Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 4 Liga
W zapowiedziach pisaliśmy, że dla Shadows może być to ciężki mecz, bo CompatibL nie ma już nic do stracenia, a taki stan rzeczy często pozytywnie wpływa na grę zespołu. W tym aspekcie nie mieliśmy racji, bo zasadniczo poza kilkoma momentami ekipa Andrzeja Rykalova była w tym dniu praktycznie poza zasięgiem. Na początku meczu gospodarze nawiązali równorzędną walkę, a w 5 minucie mogło być nawet 1:0, ale Artur Kustov ostatecznie zmarnował 100% okazję. Goście za to rozkręcali się z minuty na minutę i po chwili swój zespół na prowadzenie wyprowadził Eugen Muhnin. Już po chwili było 0:2, a gola z dobitki strzelił Vladyslav Fesian. Jeszcze przed przerwą Eugen Muhnin zaliczył drugie trafienie i Shadows schodzili do szatni z solidnym prowadzeniem 0:3, a tuż po wznowieniu gry kolejnego gola zdobył Vladyslav Fesian. Mimo sporej przewagi bramkowej przeciwnika gospodarze wciąż walczyli, ale głównym kłopotem Compatiblu okazał się bramkarz Shadows Yaroslav Smolin, który rozegrał kapitalny mecz i mimo wszelkich starań napastników gospodarzy długo pozostawał niepokonany. Jednocześnie ekipa Andrija Hryndy nie grzeszyła skutecznością i zmarnowała kilka niemalże 100% okazji. W 30 minucie sytuacja taka skończyła się zabójczą kontrą i hat-tricka zgarnął Eugen Muhnin. Tempo meczu nieco opadło – goście mieli sporą zaliczkę bramkową i nie musieli już wywierać presji, co przy żarze lejącym się z nieba było raczej rozsądnym posunięciem. Gospodarze szukali okazji do zdobycia gola honorowego i w 46 taka się nadarzyła, a podanie Artura Kustova na gola zamienił Andrey Ivanov. W samej końcówce Shadows dołożyli jeszcze dwa trafienia i gładko pokonali CompatibL 1:9.
Mecz na szczycie 4 ligi. Oldboys Derby z 29 punktami zajmowało 3 lokatę przed tym spotkaniem a Husaria II Mokotów z 3 oczkami mniej była o pozycję niżej. Dla gospodarzy zwycięstwo oznaczałoby awans do wyższej klasy rozgrywkowej, co na pewno dodawało prestiżu temu pojedynkowi. Pierwsza odsłona obfitowała w wiele podbramkowych sytuacji z obu stron, a wynik zmieniał się bardzo często. Strzelanie rozpoczęli gospodarze od trafienia Zaleskiego. Chwilę później wyrównał Tarwacki. Kiedy wydawało się, że goście odnaleźli swój styl gry, gola zdobył Pryjomski. To tylko zmotywowało ofensywnych zawodników Husarii, co poskutkowało dwoma bramkami w ciągu minuty. Najpierw strzelił Borowski, później Hubner i do przerwy rezultat brzmiał 2:3. Druga odsłona była bardzo podobna do pierwszych 25 minut. Goście częściej grali w ataku pozycyjnym i wypracowywali sobie dobre sytuacje strzeleckie a Oldboys cofnięte na własną połowę groźnie kontrowało. Chwilę po gwizdku oznajmiającym rozpoczęcie finałowej połowy kolejne trafienie zaliczył Borowski. Szybko na to odpowiedział Pryjomski, ale moment później gola zdobył Mamla i na kwadrans przed zakończeniem pojedynku mieliśmy wynik 3:5. Od tego momentu skuteczniejsi byli gospodarze. Najpierw trafienie zaliczył Wiktoruk, chwilę później Suchta co złożyło się na rezultat 5:5 na kilka chwil przed ostatnim gwizdkiem sędziego. Decydujący cios zadali jednak gracze Husarii, a konkretnie najaktywniejszy z nich w tej potyczce Krzysztof Mamla. Dzięki temu trafieniu Husaria przeskoczyła Oldboys w tabeli i na 2 kolejki przed końcem sezonu ma bardzo duże szanse. aby w przyszłym roku zagościć w wyższej klasie rozgrywkowej.
Mecz pomiędzy zespołami Pantera i FC Popalone Styki miał olbrzymie znaczenie w kontekście walki o utrzymanie się w 4 lidze. Gospodarze musieli wyjść z tego pojedynku zwycięsko, jeżeli chcieli myśleć o bezpiecznej pozycji na koniec sezonu. Dla gości zwycięstwo oznaczałoby zapewnienie sobie bezpiecznego miejsca i spokojne dogrywanie ostatnich dwóch kolejek. Od początku lepiej na boisku prezentowali się gracze Styków, którzy w 8 minucie objęli prowadzenie. Dwie minuty później było już 2:0 a kolejne celne trafienia zobaczyliśmy po kwadransie gry. Dwukrotnie były one autorstwa faworytów i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 0:4. Druga połowa rozpoczęła się od szybko strzelonych trzech bramek przez Popalone Styki i już wtedy było wiadomo, kto zdobędzie komplet punktów. Zespół Pantery tylko raz zdołał pokonać golkipera rywali, ale była to bramka wyłącznie na pocieszenie. W ostatnich minutach goście kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i bardzo spokojnie pilnowali wyniku, który da im pewne utrzymanie na tym poziomie rozgrywkowym. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem zespołu Styków 7:1 a duży w tym udział miał Kamil Paszek, którzy do zdobytych trzech bramek dorzucił dwa kluczowe podania. Zespół Pantery był tylko tłem dla dobrze grających rywali i sezon zakończy w strefie spadkowej.
Widowisko, które stworzyli gracze BJM Development i FC Kryształ Targówek II było naprawdę zacne. Łącznie 19 bramek w meczu i naprawdę szybka gra obu zespołów mimo… dość wąskich kadr. Jedni i drudzy mieli tego dnia do dyspozycji tylko 7 graczy, więc trzeba było naprawdę podziwiać ich determinację i walkę, której nie brakowało. Pierwsza połowa zaczęła się lepiej dla rezerw Kryształu, ale prawda jest taka, że jak tylko gracze z Targówka uciekali, to BJM ich doganiał. Przy stanie 2:2 role się odwróciły i tym razem to BJM wychodził na prowadzenie, a Kryształ doprowadzał do wyrównania. Do przerwy było 4:4 i zacieraliśmy rączki na dalsze 25 minut. Emocji nie brakowało, bo znów lepsze wejście w mecz zaliczył Kryształ, który po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez bramkarza, wyszedł na prowadzenie 4:6. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać i doprowadzili do remisu. Taka wymiana ciosów trwała aż do stanu 8:8. Wtedy baterie w organizmach graczy Kryształu prawdopodobnie się wyczerpały i niestety nie było już innej opcji – to BJM miał lepiej naładowane akumulatory i dzięki bramkom Aleksandra oraz dwóm trafieniom Zawistowskiego, objął prowadzenie 11:8 i już go nie oddał. BJM pozostaje na 5 miejscu w tabeli i ma nadal szansę na brązowy medal. Tymczasem Kryształ gra o honor i w ostatnich meczach na pewno nie odpuści, bo nadal ma szansę na 8 miejsce w tabeli.
Spotkanie pomiędzy zespołami Laga Warszawa a FC Dziki z Lasu miało bardzo duże znacznie w kontekście walki o mistrzostwo 4 ligi. Gospodarze w przypadku wygranej mieliby jeszcze matematyczne szanse na tytuł. Inny wynik gwarantowałby na dwie kolejki przed końcem sezonu złote medale dla gości. Od początku obydwie drużyny wzięły się do roboty, stwarzając sobie kilka sytuacji bramkowych. Jednak pierwsze celne trafienie zanotowaliśmy dopiero w 12 minucie i było ono autorstwa gospodarzy. Chwilę później doskonałą sytuację na wyrównanie mieli rywale, ale piłka po ich strzale trafiła w poprzeczkę. Co się nie udało w tej sytuacji, zespół Dzików dokonał w kolejnych akcjach najpierw zdobywając bramkę wyrównującą a następnie - chwilę przez końcowym gwizdkiem sędziego oznajmiającym przerwę - kolejne dwa trafienia. Po bardzo dobrej końcówce wynik do przerwy brzmiał 1:3. Kilka minut po wznowieniu gry kontaktową bramkę zdobyli Lagerzy, jednak w dalszej części meczu punktował już tylko zespół rywali. Ich kolejne dwa trafienia spowodowały, iż na kwadrans przed zakończeniem meczu mieliśmy różnicę trzech trafień. Mimo sporej ilości czasu, który pozostał do końcowego gwizdka, wynik nie uległ już zmianie. Ostatecznie Dziki z Lasu wygrały spotkanie 5:2 i na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu zdobyły tytuł mistrzowski. Duży udział w końcowym triumfie miał Karol Bienias, który dwoił się i troił zdobywając dwie bramki i notując dwie asysty. Mimo porażki zespół Laga Warszawa jest bardzo blisko utrzymania drugiej pozycji i otrzymania srebrnych krążków na zakończenie sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)