Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 2 Liga
W ramach 4. kolejki 2. Ligi Letniej zmierzyły się drużyny BM oraz After Wola. Gospodarze przystępowali do tego starcia z kompletem punktów i byli stawiani w roli faworyta. Jednak to zawodnicy After Wola jako pierwsi zdołali zaskoczyć rywala. Kacper Włodarczyk dobrze wypatrzył Radka Żukowskiego, a ten pewnym strzałem otworzył wynik meczu. Niestety, jak się później okazało, było to jedyne trafienie gości w tym spotkaniu.
Od tego momentu na boisku dominowała już tylko drużyna BM. Wyrównanie i szybkie objęcie prowadzenia zapewnił Yeuhen Mushnin, który dwukrotnie pokonał bramkarza rywali, a jeszcze przed przerwą na 3:1 podwyższył Illia Shemanuiev, ustalając wynik pierwszej połowy.
Po zmianie stron gospodarze nie spuścili z tonu – wręcz przeciwnie, wrzucili jeszcze wyższy bieg. Hattrickiem w tej części gry popisał się Heorhii Pechnikov, będąc katem defensywy gości. Na listę strzelców wpisali się również Faizen Rahmatshoev oraz Bogdan Leshchenko, przypieczętowując wysoką wygraną BM.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 8:1 dla zespołu gospodarzy, którzy po czterech kolejkach mogą pochwalić się kompletem punktów i zasłużonym pierwszym miejscem w tabeli. After Wola natomiast będzie musiała szukać swoich szans i punktów w kolejnych spotkaniach.
Mecz pomiędzy Warszawską Ferajną a Eagles FC był prawdziwym widowiskiem pełnym emocji i niespodzianek. Do przerwy to Ferajna prowadziła 3:2, co już samo w sobie było dużym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę dotychczasową postawę zespołu w lidze. Po zmianie stron gospodarze jeszcze podkręcili tempo, zdobywając aż cztery kolejne gole. Eagles odpowiedzieli tylko dwoma trafieniami, co ostatecznie dało Warszawskiej Ferajnie zwycięstwo 7:4.
Wynik ten pokazuje, że mimo słabej pozycji w tabeli, Ferajna potrafi walczyć i zaskakiwać bardziej doświadczonych rywali. Kluczową postacią spotkania był kapitan Kacper Domański, który zdobył dwie bramki i nieustannie wspierał kolegów na boisku. Świetny występ zaliczył także Konrad Pietrzak, notując dwie asysty – jedna z nich była prawdziwym majstersztykiem, zakończonym efektownym golem.
Po stronie Eagles FC po dwa trafienia zaliczyli Hasan Huseyn i Javid Suleymanov, którzy starali się odwrócić losy meczu, jednak ich wysiłki nie wystarczyły, by zatrzymać rozpędzoną Warszawską Ferajnę.
To zwycięstwo wyraźnie pokazuje, że nawet drużyny z dołu tabeli nie można lekceważyć. Ferajna udowodniła, że dzięki determinacji i zaangażowaniu można sięgnąć po cenne punkty i sprawić dużą niespodziankę.
Mecz pomiędzy Rock’n Roll Warsaw a Tonie Majami potwierdził dominację gospodarzy w ligowych rozgrywkach. Do przerwy Rock’n Roll prowadził 2:0, prezentując świetną organizację gry oraz dużą skuteczność. Po zmianie stron podopieczni kapitana Tonie Majami, Patryka Kamoli, próbowali jeszcze wrócić do gry, jednak nie byli w stanie zatrzymać ofensywnej machiny rywali. Gospodarze dołożyli kolejne trzy trafienia i ostatecznie zwyciężyli 5:2.
Najlepszym zawodnikiem spotkania był Vladyslav Voronov, autor dwóch efektownych bramek. Przez całe spotkanie imponował formą, spokojem i pewnością w grze, czym znacząco przyczynił się do przewagi swojej drużyny.
Po stronie Tonie Majami na listę strzelców wpisali się Jakub Sobczak oraz Kajetan Lipiński, którzy ambitnie próbowali odwrócić losy meczu. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również bramkarz Maciej Biliński, który wielokrotnie ratował swój zespół przed wyższym wymiarem kary – jego interwencje były jednymi z najjaśniejszych punktów w grze gości.
Spotkanie wyraźnie pokazało, że Rock’n Roll Warsaw to zespół, który w tym sezonie narzuca tempo i wyrasta na głównego faworyta do mistrzostwa. Z kolei Tonie Majami muszą popracować nad skutecznością i defensywą, jeśli chcą realnie myśleć o zwycięstwach w starciach z ligową czołówką.
Po trzeciej kolejce obie ekipy chciały zmazać porażki i udowodnić swoim kibicom, że mają ambicje, by piąć się wyżej w ligowej tabeli. Mecz otworzył się naprawdę szybko. Już w trzeciej minucie obie drużyny wyprowadziły swoje ciosy. Zaczęła Ternovitsia po uderzeniu Hrabovskyiego, a chwilę później Vikings wyrównali po samobóju i dołożyli jeszcze bramkę na 2:1 za sprawą Syrotenki.
Ten mocny początek tylko podkręcił tempo i walkę obu drużyn. Aż do 19. minuty oglądaliśmy fizyczną, nieustępliwą grę – Serhii Romanovskyi zdołał wyrównać, ale to przebłyski umiejętności zadecydowały o końcówce pierwszej połowy. Andrii Dutchak w ciągu sześciu minut strzelił dwie bramki nie do obrony i dorzucił jeszcze asystę. Goście w międzyczasie odpowiedzieli tylko raz, więc ta bogata w bramki pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5:3.
Taki rezultat dawał pierwsze punkty ekipie Vikingów, którzy byli naprawdę świetnie dysponowani. W przerwie zawodnicy Ternovitsii musieli wskrzesić w sobie siłę do pogoni za rywalem – a na boisku przewodził im Volodymyr Hrydovyi. To on rozpoczął comeback tego wieczoru. W 30. minucie, po mocnym strzale z rzutu wolnego, zdobył bramkę kontaktową i tchnął nadzieję w serca swojej drużyny.
Przez dłuższy czas drugiej połowy mieliśmy wyrównaną grę, toczoną na granicy – żadna ze stron nie chciała odpuścić. W 40. minucie znów błysnął Hrabovskyi, kompletując hat-tricka i podłączając Ternovitsię do prądu. Ostatnie 10 minut było już otwartą walką o pełną pulę. Błąd w rozegraniu w 44. minucie wykorzystali goście – po akcji sam na sam mieliśmy już 5:6. Powrót do gry stał się faktem. Pod sam koniec meczu Volodymyr Hrydovyi ponownie pokonał bramkarza mocnym strzałem pod poprzeczkę i goście mogli z pełnym spełnieniem cieszyć się z wywalczonych trzech punktów. Idealna druga połowa w ich wykonaniu.
Po tym spotkaniu Ukrainian Vikings mają bardzo trudną sytuację – zamykają tabelę bez choćby jednego punktu, mimo naprawdę przyzwoitej gry. Ternovitsia zaś ma na koncie dwa zwycięstwa i plasuje się na trzecim miejscu, co zdecydowanie dodaje im apetytu na walkę o wysokie cele w tym sezonie.







)
)
)
)
)
)
)
)