Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 9 Liga
W ramach 10. kolejki 9. Ligi kibice zgromadzeni na Arenie Grenady byli świadkami spotkania, które zapowiadało się jako wyrównane starcie dwóch zespołów walczących o podium. Asap Vegas FC podejmowało KróLewskich Wola, a stawką były nie tylko trzy punkty, ale również umocnienie swojej pozycji w czołówce tabeli.
Już od pierwszego gwizdka okazało się jednak, że boisko brutalnie zweryfikuje przedmeczowe oczekiwania. Goście z Woli weszli w spotkanie znakomicie, prezentując wysoką intensywność, świetną organizację gry i dużą skuteczność. Pierwsza połowa zakończona wynikiem 6:0 była prawdziwym popisem ich umiejętności. Na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Wojtek Biegajło, a po jednym trafieniu dołożyli Sadowski, Lewandowski, Olejnicki oraz Olwiński.
Po zmianie stron wydawało się, że KróLewscy będą kontynuować swoją ofensywną siłę, jednak chwilę nadziei gospodarzom przywrócił Piotr Grygiel. Jego dwa szybkie trafienia dały sygnał, że Asap Vegas FC nie zamierzają składać broni. Niestety dla gospodarzy był to jedynie krótki zryw. Końcówka spotkania ponownie należała do gości, którzy odzyskali pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Skuteczność i konsekwencja w ataku sprawiły, że kolejne bramki były tylko kwestią czasu. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem KróLewskich 14:2.
Taki wynik z pewnością można uznać za dużą niespodziankę, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że pokonany rywal nadal jest wiceliderem tabeli. KróLewscy Wola wysłali tym spotkaniem wyraźny sygnał do reszty ligi, że dobrze przepracowali zimę, są w znakomitej formie i poważnie liczą się w walce o najwyższe cele w tym sezonie.
Starcie Gamba Veloce kontra A.D.S. Scorpion's miało dość jednostronny przebieg. Od pierwszych minut było widać wyraźną przewagę drużyny Gamba Veloce, która potrafiła narzucić swoje tempo gry i skutecznie wykorzystywać tworzone sytuacje.
Największą różnicę na boisku zrobił duet ofensywny – Filip Wolski oraz Kuba Skwirtniański. Obaj zawodnicy byli niezwykle aktywni, napędzali akcje swojej drużyny i regularnie stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Szczególnie wyróżniał się Filip Wolski, który jest obecnie najlepszym strzelcem 9. ligi, co ponownie potwierdził swoją postawą w tym spotkaniu. Już do przerwy drużyna Gamba Veloce wypracowała sobie bardzo wyraźną przewagę, schodząc do szatni z wynikiem 6:1. Skuteczność ofensywna oraz dobra współpraca w ataku sprawiły, że rywale mieli duże problemy z powstrzymaniem kolejnych akcji.
W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się znacząco. Gamba Veloce nadal kontrolowała przebieg spotkania, dokładając kolejne trafienia. Mimo ambitnej postawy zawodników A.D.S. Scorpion's, którzy zdołali zdobyć jeszcze kilka bramek, przewaga przeciwników była zbyt duża. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 9:3 dla Gamby, a kluczową rolę w zwycięstwie odegrał duet Wolski – Skwirtniański, który swoją grą i zaangażowaniem zrobił na boisku decydującą różnicę.
Po długiej zimowej przerwie wróciliśmy na boiska warszawskiego AWF-u. W 10. kolejce naprzeciw siebie stanęły Bielany Legends oraz Klub Sportowy Sandacz. Obie ekipy miały na swoim koncie po dziewięć punktów, co dawało im miejsca w dole tabeli. Mecz zapowiadał się więc bardzo ciekawie, a stawką tej rywalizacji była wygrana z drużyną bezpośrednio zamieszaną w walkę o utrzymanie – klasyczny mecz o sześć punktów.
Oba zespoły od samego początku szukały okazji do zdobycia bramki, choć klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Tempo spotkania było szybkie, ale defensywy obu drużyn spisywały się bezbłędnie. Z drugiej strony obu ekipom brakowało większej dokładności i spokoju w rozegraniu akcji. Więcej z gry w pierwszej odsłonie mieli zawodnicy gospodarzy i to oni rozpoczęli strzelanie w tym meczu. Świetnie ustawiony Karol Kowalski dobił piłkę po strzale kolegi, czym zupełnie zaskoczył obronę rywali. Premierowa połowa zakończyła się wynikiem 1:0.
Druga odsłona tego spotkania to ponownie wymiana ciosów z obu stron. Sandacz atakował, ale często brakowało chłodnej głowy w kluczowych sytuacjach. Trzeba też oddać, że świetnie w bramce spisywał się Damian Urbaczewski. Strzelecki impas w drugich 25 minutach przełamał Konrad Wielki, który podwyższył wynik na 2:0. Ten sam zawodnik w końcówce ustalił wynik spotkania, zdobywając trzecią bramkę dla swojego zespołu. Sandacz próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, ale tego dnia ofensywa nie była jego najmocniejszą stroną. Ostatecznie skończyło się wynikiem 3:0 i to Bielany Legends zgarnęły komplet punktów, a goście musieli przełknąć gorycz porażki.
To dopiero początek zmagań w rundzie rewanżowej – liczymy, że po przerwie świątecznej zawodnicy KS Sandacz szybko wrócą na właściwe tory.
Drugie drużyny przedstawicieli Ekstraklasy - KSB oraz Ognia Bielany - spotkały się na boisku po raz drugi w tym sezonie. Ich pierwsze starcie zakończyło się wyrównaną walką i zwycięstwem LaFlame. Od tego czasu wiele się zmieniło - Laflame walczy dziś o mistrzostwo i zajmuje 3. miejsce, natomiast KSB II znajduje się na 8. pozycji, balansując na granicy strefy spadkowej. Chęć rewanżu była więc oczywista, choć składy obu drużyn również uległy zmianom.
Mecz przez długie momenty był bardzo wyrównany, a chwilami to KSB częściej utrzymywało się przy piłce, jednak nie tworzyło zbyt wielu groźnych akcji pod bramką rywali. Laflame również nie zachwycało w ataku pozycyjnym, ale znakomicie funkcjonowało w pressingu, zmuszając przeciwników do błędów przy wyprowadzaniu piłki. Aż trzy z pierwszych czterech bramek padły właśnie po takich przechwytach. W efekcie do przerwy LaFlame prowadziło 5:0 i trudno było sobie wyobrazić, co KSB mogłoby zrobić, by odwrócić losy spotkania.
Po zmianie stron zawodnicy KSB próbowali jeszcze wrócić do gry - postawili na bardziej ofensywną grę i zdołali zmniejszyć straty do stanu 3:7. W ataku wyróżniali się Nikodem Łęczycki oraz Aleksander Giżyński. Otwarta gra odsłoniła jednak ich defensywę, z czego LaFlame skutecznie korzystało. Druga połowa była znacznie bardziej dynamiczna, z dużą liczbą sytuacji po obu stronach, ale ostatecznie ponownie lepsi okazali się zawodnicy Laflame. Największymi bohaterami meczu byli Bazyli Grabiec, autor hat-tricka i asysty, oraz Jan Kołodziejski, który zanotował dorobek 2+2 w klasyfikacji kanadyjskiej. Szkoda tylko, że ten pierwszy wystąpił w tym meczu jako zawodnik nieuprawniony i finalnie ta potyczka skończyła się walkowerem 3:0 dla KSB II.
Spotkanie pomiędzy KS Iglica a TRCH dostarczyło ogromnych emocji i trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Już pierwsza połowa pokazała, że będzie to wyrównane starcie, w którym żadna ze stron nie zamierza odpuszczać. Wynik 3:3 do przerwy dobrze oddawał przebieg gry – tempo było wysokie, a akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Oba zespoły potrafiły wykorzystać błędy przeciwnika, ale też tworzyły składne, dynamiczne akcje ofensywne.
W drugiej części meczu gospodarze zaczęli delikatnie przejmować inicjatywę, choć TRCH wciąż pozostawało groźne i nie odpuszczało. Kluczową postacią Iglicy był Kacper Romanowski, który rozegrał kapitalne zawody. Zdobył trzy bramki i zaliczył asystę, a jego wynik robi jeszcze większe wrażenie, biorąc pod uwagę, że tego samego dnia rozegrał blisko 90 minut na dużym boisku. Mimo kilku niewykorzystanych sytuacji był niezwykle aktywny, dobrze ustawiał się w polu karnym i regularnie dochodził do pozycji strzeleckich.
Na pochwałę zasłużył także Kieczka, który dołożył bramkę i dwie asysty. Spokojnie rozgrywał piłkę od tyłu, porządkował grę zespołu i wprowadzał dużo opanowania w momentach, gdy mecz robił się nerwowy. Jego przegląd pola i rozsądne decyzje pomogły gospodarzom utrzymać kontrolę w kluczowych fragmentach.
Goście, mimo przedmeczowych przewidywań, pokazali charakter. TRCH nie poddało się bez walki i przez cały mecz prezentowało się nadspodziewanie dobrze. Do samego końca naciskali i próbowali doprowadzić do remisu, jednak ostatecznie to KS Iglica wygrała 6:5 po niezwykle wyrównanym spotkaniu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)