Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 11 Liga
Red Lebels to nowa ekipa w szeregach Ligi Fanów, w której występują głównie gracze pochodzenia tureckiego. Ich kapitan Cem Ocak zapewniał nas przed spotkaniem, że są bardzo zdeterminowani, aby już w pierwszym meczu pokazać się z dobrej strony. Ich rywale, znani i lubiani Pogromcy Poprzeczek, po dobrym starcie i zwycięstwie w pierwszej kolejce zdawali się być wyrównanym rywalem jak na debiut w naszych rozgrywkach. Niestety dla widowiska, tylko kilka pierwszych, chaotycznych minut było wyrównanych. Worek z bramkami rozwiązał się po bramce Erturgula Akoglana. Kolejne trafienia zaliczali na swoim koncie Cem Ocak, Alper Ozkan oraz Abdurrahman Karacabey. W odpowiedzi, bramkę dla gości pod koniec pierwszej odsłony zdobył etatowy snajper Poprzeczek, Mateusz Niewiadomy. Po kilku chwilach złapania oddechu i zmianie stron walka była jeszcze mniej wyrównana. Ekipa z Turcji urządziła sobie wręcza kanonadę, aplikując w drugiej połowie rywalom aż 11 trafień. Szczególnie skuteczni byli tego dnia Abdurrahman Karacabey, zdobywca siedmiu bramek oraz czterech asyst, a także Cem Ocak, który do czterech oczek dorzucił dwa kluczowe podania. Ostatecznie gracze Red Rebels wygrali aż 15:1 i chyba mogą być zadowoleni z debiutu, aczkolwiek muszą być świadomi, że ich rywal, choć z górnej półki 11-stej Ligi Fanów, miał słabszy dzień. Obu ekipom życzymy powodzenia w kolejnych meczach!
Bardzo wyrównana gra, którą oglądaliśmy na poziomie jedenastej ligi była zasługą KTA Wszedło, podejmującego Gentelman Warsaw Team. Oba zespoły przystąpiły do meczu z ofensywną postawą, dzięki czemu gra toczyła się w szybkim tempie. Lekka przewaga gospodarzy wysunęła ich na prowadzenie, kiedy to po bardzo silnym strzale piłka obiła ręce bramkarza Gentelmenów, zmuszając go do wyciągnięcia futbolówki z siatki. Parę minut po stracie gola drużyna gości doprowadziła do wyrównania za sprawą Bartosza Wrony, który zachował spokój i „podcinając” piłkę przelobował bramkarza rywali. W ostatniej akcji pierwszej połowy do głosu jeszcze raz doszła ekipa Wszedło, która schodziła na przerwę z jedno bramkową przewagą. Dalsza część gry po zamianie stron to ciągle wyrównana walka o zwycięstwo, za czym szły narastające emocje. Zdobyta dość szybko przez gości bramka dająca remis zaowocowała jeszcze bardziej wyrównaną grą. Kiedy do końca meczu zostały tylko trzy minuty prowadzenie KTA Wszedło dał niezastąpiony Paweł Kaniowski, który zdobył gola strzelając niemal z połowy boiska. Losy spotkania zostały po raz ostatni wyrównane w ostatniej sekundzie, kiedy kapitan gości Michał Dang zamienił silnym strzałem na bramkę rzut karny, co w konsekwencji dało remis i pierwsze punkty dla Gentleman Warsaw Team. Był to z kolei drugi remis w wykonaniu KTA, przez co może im towarzyszyć lekki niedosyt, lecz ich zaangażowanie powinno spowodować, że w nadchodzących spotkaniach powinni śmiało powalczyć o pierwszy komplet punktów.
Niedzielne spotkanie pomiędzy zespołami Szereg Homogenizowany a Borowiki zapowiadało się bardzo ciekawie. Obie ekipy stawiały się w bardzo licznych składach na te spotkanie. Więcej energii do gry w piłkę na początku mieli gospodarze. Widać było, że po porażce z zeszłego tygodnia bardzo zależy im na zdobyciu pierwszych ligowych punktów w tym sezonie. Zgodnie z oczekiwaniami to właśnie ekipa o dumnej nazwie Szereg Homogenizowany jako pierwsza wychodzi na prowadzenie. Gospodarze nie zamierzali zaprzestawać ofensywnej gry i dalej atakowali bramkę Borowików. Niestety po jednej z nieudanych akcji nadziali się na kontrę i goście za sprawą Marcina Stachacza doprowadzili do wyrównania 1:1. W kolejnych minutach meczu rysowała się jeszcze większą przewaga gospodarzy, którą udokumentowali kolejnymi trafieniami. Przed przerwą udało im się zdobyć jeszcze trzy trafienia i na odpoczynek schodziliśmy przy wyniku 4:1. W drugiej połowie przebudzili się goście, którzy również zaczęli prezentować solidny futbol. Mecz otworzył się z obu stron i obie ekipy liczyły na powiększenie swojego dorobku bramkowego. Spotkanie mogło się podobać a bramki zaczęły padać z obu stron, co dla postronnego widza było dużą przyjemnością. Warto również wspomnieć, że swoją istotną rolę odgrywali bramkarze. Bez ich pomocy wynik meczu byłby zdecydowanie wyższy, szczególnie warto wyróżnić Artura Moczulskiego, który z racji braków kadrowych na tej pozycji pełnił w zastępstwie rolę pierwszego bramkarza gospodarzy. Przy wyniku 7:4 byliśmy świadkami przepięknej bramki Pawła Ślązaka, kiedy to po podaniu kolegi z drużyny ruszył pod bramkę rywali, założył przeciwnikowi „sombrero” i od razu po pomysłowym zwodzie, strzelił z powietrza kierując piłkę do bramki. Ostatnie słowo w tym meczu należało do Borowików, bramka Marcina Stachacza ustaliła wynik spotkania na 8:5. Po dwóch kolejkach obie ekipy mają na swoim koncie po trzy punkty w ligowej tabeli a szansa na powiększenie dorobku punktowego już w najbliższą niedzielę.







)
)
)
)
)
)