Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 4 Liga
To spotkanie miało być hitem kolejki i gdyby nie brak składu oraz lepienie braków na minutę przed gwizdkiem przez Husarię, to kto wie jak ten mecz by się potoczył. Laga Warszawa do spotkania podchodziła w roli lidera, ale wiedziała że musi być maksymalnie skoncentrowana, bo rywale mieli zamiary zbliżyć się w tabeli punktowo, by na wiosnę powalczyć o mistrzostwo. Początek meczu niespodziewany jak na warunki kadrowe dla gości i to oni wyszli na dwubramkowe prowadzenie. W bramce niezwykle pewnie interweniował Łukasz Gołębiowski a w polu zdecydowanie wyróżniał się Sebastian Ignacak. I to właśnie po jego asyście Husaria zdobyła pierwszą bramkę a sam Sebastian był autorem drugiego trafienia. Laga jakby zaskoczona faktem, iż rywale mają problemy kadrowe, nie potrafiła wykorzystać szans na początku meczu. Taki stan rzeczy trwał długo i dopiero końcówka pierwszej połowy odblokowała skuteczność w ofensywie gospodarzy. Dwie bramki niemal do szatni dały remis 2:2, co zwiastowało jeszcze ciekawsze drugie 25 minut. Husaria łudziła się, że uwięzieni przez maraton zawodnicy nagle się pojawią i wspomogą zespół, ale z każdą minutą drugiej odsłony ta nadzieja gasła. Tak więc Tomek Hubner musiał zarządzać tym co miał na placu, a że była to zaledwie meczowa szóstka to z czasem zaczęło jego podopiecznym brakować tlenu. Laga widząc, że rywale opadają z sił podkręcała tempo i co najważniejsze zaczęła zdobywać gole. W sumie strzeliła w drugiej połowie pięć, nie tracąc żadnej, co dało pewne zwycięstwo 7:2. Gospodarze zasłużenie wygrywają mecz na szczycie i nadal przewodzą w tabeli czwartej ligi. Husaria musi zatem nie tylko wygrywać wszystko do końca, ale liczyć, że Dziki i Laga gdzieś zgubią po drodze punkty.
Dla obu ekip było to bardzo ważne spotkanie, choć w zupełnie innym kontekście. BJM walczyło o dogonienie podium, a Compatibl o wyjście ze strefy spadkowej i pozostanie w stawce. I o ile gospodarze podeszli do zadania bardzo solidnie, o tyle głównym przeciwnikiem gości była własna słabość, wynikająca z niedomagającej frekwencji. W pierwszej fazie meczu obie ekipy skupiły się na sprawdzaniu dyspozycji bramkarza przeciwnika i zarówno Marcin Skowroński jak i Oleksandr Fedosiuk pokazali klasę i wykazywali się szczególną czujnością między słupkami. Nie brakowało groźnych akcji raz pod jedną, to pod drugą bramką, ale na pierwszego gola musieliśmy czekać aż do 21 minuty. Wynik otworzył Patryk Ciborski, a po chwili było już 2:0 po trafieniu Filipa Odolińskiego. Druga połowa to już klasyczna historia drużyny ze zbyt małą liczbą rezerwowych. BJM szybko podwyższyło po golu Pawła Tamowskiego, ale w 35 minucie pięknym strzałem z dystansu popisał się Jacek Fijałek i przewaga BJM stopniała, Tyle, że z minuty na minutę zawodnicy Compatibl opadali z sił. Za to swój koncert zaczęli grać Patryk Ciborski i Paweł Tamowski. W odstępie 5 minut gospodarze odjechali z wynikiem, a Patryka i Pawła praktycznie nie dało się zatrzymać. Przy stanie 5:1 morale drużyny przyjezdnej wyraźnie opadły, a zawodnicy BJM nie zwalniali nogi z gazu i dokładali kolejne trafienia. Warto odnotować, że Marcin Skowroński występujący w roli golkipera zaliczył w tym meczu aż trzy asysty, co pokazuje jak niewiele wystarczało ekipie BJM, aby stworzyć groźną sytuację bramkową. Mecz zakończył się niepozostawiającym żadnych złudzeń wynikiem 10:1, a dzięki pewnemu zwycięstwu BJM traci do podium już tylko jeden punkt.
Kryształ Targówek gra u nas w 3 lidze od jesieni. Z powodu rezygnacji jednej z drużyn w 4 lidze, chłopaki stworzyli drugą drużynę i w ten sposób dołączyli do grona czwartoligowców. Pantera zajmuje w tabeli miejsce w strefie spadkowej z dorobkiem 7 oczek. Od pierwszych minut zdecydowanie lepiej wygląda gra gospodarzy, którzy w niecałe 10 minut wyrabiają sobie swobodną trzybramkową przewagę. Atak rezerw Kryształu świetnie rozpracowywał i niszczył szeregi Pantery kontratakami oraz posiadanymi umiejętnościami technicznymi. Przy akcji na 4:0 pięknym podaniem ze środka pola zostaje obsłużony Nikodem Łęczycki, który podając do Kuby Rogulskiego notuje asystę, lecz bramka nie zostaje uznana. Część osób uważała, że Nikodem utrzymał piłkę w boisku, zaś druga część, że piłka wyszła. Finalnie sędzia wskazuje na aut i gramy dalej. Rezerwy drużyny z Targówka się nie zatrzymują i doprowadzają do wyniku 6:2 na koniec pierwszej połowy. Ekipa gości zaczęła się powoli podnosić i czytać rywali, co pozwoliło im na zdobycie dwóch bramek. Wynik do przerwy to 6:2. Po zmianie stron dochodziło do częstszych akcji ofensywnych, co cieszyło z pewnością kibiców, bo zaczęło wpadać jeszcze więcej goli. W drugiej części spotkania poza duetem Rogulski & Łęczycki zaczął błyszczeć również Mateusz Jasztal. Indywidualnie wypracowywał sobie sytuacje przechodząc nawet dwóch rywali. Na koniec spotkania zawodnicy zespołu w szarych koszulkach dorzucili jeszcze dwie bramki, ale to było za mało, by z dobrze grającym Kryształem II pokusić się o coś więcej niż honorowa porażka. Spotkanie zakończyło się wynikiem 10:5.
Mecz zespołów z dolnej połowy tabeli rozpoczął się po myśli FC Shadows, którzy już po 2 minutach objęli prowadzenie w tym meczu. To takim ciosie Oldboje chwilę dochodzili do siebie, ale z czasem zyskiwali przewagę na boisku. W 7 minucie udało im się wyrównać po bramce Marcina Wiktoruka, a 6 minut później wyszli nawet na prowadzenie po samobójczym golu oponenta. To było ostatnie trafienie w pierwszej połowie, ale emocji na boisku nie brakowało. Iskrzyło między zawodnikami, niekiedy aż za bardzo, ale trudno się dziwić, bo żadna z drużyn nie zamierzała odpuścić, a do tego mieliśmy sporo fizycznej i kontaktowej gry. Po zmianie stron znów boiskowe wydarzenia nie poszły po myśli Olbojów. Najpierw arbiter podyktował rzut karny dla Shadows, który był dyskutowany jeszcze długo po końcowym gwizdku. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Andrzej Rykalov i mieliśmy remis, który utrzymywał się przez dłuższy czas. Na 10 minut przed końcem ponownie Andrzej Rykalov wykonywał stały fragment gry, tym razem rzut wolny, i znów pokonał Michała Piątkowskiego. Końcówka należała jednak do Oldbojów. Najpierw Jacek Pryjomski wykazał się stoickim spokojem w polu karnym trafiając na 4:4, a tuż przed zakończeniem meczu, Norbert Bormański dobił odbitą od słupka piłkę i zapewnił Oldbojom 3 punkty w tym jakże ważnym meczu. Widać, że team z Osiedla Derby solidnie przepracował zimę i być może wiosną zobaczymy o wiele lepsze występy tego zespołu niż jesienią. Shadows natomiast może czuć niedosyt,, bo naszym zdaniem remis nikogo by w tym spotkaniu nie skrzywdził.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)