Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 3 Liga
Niemal w samo południe doszło do starcia trzeciej ligi pomiędzy Zoria Streptiv a Sante. Oba zespoły wystąpiły w szerokich składach. W 2 minucie na prowadzenie wychodzą gospodarze, a zdobywca bramki to David Khidisheli. Po 2 minutach Sante odpowiada po mocnym uderzeniu Michała Aleksandrowicza. Kolejne dwa trafienia po strzałach Zurabiego Saginagze i Zoria prowadzi 3:1. Obie bramki padają z szybkich kontrataków i zostają strzelone z ostrych kątów. Drużyny regularnie zdobywały bramki przez cała pierwszą połowę, niemal w regularnych, dwuminutowych odstępach. W końcówce pierwszej połowy na prowadzenie wychodzi Sante, ale Zoria już po chwili odpowiada z rzutu karnego, a na przerwę schodzimy z wynikiem 4:4. W drugiej połowie tempo meczu nie zmienia się. Nadal oglądamy ostrą grę i walkę z obu stron. Nie brakuje też goli. W 40 minucie pięknym trafieniem z przewrotki zaskakuje nas Mikołaj Tokaj. Piłka została wyrzucona z autu a zawodnik Sante idealnie się do niej złożył i było 7:7. Wydawało się, że tutaj nic nie może się już wydarzyć, ale na koniec meczu strzela Orest Petryszyn dając zwycięstwo drużynie gospodarzy. Spotkanie kończy się wynikiem 8:7 dla Zorii Streptiv.
Mecz rozpoczął się od pozytywnego akcentu, gdy Młodzieżowcy wykazali się fair play, czekając na spóźnionych gości. To już na początku dało dowód na sportową postawę gospodarzy. O tym, jak ciężkim rywalem do gry są Młodzieżowcy, doskonale przekonali się tydzień wcześniej zawodnicy Cosmosu United, którzy nie mogli poradzić sobie z ich bardzo dobrze zorganizowaną obroną ulegając 3-5. Mecz okazał się prawdziwym wyzwaniem dla Szmulek Warszawa, a już w pierwszych minutach gry Młodzieżowcy objęli prowadzenie. Dużą rolę w tym wszystkim odgrywał duet braci Krzyżańskich, którzy stworzyli skuteczną kooperację w ataku. Zawodnicy Szmulek Warszawa próbowali atakować, ale nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie usposobioną defensywę oponentów. Ich próby zdobywania bramek ograniczały się już w pewnym momencie do strzałów z dystansu. Po jednym z nich Filip Pacholczyk był o włos od nominacji do bramki kolejki. Piłka na jego nieszczęście odbiła się od spojenia bramki z poprzeczką. Bramkarz Młodzieżowców także był w dobrej formie, wyłapując kolejne próby rywali. W drugiej połowie prowadzący kontynuowali dominację, zdobywając kolejne bramki i nie pozwalając gościom na zbyt wiele. W finałowej odsłonie zanotowali łącznie dziesięć trafień, a mecz zakończył się wynikiem 13-0 na korzyść gospodarzy. Ten znakomity występ pozwolił Młodzieżowcom po trzeciej serii znaleźć się w strefie medalowej, a ich doświadczenie, konsekwencja i koncentracja były kluczowe w osiągnięciu tego sukcesu.
Sezon 2023/2024 nie zaczął się zbyt dobrze dla Perły WWA i Smoczej Furiozy. Obie ekipy pierwsze dwa mecze przegrały, co sprawiło, że znalazły się na końcu ligowej tabeli. Niedzielne starcie miało ogromne znaczenie, bo wygrany mógł odbić się od dna, a drużyna przegrana była pewna, że kolejny tydzień spędzi na 10 miejscu w tabeli. Początek spotkania należał do Perły. Gospodarze świetnie rozgrywali piłkę, byli groźniejsi pod bramką przeciwnika, a przede wszystkim dużo skuteczniejsi. Gościom za dużo akcji się nie kleiło, co skutkowało zerowym dorobkiem bramkowym do przerwy. Tymczasem gospodarze za sprawą Oliwiera Tetkowskiego i Macieja Zambrzyckiego prowadzili 3:0. Obaj panowie byli niezwykle skuteczni, ale nie byli chyba gotowi na remontadę po przerwie. Smocza Furioza po poważnej dyskusji, zaczęła w końcu grać na swoim wysokim poziomie. Minęło niewiele ponad 10 minut drugiej połowy, a na tablicy wyników remis. Najpierw 3:3, po chwili 4:4. Wydawało się, że to jest ten moment i goście w końcu udowodnią, że odmieniona Smocza Furioza przekona wszystkich, że to jest ich mecz. Niestety, nic z tych rzeczy, bo mimo mobilizacji, znów uaktywnił się duet Tetkowski-Zambrzycki, którzy w tym spotkaniu grali jak natchnieni. To było niczym spotkanie Amadeusza Mozarta i Fryderyka Chopina na boisku. Ostatecznie Perła pokonała Smoczą Furiozę 7:4 i w obliczu innych wyników, uciekła ze strefy spadkowej.
Mecz na szczycie trzeciej ligi toczył się pomiędzy Fuszerką, a FC Kryształ Targówek. Oba zespoły, jako jedyne miały do tej pory komplet punktów. Spodziewaliśmy się zatem wyrównanego spotkania, w którym o losach zwycięstwa może przesądzić jedna bramka. Gospodarze na mecz stawili się w dość skromnym składzie z tylko dwiema zmianami i bez nominalnych bramkarzy. Miedzy słupkami stanął Maciej Chrzanowski, którego czekało pracowite 50 minut. Natomiast goście, którzy przyszli w szerszej obsadzie potrafili wykorzystać nadarzającą się okazje i od pierwszych minut narzucili własne warunki gry. Efektem takiej taktyki było szybkie wyjście na prowadzenie i powiększanie go. Gospodarze swojego pierwszego gola zdobyli w 13 minucie, lecz do odrobienia mieli jeszcze sześć i była to misja z gatunku niemożliwych. Chociaż czy na pewno? Zanim pierwsza połowa się zakończyła, Fuszerka jeszcze trzykrotnie pokonała Kacpra Romanowskiego i w meczu, który wydawał się przesądzony, nagle znów doświadczyliśmy emocji. Kiedy zawodnicy po krótkiej przerwie powrócili na boisko, zobaczyliśmy starania gospodarzy o jak najlepszy wynik, lecz mała liczba zmian i zmęczenie nie pomagało. Zawodnicy z Targówka grali natomiast „swoje” i potrafili wykorzystać zmęczenie rywala strzelając mu aż pięć goli, nie tracąc przy tym żadnego. Ta okazała wygrana sprawiła, że FC Kryształ Targówek jest samodzielnym liderem trzeciej ligi. Fuszerka natomiast spadła za podium i posiada ujemny bilans bramkowy. Mamy nadzieję, że gospodarze nie będą mieli już więcej problemów kadrowych, bo gdyby w niedzielę przyjechali szerszym składem, to wynik byłby zdecydowanie bardziej wyrównany.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)