Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 3 Liga
Ternovitsia to nowa ekipa w naszej lidze i początek dla nich jest bardzo trudny, chociaż trzeba przyznać, że trafili na wymagających rywali w poprzednich spotkaniach. FC Zoria Streptiv w ostatniej kolejce przegrała swoje spotkanie i od początku widać było chęć powrotu na zwycięską ścieżkę. Już w pierwszych minutach goście objęli prowadzenie, jednak przed upływem pierwszego kwadransa gry do wyrównania doprowadzili rywale. W kolejnych minutach obydwie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji bramkowych, czego efektem były po dwie bramki strzelone dla obydwu stron. Mimo kilku okazji na zmianę rezultatu żadnej z ukraińskich drużyn nie udało się pokonać bramkarza rywali i do przerwy było 3:3. Początek drugiej części rozpoczął się tak samo jak pierwsze minuty tego meczu czyli od ataków gości, którzy szybko objęli prowadzenie. Jak się później okazało ten fragment gry był kluczowy dla losów spotkania. Drużyna Zorii strzeliła kolejne dwie bramki i odskoczyła swoim rywalom na trzy trafienia. Od tego momentu goście spokojnie kontrolowali przebieg meczu, sukcesywnie powiększając przewagę. Dodatkowo bardzo mądrze grali w defensywie i w drugiej połowie tylko raz ich bramkarz musiał wyjmować piłkę z siatki. W ofensywie natomiast szalał Zurabi Saginagze, który mecz zakończył z dorobkiem sześciu bramek. Wynik końcowy to 9:4 dla Zorii. Kolejne trzy punkty sprawiają, że ten zespół cały czas liczy się w walce o medale. Dla Ternovitsii to kolejna porażka w Lidze Fanów, ale pierwsza połowa tego meczu może być dobrym prognostykiem na kolejne spotkania.
Niekwestionowanym faworytem tego spotkania był oczywiście Kryształ, ale ekipa Kacpra Romanowskiego bardzo długo się rozkręcała, zanim jej przewaga stała się faktem. Patrząc na początek meczu raczej ciężko było powiedzieć, że obie drużyny dzieli niemalże cała rozpiętość tabeli, a na dodatek Szmulki wyprowadziły kilka groźnych ataków i np. w 3 minucie tylko słupek uchronił gospodarzy od utraty gola. W pierwszej połowie oba teamy stworzyły dużo okazji strzeleckich, ale wyraźnie brakowało precyzyjnego wykończenia. Gospodarzom na pewno nie sprzyjała ani frekwencja, ani pogoda, ale Kryształ wiedząc, że gra z zaledwie jednym rezerwowym oszczędzał siły, nie forsował tempa, przez co nie oglądaliśmy zbyt dużo galopów w wykonaniu zawodników z Targówka. W końcu przełamanie przyszło w 19 minucie – rzut wolny w wykonaniu Szmulek skończył się obiciem poprzeczki, a kontratak Kacpra Rucińskiego wykorzystał Kacper Kubiszer i goście otworzyli wynik. Przewaga Kryształu długo się nie utrzymała, bo w 23 minucie Szmulki odpowiedziały trafieniem Filipa Pacholczaka i pierwsza połowa skończyła się dość zaskakującym, remisem. W drugiej połowie goście przeszli do szybkiej ofensywy i na 2:1 trafił Bazyli Grabiec, ale ponownie goście błyskawicznie odpowiedzieli golem Adriana Cieplińskiego. Kryształ wciąż szukał swojego rytmu gry i można powiedzieć, że gol Kacpra Kubiszera z 35 minuty obudził w końcu potencjał tego zespołu. W krótkim czasie gospodarze aż pięciokrotnie pokonali Karola Dębowskiego i na 5 minut przed końcem meczu było 8:2, a na tym strzelanie się nie skończyło. Zdecydowanie uaktywnił się Kacper Kubiszer, który ostatecznie zakończył mecz z pięcioma golami na koncie, a do tego swoją cegiełkę dołożyli bracia Rucińscy i Mateusz Sidor. Szmulki walczyły do samego końca i po jednym trafieniu zaliczyli Jakub Kaczmarek i Krystian Rzeszotek, ale przewaga Kryształu Targówek była bezdyskusyjna i mecz zakończył się wyraźną wygraną gospodarzy 10:4.
O godzinie 17:00 Smocza Furioza podejmowała Husarię Mokotów lll w ramach 14 kolejki 3 ligi. Drużyna gospodarzy zajmuje 7 miejsce i znajduje się nad strefą spadkową z przewagą 4 punktów nad Szmulkami. Zespół gości ma 31 punktów i spokojną przewagę nad drugim miejscem. Kilka minut po pierwszym gwizdku fioletowe koszulki wychodzą na prowadzenie po bramce Huberta Brodowskiego. Pozostałe 20 minut tej części spotkania należały już do Husarii, którzy nie tylko przejęli prowadzenie i zmienili rezultat na 1:3, ale także zdominowali plac pod względem gry, w której przeciwnik mógł ich zaskoczyć jedynie z kontry. Druga połowa nie za bardzo odmieniła obraz meczu względem pierwszej odsłony. Mimo bramki na 2:3 którą ekipa Aleksandra Janiszewskiego dała sobie nadzieje na chociaż jeden punkt w tym meczu, to drużyna Tomasza Hubnera wciąż wyglądała lepiej. Co prawda piłka długo nie chciała trafić do żadnej z bramek, ale w ostatnich 10 minutach czarne koszulki strzelają kolejne trzy gole i torpedują jakiekolwiek nadzieje rywali na podział punktów. Mecz zakończył się wynikiem 2:6.
Pierwsze dwa miejsca trzeciej ligi są nam znane już od dawna. Jedyne co może się zmienić to układ w tabeli. Ciekawie zapowiada się z kolei walka o trzecie miejsce, które jest ostatnim premiowanym awansem i medalami. Jedną z drużyn, która walczy o takowy sukces jest Perła Warszawa, która w niedzielę zmierzyła się z drużyną Fuszerki, która okupowała szóstą pozycję. Goście nie mają już raczej szans na spadek, mimo matematycznego prawdopodobieństwa. Z tego powodu skupieni są raczej na myśleniu o przyszłym sezonie, przez co ich gra często odbiega od potencjału, który drzemie w tej drużynie. Gracze Fuszerki mimo usilnych starań od samego początku wyraźnie odstawali swoją dyspozycją od przeciwników. Efektem tego była widoczna dysproporcja klas, która doprowadziła do wysokiego prowadzenia Perły Warszawa aż 7:0 do przerwy. W drugiej odsłonie zawodnicy gospodarzy próbowali co prawda podjąć równorzędną rywalizację z bardziej skutecznym rywalem. Niestety dla nich byli w stanie zaledwie dwukrotnie umieścić piłkę w bramce strzeżonej przez Jakuba Czajkę. Efektem tego była wysoka porażka 2:15. Mimo tak dużej dysproporcji graczom Fuszerki nie można odmówić zaangażowania. Tym razem jednak sama wola walki okazała się niewystarczająca.
Drużyna Sante po bardzo dobrych spotkaniach w ostatnich dwóch złapała drobną zadyszkę, przez co nie zdobyła nawet punktu. W zgoła odmiennych humorach do tego pojedynku przystępowali Młodzieżowcy, którzy w ostatnich trzech meczach zainkasowali siedem "oczek". Dodatkowo gospodarze stawili się w mocno okrojonym personalnie składzie i wszystkie znaki wskazywały na gości, jako faworytów tej konfrontacji. Początek meczu był bardzo wyrównany, drużyna Sante mądrze ustawiła się w obronie przez co sytuacji bramkowych mieliśmy jak na lekarstwo. Otwarcie wyniku nastąpiło chwilę przed końcem pierwszego kwadransa gry i niespodziewanie było ono po stronie zawodników gospodarzy. Dwie minuty później do wyrównania doprowadzili goście i pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 11:1. Początek drugiej połowy to niemal kopia pierwszych 25 minut spotkania – mądra gra w obronie obydwu zespołów i po kilku minutach na prowadzenie ponownie wyszli zawodnicy Sante. Niestety widać było, że coraz bardziej uchodzi z nich powietrze, co znakomicie wykorzystali Młodzieżowcy. Najpierw zdołali wyrównać a następnie z biegiem czasu powiększali swoją przewagę. Ich rywale nie byli w stanie postawić się już ani w ofensywie ani w defensywie i finalnie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gości 7:2. Drużyna Młodzieżowców po kolejnym dobrym spotkaniu zgarnęła komplet punktów i włączyła się do walki o medale. Dla Sante kolejna porażka sprawiła, że ekipa ta zajmuje miejsce w środkowej części tabeli, bez większych perspektyw zarówno na awans, jak i na spadek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)