Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 11 Liga
W ramach dziewiątej kolejki Kometa Warszawa podejmowała Pogromców Poprzeczek. Zdecydowanym faworytem przed tym spotkaniem byli gospodarze, którzy notują niesamowitą passę zwycięstw. Goście przystępowali do tego meczu bez nominalnego bramkarza, co już przed pierwszym gwizdkiem był sporym osłabieniem. Niestety napastnicy Komety dość szybko odnaleźli braki w szeregach defensywnych rywala i już w trzeciej minucie spotkania wyszli na prowadzenie. Gospodarze narzucili rywalom wysoki pressing, co utrudniało im konstruowanie akcji. Jedyne szanse jakie mieli nadarzały się po kontrze, ale tam brakowało już skuteczności pod bramką przeciwnika. W pierwszej połowie spotkania bramka dla Komety padała średnio co minutę. Pomimo tego goście nie tracili wiary i cały czas starali się zagrozić bramce rywala. W drugiej części spotkania gospodarze byli bezlitośni i zimną krwią poprawiali swoje statystyki strzeleckie. Ewidentnie bramka na 17:0 ustawiła wynik tego spotkania. Iskra nadziei dla Pogromców nadarzyła się w 35 minucie spotkania, kiedy Tomek Mazurek wykorzystał karnego, ale przewaga była na tyle duża, że było to raczej honorowe trafienie. Liczba trafień Komety Warszawa w tym spotkania była tak ogromna, że każdy z zawodników grających w tą niedzielę brał udział przy bramce. Pomimo różnicy klas zawodnicy gospodarzy zachowali koncentrację do ostatnich minut spotkania. Ani przez moment nie planowali odpuścić żadnego starcia z rywalem, który pomimo świadomości porażki cały czas walczył i chciał cieszyć się grą. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 24:2 dla Komety Warszawa, co na pewno jest niesamowitym oraz niecodziennym osiągnieciem.
Zaskakująca dominacja FC Vikersonn! Sąsiedzi z tabeli zazwyczaj prezentują wyrównany poziom i takiego meczu również się spodziewaliśmy. Orły ostatnio prezentowały niezły styl, więc można było oczekiwać, że zechcą w końcu powalczyć o zwycięstwo. Tymczasem pomarańczowy zespół gości od samego początku prezentował się niezwykle solidnie. Strzelanie zaczął Nasinnyk, później dołączyli do niego również Butenko i Bilous. Widzieliśmy szaloną walkę o piłkę, kończące się wybiciem piłki bramkarzowi, a także imponujące uderzenia głową, przelatujące nad golkiperem Orłów. Do przerwy było już 0:6 i niewiele wskazywało na to, że OZ będą w stanie powalczyć w drugiej części meczu. Zaczęli jednak zaskakująco dobrze. Na 1:6 trafił Kolasa, a chwilę później gola dorzucił Kurowicki. Niestety były to ostatnie trafienia gospodarzy. Podrażnieni zawodnicy FCV ruszyli ze zdwojoną siłą. Ponownie imponował duet Butenko - Nasinnyk, który odpowiadał łącznie za 10 goli dla swojego zespołu. W końcówce zespół Orłów był już zupełnie bezsilny, czego efektem były kolejne trafienia gości. Skończyło się wynikiem 2:12, który sprawił, że to Vikersonn wskoczył na czwarte miejsce z jednopunktową stratą do podium. Orły przezimują na piątej lokacie z nadzieją na lepsze wyniki w rundzie wiosennej.
Solidna sensacja w meczu Dynamo Wołomin, w którym ich przeciwnikiem była trzecia drużyna Oldboys Derby. Mimo pozornej różnicy poziomów i odmiennej sytuacji w tabeli Odlboysi podjęli w tym pojedynku rękawice – wygrywając pewnie z faworyzowanym rywalem. Gracze w białych strojach poprzez absencje kilku czołowych graczy byli tego dnia jedynie cieniem drużyny, którą pamiętamy z początków rundy, kiedy to na sześć meczy wygrali czterokrotnie, remisując i przegrywając zaledwie raz. Mimo wszystkiego należy oddać cesarzowi co cesarskie i przyznać tym samym, że ekipa Przemysława Białego zagrała wprost kapitalnie. Manewr z przesunięciem z linii ataku Adama Włodarczyka, oraz fakt ustawienia go jako ostatniego stopera przyniósł zamierzony efekt, a sam wcześniej wymieniony zawodnik pokazał się w tym spotkaniu z dobrej strony. Większość akcji rywala zatrzymywała się właśnie na nim, a zdolność skutecznego wyprowadzenia kontrataku zaowocowała trzema trafieniami i dwiema asystami w jego wykonaniu. Bezapelacyjnie była to postać wiodąca. Nie możemy jednak zapominać o Janie Dominiewskim i Sławomirze Ogorzelskim – duet ten wspomagał z pełnym zaangażowaniem swojego kolegę, przez co finalny wynik tego spotkania opiewał na 4:7, na korzyść gości. Seria dwóch wygranych na koniec rundy utwierdza nas w przekonaniu, że nie jest to ostatnie słowo tego zespołu, a runda rewanżowa zapowiada się nader ciekawie.
W niedzielę po południu około godziny 18:00 na boisko wybiegły dwie drużyny z dołu ligowej tabeli 11 Ligi Fanów. Mecz od pierwszego gwizdka jawił się Nam na bardzo wyrównany, zacięty i czysto sportowy pojedynek. Obie drużyny na przemian konstruowały składne akcje zakończone strzałami na jedną lub drugą bramkę. Jeden z nich przyniósł efekt już w drugiej minucie. Z dystansu precyzyjnie uderzył Hubert Jakoniuk na 1:0. Po kilku próbach odwetu ze strony Vistuli Varsovia wreszcie drogę do bramki znalazła futbolówka uderzona przez Łukasza Rostka, któremu podawał kolega z zespołu Łukasz Han. Warto zwrócić uwagę na Łukasza Rostka, ponieważ zawodnik ten aż czterokrotnie dawał powody do zadowolenia swojej drużynie. Swoje dokonania rozpoczął wyprowadzając w kolejnej akcji swoją drużynę na prowadzenie 1:2. Green Team jednak przed przerwą zdołał jeszcze odpowiedzieć bramką wyrównującą i do przerwy mieliśmy remis 2:2. Druga połowa, gwizdek sędziego rozpoczyna Mateusz Legacki, podaje do Rostka i ten w pierwszym swoim kontakcie z piłką w drugiej połowie wyprowadza zespół na prowadzenie fantastycznym strzałem z połowy boiska. W tej odsłonie spotkania gospodarze próbowali wydrzeć prowadzenie i powalczyć do końca o korzystny dla siebie wynik, ale jednak to Vistula Varsovia zgarnia trzy punkty w ostatniej kolejce tej rundy.
W spotkaniu dziewiątej kolejki jedenastej ligi stanęły naprzeciwko siebie ekipy Piwa Po Meczu i FC Torpedo. Drużyna Andriia Barana stawała do tego spotkania z dużym komfortem. Wszystko spowodowane było porażką depczącego im po piętach Dynama, które zostało pokonane przez odradzające się niczym feniks z popiołów Oldboys Derby III. Pozorny spokój okazał się w naszej opinii gwoździem do trumny, ponieważ w pewnym stopniu splątało to nogi zawodników w pomarańczowych trykotach. Mimo remisu dwa do dwóch po pierwszych dwudziestu pięciu minutach, w drugiej połowie lepsi okazali się gospodarze, zdobywając o bramkę więcej niż rywal z minionej niedzieli. Personą, która walnie przyczyniła się do tego niebywałego sukcesu był natomiast zawodnik oznaczony numerem „8”, który wziął na swoje barki ciężar boiskowej rywalizacji zdobywając wszystkie cztery bramki. Mimo wszystko mecz mógł zakończyć się z o wiele większą różnicą bramkową, na posterunku stał jednak kapitan Torpedo. To właśnie wcześniej wymieniony Andrii Baran dwoił się i troił między słupkami, aby utrzymać bezpośredni kontakt z rywalem. Nagroda zawodnika meczu, którą otrzymał zasłużenie po tym spotkaniu, to niestety jedyne czym może otrzeć łzy i osłodzić gorycz porażki. Mimo tej straty punktów, ekipa gości zachowała status quo, zostając na drugim miejscu z trzema punktami przewagi nad drużyną spod warszawskiego Wołomina.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)