusz Hofman efektownym wolejem zza pola karnego doprowadził do wyrównania. Pierwsza połowa była wyrównana i dość spokojna, a rezultat 1:1 oddawał przebieg gry.
Po zmianie stron Cockpit Country zaczęli grać z większą pewnością i agresją. W 30. minucie fatalny błąd bramkarza gospodarzy wykorzystał napastnik gości, przejmując piłkę i kierując ją do siatki. Kilka minut później, po szybkim kontrataku, padła trzecia bramka dla Cockpit, co mocno podłamało Turkmens. Przy stanie 1:3 gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Udało im się zdobyć gola kontaktowego, ale mimo ambitnych prób wyrównania w końcówce, zabrakło im czasu i skuteczności.
Cockpit Country wygrało 3:2, dopisując cenne punkty i znacznie poprawiając swoją sytuację w tabeli, przybliżając się do wyjścia ze strefy spadkowej.
Będący na fali Synowie Księdza rywalizowali z Nieuchwytnymi, którzy nie mogą zaliczyć obecnego sezonu do udanych. Gospodarze to czerwona latarnia ligi, z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie, goście natomiast nie przegrali siedmiu kolejnych meczów i żadna inna ekipa nie mogła pochwalić się taką serią.
Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami – już w pierwszej minucie Synowie Księdza objęli prowadzenie po dobitce Mateusza Gołębiewskiego. Trudno powiedzieć, że ta bramka ustawiła spotkanie, w końcu w „szóstkach” pada mnóstwo goli, ale dla zespołu w kryzysie taki początek mógł być kolejnym ciosem. Szczególnie że rywal nie zamierzał się zatrzymywać i konsekwentnie przeprowadzał kolejne ataki na bramkę Marka Szklennika. Golkiper Nieuchwytnych robił co mógł (a robił naprawdę dużo), ale przy takim naporze coś w końcu musiało wpaść. Do przerwy wpadło aż siedem razy. Tradycyjnie ofensywę Synów napędzał Damian Węgierek, ale również Patryk Perlejewski czy Mateusz Gołębiewski mieli spory udział w dorobku bramkowym.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większym zmianom. Goście wciąż byli stroną dominującą, choć tempo trochę spadło – głównie ze względu na wynik, ale też przez kontuzję Oleksiia Kyselova, który do momentu zejścia był najgroźniejszym zawodnikiem Nieuchwytnych. Faworyci dołożyli kolejne trafienia i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 0:11. Warto jednak podkreślić, że Marek Szklennik obronił w tym meczu rzut karny, a jego postawa pomiędzy słupkami zapobiegła jeszcze wyższej porażce.
Synowie Księdza zrobili swoje i w nagrodę w końcu zameldowali się na najniższym stopniu podium.
Patrząc na stan tabeli przed tą kolejką, można było określić to starcie jako klasyczny „mecz o sześć punktów”, a zawodnicy obu ekip zadbali o emocjonującą rywalizację niemal do samego końca. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 5. minucie, kiedy kapitalnym strzałem popisał się Serhii Avkhimovych, a piłka po odbiciu od poprzeczki zatańczyła w bramce Zarubów. Choć wydawało się, że po tak dynamicznym początku mecz będzie należał do Sokila, to paradoksalnie obie ekipy rozegrały jedno z najbardziej wyrównanych spotkań tej serii gier.
Na kolejnego gola trzeba było czekać aż do końcówki meczu, ale po drodze na boisku nie brakowało emocji. Od 12. minuty Sokil praktycznie non-stop był w natarciu, momentami wręcz oblegając bramkę Łukasza Kuleszy, ale golkiper gości spisywał się znakomicie. Zaruby, choć cofnięte, potrafiły regularnie odgryzać się kontrami, z których niektóre były naprawdę groźne, a Ivan Soboliev również musiał kilkukrotnie ratować swój zespół. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0.
Po zmianie stron gra zrobiła się jeszcze ciekawsza. Goście z każdą minutą grali coraz odważniej i w 29. minucie byli blisko wyrównania – tylko cudem Soboliev uchronił Sokil przed stratą bramki. W 34. minucie Zaruby obiły słupek, a kilka minut później to Kulesza musiał ratować swój zespół po strzale oddanym zza zasłony.
Mecz był otwarty, a gol na 1:1 mógł całkowicie odmienić jego losy. Zabrakło jednak odrobiny szczęścia i precyzji, co bezlitośnie wykorzystał Sokil. W 40. minucie Ihor Lesiuk dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i gospodarze nagle prowadzili 3:0. Zaruby odpowiedziały golem Daniela Czerwonki, ale czasu było już zbyt mało, by myśleć o odrobieniu strat. W 48. minucie wynik ustalił Dmytro Petriianchuk i Sokil wygrał ostatecznie 4:1.
Mecz FC Vikersonn II z Sultanem był jednym z najbardziej wyczekiwanych starć tej kolejki w 14. lidze. Obie drużyny znajdowały się w ścisłej czołówce tabeli, a stawka była wysoka. Od pierwszych minut widać było, że to goście są lepiej dysponowani – grali szybciej, agresywniej i z większą determinacją.
Sultan już w pierwszej połowie zbudował sobie solidną przewagę. Najpierw objął prowadzenie po dobrze rozegranym rzucie wolnym, a chwilę później, po szybkim kontrataku, podwyższył wynik na 0:2. Vikersonn II próbował odpowiedzieć, jednak dobrze zorganizowana defensywa przeciwnika skutecznie neutralizowała ich akcje.
Po przerwie kluczową postacią na boisku był Kamol Obidov. Najpierw po indywidualnej akcji zdobył bramkę na 0:3, a kilka minut później wykorzystał dogranie głową i z bliska ustalił wynik na 0:4. Jego dynamika i skuteczność zrobiły wyraźną różnicę.
W końcówce gospodarze zdołali odpowiedzieć dwoma trafieniami, zmniejszając straty do 2:4, jednak Sultan kontrolował przebieg meczu i nie pozwolił rywalowi na więcej. Dzięki zwycięstwu goście awansowali na drugie miejsce w tabeli i pokazali, że będą się liczyć w walce o promocję.







)
)
)
)
)
)
)
)