Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 2 Liga
Niemałym zaskoczeniem, aczkolwiek w pełni zasłużonym, było zwycięstwo nowonarodzonego z dawnej Contry zespołu Manitas Konserwacja Podwozia nad wiceliderem 2. Ligi, czyli DHO Fiber Cyrkulatką. Od pierwszych minut gospodarze stawiali na swoim, co pozwoliło im na wczesne objęcie prowadzenia po golu Pawła Tamowskiego, któremu asystował Mikołaj Zawistowski. Po tym, jak „żółtko” za wykonanie wślizgu obejrzał Bartłomiej Panas, na 2:0 dla Manitas podwyższył - również po podaniu Zawistowskiego - Olivier Aleksander.
Jak na faworyta przystało, Cyrkulatka nie zamierzała jednak odpuścić walki i konsekwentnie wzięła się do roboty, co zaowocowało wyrównaniem po trafieniach Maćka Wieliczuka i Łukasza Pokrywki. Niestety, przy stanie remisowym koszmarny błąd przydarzył się golkiperowi DHO, Filipowi Ochalowi - jego podanie przechwycił Adam Niemyjski i wyłożył piłkę do pustej bramki Kubie Jóźwiakowi. Nie był to koniec pecha dla gości, gdyż ledwie cztery minuty później, przy próbie wybicia, piłkę do własnej bramki skierował Wieliczuk. Przed przerwą, wykorzystując szybki kontratak, trzybramkową przewagę zapewnił drużynie Manitas duet Niemyjski & Aleksander.
Po zmianie stron aktywna w doskoku Cyrkulatka - a konkretniej Michał Pyrka - przechwycił niecelne podanie bramkarza rywali i przekazał futbolówkę Piotrowi Śledziewskiemu, który czubkiem buta skierował ją do siatki. Ofensywne starania gości były jednak naznaczone sporym ryzykiem i z powstałych w defensywie przestrzeni zaczęło korzystać Manitas – kolejne kontrataki doprowadziły do wyniku 7:3. Przy rzucie z autu nieopodal bramki gospodarzy świetnie zachował się Wieliczuk, który strącił głową rzuconą piłkę wprost pod nogi niekrytego Pyrki, a ten nie pomylił się z tak bliskiej odległości.
Na nieszczęście dla goniących wynik piłkarzy Cyrkulatki, owocna współpraca Zawistowskiego i Jóźwiaka ponownie dała oponentom wymierną korzyść w postaci ósmego gola. Nawet trafienie Panasa i przejście na grę z lotnym bramkarzem, w rolę którego wcielił się Wieliczuk, ostatecznie nie pomogły gościom choćby wyrównać – tym razem musieli uznać wyższość Manitas i pogodzić się z porażką.
Starcie tych drużyn zapowiadało się jednostronnie i dokładnie taki przebieg miało boiskowe widowisko. Rock’n Roll, który po rundzie jesiennej zajmował wysokie 3. miejsce, podejmował zespół Warsaw Bandziors, czyli drużynę walczącą o utrzymanie, mającą na koncie zaledwie 4 punkty po 9 kolejkach.
Gospodarze od pierwszego gwizdka narzucili swoje warunki gry. Już w 3. minucie objęli prowadzenie, a zaledwie dwie minuty później podwyższyli wynik na 2:0. Rock’n Roll dominował w każdym elemencie – przede wszystkim dłużej utrzymywał się przy piłce, tworzył więcej sytuacji i kontrolował tempo meczu. Brakowało jedynie skuteczności, która wróciła w 15. minucie, bo wtedy Kashuba zdobył bramkę na 3:0. Goście odpowiedzieli chwilę później. W 18. minucie Niedziółka wykorzystał jedną z nielicznych okazji i zdobył gola na 3:1. Jak się później okazało, było to jedyne trafienie Warsaw Bandziors w tym spotkaniu. Jeszcze przed przerwą wynik podwyższył Targomin, ustalając rezultat pierwszej połowy na 4:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – pełna kontrola należała do gospodarzy. W 30. minucie Rakhmail, po asyście Kashuby, zdobył kolejną bramkę. Cztery minuty później Targomin dołożył swoje drugie trafienie, a chwilę później na listę strzelców wpisał się także Voronov. W 40. minucie Targomin skompletował hat-tricka, pieczętując znakomity występ. Wynik meczu na 9:1 ustalił Ihnatovic, domykając prawdziwy pokaz siły Rock’n Roll.
To spotkanie było wyraźnym potwierdzeniem różnicy klas między obiema drużynami. Gospodarze udowodnili, że aspirują do czołówki ligi, natomiast Warsaw Bandziors czeka trudna walka o utrzymanie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)