Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 11 Liga
Mecz o sześć punktów - tak śmiało możemy określić pojedynek pomiędzy zespołami Borowików i Joga Bonito. Obydwie drużyny znajdują się w okolicach strefy spadkowej i dla każdej z nich zdobyte punkty mogą mieć kolosalne znaczenie w kontekście walki o utrzymanie. Spotkanie rozpoczęło się od ataków z obydwu stron i pierwsi na listę strzelców wpisali się goście. Riposta gospodarzy była niemal natychmiastowa, bo najpierw zdołali wyrównać a następnie w ciągu kilku minut odskoczyć na trzybramkowe prowadzenie. Trzy minuty później drugą bramkę zdobyli goście i zespoły na przerwę schodziły z wynikiem 4:2 dla Borowików. Ten dość skromna różnica nie miała jednak prawa się utrzymać, ze względu na brak zmian w obozie przegrywających. Wykorzystywali to rywale, którzy od pierwszych chwil w drugiej części przejęli inicjatywę i stwarzali sobie dużo okazji. Golkiper Jogi dwoił się i troił, ale nie był w stanie zatrzymać huraganowych ataków oponentów. Zespół Borowików z biegiem czasu stopniowo powiększał przewagę a dodatkowo bardzo szczelnie bronił swojej bramki. Nic więc dziwnego, że łącznie wygrał aż 10:2. Warto odnotować fakt, że w zespole gospodarzy więcej osób zdobyło bramki, niż w zespole gości było zawodników na placu. Bardzo mądra i skuteczna gra dała im cenne trzy punkty, które pozwoliły uciec od strefy spadkowej. Drużyna Joga Bonito tylko na początku spotkania była w stanie przeciwstawić się rywalom, ale kłopoty kadrowe sprawiły, że nic więcej nie dało się tutaj zrobić.
Na 11 poziomie rozgrywkowym zmierzyły się ze sobą drużyny Red Rebels oraz FC Wombaty. Spotkanie odbyło się o godzinie 9:00 na sektorze B. Zespół gospodarzy walczy o ,,pudło”, mimo że zajmuje 6 miejsce w tabeli, ale ścisk jest tutaj niesamowity. Ekipa gości jest obecnie na ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem 3 punktów. Zdecydowanie w szerszym zestawieniu pojawiła się na ten mecz drużyna Wombatów, tyle że piłkarsko lepiej prezentowała się drużyna w czerwonych koszulkach. Pomimo mało widocznej przewagi w pierwszej połowie Red Rebels wygrali tę część 3:1. Warto jednak odnotować bramkową akcję Wombatów, którą przeprowadził Jan Śmigielski podając piłkę do Macieja Stąporka. Drugą połowę można nazwać ,,przebudzenie Wombatów”. Ten zespół w końcu się zmobilizował i zaczął grać znacznie lepiej. Chwilę po powrocie na boisko zdobył bramkę na 3:2. Potem przyszedł jednak gorszy moment, ale wciąż widać było ducha walki i wielką poprawę w stosunku do premierowych 25 minut. Ostatecznie mecz kończy się wynikiem 7:4. Gospodarze zasłużenie wygrali mecz, choć posiadali jedynie jedną zmianę. Z przodu szczególnie widoczny był duet imienników Azamata Bazarova oraz Azamata Charyyeva, którzy mieli udział przy każdej możliwej sytuacji bramkowej swojej drużyny.
To miał być wielki rewanż za pierwszy mecz tych drużyn, w którym Złączeni zdeklasowali rywala wygrywając z nim aż 16:0. Od tamtej pory gospodarze zaczęli radzić sobie o wiele lepiej, a tak fatalny początek okazał się zwykłym falstartem. Rundę wiosenną zaczęli jednak od porażki z FC Melange i kolejna strata punktów mogła ich znacznie oddalić od podium. Jak się okazało, Złączeni chyba po prostu mają patent na tę ekipę. Goście objęli prowadzenie w 7 minucie po świetnej zespołowej akcji, gdzie podaniami z pierwszej piłki skutecznie zgubili obronę. Na drugiego gola musieliśmy czekać kolejne 10 minut – tym razem zespół z Grodziska wyprowadził niezwykle zabójczą kontrę. Choć do przerwy utrzymał się wynik 0:2, to goście właściwie mieli ten mecz pod całkowitą kontrolą. Niekoniecznie chcieli pressować rywala, za to cofnęli się i wyczekiwali na kolejne błędy przeciwnika. I tak wyglądała druga połowa – szybkie podwyższenie na 0:3 Piotra Gipsiaka utwierdziło nas w przekonaniu, że Złączeni w tym meczu punktów nie stracą. Swoją drogą supersnajper nominalnych gości na dobre obudził się właśnie w drugich 25 minutach, zdobywając wszystkie cztery bramki swojego teamu w tej części meczu. Wynik 0:6 w pełni odzwierciedla boiskowe wydarzenia, bo gospodarze niespecjalnie zmusili bramkarza Złączonych do jakiegoś wielkiego wysiłku i zwyczajnie brakowało w ich poczynaniach pomysłu na sforsowanie szeregów obronnych rywala.
Zdecydowanie najciekawszym starciem w 11 lidze był mecz pomiędzy FC Torpedo oraz FC Melange, gdyż obie drużyny nadal liczą się w walce o mistrzostwo tego poziomu rozgrywkowego, a to starcie mogło zdecydować o rotacji w tabeli na samym szczycie. Zgodnie z przewidywaniami gospodarze bardzo szybko narzucili wysokie tempo gry, co w przypadku weteranów z Melanżu stanowi niemały problem. Szybka i składna gra przyniosła efekt już w pierwszych minutach, gdy po podaniu Vladyslava Serheieva piłkę do bramki sprytnym strzałem posłał Maksym Marchenko. Odpowiedź gości nastąpiła po dość niefortunnym błędzie bramkarza, który złapał piłkę poza polem karnym, co zaowocowało rzutem wolnym, a ten został zamieniony na gola autorstwa Łukasza Słowika, po sprytnym rozegraniu przez Łukasza Krysiaka. Jeszcze przed przerwą Melanżownikom udało się wyjść na prowadzenie 1:2, gdy po podaniu od swojego bramkarza piłkę sprytnie końcówką stopy przelobował nad bramkarzem rywali Łukasz Słowik. Po zmianie stron zdecydowanie częściej przy futbolówce byli gracze Torpedo, i to oni stworzyli sobie więcej sytuacji bramkowych, jednak doskonały jak zwykle w bramce był Bartosz Jakubiel. Tym razem jednak śmiało można powiedzieć, że Bartek w pojedynkę utrzymywał na prowadzeniu swoich kolegów z drużyny, gdyż niektóre z jego interwencji były wręcz niesamowite. Ekipie Łukasza Słowika udało się wejść na w miarę bezpieczne prowadzenie 1:3, gdy dość zaskakującym strzałem z dystansu podpisał się Grzegorz Mac. Torpedo nadal podkręcało tempo, a Melanż je obniżał, co bardzo skutecznie pozwoliło im utrzymać prowadzenie do ostatniej minuty starcia. W ostatniej akcji świetnym strzałem popisał się Kyrylo Kud, a jego bramka ustaliła wynik meczu na 2:3. Dzięki temu zwycięstwu FC Melange wskoczył na drugą pozycję w tabeli, spychając swoich niedzielnych rywali na najniższy stopień podium.
W spotkaniu dziesiątej kolejki na obiekcie warszawskiego AWF-u mierzyły się ze sobą ekipy KS Centrum oraz Broke Boys. Rywalizujące ze sobą drużyny mają na tę rundę odmienne cele. KS Centrum walczy o wejście do strefy medalowej, Broke Boys marzy o jak najszybszym opuszczeniu miejsca zagrożonego spadkiem. Gospodarze w swoim poprzednim meczu ponieśli wysoką porażkę, natomiast goście przekonująco wygrali 11-1 z zamykającymi stawkę 11 ligi FC Wombatami. Zapowiadało się niezłe widowisko i takie również zaprezentowali nam zawodnicy obu zespołów. Świetny początek spotkania zaliczyli gracze Broke Boys i ich najjaśniejsza postać w tym spotkaniu Nazar Yavoriv, który już po zaledwie czterech minutach od pierwszego gwizdka cieszył się z dwóch trafień. Ten wynik utrzymywał się do 22 minuty. Wtedy to Hubert Marczyk posłał piłkę z własnego pola karnego, która przewędrowała nad całym boiskiem i zatrzepotała w siatce nominalnych gości. W kolejnych minutach oglądaliśmy zawrotną wymianę ciosów, wynik ciągle balansował na granicy remisu, ale ostatecznie KS Centrum schodziło na przerwę z przewagą jednej bramki, a wynik brzmiał 5:4. W drugiej części gry wciąż spotkanie toczyło się w szybkim tempie. Gospodarzom udało się podwyższyć wynik na 6:4 a kluczowym momentem tego widowiska mógł być rzut karny na korzyść KS Centrum, który pewnie wykorzystał Jakub Bembas i jego zespół odskoczył rywalom na różnicę trzech bramek. Broke Boys próbowali jeszcze powalczyć o punkty, lecz ich pogoń za rywalem zakończyła się fiaskiem. Finalnie KS Centrum wygrało 9:8 ale przez cały mecz czuli oddech rywali na karku. Po 10 kolejce młodzież z Centrum traci tylko 2 punkty do podium. Natomiast Broke Boys stoją przed trudnym wyzwaniem, do bezpiecznego miejsca gwarantującego utrzymanie brakuje im aż 10 oczek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)