Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 3 Liga
Kolejnym spotkaniem 3 ligi był pojedynek Zatrasia Warszawa oraz FC Inferno Team. Zdecydowanym faworytem wydawali się być goście, którzy na mapach piłkarskiej Warszawy są już bardzo doświadczoną ekipą. Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane, obie ekipy prezentowały bardzo przyjemny dla postronnego widza futbol. Na początku więcej klarownych sytuacji do wykorzystania mieli gospodarze, jednak z każdą kolejną minutą Inferno coraz mocniej atakowało bramkę Zatrasia. Remis utrzymywał się aż do końcówki pierwszej połowy i trzeba przyznać, że duża w tym zasługa bramkarza gospodarzy, który często świetnie interweniował, broniąc strzały gości. Inferno wyszło na prowadzenie dzięki zespołowej akcji Huberta Załuski oraz Daniela Dworeckiego. Do końca tej części wynik nie uległ już zmianie. Po przerwie goście kontynuowali dobrą grę w ataku a coraz bardziej składna umożliwiała im powiększanie przewagi. Już po kilku minutach drugiej odsłony Inferno wygrywało 0-2 a potem już nawet 0-6. Z bardzo dobrej strony prezentował się Tymek Sabadasz, który miał spory wpływ na grę swojego zespołu. Przy wyniku 0-6 w grę gości wdało się małe rozprężenie, co szybko wykorzystali gospodarze. Strzelili co prawda 4 kolejne bramki, jednak ostatnie słowo należało do Mateusza Łucki i to Inferno po raz drugi w tej rundzie mogło cieszyć się z wygranej. Mecz ostatecznie kończy się wygraną gości 4-7. Dla Zatrasia to dość duże zderzenie z Ligą Fanów, po dwóch kolejkach z zerowym dorobkiem zajmują ostatnie miejsce, natomiast FC Inferno Team z kompletem punktów przewodzi w tabeli 3 ligi.
Po zwycięstwach w pierwszej kolejce zarówno KK Wataha Warszawa jak i Oldboys Derby mocno liczyły na przedłużenie swojej passy. Dużą mobilizację w szeregach obu zespół dało się zauważyć w minioną niedzielę podczas ich bezpośredniego starcia. Rzadko kiedy w pierwszej połowie oglądamy tylko dwie bramki, a tak było tym razem. Wynik otworzyli gospodarze, świętując trafienie Dominika Surackiego i asystę Macieja Kiełpsza. Przed przerwą odpowiedzieli zawodnicy Oldboys Derby, gdy do siatki trafił Marcin Wiktoruk, a ostatnie podanie zaliczył Michał Kurowski. To właśnie ci dwaj asystenci okazali się największymi gwiazdami swoich zespołów. Obaj występowali z numerem “8” na plecach i bazowali na podobnych cechach: szybkości, dobrych warunkach kondycyjnych i nieprzewidywalności. Nic dziwnego, że obaj trafili do zestawienia “TOP-6”, bo w drugiej połowie dali prawdziwy popis swoich umiejętności. Ich drużyny świętowały kolejne gole, a oni trafiali po indywidualnych akcjach, jak i mocnych uderzeniach z dystansu. W końcówce Kiełpsz błysnął dryblingiem i doprowadził do wyniku 4:4 - mimo, że chwilę wcześniej KK Wataha Warszawa przegrywała jeszcze 1:4. Ostatnie słowo należało jednak do jego rywala: Kurowskiego, który zaliczył kolejną asystę przy golu Bujalskiego, a Oldboys Derby wygrało jedną bramką.
W wieczornym spotkaniu 3.ligi do rywalizacji przystąpiły ekipy Kresowi Warszawa oraz ADP Wolska Ferajna. W pierwszej kolejce gospodarze cieszyli się z trzech punktów, natomiast goście musieli uznać wyższość rywala. Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście, którzy wyglądali na bardzo zmotywowanych. Już w 15 minusie na tablicy wyników było 0-3 dla ADP, goście grali pewnie i wychodziło im niemal wszystko, czego nie można powiedzieć o zawodnikach Kresowi. Gospodarzom brakowało wykończenia a gdy starali się wyprowadzić groźną kontrę, zawodziło też kluczowe podanie. Na ich pierwszą składną akcję czekaliśmy aż do końcówki pierwszej odsłony. Wtedy to akcja Aleksandra Martyniuka zakończyła się golem Władysława Ejsmonta. Gospodarze poszli za ciosem i jeszcze przed upływem pierwszych 25 minut zdołali strzelić bramkę kontaktową. W podsumowaniu pierwszej połowy trzeba też zaznaczyć, że w niej świadkami dość ostrej, często niepotrzebnej gry po obu stronach. Druga odsłona miała już zupełnie inny charakter, obie ekipy porozmawiały w przerwie i na drugą odsłonę wyszły skupione na grze w piłkę. Tę część spotkania lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy dość szybko strzelili bramkę na 3-3. Taki stan rywalizacji sugerował kolejną utratę punktów przez ADP, na co zawodnicy gości nie mogli sobie pozwolić. Goście zdeterminowani do zdobycia trzech punktów ruszyli do ataków. Kresowia widząc coraz bardziej odważną grę przeciwników, cofnęła się na własną połowę i tam starała się odpierać ataki rywali. Taki obraz gry nie mógł przynieść nic dobrego i po niespełna 5 minutach rozpaczliwej obrony goście ponownie prowadzili w tym meczu. ADP nie chciało pozostawić nic przypadkowi i ruszyło po kolejne bramki, z bardzo dobrej strony w końcówce spotkania pokazał się Mateusz Nejman, który w kluczowych momentach z zimną krwią wykańczał akcje kolegów z drużyny. Ostatecznie skompletował klasycznego hat-tricka i głównie dzięki jego bramkom ADP z problemami, ale jednak pokonuje Kresowię Warszawa. W tabeli 3 ligi oba zespoły zrównały się punktami.
O godzinie 21:00 na sektorze B do walki o punkty przystąpiły After Wola oraz FC Astana. Bez wątpienia to spotkanie było hitem 3 ligi. Chwilę po rozpoczęciu meczu po indywidualnej akcji na 1:0 bramkę zdobywa Patryk Abbassi. Rozgniewana drużyna gości solidnie wzięła się za odrabianie strat, mądre dysponowanie piłką oraz technika indywidualna zawodników dała im prowadzenie 1:2. Wiele strzałów obronił Jakub Cygan, część z nich to świetne interwencje, a część złe decyzje oraz wykończenie zawodników. Niewykorzystane sytuacje się zemściły i After Wola kończy połowę z prowadzeniem 3:2. Po zmianie stron znacznie lepiej zaczęła wyglądała drużyna w białych strojach. Zupełnie inna gra niż w pierwszej połowie, ekipa z Woli przejęła kontrolę i nie dopuszczała praktycznie do żadnych groźnych akcji swoich przeciwników. Przy bramce na 6:3 Kacper Cześnikowski minął trzech rywali i precyzyjnym uderzeniem w okienko pewne prowadzeniu swojemu zespołowi. Ostatnie minuty były bardzo nerwowe a liczba fauli wzrosła. Bardzo dobrą grę zaprezentował szczególnie w ostatnich minutach zawodnik z numerem 8, czyli Iliyas Aidarbek. Astanie udaje się strzelić dwie bramki z rzędu, mieli już tylko jedną bramkę straty, ale na więcej nie starczyło czasu. Przyczyna porażki tkwiła przede wszystkim w pierwszej połowie, gdzie zmarnowali zbyt dużo dobrych sytuacji i powinni prowadzić co najmniej dwoma bramkami. Natomiast druga połowa należała do gospodarzy którzy byli skuteczniejsi i zasłużenie wygrali to spotkanie.







)
)
)
)
)
)
)
)