Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 2 Liga
W meczu Zorii Streptiv i Contry można było spodziewać się albo jednostronnego widowiska z uwagi na częste braki kadrowe u piłkarzy Contry, albo niezwykle wyrównanego starcia, jeśli gościom udałoby się przyjechać w czołowym składzie. Niestety dla widowiska, Contra stawiła się jedynie w sześciu zawodników, a rywalizacja w takim zestawieniu przeciwko wybieganym graczom Zorii, mającym aż czterech zmienników, była po prostu nierealna.
Mecz od pierwszego do ostatniego gwizdka był czystym pogromem. Gospodarze robili na boisku, co chcieli, a obraz spotkania przypominał podwórkową grę młodszych chłopaków przeciwko starszym kolegom. Ciekawostką jest fakt, że każdy z zawodników z pola Zorii brał udział przynajmniej przy jednej bramce, choć oczywiście byli też tacy, którzy zanotowali tych udziałów znacznie więcej. Przykładem jest Vitalii Lisnychenko, który zdobył aż siedem bramek i dorzucił asystę.
Bramkarz Zorii był praktycznie bezrobotny. Cztery gole, które wpuścił, wynikały głównie z odpuszczenia gry przez kolegów z pola. Gospodarze podeszli do meczu bardzo taktycznie: widząc, że rywal przyjechał bez zmian, sami wykonywali błyskawiczne rotacje, aby każdy zawodnik mógł dać z siebie maksimum, po czym schodził, ustępując miejsca świeżemu koledze.
Tym meczem zawodnicy Zorii zdecydowanie poprawili swój bilans - zarówno drużynowy, jak i indywidualny, co może mieć znaczenie przy ewentualnych nagrodach na koniec sezonu. Mamy nadzieję, że Contra odzyska dawny blask i odbuduje się przede wszystkim kadrowo, bo to zespół, który naprawdę potrafi grać w piłkę i nieraz już to udowadniał.
W meczu na szczycie drugiej ligi zmierzyły się zespoły Ternovitsii i Rock’n Roll Warsaw. Stawka tego spotkania była wysoka, więc nic dziwnego, że obie ekipy przystąpiły do rywalizacji maksymalnie skoncentrowane. Już w pierwszej fazie meczu gospodarze zdobyli bramkę, obejmując prowadzenie. Od tego momentu goście dążyli do wyrównania i po stałym fragmencie gry dopięli swego – Vlad Voronov kapitalnie wykorzystał rzut wolny i zrobiło się 1:1.
Gospodarze jednak szybko ponownie objęli prowadzenie, zmuszając rywali do pogoni za wynikiem. Kluczowy moment meczu rozegrał się w polu karnym Ternovitsii – po starciu z obrońcami rywali Vlad Voronov padł na murawę, zahaczając jednego z przeciwników w okolicach brzucha. Sędzia po chwili przerwał grę i pokazał zawodnikowi Rock’n Rolla czerwoną kartkę. Czy słusznie? Trudno ocenić, bo sytuacja była bardzo dynamiczna i dopiero analiza powtórek mogłaby rozwiać wątpliwości co do tej decyzji.
Od tego momentu gospodarze wykorzystali przewagę, podwyższyli wynik i kontrolowali przebieg meczu. Do przerwy było 3:1. Po zmianie stron gra była wyrównana – obie drużyny miały swoje szanse, lecz brakowało skuteczności pod bramką przeciwnika i długo czekaliśmy na kolejne trafienia. W końcu Ternovitsia zdobyła gola na 4:1, praktycznie zamykając rywalom drogę do punktów.
Rock’n Roll Warsaw walczył do końca, zdołał jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:2. Ternovitsia pozostaje w tym sezonie niepokonana, a goście, mimo porażki, wciąż mają realne szanse na dobry wynik. Strata do lidera jest jak najbardziej do odrobienia.
Niezwykle wyrównane spotkanie mieliśmy okazję oglądać między AGAPE Team a Ukrainian Vikings. Od pierwszej do ostatniej minuty pojedynek był bardzo zacięty, a emocje, jakie zapewniły obie ekipy, stały na najwyższym poziomie.
Pierwsza odsłona była z lekkim wskazaniem na gospodarzy. To oni wykorzystali więcej swoich sytuacji, a ciężar zdobywania bramek tradycyjnie wziął na siebie Martynov. W zespole gości Dutchak dopisał do swojego dorobku dwa trafienia i wyraźnie wyróżniał się w tej części meczu.
Druga odsłona przyniosła dużo lepszą grę zespołu Ukrainian Vikings. Odrobili oni straty, a następnie wyszli na trzybramkowe prowadzenie za sprawą Yaremiego oraz ponownego trafienia Dutchaka. Zespół Agape dzielnie walczył do samego końca, a kolejne gole Martynova dawały jeszcze nadzieję na korzystny wynik. Niestety dla gospodarzy, strata była zbyt duża i nie zdołali już odrobić wszystkich bramek.
Tym samym Ukrainian Vikings dopisują do swojego dorobku cenne trzy punkty, które mogą okazać się dla nich kluczowe w walce o wyjście ze strefy spadkowej. Dla Agape to kolejna porażka, a ich sytuacja w tabeli wygląda z meczu na mecz coraz gorzej. Muszą pilnie zapunktować, bo inaczej nawet w rundzie rewanżowej będzie im bardzo trudno utrzymać się w 2. lidze.
W ramach 2. ligi zmierzyły się ze sobą ekipy Cyrkulatki oraz Dzików z Lasu. Spotkanie od samego początku miało niesamowicie równy przebieg, a momentami można było nawet powiedzieć, że gospodarze byli nieznacznie lepsi. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy na boisko dotarł świeżo upieczony zdobywca Ligi Mistrzów Socca na Krecie, czyli Karol Bienias. Pojawienie się tego zawodnika odmieniło obraz rywalizacji o 180 stopni.
Dziki zyskały drugie życie. Karol kreował im grę już od własnej bramki, niejednokrotnie omijał rywali dryblingiem, a czasem próbował swoich sił strzałami z dystansu. Cyrkulatka starała się odpowiadać, często tworząc naprawdę fajne i składne akcje, ale bardzo często brakowało tej przysłowiowej kropki nad i. W pierwszej połowie to Dziki schodziły na przerwę z prowadzeniem po golu właśnie popularnego "Bienia".
Druga część spotkania miała bliźniaczy obraz. Karol Bienias brał na siebie cały ciężar gry i rozegrania. Niemniej jednak warto pochwalić całą drużynę Dzików z Lasu za wzorową organizację. Po stracie piłki wszyscy natychmiast wracali na pozycje, każdy pilnował swojego obszaru, przez co Cyrkulatka miała niezwykle utrudnione zadanie, aby dostać się pod bramkę Wiktorowicza.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1 na korzyść gości, przez co Cyrkulatka zgubiła punkty, co znacząco komplikuje jej pogoń za liderem, Ternovitsią.
Spotkanie Husarii Mokotów III z Warsaw Bandziors zapowiadało się ciekawie. Obie drużyny dobrze się znają, ale tym razem mierzyły się w nieco innych składach. Husaria chciała potwierdzić swoją rosnącą formę, natomiast Bandziorsi – przełamać serię niepowodzeń i wrócić na właściwe tory.
Już na początku meczu gospodarze objęli prowadzenie. Po sporym zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Kapicy, który lewą nogą wpakował ją do siatki. Oba zespoły próbowały swoich sił w ataku, ale brakowało im skuteczności. Piłka kilka razy obijała słupki, a bramkarze ratowali swoje drużyny przed zmianą rezultatu. W końcu Husarii udało się znaleźć drogę do bramki – po efektownej indywidualnej akcji Starosty, który ustalił wynik do przerwy na 2:0.
Po zmianie stron Husaria mocno przycisnęła i szybko zbudowała wysoką przewagę, punktując trafieniami z bliskiej odległości. Najpierw dobrze ustawiony Kapica dobił piłkę, a następnie zrobił to Lis. Później Lewicki skutecznie zakończył kontrę. Przy wyniku 5:0 prowadzący nieco się rozluźnili, co skrzętnie wykorzystali Bandziorsi. Cichocki szybko odpowiedział na ostatnią bramkę rywali, a w końcówce Kołosowski odpalił, wykańczając dwukrotnie – z ostrego kąta oraz po efektownym zagraniu fałszem od partnera. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:3.
Choć końcówka należała do Bandziorsów, zdecydowanie zabrakło im czasu, by nadrobić stratę do Husarii, która przez większość meczu była stroną dominującą i zasłużenie sięgnęła po zwycięstwo. Należy jednak docenić postawę gości, którzy pokazali charakter, walcząc do ostatniego gwizdka.







)
)
)
)
)
)
)
)
)