Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 13 Liga
Brazylijczycy powrócili do Ligi Fanów ze zdwojoną mocą, a konkretnie z drugą drużyną. Furduncio Brasil F.C. II podejmowało zupełnie nową ekipę, ASAP Vegas FC i szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać po ekipie gości. Pierwsza połowa dość spokojna, na zasadzie wyczuwania rywala, szczególnie ze strony gospodarzy, którzy słyną z ognistego, nastawionego na ofensywę futbolu. Niemal dwadzieścia minut czekaliśmy na pierwsze trafienie, a jego autorem był Calitos Moreira, który pięknym strzałem z rzutu wolnego ominął mur i dał swojej ekipie prowadzenie 1:0. Wynik pierwszej, dość wyrównanej odsłony, na 2:0 ustalił Piotrek Marciniak, czyli najbardziej polski Canarinho w ekipe gospodarzy. Młodzi gracze ASAP Vegas prezentowali się całkiem nie najgorzej na tle bardzo doświadczonych rywali z Ameryki Południowej i liczyliśmy, że w drugiej połowie zrobią pogoń za wynikiem. Niestety dla widowiska, była zupełnie inaczej. Co prawda dzięki trafieniom Johnego Bielecky'ego oraz Maćka Urbana udało im się zdobyć debiutanckie gole, jednak cała druga odsłona toczyła się pod dyktando gospodarzy. Dość powiedzieć, że wśród strzelców Brazylijczyków znalazł się nawet, stojący tego dnia z przymusu między słupkami, Bruno Martins. Godny wyróżnienia był na pewno wyczyn Piotrka Marciniaka, który w całym spotkaniu aż czterokrotnie pokonywał golkipera rywali, Jurka Torresa. "Pierwsze koty za płoty" w wykonaniu "ASAP-owców" i wierzymy, że cenne doświadczenie zebrane w meczu z latynoskimi weteranami zaprocentuje w postaci punktów zdobytych w kolejnym meczu. Ostatecznie Furduncio Brasil F.C. II pokonało ASAP Vegas FC 9:2.
Na ostatnim poziomie rozgrywkowym spotkały się dobrze znane z występów na naszych boiskach drużyny Piwo Po Meczu FC oraz Gentelman Warsaw Team. Jedni i drudzy rozpoczęli spotkanie bardzo spokojnie i w pierwszych dziesięciu minutach mimo kilku dobrych sytuacji bramkowych wynik nie uległ zmianie. Dopiero w kolejnych minutach akcje obydwu zespołów były bardziej konkretne i pierwszą bramkę zdobyli goście, a konkretnie Piotr Loze. W kolejnych minutach podrażnienie gospodarze podkręcili tempo, czego efektem były zdobyte trzy bramki w ciągu pięciu minut. W ostatnich fragmentach pierwszej części mimo kilku ciekawych sytuacji wynik się już nie zmienił i zespoły schodziły na przerwę z rezultatem 3:1. Druga połowa również zaczęła się bardzo spokojnie, ale tym razem pierwszą bramkę zdobyli gospodarze, dzięki czemu powiększyli swoją przewagę nad rywalami. Ostatni fragment meczu to przewaga zespołu Piwo Po Meczu udokumentowana kolejnymi dwoma trafieniami. Ich rywale nie byli w stanie skutecznie zagrozić bramce przeciwników i strzelona bramka, która otwierała wynik spotkania okazała się wyłącznie trafieniem honorowym. Ostatecznie zespół Piwo Po Meczu pewnie pokonuje swoich przeciwników 6:1 i na uwagę zasługuje fakt, że aż pięciu zawodników tej drużyny zdołało zdobyć w tym spotkaniu bramkę. Zespół Gentleman Warsaw Team kończy zmagania bez zdobyczy punktowej, ale kto wie jakby to się wszystko potoczyło, gdyby ta ekipa miała trochę szerszą ławkę rezerwowych...
Niedzielnym popołudniem druga drużyna NieDzielnych mierzyła się z zespołem Wystrzeleni na najniższym stopniu naszych rozgrywek. Od samego początku spotkania widoczna była przewaga gości, którzy już w 2 minucie wysunęli się na prowadzenie. Gospodarze mieli dużo problemów, aby znaleźć się w dogodnej sytuacji bramkowej i doprowadzić do wyrównania. Wystrzelenie natomiast za sprawą duetu Patryk Zadworny – Piotr Janus powiększyli swoje prowadzenie o kolejne dwa gole. Pierwsze trafienie dla Niedzielnych II w 15 minucie zanotował Łukasz Kacprzak. Reszta połowy przebiegała już spokojniej i żadna z drużyn nie powiększyła swojego dorobku bramkowego, choć w ostatniej akcji Kamil Jarosz obronił strzał z rzutu karnego nie pozwalając gościom na „odskoczenie” z wynikiem. Druga część meczu została zdominowana przez gości, którzy w ciągu pięciu minut powiększyli swoje posiadanie o pięć goli. Gospodarze mimo swoich starań nie potrafili znaleźć remedium na skuteczną i ofensywną grę swojego rywala. Zanim sędzia odgwizdał koniec spotkania mogliśmy zobaczyć łącznie pięć zdobytych bramek (2 dla Niedzielnych, oraz 3 dla Wystrzelonych). Końcowa wygrana gości 9:3 jest jak najbardziej zasłużona i z optymizmem mogą patrzeć w przyszłość. Gospodarze muszą natomiast wyciągnąć wnioski z porażki i z podniesionym czołem poszukać rehabilitacji w najbliższą niedzielę.
Zespół Green Teamu w tym sezonie podejmuje kolejną próbę wykaraskania się z ostatniej ligi i awansu na wyższy szczebel rozgrywkowy. Swoją drogę po lepsze jutro rozpoczęli od spotkania z trzecim zespołem Oldboys Derby, który również ma wysokie aspiracje. Warto zauważyć, że goście mogli liczyć jak zwykle na liczny doping swoich kibiców małych i dużych, których nie zabrakło w to niedzielne popołudnie na boisku AWF. Początek spotkania był dość spokojny, ale spokój zmącił Adam Włodarczyk, który znalazł sposób i pokonał bramkarza gospodarzy. Na odpowiedź nie czekaliśmy długo, bo Marcin Walczak urwał się rywalom i pokonał Patrycjusza Kurka, który strzegł bramki zespołu z Osiedla Derby. Mecz trochę się otworzył, ale nadal to przede wszystkim defensywa królowała na boisku, bo oba zespoły ani na moment nie chciały zapomnieć o bronieniu swojej bramki. Przed przerwą trafił Damian Miszewski i na odpoczynek schodziliśmy przy wyniku 1:2. Czy to zwiastowało emocje? Ależ oczywiście, ale na przeszkodzie stanęła niska skuteczność, więc worek z bramkami nie chciał się otworzyć. Mimo to, nikt z oglądających się nie nudził, bo nie dość, że doping był wyjątkowo głośny, to jeszcze drużyna Oldbojów w końcu znalazła drogę do siatki i wyszła na prowadzenie 1:3. To jednak nic w obliczu bramki, którą po kilku minutach stracili. Doszło do jakiegoś szalonego zamieszania pod bramką Przemka Białego, piłka odbiła się od niewiadomej liczby nóg i jakimś cudem, po wspomnianym bramkarzu gości, wpadła do bramki. Green Team rozochocony ruszył do przodu i był bliski wyrównania, ale zabrakło czasu i tej nieszczęsnej skuteczności. Ostatecznie ODB III wygrywa to spotkanie i inkasuje 3 punkty do ligowej tabeli, a Zieloni muszą szukać pierwszych punktów w kolejnych meczach.
W niedzielę o 18:00 na sektorze C doszło do ponownego starcia rywali z ubiegłego sezonu w 11 lidze, ale tym razem te drużyny spotykały się na 13 szczeblu rozgrywkowym. Bardzo szybko wynik spotkania, bo już w 2 minucie otworzył Olek Markowski. Pogromcy nie cieszyli się długo z takiego stanu rzeczy. W 8 minucie meczu już było 2:1 dla Szeregu a dwoma precyzyjnymi uderzeniami popisał się Aleksander Ryszawa i od tego momentu drużyna gospodarzy przejęła absolutne panowanie nad meczem, spychając gości na własną połowę. Do przerwy wynik brzmiał 5:1. Wydawało się że Pogromcy od ponownego wejścia na boisko zdobędą bramkę, jednak skuteczność nie była ich sprzymierzeńcem. Próbowali górnych podań lub dalekich wyrzutów bramkarza, ale niestety każda walka w powietrzu kończyła się oddaniem piłki. Szereg był szybszy i miał lepszy zryw do futbolówki. W 46 minucie nastąpiło przebudzenie i Pogromcy zdobywają bramkę na 9:2, kreując akcję kilkoma krótkimi podaniami. Szereg miał jednak dwie wyróżniające się postacie - Filipa Ptaszka i Aleksandra Ryszawę i to właśnie ten duet nakręcał Szereg do zdobywania kolejnych goli. Chłopaki robili dużą przewagę i byli bardzo niewygodni do upilnowania dla przeciwników. Pogromcy próbowali ile sił, ale pomimo szerszej kadry to nie wystarczyło na dobrze dysponowanego rywala, który sprawiedliwie przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)