Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 5 Liga
Ekipa Sportowych Zakapiorów mogła liczyć, że już w ten weekend zostanie mistrzem 5.ligi. Stałoby się tak, gdyby ten zespół wygrał z A.D.S. Scorpion’s, z kolei Georgian Team nie poradził sobie z Bartolini Pasta. Te spotkania odbywały się o tej samej godzinie, ale zanim zawodnicy Zakapiorów zaczęli odświeżać stronę z wynikami, wpierw musieli zrobić swoje. Sprawa nie wydawała się zbyt skomplikowana, tym bardziej, że rywale poza walkowerem z Munją, dawno nie zaznali smaku zwycięstwa. Teraz również się na to nie zapowiadało, bo brakowało chociażby podstawowego bramkarza, którego między słupkami zastąpił Paweł Poniatowski, a więc najlepszy zawodnik z pola Skorpionów. Ten manewr tylko początkowo spełniał swoje założenia, bo start spotkania był równy, ale potem dwie dwójkowe akcje Roberta Lacha i Daniela Lasoty spowodowały, że faworyci zaczęli odjeżdżać z wynikiem. Już do przerwy było 6:0 i jakiekolwiek nadzieje na równą potyczkę spełzły na niczym. Lider tabeli nie zamierzał się zatrzymywać, głodny bramek był przede wszystkim wspomniany Daniel Lasota, który tydzień wcześniej nie mógł zagrać z powodu kontuzji, ale szybko wrócił do zdrowia i swój powrót okrasił 6 strzelonymi bramkami. W pewnym momencie rezultat brzmiał już 11:0 i myśleliśmy, że Skorpionom nie uda się zdobyć nawet jednego trafienia, ale ostatecznie honor (przynajmniej w tej sprawie) został uratowany po golu Pawła Poniatowskiego. I chociaż gospodarzom nie udało się zachować czystego konta, to za chwilę celebrowali coś znacznie cenniejszego – MISTRZOSTWO 5.LIGI! Gracze Georgian Team tylko zremisowali z Bartolini, a to oznaczało, że na trzy kolejki przed końcem sezonu, Sportowym Zakapiorom nic nie odbierze już złotych medali. I obserwując wielokrotnie ich zmagania na Arenie Grenady, trzeba powiedzieć sobie wprost – ten tytuł nie mógł trafić w lepsze ręce. Chłopaki byli najrówniej i najlepiej grającą ekipą tej klasy rozgrywkowej i zasłużenie odbiorą na zakończeniu Ligi Fanów efektowne trofeum. Brawo! Co do Skorpionów, to oni na pewno patrzą na to wszystko z zazdrością. Ale jak można było usłyszeć od Artura Kałuskiego, ten sezon trzeba potraktować jako przejściowy i prawdziwe oblicze tej ekipy poznamy w kolejnej edycji. Co nie znaczy, że można odpuścić trzy ostatnie mecze i znając charakter graczy ADS, zrobią oni wszystko, by godnie zakończyć trwającą kampanię.
Pojedynek ten otwierał ligowe zmagania na arenie AWF, ale mimo wczesnej pory już mieliśmy do czynienia z niezwykle emocjonującym spotkaniem. A zaczęło się od niemałego zaskoczenia, bo po dziesięciu minutach gry Bartolini prowadziło aż 3:0! Najpierw lewym skrzydłem pogalopował Arkadiusz Kamiński, minął dwóch obrońców i nie dał szans bramkarzowi Georgii. Następnie piłka po strzale Mateusza Brożka zrykoszetowała i zaskoczony Mate Zakariadze nie był w stanie jej sięgnąć, a po chwili Mateusz Brożek przejął niedokładne podanie i tym razem celnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Dopiero w 14 minucie Gruzini otrząsnęli się z początkowego letargu i szybkie dwa ciosy wyprowadzili Giorgi Gauashelashvili oraz Saba Lomia. W 20 minucie na 4:2 strzelił Mateusz Brożek i tym sposobem zainkasował hat-tricka. Goście widząc, że obecny styl gry nie przynosi efektów dokonali zmiany i na bramkę wszedł Lasha Gabrichidze. Georgian Team zaczęło grać z wysoko wysuniętym bramkarzem i szybko przyniosło to efekty – jeszcze przed przerwą gola na 4:3 zdobył Saba Lomia, a krótko po wznowieniu goście założyli hokejowy zamek, aż w końcu Lasha Gabrichidze huknął z dystansu i mieliśmy remis. Utrzymał się on raptem do kolejnej akcji i Bartolini powróciło na prowadzenie po golu Rafała Zaremby. W 32 minucie gola zdobył Mate Zakariadze, ale gospodarze znów błyskawicznie zripostowali, a trafienie zaliczył Piotr Winek. Po chwili Mateusz Brożek dołożył swoje czwarte trafienie dla Bartolini i gospodarze odskoczyli z wynikiem na 7:5. Gruzini dokonali kolejnej zmiany na bramce i tym razem między słupkami stanął Giorgi Gauashelashvili, a Lasha Gabrichidze skupił się na nękaniu obrońców przeciwnika. Goście napierali na bramkę Piotra Szczypka i praktycznie zamknęli Bartolini na swojej połowie. Wprawdzie golkiper gospodarzy rozegrał świetne spotkanie i popisał się kilkoma naprawdę nieprzeciętnymi interwencjami, to dało się wyczuć, że bramka wisi w powietrzu. W 42 minucie Shuquri Lomia wyłożył piłkę bratu, a Saba strzelił na 7:6. Georgian rzuciło się do rozpaczliwej pogoni za remisem i rzutem na taśmę Lasha Gabrichidze zdobył gola na 7:7 i takim wynikiem skończył się ten mecz, ale można śmiało powiedzieć, że gdyby nie zastosowanie taktyki gry z wysuniętym bramkarzem, która Bartolini wyjątkowo nie leżała, to wszystko mogło się skończyć inaczej.
Ciężko było przewidzieć, jakiego meczu można się spodziewać między Old Eagles Koło a FC Patriot. Te zespoły miewają wahania formy i choćby na przykładzie Orzełków łatwo to udowodnić, bo w jednym tygodniu chłopaki potrafią ograć Georgian Team, by tydzień wcześniej przegrać z będącym w strefie spadkowej Inferno. Mimo wszystko to właśnie Orzełki jawiły się jako delikatny faworyt, chociaż warto zaznaczyć, że w ich obozie znów brakowało kilku ważnych graczy. To spotkanie długo wyglądało jednak na takie, które nominalni gospodarze zapiszą na swoją korzyść. I piszemy to mając świadomość, że Mariusz Żywek i spółka długo tutaj przegrywali. Ale ten zespół będąc bliska rywala, potrafi w końcówce wykazać się doświadczeniem oraz wyrachowaniem i ostatecznie zgarnąć pełną pulę. I właśnie na taki scenariusz nam się tutaj zapowiadało. Po pierwszej połowie minimalnie prowadzili gracze FC Patriot. Dobrze w ich szeregach spisywał się przede wszystkim Artem Bondarchuk, który zdobył pierwszego gola strzałem z rzutu wolnego, a potem solidnie trzymał defensywę swojej drużyny. Wynik 3:2 po 25 minutach niczego nie przesądzał, tym bardziej że na starcie finałowej odsłony, mimo optycznej przewagi ekipy Dmytro Bobyra, zaczął się realizować nakreślony przez nas plan. Orzełki czekały na swoje okazje i trochę niepostrzeżenie najpierw doprowadziły do remisu, a potem wyszły po raz pierwszy na prowadzenie. Sądziliśmy, że wzorem poprzedniego spotkania z Georgian Team, rywalom za chwilę zacznie się spieszyć, co gospodarze wykorzystają, dorzucą do swojego dorobku kilka goli i przypieczętują swój sukces. Ale nic z tego nie wyszło. FC Patriot najpierw błyskawicznie odpowiedzieli bramką na 4:4 autorstwa Mykyty Raia, potem przypomniał o sobie Artem Bondarchuk, a za chwilę było już 6:4. Old Eagles walczyli do końca, udało im się nawet zdobyć bramkę, ale mimo apetytu na remis, musieli obejść się smakiem i przegrali 5:6. W naszej ocenie zabrakło im tutaj takiej konsekwencji w grze, jaką prezentowali przeciwko Gruzinom. A szkoda, bo wyniki tej kolejki tak się poukładały, że mogli wskoczyć nawet na drugie miejsce w tabeli, a zamiast tego wylądowali poza podium. Z kolei FC Patriot wreszcie odskoczyli trochę od strefy spadkowej i wydaje się, że chyba zagwarantowali sobie udział w 5.lidze w następnym sezonie. Za niedzielny mecz trzeba ich pochwalić, bo oni miewali już spotkania, gdzie grali jak równy z równy i kończyli z niczym. Teraz mieli więcej szczęścia, no i przede wszystkim świetnie dysponowanego Artema Bodarchuka, który w naszej opinii był kluczowym graczem, który przyczynił się do zdobycia przez nich kompletu punktów.
Deluxe Barbershop jest coraz bliżej ligowego topu. Podopieczni Amina Huseynova nie zatrzymują się i chociaż przeciwko BM nie wróżyliśmy im spacerku, to spodziewaliśmy się, że to spotkanie może się skończyć tylko w jeden sposób – zwycięstwem Barberów. Nasze przewidywania zintensyfikowały się, gdy już po kilku minutach faworyci prowadzili 2:0. Wtedy jednak do głosu doszli rywale, a konkretnie Yeuhen Mushnin. To on dał sygnał do odrabiania strat i swoimi dwoma trafieniami spowodował, że miny przeciwnikom trochę zrzedły. Ten mecz miał jednak różne fazy i po tym jak BM zagrał dobrych kilka minut, za chwilę znowu kierownicę w swoje ręce przejęli gospodarze. Jeszcze przed przerwą prowadzenie przywrócił im Raul Mammadov, a na początku drugiej odsłony pięknego gola z woleja zanotował Asim Mirzayev. Wtedy ponownie uruchomił się Yeuhen Mushnin. Jego bramka na 4:3 dała nam początek wielkich emocji, bo lada moment sędzia przytomnie puścił przywilej korzyści, a sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Oleksandr Smoliar, który strzałem między nogami Aziza Latifova doprowadził do remisu. To trafienie spętało nogi Barberom. Dało się wyczuć, że odczuwają presję związaną z pierwszą stratą punktów w tej rundzie. A rywal grał swoje i chociaż początkowo nie wykorzystał kilku okazji, to w końcu dopiął swego. Po strzale Faizena Rahmatshoeva źle zachował się golkiper Barbershop i było jasne, że gracze Deluxe mogą tutaj marzyć maksymalnie o remisie. Ale nawet tego nie udało im się zrobić, bo przeciwnicy wykorzystali fakt, że rywale postawili wszystko na jedną kartę i podstemplowali swoje zwycięstwo trafieniem na 6:4. Tym samym kapitalna passa ekipy Amina Huseynova została zakończona. Menager zespołu jeszcze długo przeżywał tę porażkę i wcale mu się nie dziwimy, bo widząc wyniki innych spotkań, to była doskonała okazja, by zbliżyć się do podium. Oddajmy jednak BM, że ten zespół mimo iż dwukrotnie przegrywał, to grał do końca i rozegrał prawdopodobnie jedno z lepszych spotkań w trwającej kampanii. Według nas kluczem było również to, że kadra była dość wąska, co pozwoliło na dłuższy udział w grze najlepszych zawodników. Klasą dla siebie był z kolei Yeuhen Mushnin i nic dziwnego, że kilka dni później został wybrany na najlepszego gracza 15.kolejki 5.ligi!







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)