Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 7 Liga
Przed meczem pisaliśmy, że będzie to arcyważne spotkanie, bo jeśli wygrają Kubany to obie ekipy zrównają się punktami. I to właśnie gościom dawaliśmy większe szanse, choć faktycznie szykował się niezwykle wyrównany mecz. I taki też był! Mimo kilku “setek” zawodników w pomarańczowo-czarnych strojach, pierwszą bramkę zdobyli dopiero w 15 minucie. Karol Talarek inteligentnie przełożył obrońcę i wykończył strzałem przy słupku. Chwilkę później Kubany mogły podwyższyć prowadzenie, ale ich gol nie został uznany, ze względu na źle wykonany rzut z autu. Goście nie zrezygnowali ze swoich starań i w końcu podwyższyli prowadzenie. W 22 minucie bramkę kontaktową zdobył Zawadzki, który popisał się spokojem w polu karnym rywali. Przed przerwą dwa kolejne trafienia zaliczyli goście (między innymi piękne uderzenie z daleka Antoniuka), a wynik w protokole prezentował się następująco - 1:4. W drugiej połowie Łuczak wziął sprawy w swoje ręce i pomógł swojej drużynie wrócić do gry. W 34 minucie mieliśmy zatem 3:4, a sprawa ostatecznego rozstrzygnięcia wciąż była otwarta. Na szczęście dla Kubanów, Papadiuk był tego dnia w świetnej formie i dał im trochę oddechu kolejnym trafieniem. Parę minut później obserwowaliśmy jednak nieporozumienie obrońców gości, które skrzętnie wykorzystali reprezentanci WSnT. Mimo tych starań i pięknej pogoni nie zdołali ani razu wyjść na prowadzenie. Ostatecznie Kubany wygrały 6:5, doganiając rywali w ligowej tabeli.
Gospodarze, czyli FC Polska Górom, słyną z silnych i nieprzewidywalnych charakterów, ale także solidnego kolektywu, który jednak wciąż ma problemy z załapaniem stabilizacji, czego efektem jest tylko środek tabeli. Z kolei goście, czyli KS Złoty Strzał, do tej pory tylko raz zdołał wywalczyć punkt w zremisowanym meczu. Początek raczej zgodnie z oczekiwaniami, grający twardą piłkę „Polacy” przejęli dość szybko inicjatywę i raz po raz nękali młodych graczy gości pod ich bramką. Pierwszy efekt przyniosła akcja przeprowadzona przez Kubę Kucharskiego, który dograł piłkę do Czarka Dudka, a ten strzałem po ziemi otworzył rezultat potyczki. Także „Czarodziej” był autorem bramki na 2:0, kiedy nie zmarnował podania kolegi. Kolejne dwa trafienia to świetna gra Kacpra Kowalskiego, który najpierw po dograniu Michała Oktały zdobył bramkę na 3:0, a następnie wykreował świetną okazję dla wspomnianego wcześniej Kuby Kucharskiego, a ten podwyższył na 4:0. Kiedy wydawało się, że „Złoci” nie będą mieli nic do powiedzenia, bramkę dla gości zdobył Michał Belina. Jeszcze przed przerwą gracze KS-u stanęli przed okazją skrócenia dystansu i ją wykorzystali, a konkretnie poprzez egzekucję rzutu karnego w wykonaniu Janka Garnczarka i mieliśmy 4:2. Niestety, druga połowa to absolutna dominacja ekipy Olo Kuśmierza. Możemy to jedynie skwitować faktem, iż strzelali w niej tylko „Polacy” i to aż siedmiokrotnie. Najlepsze statystyki indywidualne zapisali na swoim koncie Kacper Kowalski (trzy bramki i dwie asysty), Kuba Kucharski (dwa trafienia oraz cztery asysty) oraz autor czterech goli, Czarek Dudek. Wynik końcowy 11:2 niestety oddawał przebieg spotkania. FC Polsce Górom gratulujemy kompletu punktów, a młodym graczom gości życzymy powodzenia w kolejnych spotkaniach !
Nie mogło być inaczej. Laga Warszawa wygrała swój siódmy mecz z rzędu i może już poważnie myśleć o złotym medalu na koniec sezonu. Żoliball natomiast walczy o wyjście ze strefy spadkowej, ale jeśli tylko będą przychodzić pełnym składem, powinni dać radę się utrzymać. Nie przybliżyli się jednak do tego celu w 7. kolejce, bo już po sześciu minutach dwiema bramkami prowadzili goście. Żółtowski zaliczył asystę i zdobył gola, więc nic dziwnego, że został finalnie wybrany zawodnikiem meczu. Z drugiej strony Żoliballe dawali z siebie 100% i zdołali zdobyć bramkę kontaktową. Później jednak Wzorek i Pogłód dali o sobie znać, sprawiając, że do przerwy było już 1:4. W drugiej połowie wyglądało to podobnie. Mecz bez większej historii, bo Lagersi się rozpędzali, a ekipa z Żoliborza nie była w stanie temu zapobiec. Hat-tricki zdobyli Dąbrowski i Wzorek, kilka asyst zanotowali Bajek i Święcicki. Bramkową passę gości przerwał Kamil Lanek, który pewnie wykorzystał rzut karny, strzałem w okienko. Zawodnik gospodarzy okazał się prawdziwym mistrzem stałych fragmentów gry, biorąc pod uwagę, że w pierwszej połowie wykonywał rzuty rożne na przemian prawą i lewą nogą! Ostatecznie jednak na niewiele się to zdało, bo lider 7. ligi kontynuował swoją dominację i doprowadził do wyniku 2:11.
W meczu pomiędzy zajmującymi drugie miejsce w tabeli Dzikami, a drugimi od końca Partyzantami z Włoch goście wyraźnie stawiani byli w roli faworyta. Pierwsze minuty spotkania przebiegały bardzo spokojnie i zawodnicy obydwu drużyn badali wzajemnie w jakiej dyspozycji jest ich przeciwnik. Ku zdziwieniu wszystkich to drużyna gospodarzy pierwsza wyszła na prowadzenie w tym meczu - po strzale Michała Danga. Radość chłopaków z warszawskich Włoch nie trwała jednak zbyt długo. Na początek Tymek Kuroczko po asyście Konrada Adamczyka pokonał bramkarza gospodarzy i tym samym rozwiązał worek z bramkami dla Dzików. Wcześniej wymieniony zawodnik z Bielan korzystając z dobrej dyspozycji dnia w pierwszej połowie dołożył do swojego dorobku jedną asystę, oraz dwie bramki. Jego koledzy postanowili pójść jego śladami, a w szczególności Szymon Bednarski, który postanowił sprawdzić kto strzeli w tym meczu więcej bramek i zaliczy więcej asyst. To właśnie ciągłą żądza powiększania przewagi doprowadziła ich do komfortowego wyniku 2:6 – kończąc tym samym pierwszą odsłonę rywalizacji. Druga połowa to kontynuacja skutecznego oblegania bramki Partyzanta. Gospodarze starali się jak mogli, aby wyciągnąć z tego meczu jak najlepszy wynik. Niestety wola walki okazała się niewystarczającym argumentem w zderzeniu z boiskową jakością rywala. Sytuacja w tabeli, braki kadrowe i różnica poziomu sportowego te aspekty zadecydowały o finalnym rezultacie 5:13.
Pewne zwycięstwo gospodarzy nad faworyzowanymi gości. Ekipa Piotra Kawki w minioną niedzielę odniosła wysoką wygraną nad drużyną FFK Oldboys i mimo mało skutecznej pierwszej połowy tego pojedynku zdołała zaskoczyć swoich rywali w drugiej odsłonie. Kapitalny Oskar Krajewski, który zdobył tego wieczoru cztery bramki, zaliczając przy tym jedną asystę spisał się wprost kapitalnie. Tego dnia wszystko zdawało się iść po jego myśli – piłka słuchała go jak nikogo innego na placu gry, przez co jego postawa walnie przyczyniła się do tego sukcesu. Gospodarze wypadli również zdecydowanie lepiej pod kątem wytrzymałościowym na tle swoich starszych - bardziej doświadczonych kolegów. Wachlarz jakościowo dobry zmian przyniósł zamierzony skutek, a dzięki potknięciu Żoliballa gracze w żółtych strojach mogą cieszyć się z „odjechania” grupie pościgowej na co najmniej trzy oczka. Goście natomiast muszą ponownie wstąpić na zwycięską ścieżkę, ponieważ drużyna Olka Kuśmierza czyli FC Polska Górom zdaje się stąpać im po piętach. Przed nimi starcie z liderującą Lagą Warszawa, z tego powodu zadanie to można określić mianem ciężkiego. Jednakże FFK nie powinno tracić nadziei, ponieważ posiadają w swoich szeregach kapitalnego snajpera Vitaliego Yakovenko, który w meczu przeciwko Wiecznie Drugim popisał się trzema trafieniami. Z kronikarskiego obowiązku wynik tego spotkania to 8:4 na korzyść gospodarzy. Dzięki niemu role w ligowej tabeli zdają się powoli odwracać, a całość rozgrywek niewątpliwie podniosła swoją ciekawość i zainteresowanie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)