Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 11 Liga
W spotkaniu Wombatów z Melange wzięło udział aż 19 osób. Obie drużyny przybyły w szerokich kadrach na mecz. Drużyna gości od samego początku napierała, ale podopieczni Szymona Godonia bardzo mądrze się bronili, wyprowadzając groźne kontry. Wynik spotkania otwiera Łukasz Słowik strzelając bramkę po rykoszecie i zamieszaniu w szeregach obrony Wombatów. Następnie kolejne dwa trafienia zdobywają Marciniak i Słowik. W połowie tego starcia wynik wynosił 3:0 dla Melange, a bramkarz gospodarzy wykazał się niejednokrotnie świetną interwencją. Po wyjściu na drugą połowę Wombaty szybko zdobywają bramkę dając sobie nadzieje na odrobienie strat. Stąporek strzela po podaniu z rożnego uciekając obrońcom. Chwilę później znów Melange narzuca tempo i zdobywa kolejne trzy trafienia. Na koniec meczu znów Wombaty się budzą, ale to niczego nie zmienia w ogólnym rozrachunku. Gospodarze mogli wygrać wyżej, bo mieli swoje sytuacje które niestety zmarnowali, ale i tak zwycięstwo jest zasłużone, bo goście byli tutaj zdecydowanie lepsi.
Przed tym meczem spodziewaliśmy się, że może to być zacięte i wyrównane spotkanie, a wynik remisowy nie byłby zaskoczeniem. Nasze przewidywania spełniły się w 100% i przez 50 minut oglądaliśmy walkę raz pod jedną, raz pod drugą bramką. Wynik otworzyło Centrum, ale na pierwsze trafienie musieliśmy czekać aż do 14 minuty, kiedy mocnym strzałem z dystansu popisał się Stanisław Wojda i zmieścił piłkę przy samym słupku. Stanisław był wyjątkowo aktywnym zawodnikiem i często uruchamiał akcje ofensywne gości, ale obrona Borowików była wyjątkowo czujna i nie dawała się przechytrzyć. Za to powoli rozkręcała się ofensywa gospodarzy – w 18 minucie stuprocentową okazję jeden na jednego zmarnował Dmytro Nedashkivskiy, lecz gol wisiał w powietrzu i w samej końcówce pierwszej połowy Borowiki wyrównały. Rzut z autu wykonał Denis Shevchenko, a niekryty w polu karnym Marcin Stachacz uderzył piłkę głową i futbolówka zatrzepotała w siatce. W przerwie Borowiki musiały powiedzieć sobie kilka męskich słów, bo po wznowieniu gry błyskawicznie złapały przewagę. W 28 minucie gola zdobył Dawid Bilski, a minutę później Dmytro Nedashkivskiy strzelił po długim rogu i nagle zrobiło się 3:1 dla gospodarzy. Centrum wzięło się do odrabiania strat i w 32 minucie zamieszanie pod bramką niemalże skończyło się golem dla gości, ale refleksem wykazał się golkiper Borowików Przemysław Jażdżyk. Chwilę później Centrum dostało prezent w postaci żółtego kartonika dla Dmytro Nedashkivkiego a na listę strzelców wpisał się Gustaw Kowalski. W 37 minucie gola wyrównującego potężnym strzałem po rękach bramkarza zdobył Kamil Tomala i było to ostatnie trafienie w tym meczu. Do końca zostało jeszcze sporo czasu, ale obie ekipy nie szalały ze skutecznością. Wprawdzie w 40 minucie żółty kartonik otrzymał Łukasz Wrona, jednak tym razem Centrum przewagi liczebnej nie wykorzystało. Patrząc na przebieg całego spotkania remis wydaje się tutaj sprawiedliwym wynikiem, ale już teraz wiemy, że mecz rewanżowy zapowiada się niezwykle ciekawie.
W niedzielne popołudnie doszło do starcia Złączonych z Red Rebels. Drużyna gości weszła świetnie w spotkanie, prowadząc szybko już 0:3. Po kilku minutach odpowiedział Piotr Gipsiak, zmniejszając straty. Drużyny nawzajem atakowały pozycyjnie, a następnie czekały na kontry, jednak to nie dało oczekiwanego skutku i w tej części nie udało podnieść się wyniku żadnej ze stron. Wynik do przerwy 1:3 dla Red Rebels. Dosłownie chwilę po powrocie na boisko znów bramkę zdobywa Gipsiak. Warto wyróżnić również asystę dla bramki Bazarova, ponieważ była to wrzutka prawie przez całe boisko. Kiedy mecz dobiegał końca kolejne dwa trafienia dla złączonych zdobył Piotr Gipsiak, a więc gospodarze mogli cieszyć się powrotem na właściwe tory i odrobieniem strat, bo mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem 4:4. Warto wyróżnić również Azamata Bazarova, który strzelił trzy z czterech goli, jakie tego dnia zainkasowali Red Rebels.
W 4 kolejce 11 ligi czerwona latarnia tej tabeli Broke Boys podejmowali Joga Bonito. Gospodarze, którzy w tym sezonie zawodzą na całej linii musieli to spotkanie wygrać, by zrobić ważny krok w kontekście utrzymania na tym szczeblu rozgrywkowym. Goście natomiast plasują się na czwartym miejscu tuż za ekipą Złączonych. Widać więc, że dla obydwóch tych ekip ten mecz był bardzo ważny. Spotkanie rozpoczęło się w spokojnym tempie i na wzajemnym badaniu. Jednak już w 11 minucie MVP meczu Mateusz Hnatio wyszedł sam na sam z golkiperem gospodarzy i faulowany padł w polu karnym. Arbiter podyktował rzut karny, który wykorzystał sam poszkodowany. Gracze Joga Bonito rozpędzali się, ale i Broke Boys nie próżnowali. Dzięki większej determinacji w tej części meczu gospodarze trafili w 16 minucie na 1-1. Anton Liashuk ładnie uruchomił Zakhara Baradaukina i ten drugi trafił bez problemu na remis. Ta bramka mocno podrażniła ekipę przyjezdną, która wzięła się ostro do roboty czego efektem było zdobycie 3 bramek w niespełna 10 minut. Na 2-1 i 3-1 trafił bardzo aktywny Dorian Kwieciński po podaniach jak zawsze niezmordowanego Mateusza Bubrzyka oraz wcześniej wspominanego Mateusza Hnatio. Pod sam koniec pierwszej połowy na 4-1 trafił ponownie Mateusz Hnatio i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu. Druga odsłona to nawałnica ze strony Joga Bonito, którzy bezwzględnie wykorzystywali każdy błąd Broke Boys. Warto nadmienić, że 8 minut drugiej połowy gospodarze grali z jednym mniej zawodnikiem, po czerwonej kartce ich bramkarza pod koniec pierwszej odsłony. Efektem tego była wspomniana wcześniej nawałnica gości. Festiwal strzelecki rozpoczął Karol Klimaszewski. Na 6-1 trafił Mateusz Bubrzyk. Trafienie na 7-1 to dzieło Grzegorza Szostaka, który przechwycił piłkę na skrzydle, ściął do środka i po sytuacji sam na sam pokonał bezbronnego golkipera gospodarzy. Broke Boys będąc pod ścianą próbowali się odgryzać, ale Joga Bonito to drużyna z dużym doświadczeniem i nie za bardzo im na to pozwalała. Na 9-1 bramkę zdobył bezbłędny tego dnia duet Mateusz Hnatio & Matuesz Bubrzyk. Dopiero po 9 trafieniach goście trochę odpuścili, co starali się wykorzystać oponenci. Efektem tego była bramka na 2-9 autorstwa Yuriego Bogodyazha. Zawodnik ten przejął piłkę na swojej połowie i mijając trzech rywali zdobył bramkę. Jednak chwilę później goście wrócili na właściwe tory i ponownie Matuesz Hnatio trafił do siatki rywala. Było więc już 10-2. Rozpędzony MVP Mateusz Hnatio dokonał dzieła zniszczenia i w 47 minucie trafił na 11-2. Oponenci zripostowali trafieniem Zakhara Baradaukina, który ustalił wynik tego jednostronnego meczu na 11-3 dla Joga Bonito.
W ramach 4 kolejki Ligi Fanów KS Lipinki Łużyckie podejmowały drużynę FC Torpedo. Obie ekipy wydawały się być w dobrej formie, dlatego czekaliśmy na doskonale widowisko. Mecz od początku toczył się na bardzo dużej intensywności, młodzi zawodnicy w obydwu zespołach prezentowali wysokie umiejętności techniczne a ich zaangażowanie było widoczne dla wszystkich kibiców zgromadzonych na Arenie Picassa. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze, pięknym strzałem z dystansu popisał się Maciej Mazurak. Odpowiedź gości przyszła szybko - Kuryło Kud równie silnym i precyzyjnym strzałem pokonał golkipera gospodarzy. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy ponownie na prowadzenie wyszli zawodnicy drużyny Lipinki Łużyckie, tym razem po zespołowej akcji Jakub Czerski strzela bramkę. Do końca pierwszej odsłony wynik nie uległ już zmianie, dlatego na przerwę schodziliśmy przy stanie 2-1. Po zmianie stron Torpedo dostaje kolejną bramkę i wydawało się, że ekipa z Ukrainy zazna pierwszej porażki w tym sezonie. Goście nie składali broni i już od początku starali się odrabiać straty. Motywacja i pomoc z ławki kapitana Andrzeja Barana okazała się bardzo pomocna i w 40 minucie Torpedo łapie kontakt. Do końca spotkania akcje przenosiły się raz pod jedną raz pod drugą bramkę, jednak ciągle brakowało dokładności. Na kilka minut przed końcem FC Torpedo strzela bramkę wyrównującą i mamy 3-3, jednak nie było to wcale ich ostatnie słowo w tym meczu. Dosłownie minutę później Oleh Ilnytskyi ponownie pokonuje bramkarza gości i mamy 3-4. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i Torpedo pozostaję jedyną niepokonaną drużyną w 11 lidze!







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)