Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 7 Liga
Ostrzyliśmy sobie zęby na potyczkę Iglicy Warszawa z FC MiToTito. Wiedzieliśmy bowiem, że mimo miejsc dzielących te drużyny w tabeli, tutaj na pewno nie będzie jednostronnego widowiska. Teoretycznie zdecydowanym faworytem było MiToTito, jednak należało pamiętać, że ta ekipa ma swoje problemy i w niedzielę również nie mogła skorzystać ze wszystkich swoich najlepszych zawodników. Wystarczy wspomnieć o Michale Lechowiczu oraz Darku Pliszce. Tych dwóch graczy zostało wybranych do TOP 6 poprzedniego meczu z Iglicą (wygranego 9:2), a teraz na Arenie Grenady nie uświadczyliśmy ani jednego. Mimo tych problemów, drugi zespół w tabeli był na dobrej drodze, by ten mecz przechylić na swoją stronę. Do przerwy faworyci prowadzili 2:1, chociaż trzeba uczciwie przyznać, że więcej okazji mieli ich rywale. Świetnie między słupkami uwijał się jednak Darek Hanowicz, który potem słusznie został wybrany na najlepszego gracza swojej ekipy. W obozie Iglicy bardzo długo zawodziła skuteczność. Wszystko zmieniło się jednak w drugiej części gry, gdy na obiekt dojechał Michał Wszeborowski. Po tym jak pomylił areny, co było obiektem delikatnej szyderki ze strony kolegów, chciał chyba odkupić swoje winy i zrobił to w najlepszy, możliwy sposób. Błyskawicznie poukładał grę drużyny, która bardzo szybko nie tylko odrobiła straty, ale i wyszła na prowadzenie. W tym okresie bardzo dobrze grał też niezwykle aktywny Maciej Krupiński. FC MiToTiTo zdawało sobie sprawę, że mecz ucieka im z rąk. Mimo to byli w stanie wrócić do gry, zmniejszyć straty do jednego gola, jednak to była tylko krótka chwila, gdzie Iglica straciła kontrolę nad drugą połową. Potem wszystko wróciło już do normy, podopieczni Radka Sówki znów wyrobili sobie sporą przewagę i ku sporej radości dowieźli ją do końca w stosunku 6:4. Było to dla nich cenne zwycięstwo, bo nie dość, że pozwoliło odskoczyć od strefy spadkowej, to nic tak nie motywuje i nie daje pozytywnego kopa, jak dobry mecz z dobrym rywalem. A tak to właśnie tutaj wyglądało. Co do przegranych, to widać było, że brakuje jakości. Że wyrwy kadrowe są zbyt duże. Sam Tomek Wysogląd nie za wiele mógł zrobić, ale oddajmy drużynie Michała Czarnowskiego, że walczyła na tyle, na ile mogła. Ta porażka, w połączeniu z poprzednią z Na Wariackich Papierach powoduje, że MiToTito praktycznie nie mają już złudzeń co do walki o mistrzostwo. Teraz trzeba już bronić drugiej lokaty, zwłaszcza że z perspektywy całego sezonu ona im się po prostu należy. Ale trzeba to jeszcze udowodnić na boisku.
Oba zespoły przystępowały do tego meczu w świetnej dyspozycji. WSNT po dwóch zwycięstwach z rzędu wskoczyli na 3. miejsce w tabeli i kolejne 3 punkty pozwoliły by im gonić FC MiToTito. Z kolei Kubany dzięki 6 punktom w dwóch kolejnych spotkaniach uciekły ze strefy spadkowej. Bardzo szybko przekonaliśmy się, że to spotkanie będzie przebiegało pod dyktando WSNT. Gospodarze od pierwszego gwizdka zepchnęli rywali do głębokiej defensywy i kontrolowali spotkanie świetnie rozgrywając piłkę na całej długości boiska. Wynik otworzył już w 5 minucie Stasiak, który wykorzystał świetną wymianę podań z Krysiakiem i mocnym strzałem z lewej nogi po długim słupku pokonał bramkarza. 3 minuty później świetnym penetrującym środek boiska podaniem popisał się Stasiak, a pozostawiony bez opieki Piwowarski pewnym strzałem ustawił wynik na 2:0. Było to jednak wyjątkowe trafienie, gdyż była to setna bramka w tegorocznych rozgrywkach. Drużyna gospodarzy ani trochę nie zwalniała tempa. Bardzo szybko operowała piłką i było widać, że chce zamknąć to spotkanie jeszcze przed przerwą. Do gwizdka kończącego pierwszą połowę zobaczyliśmy jeszcze dwa trafienia Krysiaka. W drugiej części spotkania wynik dość długo nie ulegał zmianie, a gra zrobiła się zdecydowanie bardziej otwarta. Kubany często dochodziły do strzałów i tworzyły sobie dogodne sytuacje. Niestety szanse, że tej niedzieli wyjadą z AWF z choćby z jednym oczkiem, po świetnej kontrze, pogrzebał Marcin Szewczyk strzelając bramkę na 5:0. Chwilę później obejrzeliśmy honorowe trafienie gości autorstwa Rafała Sałasińkiego. Wykorzystał on stratę piłki rywali w środkowej części boiska, dzięki czemu Kubany wyszły 3 na 1 z bramkarzem rywali. Wynik spotkania na 6:1 ustalił Stasiak, który razem z Marcinem Szewczykiem został wybrany do TOP 6 kolejki. Niestety drużyna Kubanów pomimo optymistycznej postawy w drugiej połowie punktów w walce o utrzymanie będzie musiała szukać za tydzień. Niestety na koniec spotkania pomiędzy zawodnikami doszło do niepotrzebnego spięcia i miłe przyjacielskie spotkanie zakończyło się niesmakiem. Panom życzymy ochłonięcia i ustabilizowania emocji przed kolejnymi meczami.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)