Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 8 Liga
Obie ekipy miały zupełnie inne cele na końcówkę tego sezonu. Kozice Warszawa walczą o przepustkę do Pucharu Ligi Fanów, podczas gdy Shot DJ wciąż ma szansę na mistrzostwo, a ich głównym celem jest awans. Zarówno jedni, jak i drudzy bardzo potrzebowali trzech punktów, więc zapowiadało się bardzo ciekawe widowisko. Początek był wyrównany i oglądaliśmy ataki z obu stron. Pierwszą bramkę zdobyli goście. W 7 minucie Gabriel Kermiche popisał się precyzyjnym podaniem po ziemi z lewego skrzydła w pole karne, gdzie czekał Jan Jabłoński, który bez problemu umieścił piłkę w siatce. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Już minutę później Olek Ciężar skutecznie wykorzystał swoją szansę i przywrócił wynik remisowy. Ekipa Shot DJ przejęła inicjatywę, tworząc coraz więcej groźnych sytuacji w ofensywie. Efektem tej przewagi było skompletowanie hat-tricka przez Jana Jabłońskiego jeszcze przed przerwą. Początek drugiej połowy przyniósł Kozicom Warszawa doskonałą okazję do zdobycia bramki kontaktowej. Amadou Pokou Yattara sprytnie zwiódł bramkarza gości i podał na przedpole do nabiegającego Kuby Wieteski. Ten uderzył na bramkę, jednak wspaniałą interwencją popisał się jeden z defensorów Shot DJ, wybijając piłkę z linii bramkowej. Gospodarze nie ustępowali i starali się odmienić losy spotkania, lecz ich strzały albo były niecelne, albo świetnie interweniował bramkarz rywali. W końcówce drugiej połowy zawodnicy Shot DJ dwukrotnie znaleźli drogę do siatki oponentów. Najpierw w 43 minucie do protokołu meczowego z golem wpisał się Nicolas Teissedre, a „kropkę nad i” w postawił najskuteczniejszy strzelec 8 ligi – Jan Jabłoński, zdobywając swoją czwartą bramkę w meczu. Kozice Warszawa, mimo porażki, wciąż mają szansę na zakwalifikowanie się do Pucharu Ligi, ale muszą uważać, bo w najgorszym scenariuszu mogą na koniec sezonu znaleźć się w strefie spadkowej. Z kolei Shot DJ, dzięki zwycięstwu, umocnili swoją pozycję w czołówce tabeli i mają jeszcze realną szansę na tytuł.
Drużyna Saskiej Kępy po porażkach w dwóch ostatnich kolejkach zamiast walki o medale musi pilnować miejsca gwarantującego ligowy byt. Zawodnicy Hiszpańskiego Galeonu po serii porażek nie mają już matematycznych szans na grę na tym poziomie w przyszłym sezonie, ale w ostatnich spotkaniach mieli okazję do poprawienia swoich humorów przed kolejnym sezonem. Początek spotkania lepszy dla gospodarzy, którzy szybko wyszli na prowadzenie. Stracona bramka mocno podrażniła przeciwników, którzy w ciągu pięciu trzech minut zdobyli trzy bramki. W pierwszej części spotkania byliśmy świadkami jeszcze jednego trafienia, które ustaliło wynik do przerwy na 4:1 dla Hiszpańskiego Galeonu. Druga połowa ponownie lepiej zaczęła się dla zawodników Saskiej Kępy, którzy chwilę po gwizdku oznajmiającym początek drugiej połowy zdobyli bramkę. Riposta przeciwników była niemal natychmiastowa, ale tym razem zaowocowała dwoma bramkami. W kolejnych minutach gra się wyrównała i obydwie drużyny stworzyły dużo klarownych sytuacji. Efektem tego były bramki – odpowiednio cztery dla gospodarzy i dwie dla gości, które ustaliły wynik spotkania na 6:8. Hiszpański Galeon po serii kilku słabszych spotkań pokazał pazur i w końcu zapunktował. Drużyna Saskiej Kępy zaprzepaściła szansę na spokojną resztę sezonu i do końca będzie zmuszona na walkę o przetrwanie.
Wielkimi krokami zbliża się koniec sezonu i już możemy powiedzieć, że BRD Young Warriors i FC Polska Górom nie zaliczą go do udanych. Zarówno jednym, jak i drugim jeszcze kilka miesięcy temu nie przeszło nawet przez myśl, że trzy kolejki przed finałem rozgrywek będą walczyć o utrzymanie. Mecz zapowiadał się więc niezwykle emocjonująco. Pierwsi drogę do zdobycia bramki znaleźli gospodarze. Marek Sanecki, wykorzystując błąd w wyprowadzeniu piłki przez defensora rywali, bezlitosnym strzałem otworzył wynik. Na odpowiedź ze strony gości czekaliśmy zaledwie kilkanaście sekund – w 6 minucie mieliśmy już 1:1. BRD przejęli inicjatywę w pierwszej połowie, dzięki czemu dłużej utrzymywali się przy piłce i stwarzali groźne sytuacje, które skutecznie wykorzystywali. W 20 minucie prowadzili już 4:1, ale jeszcze przed końcem premierowej odsłony nadziali się na kontrę duetu Guz-Korchut, co ustaliło wynik do przerwy na 4:2. Po zmianie stron byliśmy świadkami powtórki sytuacji z początku pierwszej części gry. Po pięciu minutach zawodnicy BRD podwyższyli wynik, a minutę później z bramki cieszyli się już gracze FC Polska Górom. Z każdą kolejną minutą tempo gry rosło, a wraz z nim zdobycze bramkowe obu ekip. W 36 minucie goście złapali kontakt po bramce Borysa Guza na 6:5, ale ich zapał do odrobienia strat skutecznie zgasili zawodnicy BRD, strzelając kolejne bramki i nie tracąc już żadnej. Wynikiem 10:5 zakończyło się to starcie na korzyść BRD Young Warriors, co utrzymuje ich matematyczne szanse na pozostanie w 8 lidze. FC Polska Górom, mimo porażki, jest jeszcze nad strefą spadkową, ale za tydzień czeka ich mecz z Legionem. Jeśli ponownie przegrają, ich obecność w czerwonej strefie stanie się faktem.
Mecz Legionu z zespołem Na2Nóżkę był bardzo zacięty w ciągu pierwszych 25 minut. Gracze Legionu, mimo mniejszej liczby zmian, stawiali bardzo twardy opór graczom N2N i o dziwo to goście musieli gonić wynik. Można bez oporu stwierdzić, że oglądaliśmy wymianę bokserskich ciosów, bo jak tylko Legion wychodził na prowadzenie, to w ciągu kilku chwil Na2Nóżkę doprowadzało do wyrównania. Dodatkowo, odnieśliśmy wrażenie, że Legion lepiej bronił, jak nie był na prowadzeniu. W każdym innym wypadku, gospodarze szybko tracili bramkę i mieli kłopoty w defensywie. O ile pierwsza połowa była bardzo ciekawa, o tyle w drugiej, zespół N2N bardzo mocno nacisnął na oponenta i zupełnie przejął inicjatywę. Świetnie grą swojego zespołu kierował Mateusz Rosłanowski, który do spółki z Kacprem Berą byli odpowiedzialni za wyprowadzanie piłki spod własnej bramki. Prawda jest taka, że żaden z zawodników zespołu gości nie miał swojego wybitnego dnia pod bramką rywali – wygrał kolektyw i ogólna skuteczność zespołu. Tymczasem Legion w drugiej połowie zupełnie zgubił rytm. Przy stanie 3:5 odrobili 2 bramki i doprowadzili do remisu, ale ostatnie 10 minut należało już tylko do N2N, które strzeliło 5 bramek i wygrało 10:5. Dzięki temu N2N utrzymało pozycję lidera, a Legion w dalszym ciągu musi trzymać kciuki za rywali, żeby zachować szansę na utrzymanie w 8 lidze.
Mareckie Wygi stanęły przed niepowtarzalną szansą na wskoczenie do strefy medalowej. Warunek był tylko jeden - wygrana w meczu z Warsaw Gunners. Początek spotkania to bardzo intensywne ataki po obu stronach, akcje przenosiły się od bramki do bramki i już od początku wiedzieliśmy, że czeka nas naprawdę niezłe widowisko. Lepiej to spotkanie rozpoczęli goście, którzy za sprawą Oleksandra Kuzmova wyszli na prowadzenie. Kolejne minuty to huraganowe ataki Gunnersów, którzy za wszelką cenę chcieli jak najszybciej odrobić stratę. Ta sztuka udała się po dwójkowej akcji Lisocki-Szerszeń i mieliśmy 1-1. Od tego momentu goście nieco spuścili z tonu i oddali piłkę rywalom. Gospodarze z piłką przy nodze świetnie sobie radzili i już po kilku minutach najpierw mieliśmy 2-1, by po chwili tablica wyników pokazywała 3-1. Gospodarze prowadząc grali spokojniej i zdecydowanie pewniej, przestali popełniać proste błędy w obronie, co często zdarzało im się w poprzednich meczach. W końcówce gospodarze po trafieniu Kamila Anioła podwyższyli jeszcze wynik na 4-1. Drugie 25 minut miało podobny przebieg jak pierwsza odsłona. Grę prowadzili faworyci i nawet szybko stracona bramka nie podcięła im skrzydeł. Na 5-2 podwyższył Wiktor Ziółkowski, który pięknym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza rywali. Oba zespoły walczyły o każdy centymetr boiska, nie brakowało męskich pojedynków, jednak trzeba przyznać, że cały mecz toczony był w sportowej atmosferze. W końcowej fazie oba zespoły zdobyły jeszcze po jednej bramce, jednak nie miało to już żadnego wpływu na końcowy rezultat. Ostatecznie w meczu o „sześć punktów” Warsaw Gunners pokonuje bezpośredniego rywala w walce o awans 6-3 i to oni są bliżej awansu do 7 ligi. Sytuacja po 16 kolejce pozostaje jednak bardzo wyrównana i tutaj wciąż wiele scenariuszy jest jeszcze możliwych.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)