reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Chcąc bez oglądania się na innych wywalczyć brąz 9. Ligi, ASAP Vegas musiało pokonać zajmującą piątą lokatę Gambę Veloce. Zadania nie ułatwiały spóźnienia po stronie gości, lecz w duchu sportowej rywalizacji gospodarze zgodzili się na czasową ugodę, przez co obie ekipy rozpoczęły mecz czwórką w polu. To ciekawe widowisko miało naprawdę wyrównany przebieg, niemniej z początku to Gamba częściej operowała piłką, a skoncentrowany ASAP nie raz musiał zamurować się we własnym polu karnym, by zminimalizować ryzyko straty gola. Ekipa o włoskiej inspiracji dopięła jednak swego w trzynastej minucie, kiedy to po interwencji Adama Czarowskiego piłka spadła pod nogi Kuby Skwirtniańskiego, a ten przytomnie wyłożył ją Filipowi Wolskiemu, który trafił do siatki po rykoszecie od głowy Norberta Kupisza. Przed podwyższeniem wyniku przez wspomnianego Wolskiego piłkarzy ASAP uratował słupek, ale od tego momentu to oni powoli przejmowali inicjatywę w spotkaniu, zauważywszy, że wywieranie wyższego pressingu na rywalach przynosi coraz więcej korzyści. Goście bez wątpienia dopięliby swego, lecz na posterunku między słupkami Gamby stał Antoni Skowroński, który wyciągał co tylko się dało. Przed przerwą znakomity kontratak wyprowadziło ofensywne trio gospodarzy, czyli Skwirtniański, Wolski oraz Florczuk, co skończyło się golem na 2:0 ostatniego z nich. Po zmianie stron upragniony kontakt dał ekipie ASAP niezwykle aktywny Mateusz Walczak pokonując płaskim strzałem po dalszym słupku drugiego z golkiperów Gamby, Marka Kurzelewskiego. Radość nie trwała długo, bowiem dzięki trafieniu Aleksandra Olędzkiego, który dobijał wcześniej obronione przez Czarowskiego uderzenie kolegi, Gamba ponownie odskoczyła na odległość dwóch goli. Kiedy wszystko wydawało się jak to mówią „pozamiatane”, zawodnicy ASAP, niesieni fantazją i niegasnącą wiarą w odrobienie strat, dokonali czegoś nieprawdopodobnego – nie tylko zdołali dogonić wynik, ale i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę! Najpierw wstrzeloną przez Walczaka w pole karne futbolówkę z bliska wpakował do bramki Norbert Dymiński, później ci sami panowie fenomenalnie rozegrali rzut wolny, po którym padł gol na 3:3, a następnie piłka adresowana do Roberta Rzący została strącona przez niego głową idealnie w tempo do wbiegającego na lewe skrzydło Kacpra Drozdowicza, który wyniósł ASAP na prowadzenie. I to zupełnie nie tak, że rywale nagle przestali grać – ten wspaniały comeback gości nie byłby możliwy, gdyby nie parady bramkarskie iście nie z tej ziemi w wykonaniu Adama Czarowskiego. Rezultat spotkania na 3:5 ustalił na niecałe trzy minuty przed końcem Dymiński i tym samym, w tak emocjonujących okolicznościach, potwierdził brązowe medale dla swojej drużyny.

3
15:00

Kolejne spotkanie bez większej stawki to pojedynek zespołów Klub Sportowy Sandacz z KSB II Warszawa. Gospodarze przed meczem byli już pewni zakończenia sezonu w strefie spadkowej. Ich rywale natomiast po słabej rundzie jesiennej zmagania zakończą w środku ligowej tabeli. Od początku inicjatywę przejęli goście, którzy w czwartej minucie wyszli na prowadzenie. Idealnej okazji do rewanżu nie wykorzystali gospodarze, gdy piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Kolejne minuty to dominacja zespołu Michała Tarczyńskiego, którzy w ciągu kilku minut zdobyli cztery bramki. Po upływie pierwszego kwadransa gry w końcu do głosu doszli rywale, którzy dwie kolejne akcje zamienili na bramki. W ostatnich fragmentach pierwszej części meczu goście stopniowo powiększali swoją przewagę i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 3 do 10. W drugich 25 minutach obraz niewiele gry niewiele się zmienił. Zespół KSB kontrolował przebieg meczu i pewnie dążył do zdobycia kompletu punktów. Ich przewaga cały czas się powiększała a głównym motorem napędowym akcji ofensywnych był Nikodem Łęczycki, który spotkanie zakończył z pięcioma bramkami i trzema asystami. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem zespołu KSB II Warszawa 16 do 6 i należy zwrócić uwagę, że każdy zawodnik z pola wpisał się do protokołu meczowego strzelając bramkę lub dogrywając ostatnie podanie. Dla zespołu Klub Sportowy Sandacz spotkanie to może być dobrym materiałem na przyszłość, bo momentami ich gra wyglądała na prawdę dobrze.

4
16:00

Mecz pomiędzy drużynami KS Iglica Warszawa i Bielany Legends to mecz pomiędzy drużyną, która zagwarantowała sobie tytuł mistrzowski a zespołem, który sezon zakończy tuz nad strefą spadkową. Od początku w mecz lepiej weszli gospodarze, ale pierwsza ich groźna sytuacja zakończyła się świetną interwencją golkipera rywali, który sparował piłkę na słupek. Kilka minut później zespół mistrzów dopiął swego i zrobił to w ciągu trzech minut aż trzykrotnie. Wydawało się, że losy tego pojedynku mogą być już przesądzone, ale ostatnie minuty pierwszej części meczu sprawiły, że mecz nabrał rumieńców. Najpierw bramkę zdobyli goście, chwilę później ręką poza polem karnym zagrał golkiper gospodarzy przez co musiał opuścić boisko. Grę w przewadze wykorzystali zawodnicy z Bielan, którzy strzelając bramkę na 3 do 2 ustalili wynik pierwszej połowy. I w drugiej połowie poszli oni za ciosem dorzucając kolejne dwa trafienia, dzięki czemu pierwszy raz wyszli na prowadzenie. Na 10 minut przed końcem meczu żółtą kartkę dostał zawodnik gości i tym razem to rywale zdobyli bramkę w przewadze. W ostatnich fragmentach gry obydwie drużyny dorzuciły po jednym trafieniu i mecz zakończył się remisem 5 do 5. Zarówno dla KS Iglicy Warszawa jak i dla Bielany Legends zdobyty punkt niewiele zmienia w ostatecznym układzie tabeli, ale zdobycie punktu na pewno jest lepsze od przegranej na koniec ligowych zmagań w tym sezonie.

Reklama