reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00
( 1 : 3 )
2 : 4
Raport

Czasem najprostsze środki są najskuteczniejsze. Z tego założenia chyba wyszli zawodnicy KTA Wszedło, którzy stawili się na pojedynku z Borowikami w dość okrojonym składzie, z zaledwie jedna zmianą. Braki kadrowe nie były szczególnie widoczne na początku spotkania, bo dość szybko goście objęli prowadzenie. Najpierw do siatki trafił Filip Pacholczak po podaniu Daniela Kowalskiego, a minutę później było już 0:2, kiedy to ten drugi zawodnik z asystenta zamienił się w egzekutora. Nie ma co ukrywać, że mecz zaczął się kapitalnie dla gości, jednak jeszcze ten wynik trzeba było utrzymać do końcowego gwizdka, szczególnie, że dysponujący większą ilością zmian Borowiki, mogły wytrzymać lepiej kondycyjnie trudy tego pojedynku. W 11 minucie gospodarze zdobyli bramkę kontaktową i dążyli do wyrównania. Mieli swoje okazje, ale szwankowała skuteczność – piłka albo minimalnie mijała bramkę, albo obijała słupek, albo dobrze interweniował bramkarz KTA. We wstępie pisaliśmy, że najprostsze środki są niekiedy najskuteczniejsze. Właśnie w taki sposób Wszedło zdobyło dwie kolejne bramki, jedną jeszcze w pierwszej, a kolejną w drugiej części - długa piłka od bramkarza Wszedło na Filipa Pacholczaka, który precyzyjnym strzałem umieszczał piłkę w siatce. Jak widać, piłkarze Wszedło mają tę taktykę lepiej dopracowaną niż nasza reprezentacja Polski na mundialu. Borowiki podobnie jak w pierwszej części, szukali swoich okazji, ale zdecydowanie nie był to ich dzień. Dopiero w 44 minucie udało się po raz drugi pokonać golkipera gości – Daniel Władek pewnie wykorzystał rzut karny trafiając na 2:4 i tym samym ustalając końcowy rezultat. Wszedło zagrało ambitnie w obronie i skutecznie w ataku, do tego słabsza forma Borowików sprawiła, że gospodarze zostali bez punktów.

2
14:00
( 4 : 3 )
5 : 6
Raport

Bardzo wyrównane spotkanie mogliśmy obserwować w 11 lidze. 7 ekipa Niedzielni podejmowała na swoim terenie lidera, czyli Szereg Homogenizowany. Lidera który do tej pory wygrał wszystkie swoje spotkania i widać że mają chłopaki bardzo duże chęci i możliwości aby awansować do wyższej ligi. Goście zaczęli od początku wysokim pressingiem, Niedzielni natomiast na spokojnie się przed tym bronili i konstruowali swoje akcje. Dobra gra w obronie spowodowała, że to gospodarze pierwsi trafili do siatki rywala. Bartosz Kujawiński ładnie uruchomił Jakuba Janczyka i ten drugi bez problemu pokonał bramkarza rywali. 1-0 dla Niedzielnych i widać było, iż lider będzie musiał się w tym spotkaniu mocno postarać aby to wygrać. Walka w środku pola trwała i atakowała raz jedna ekipa, raz druga. Po kilku minutach takiej gry drużyna gospodarzy na moment straciła czujność, goście bez problemu to wykorzystali i zdobyli swoje pierwsze trafienie tego popołudnia. Mieliśmy więc 1-1. Widać było, że Niedzielni nie chcą tego meczu oddać bez walki a co więcej chcą to spotkanie wygrać i minutę po straconej bramce trafili na 2-1. Rozochoceni takim obrotem spraw gospodarze zapomnieli chyba na moment o obronie i ponownie goście ich za to ukarali i trafili po raz drugi. Było więc 2-2 i mecz zaczynał się od początku. Podbudowani wcześniejszym trafieniem zawodnicy Szeregu trafili jeszcze w pierwszej połowie na 3-2, a nadmienić należy że od wyniku 1-2 do 3-2 dwa trafienia zaliczył Bartłomiej Leszczyński. Gospodarze zapewne zdenerwowani takim obrotem spraw nacisnęli ponownie mocniej i zdobyli w 23 minucie bramkę na 3-3. Mieliśmy więc kolejny remis w tym bardzo ciekawym spotkaniu. Lider tabeli mocno cofnięty miał dosyć duże problemy a gospodarze rozochoceni jeszcze przed przerwą trafili na 4-3 i szykowała się duża sensacja. Kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy, niezawodny Bartłomiej Leszczyński uruchomił ładnym podaniem bardzo aktywnego w tym meczu Pawła Ślązaka a ten drugi bez problemu trafił do bramki rywala i mieliśmy kolejny remis. Wymieniony przed chwilą duet trafił chwilę później na 5-4 i widać było że panowie są bardzo dobrze ze sobą zgrani. Lider objął więc prowadzenie, co oczywiście nie oznaczało że Niedzielni się poddali. Minutę po straconej bramce Maciej Piątek ładnie podał do wychodzącego na czystą pozycję Jana Wójcika i po raz piaty mieliśmy remis w tym spotkaniu. Wynik 5-5 w pełni oddawał to co działo się tego dnia na sektorze A na Estadio de AWF. Mecz już dobiegał końca, gdy nagle nie wiadomo skąd prostopadłym podaniem Artur Moczulski uruchomił niezawodnego w tym spotkaniu Bartłomieja Leszczyńskiego i ten drugi ustalił wynik spotkania na 6-5 dla lidera 11 ligi. Takich spotkań kibice oczekują jak najwięcej i dla takich meczów przychodzi się na stadiony. Warto też nadmienić, iż nie wiadomo jakim wynikiem by się to spotkanie zakończyło gdyby nie koszmarna kontuzja stawu skokowego kapitana Niedzielnych Marcina Aksamitowskiego. Facet jest sercem i płucami tej ekipy i może właśnie tego zabrakło pod koniec spotkania...  

3
14:00
( 3 : 0 )
8 : 0
Raport

W zapowiedziach tego spotkania pisaliśmy, że Pogromcy będą mocno zmotywowani, by tutaj wygrać i jak się okazało mieliśmy rację. Gospodarze od samego początku ruszyli do ataku, właściwie od pierwszych sekund próbując zaskoczyć stojącego między słupkami Andrzeja Gorzkowskiego, jednak zazwyczaj te strzały były niecelne. Oldboje jakby zaskoczeni takim przebiegiem spotkania, nie bardzo mieli pomysł na to jak odpowiedzieć na ataki rywala. W 5 minucie wynik spotkania otworzył Mateusz Niewiadomy, już dwie minuty później mieliśmy 2:0 po samobójczym trafieniu Cezarego Dudało. To jakby podziałało otrzeźwiająco na Oldbojów, którzy mieli swoje okazje do strzelenia bramki, jednak brakowało im skuteczności. Pogromcy przetrwali ten okres i mecz się wyrównał. Choć obie ekipy miały swoje sytuacje w pierwszej części zobaczyliśmy już tylko jednego gola, ponownie dla Pogromców. Norbert Plak tuż przed końcem pierwszej połowy podwyższył prowadzenie swojej drużyny do stanu 3:0. Druga połowa rozpoczęła się wręcz fantastycznie dla Pogromców, bo od kolejnych dwóch bramek i co najważniejsze, przy jednej z nich piłka, zanim trafiła do siatki, obiła poprzeczkę! Po kolejnych dwóch trafieniach było już pewne, że Pogromcy nie dadzą sobie wydrzeć tego zwycięstwa. Ekipa z osiedla Derby miała przy wyniku 7:0 szansę na gola z rzutu karnego, niestety Klaudia Baltazar przeniosła piłkę nad poprzeczką. Wynik na 8:0 ustaliła Karolina Figiel, pieczętując bardzo dobry występ Pogromców. Widać było brak paru zawodników w ekipie Oldbojów, ale też trzeba oddać, że Pogromcy zagrali bardzo dobre spotkanie.

4
18:00
( 0 : 2 )
0 : 5
Raport

Starcie sąsiadów w tabeli, których dodatkowo dzieli zaledwie jeden punkt zawsze jest spotkaniem, które musi przykuwać uwagę samych zainteresowanych, jak i postronnych obserwatorów. Green Team który był pięterko wyżej nad swoim rywalem, Red Rebels przystępował do meczu po dwóch kolejkach bez zwycięstwa, z kolei Czerwoni mają za sobą dwa udane tygodnie i było to widać już od pierwszego gwizdka sędziego. Red Rebels znani są z tego, że potrafią atakować duża ilością zawodników, co jest niewygodne dla każdej drużyny broniącej. Minionej niedzieli te ataki mimo że cały czas były zmasowane, to jednak brakowało odrobinę jakości. Co nie udało się z akcji, udało się gościom ze stałego fragmentu i to rzadkiej urody, bo Azamat Bazarov bezpośrednio z rzutu rożnego wkręcił piłkę prosto do bramki Zielonych. Przed przerwą Red Rebels jeszcze podwyższyło prowadzenie po bramce Cem Ocaka. Druga połowa zaczęła się od skandalicznego zachowania Azamata Bazarova, który po jednej z akcji wymierzył cios łokciem w szyję zawodnikowi Green Teamu, za co oczywiście został wykluczony z dalszej części meczu. Green Team jednak nie był w stanie wykorzystać gry w przewadze, nie zbliżając się nawet za bardzo do bramki rywali. Z kolei Red Rebels gdy wrócili już do gry w komplecie strzelili trzy kolejne bramki i ostatecznie pewnie wygrali spotkanie 5-0, choć jeszcze raz należy podkreślić, że to zwycięstwo jest okraszone bardzo brzydkim zachowaniem ich zawodnika, na co nie ma i nie będzie zgody w naszych rozgrywkach. 

Reklama