Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 3 Liga
Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie pomiędzy Sante a Fuszerką. Wyżej w tabeli znajdowali się nominalni goście, jednak zawsze nieobliczalny zespół gospodarzy nie stał tutaj na straconej pozycji. Obydwie drużyny zaczęły bardzo spokojnie i pierwszy sygnał do ataku dali gospodarze, którzy w 4 minucie wyszli na prowadzenie. W kolejnych fragmentach byliśmy świadkami akcji z obydwu stron, jednak w tej części spotkania bardziej skuteczny był zespół Sante, który trzy razy pokonał golkipera rywali. Po straconych bramkach jeszcze z większym animuszem ruszyli zawodnicy Fuszerki i przyniosło to efekt w postaci pierwszego trafienia dla tej ekipy. Przewaga wciąż była jednak po stronie faworytów, którzy dwukrotnie zwiększyli swój dorobek bramkowy. Rywale nie pozostali dłużni i na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 8:2. Druga połowa to bardzo otwarta gra z obydwu stron. Ekipa Sante kontrolowała przebieg tej rywalizacji utrzymując bezpieczną przewagę nad rywalami. Bardzo dobrze z przodu zagrał tercet Paweł Kowalski - Michał Aleksandrowicz - Karol Kopeć, który zakończył to spotkanie z dziewięcioma bramkami i dziesięcioma asystami! Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 13:6 dla Sante, które zdobywając komplet punktów na pewno włączy się do walki o medale. Zespół Fuszerki nie zdobył w tej kolejce ani jednego punktu, ale mimo tego utrzymał miejsce gwarantujące awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Ciekawe na jak długo...
Husaria Mokotów III jest na dobrej drodze do zajęcia lokaty gwarantującej awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Zespół Młodzieżowców musi zbierać punkty, żeby uniknąć miejsca w strefie spadkowej. Od początku spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie i obydwie drużyny przystąpiły do niego bardzo skoncentrowane. Pierwszą bramkę zdobyli gospodarze, jednak chwilę później był już remis. W kolejnych minutach goście popełnili dwa proste błędy w obronie, co skrzętnie wykorzystali rywale wychodząc na dwubramkową przewagę. Młodzieżowcy nie złożyli broni i lada moment zdołali częściowo odrobić straty. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania ponownie dopięli swego i drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 3-3. Na początku drugiej części piękną bramkę zdobył Maciej Olszewski i po raz kolejny zespół gospodarzy wyszedł na prowadzenie. Dwie minuty później ponownie mieliśmy remis a w następnej akcji groźny kontratak przerwał faulem zawodnik Husarii i po otrzymaniu żółtej kartki jego zespół zmuszony był grać w osłabieniu. Sytuację tą wykorzystali goście, którzy w 35 minucie pierwszy raz byli o gola z przodu. Ostatnie fragmenty spotkania to dominacja zespołu Husarii, który najpierw wyrównał a na pięć minut do końca spotkania zdołał osiągnąć jednobramkową przewagę. Mimo kilku dobrych sytuacji w finałowych fragmentach wynik już się nie zmienił i po bardzo dobrym widowisku w lepszych humorach byli zawodnicy Husarii Mokotów III, którzy wygrali 6:5 i dopisali sobie kolejne trzy punkty. Zespół Młodzieżowców rozegrał dobry mecz, jednak tym razem walory wizualne nie znalazły odzwierciedlenia w zdobyczy punktowej.
10:2 – widząc taki wynik na naszej stronie, pewnie każdy pomyślał sobie, że Perła WWA przejechała się w niedzielę po Szmulkach. W sumie taki scenariusz nie byłby wielkim zaskoczeniem, bo te ekipy mają odmienne cele w tym sezonie i bez wątpienia potencjał piłkarski jest zdecydowanie po stronie Perły. Ale to wcale nie było tak łatwe spotkanie dla faworytów, jak może się wydawać. Szmulki do pewnego momentu były tutaj bardzo konkurencyjne i tyczy się to zwłaszcza pierwszej połowy. Ekipa Kuby Kaczmarka nie dała się zepchnąć w swoje pole karne, nie panikowała gdy rywal pressował a na bramkę rywali potrafiła odpowiedzieć swoim trafieniem. Ostatecznie do przerwy i tak przegrywała 1:2, natomiast ten wynik niczego nie przekreślał przed finałową połową. Tutaj też początkowo wszystko było 50 na 50 – zaczęło się co prawda od bramki Mateusza Sochy dla Perły, ale rywale z warszawskiej Pragi nie pozostali dłużni i lada moment doszło do stanu 2:3. Wszystko posypało się chwilę później. Ładny, płaski strzał Oliwiera Tetkowskiego zaskoczył Karola Dębowskiego i mniej więcej od tego momentu nic w tym spotkaniu nie było już takie samo. Perła poczuła krew, zaczęła zdobywać bramki hurtowo, a Szmulki posypały się kompletnie. Dyscyplina uciekła, wynik stał się im obojętny i niestety na własne życzenie stracili też dobre wrażenie, które mogli tutaj po sobie zostawić. Szkoda. Z jednej strony i tak mogą być zadowoleni, bo przez blisko 35 minut nie było widać różnicy w tabeli, ale widocznie w tej chwili tylko na tyle starcza im umiejętności z rywalami pokroju Perły. Co do triumfatorów, to tutaj na pewno może cieszyć wynik, natomiast znając ich i wiedząc, że są zespołem który od siebie wymaga, trzeba jasno stwierdzić, że rezultat był lepszy niż gra. Ważne jednak, że ten mecz udało się zapisać na swoje konto i zmniejszyć dystans do znajdującej się na trzeciej pozycji Fuszerki. Obecnie wynosi on 3 punkty a porównując formę obydwu drużyn, zniwelowanie tej różnicy powinno być tylko kwestią czasu.
W zaległej kolejce Ligi Fanów Cosmos United rywalizował ze Smoczą Furiozą. Mecz od razu zaczął układać się pod dyktando zawodników gości. Szybkie dwa trafienia zaliczył niezawodny Aleksander Janiszewski, notabene MVP tego spotkania. Furioza prowadziła więc 2-0 i kontrolowała spotkanie. Jakby tego było mało, na 3-0 trafił Łukasz Cieszyński. Jednak drużyna gospodarzy to nie pierwszoroczniacy. Zaczęli coraz mocniej naciskać i w końcu udało się im w pierwszej połowie trafić na 1-3. Jakub Ciskowski wykorzystał sprytne podanie Adriana Warteckiego i bez problemu pokonał golkipera rywali. Chwilę później sędzia zakończył premierową część spotkania. Druga odsłona to szybka bramka na 4-1 dla ekipy gości. Hubert Brodowski otrzymał bardzo ładne podanie od Aleksandra Janiszewskiego i bez większych kłopotów pokonał golkipera oponentów. W tym momencie uruchomił się jednak wspominany wcześniej Jakub Ciskowski, który zdobył dwie bramki z rzędu i z wyniku 4-1 szybko zrobiło się 4-3. Jednak Aleksander Janiszewski, jak i cala ekipa Smoczej Furiozy nie chciała wypuścić 3 punktów z rąk. Po ładnej akcji wspomniany przed chwilą Aleksander Janiszewski trafił na 5-3, by chwilę później ukąsić na 6-3 i przewaga gości mocno się powiększyła. Zawodnicy Cosmosu co prawda szukali swoich trafień, ale to rywale trafili ponownie. Oczywiście autorem tej bramki był nie kto inny tylko niezawodny snajper i serce ekipy Furiozy Aleksander Janiszewski. Przy takim wyniku drużyna gości delikatnie zwolniła tempa, co szybko wykorzystali rywale, trafiając na 4-7. Bramkę zdobył niezawodny w tym meczu Jakub Ciskowski, po ładnym podaniu Salvadora De Fenixa. Jednak zabrakło już czasu, aby dogonić ekipę Smoczej Furiozy i chwilę później arbiter zakończył to ciekawe spotkanie. Obydwie ekipy zajmują miejsca w strefie spadkowej 3 ligi. Smocza Furioza jest na 8 miejscu a Cosmos United na 10, więc jednych i drugich czeka zażarta walka, by uniknąć spadku.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)