Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 15 Liga
Zbliżając się do końca rundy jesiennej, jesteśmy w stanie stwierdzić, że Partyzant Włochy jak dotąd osiągnął już swoje piłkarskie maksimum. Po sensacyjnej wygranej z liderującym wówczas Mocnym Narketem i remisie z Warsaw Pistons, ekipa Aleksandra Markowskiego wróciła na ścieżkę porażek. Ich rywal, FC Nieśmiertelni Wojownicy, przed bezpośrednim pojedynkiem znajdował się w odwrotnej sytuacji. Zespół w ostatnich dwóch spotkaniach zdobył komplet punktów, dzięki czemu zbliżył się do TOP 3. Spotkanie zgodnie z przedmeczową predykcją rozpoczęło się od dominacji gości. Gracze Nieśmiertelnych Wojowników bardzo szybko wyszli na trzybramkowe prowadzenie. Następnie mieliśmy przyjemność oglądać fantastyczne pięć minut w wykonaniu gospodarzy. Trafienie Skiby oraz Błaszczyka to niestety jedyne, na co było stać zespół z warszawskich Włoch. Rywal bowiem zdołał zdobyć bramkę tuż przed przerwą na 2:4. Jak o pierwszej części zawodów można powiedzieć sporo, tak o drugiej połowie można zasadniczo nie wspominać. W tym okresie KS Partyzant Włochy borykał się z ogromnym problemem w defensywie, co ponadto przekładało się na fazę ataku. Rywale wykorzystywali swoje kolejne szanse, do których dochodzili z coraz większą łatwością. Dzięki temu FC Nieśmiertelni Wojownicy zdołali zaaplikować rywalowi kolejne pięć bramek, tracąc przy tym zaledwie jedną. Tak fantastyczna dyspozycja tego zespołu, dała im gładkie zwycięstwo 3:9.
O 15:30 na Arenie Grenady odbył się mecz pomiędzy Karabakh Azerbejzan i Santiago Remberteu. Pierwsza połowa była dość wyrównana. Trudno było wskazać faworyta, można było jednak zauważyć, że goście mieli nieco więcej sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać, a strzelone bramki padały bardziej z przypadku, jak np te po trafieniach samobójczych. Zespół gospodarzy oddawał pewne strzały, groźne, trudne do obrony, ale przez błędy defensywy, pierwszej połowy nie udało się przechylić na swoją stronę. Wynik do przerwy to 4:4, chociaż patrząc na ilość sytuacji po obu stronach wydaje się to absurdalne i niemożliwe. Duża w tym zasługa obydwu bramkarzy. Druga część spotkania to zupełnie inny mecz, jakby przyszły grać inne drużyny. Karabakh bezradny, ospały, zmęczony, bez pomysłu na grę. Santiago w gazie, z dobrym wykończeniem, dające koncert ze sporą ilością bramek. Zwłaszcza duet Wójtowicz - Syrnyk był tego dnia niesamowity. Łącznie strzelili 10 bramek oraz zanotowali 8 asyst. Wliczając samobója i gole bez asysty, to mieli udział niemalże przy każdej bramce. Jesteśmy pewni, że ta dwójka powalczy o nagrody indywidualne, gdyż na boisku rozumie się bez słów. Mecz zakończył się finalnie pewnym zwycięstwem Santiago Remberteu 5:13.
W meczu pomiędzy drużyną Elitarni Gocław a Warsaw Pistons nie było żadnej niespodzianki. Była to niezwykle jednostronna rywalizacja, a Elitarni zaprezentowali doskonałą formę ofensywną i pełną dominację na boisku. Byli bezlitośni dla swoich rywali. Wykorzystywali najmniejszą lukę w ich defensywie, zamieniając ją na bramkę. W pierwszej połowie goście byli bezradni i nie mieli żadnych okazji, aby realnie zagrozić bramce strzeżonej przez Marcina Głębockiego. Druga połowa wyglądała bliźniaczo podobnie do pierwszej. Pełna dominacja, wręcz deklasacja ze strony gospodarzy, którzy po każdym kolejnym strzelonym golu nawet nie myśleli, aby się zatrzymywać. Ich napastnicy popisywali się zarówno techniką, jak i skutecznością, wykorzystując niemal każdą okazję. Warsaw Pistons zdołali zdobyć jeszcze dwa gole w końcówce meczu, ale były to jedynie honorowe trafienia. Gra Elitarnych była pokazem świetnego zgrania drużynowego, kreatywności w ataku i żelaznej dyscypliny w obronie. Warsaw Pistons, choć ambitni, nie byli w stanie sprostać tak wymagającemu przeciwnikowi. Wynik 11:3 pokazuje różnicę klas i jest dowodem na świetną dyspozycję triumfatorów.
O 17:30 na sektorze B Areny Grenady wyszły naprzeciw sobie zespoły Mocny Narket oraz FC Babice. Chwilę po rozpoczęciu spotkania drużyna gospodarzy objęła dwubramkowe prowadzenie. Pięknym strzałem z dystansu popisał się bramkarz Ruben Nieścieruk. Zespół gości przez całą pierwszą część nie był w stanie za wiele pokazać. Oczywiście stworzył kilka groźnych okazji, ale albo brakowało zdecydowania, albo precyzji. Ich pojedyncze strzały bronił za to bez kłopotów bramkarz Narketu. Z kolei prowadzący ciągle kreowali sobie coraz lepsze okazji, tyle że również pozostawali nieskuteczni. Do przerwy wynik brzmiał 3:0. W drugiej połowie młoda drużyna FC Babice zaskoczyła i postawiła się faworytowi. Chłopaki jako pierwsi strzelili bramkę, potem co prawda stracili, ale przez prawie 20 ostatnich minut Mocny Narket został zepchnięty do defensywy. Zagrażał jedynie z kontry. Na koniec meczu przegrywającym udaje się zbliżyć do stanu 4:3, ale brakuje już czasu żeby wyrównać. Wydaje się, że głównie ze względu na pierwszą połowę gospodarze zasłużyli na zwycięstwo, ale jeśli mecz trwałby dłużej, to kto wie czy Babice nie sprawiły by niespodzianki. Bo remis czy nawet wygrana, były tutaj w zasięgu.







)
)
)
)
)
)
)
)