Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 11 Liga
No i wszystko jest już jasne! NieDzielni spędzą przerwę zimową tuż nad strefą spadkową, a Red Rebels minimalnie za podium. Oba zespoły mają odmienne cele na rundę wiosenną, ale do realizacji swoich planów przybliżyli się zawodnicy z Turcji. Zespół Red Rebels od samego początku spotkania naciskał na swoich rywali, czego efektem były dwa trafienia w słupek bramki gospodarzy. Później piłka zatrzepotała również w siatce, gdy strzał oddał Akoglan. Żywiołowa reakcja zawodnika ubranego w czerwoną koszulkę świadczyła o dużej motywacji graczy RR. Motywację tę przekuli także na drugie trafienie, ale na to odpowiedzieli gospodarze. Gola na 1:2 strzelił Ostrowski, gdy “zakręcił kółeczko” z rywalem na plecach i uderzył piłkę płasko zewnętrzną częścią stopy. Na tym skończyły się jednak strzeleckie popisy NieDzielnych. Przed przerwą Milera dobił strzał Ocaka i doprowadził do wyniku 1:3. Następnie sam Ocak posłał piłkę do bramki, gdy trafił w okienko mocnym strzałem z bliska. Kuriozalna sytuacja miała miejsce chwilę później, gdy żółtą kartkę obejrzał bramkarz gospodarzy, Kamil Jarosz. Kuriozalna, bo golkiper NieDzielnych źle ocenił swoje położenie i ze spokojem złapał piłkę w ręce daleko poza własnym polem karnym. Jego miejsce zajął Kacprzak, którego szczęście się trzymało - najpierw popisał się efektowną interwencją, a później uratował go słupek. Ostatecznie nie zdołał zachować czystego konta, bo na 1:5 trafił Akoglan. Gdy do bramki wrócił Jarosz wcale nie było lepiej - Red Rebels strzelili jeszcze cztery gole, a mecz zakończył się przekonującym 1:9.
Borowiki na starcie z Gentleman Warsaw Team stawili się niemal w trzech składach, natomiast ich rywale mieli tylko jednego zmiennika. To co jednak przykuło naszą uwagę to genialne stroje "Dżentelmenów", które imitowały wieczorowe smokingi i wiele osób się nabrało wierząc, że chłopaki naprawdę przyszli na mecz ubrani na galowo. Niestety, na dobrej prezencji się zakończyło, gdyż całe spotkanie było absolutnie zdominowane przez "Grzybki". Dość powiedzieć, że tylko w pierwszej połowie Tomek Woźnica aż siedmiokrotnie wyjmował piłkę z bramki, a trzeba podkreślić, że i tak bardzo wiele strzałów wybronił. Bramki w premierowej odsłonie dla Borowików strzelali: Bartek Lechowicz dwukrotnie, a także Łukasz Wrona, Dmytro Nedashkivskyi, Aleksandr Anischchenkov i Marcin Stachacz. Bramki dla Gentlemen Warsaw Team zapisywali na swoim koncie Paweł Domański oraz Nguyen Hoang Hiep. Sęk w tym, że ostatni z wymienionych pokonał... własnego bramkarza. 1:7 po pierwszej odsłonie mówiło dość dobitnie, jak wyglądała gra. Po zmianie stron wyglądało to nieco inaczej, jednak Borowiki cały czas miały ten mecz pod kontrolą. Gospodarzom nie udało się już pokonać Przemka Jażdżyka, okrzykniętego później zawodnikiem meczu, a dla "Grzybków" strzelali jeszcze Łukasz Wrona, Aleksandr Anischchenkov dwukrotnie oraz Daniel Kaczmarek, który tym samym zrehabilitował się za pechowe pudło z najbliższej odległości w pierwszej połowie. Goście wygrali 1:11 umacniając swoją pozycję lidera na czas zimy.
Nie ma co ukrywać, Oldboje mieli trudną końcówkę sezonu. Nie dość, że paru zawodników, szczególnie ofensywnych, doznało kontuzji lub z innych względów nie mogli się pojawić na ostatnich meczach, to jeszcze podejmowali oni lidera 11 ligi. O dziwo lepiej zaczęli gospodarze, którzy mieli szansę na pierwszego gola, ale dobrą interwencję zaliczył bramkarz Szeregu. Jednak jeżeli ktoś pomyślał, że może tu dojść do niespodzianki, to mocno się rozczarował. Szereg z każdą minutą się rozkręcał i zyskiwał coraz większą przewagę, co przełożyło się na bramki. Wynik otworzył niezawodny Bartłomiej Leszczyński dwukrotnie pokonując Przemka Białego. Trzeci gol dla gości to daleki wyrzut z autu Artura Moczulskiego do Filipa Ptaszka, który pewnie sfinalizował akcję. Jakby było mało złych informacji dla gospodarzy, po jednym ze starć kontuzji nabawiła się Klaudia Baltazar, która przedwcześnie zakończyła udział w meczu. Zdecydowanie ta rywalizacja nie układała się Oldbojom, za to Szereg dalej atakował, powiększając swoją przewagę. Jak rozpoczął od dwóch bramek, tak zakończył pierwszą część Bartłomiej Leszczyński, zaliczając kolejne dwa trafienia odpowiednio na 0:6 i 0:7. W drugiej części właściwie obraz gry się nie zmienił, Szereg miał wyraźną przewagę, nad coraz mocniej opadającymi z sił rywalami. Goście może już nie forsowali tak mocno tempa, aczkolwiek wciąż starali się tworzyć sobie sytuacje strzeleckie. OldBoys Derby próbowali zdobyć chociaż bramkę honorową, ale brakowało im dokładności, szczególnie w rozegraniu. Ostatecznie skończyło się na wyniku 0:13. Widać było u gospodarzy braki w ofensywie, przez co drugi mecz z rzędu skończyli mecz bez strzelonej bramki. Szereg natomiast potwierdził, że zasłużenie spędzi przerwę zimową jako lider 11 ligi, bo zawodnicy tej drużyny zdecydowanie przerastają pozostałe ekipy z ostatniego poziomu rozgrywkowego.
Green Team a więc 5 miejsce w 11 lidze podejmowali 3 miejsce Kta Wszedło, nową ekipę w Lidze Fanów. Bramki na 1-0 i 2-0 pierwsi zdobyli goście i widać było ich rosnącą przewagę w środkowym sektorze boiska. Filip Pacholczak (4 bramki i asysta) i spółka bez problemu grali "swoje", natomiast Zieloni starali się kontrować. Po jednej z takich kontr udało im się trafić do bramki rywala. Na 1-2 strzelił Sebastian Szeleszczuk i mieliśmy wynik na "styku". Jednak goście naciskali coraz mocniej i tylko kwestią czasu było kiedy "ukłują" ponownie. Tak też się stało. Na 3-1 trafił Oskar Głuszniewski, chwile później na 4-1 Filip Pacholczak i pod koniec pierwszej połowy na 5-1 Daniel Kowalski. Widać było dużą przewagę gości w pierwszej połowie, chociaż Zieloni robili co mogli. Jednak Kta Wszedło to zgrana ekipa i drużyna która chce liczyć się w walce o awans. Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły w swoim stylu, goście nie musieli się wcale spieszyć gdyż mieli wynik w kieszeni, natomiast gospodarze musieli wykrzesać 110% swoich możliwości, aby narobić stracone bramki. I to właśnie oni pierwsi trafili w tej części gry. Na 2-5 strzelił Dawid Kurowski. Była to bardzo ciekawa bramka. Po ładnej centrze jednego z kolegów z drużyny Pan Daniel uderzył pięknie z głowy, piłka odbiła się od słupka i ponownie wpadła na głowę napastnika. Ten niewiele myśląc dobił ją po raz drugi i Green Team zaczynali gonić wynik. Jednak taki obrót sprawy nie podobał się nic a nic ekipie gości, którzy trafili na 6-2 a strzelcem bramki ponownie był Filip Pacholczak. Przy takim wyniku ciężko się podnieść, jednak gospodarze się nie poddawali i teraz to oni trafili dwa razy. Na 3-6 strzelił Szymon Andrusiuk a chwilę później na 4-6 trafił Sebastian Szeleszczuk. Taki obrót spraw nie spodobał się Filipowi Pacholczakowi i ekipie Kta Wszedło i to oni dobyli następnego gola. Wspomniany przed chwilą Filip skorzystał z celnego podania golkipera gości Cezarego Szczepanka i bez problemu trafił na 7-4. Mecz powoli dobiegał końca, obydwie drużyny walczyły mocno, ale w ramach sportowej rywalizacji i takie widowisko mogło podobać się zebranej publiczności. Zieloni nie powiedzieli ostatniego słowa i trafili jeszcze raz na 5-7. Robert Zawistowski otrzymał ładne podanie od Łukasza Jakubowskiego i sprytnym, plasowanym strzałem pokonał golkipera Kta. Było to już jednak wszystko na co pozwolili w tym meczu piłkarze gości. Sami też dołożyli jeszcze dwa trafienia i spotkanie zakończyło się wynikiem 9-5 dla Kta Wszedło. Ekipa Green Team bardzo ładnie walczyła, oddala całe serce, lecz tego dnia była nieco słabsza od przeciwnika. Końcowy wynik nie stanowi więc żadnego zaskoczenia.







)
)
)
)
)
)
)
)